Badanie przez biegłego - alkoholizm (przymusowe leczenie) - Forum Prawne

 

Badanie przez biegłego - alkoholizm (przymusowe leczenie)

Witam. Postanowiłem prosić Was o pomoc, bowiem znalazłem się w sytuacji z pogranicza „Paragrafu 22” i koszmaru. Będzie trochę czytania, z góry przepraszam. Jeśli nie masz czasu – przeczytaj tylko wersję skróconą i pytania na ...



Wróć   Forum Prawne > Różne > Dyskusja ogólna

Dyskusja ogólna - aktualne tematy:

  • § dług bankowy
    dzień dobry , mój problem jest tego typu-w 2001 roku wziołem pożyczkę z banku 2000 zł. z tego spłaciłem 200zł.w...
  • § Dziewczyna rozbiła mi auto, co...
    Witam, wczorajszej nocy dałem dziewczynie prowadzić samochód mojego ojca. Jest w trakcie robienia prawa jazdy około...
  • § Sprowadzanie towaru z Chin
    Witam serdecznie, na wstępie napiszę, że interesują mnie poważne odpowiedzi. Chciałabym zacząc sprowadzac towar...

 
22-04-2011, 10:31  
Paragraf_22
Początkujący
 
Posty: 2
Domyślnie Badanie przez biegłego - alkoholizm (przymusowe leczenie)

Witam.

Postanowiłem prosić Was o pomoc, bowiem znalazłem się w sytuacji z pogranicza „Paragrafu 22” i koszmaru. Będzie trochę czytania, z góry przepraszam. Jeśli nie masz czasu – przeczytaj tylko wersję skróconą i pytania na końcu (czyli części wyboldowane).

Wersja skrócona:
parę dni temu wróciłem ze spotkania w Miejskiej Komisji Rozwiązywania Problemów Alkoholowych. Prawdopodobnie wkrótce dostanę wezwanie na badanie biegłego, który orzeknie o moim alkoholizmie bądź jego braku, a co za tym idzie – o potencjalnej konieczności przymusowego leczenia.


Wersja rozszerzona:
Mam 27 lat. Wyższe wykształcenie, pracuję od kilku lat na pełen etat. Jestem niekarany, nie miałem żadnych zatargów z prawem. Jeżdżę od ok. dekady samochodem bez jednego zadrapania. Ostatnio pracowałem przez 2 lata w innym mieście, w tzw. korporacji, najmowałem tam sam mieszkanie. Niestety nadszedł tzw. „kryzys”, wraz z nim zwolnienia, które dotknęly i mnie. W efekcie z powodów ekonomicznych zostałem zmuszony do powrotu do domu rodzinnego, traktując to jako rozwiązanie tymczasowe. Jako że jednak znalazłem w rodzinnym mieście przyzwoitą pracę (choć niepozwalającą mi raczej na wyprowadzkę „na swoje” – chociaż cały czas szukam takiej możliwości), mieszkam tu już kilka miesięcy, wspólnie z matką i siostrą. W mojej rodzinie od zawsze istniał konflikt – początkowo między matką i ojcem, co doprowadziło w końcu do jego eksmisji.

Po wyrzuceniu ojca, matka z sobie tylko znanych powodów zaczęła szukać sobie nowego „wroga” – padło na mnie. Dodam, że matka jest osobą despotyczną, z potrzebą kontrolowania wszystkiego – potrafi np. kiedy wychodzę do pracy wchodzić do mojego pomieszczenia (zajmuję osobne piętro), przetrząsać szuflady i wyciągać ze śmieci paragony i czytać… Z kolei moja siostra jest doskonałą manipulatorką, która świetnie „wyczuła koniunkturę” i zaczęła podburzać matkę przeciwko mnie, co – żeby nie być gołosłownym – doprowadziło do tego, że matka przepisała na nią ostatnio jedną rodzinną nieruchomość o wielkiej wartości, oczywiście bez choćby rozmowy ze mną. Matka z siostrą tworzą zwarty front, jedna drugiej broni jak lwica, są zresztą bardzo podobne z charakteru.

I teraz dochodzimy do sedna sprawy. Jako że jestem osobą intensywnie pracującą w tygodniu, a zarazem typem „domatora” (nie lubię bezproduktywnego łażenia po klubach, wolę obejrzeć film albo porozmawiać ze znajomymi przez sieć) w weekend (zwykle w sobotę) starałem się zrelaksować. Wyglądało to tak, że wypijałem 3-4 piwa, siedząc cały czas w moim pomieszczeniu, słuchając muzyki (spokojnej – klasyczna, czasem rock, pop), oglądając filmy. I tutaj pojawia się kolejny problem – matka i siostra nienawidzą muzyki, same jej nie słuchają, a muzyka u mnie jest wiecznie „za głośna”, nawet kiedy głośność jest na poziomie 5% mocy. Przy czym matka z niewiadomego powodu utożsamia słuchanie przeze mnie muzyki z piciem alkoholu – co jest kompletnym absurdem, bo muzyki słucham codziennie, również w pracy etc.

I tutaj pojawiają się feralne i najbardziej chyba traumatyczne wydarzenia w moim życiu. Około miesiąc temu, w sobotę, matka z siostrą uznały że muzyka jest za głośno, a siostra chcąc widocznie zademonstrować swoje niezadowolenie… wykopała mi zamknięte drzwi wraz z zamkiem i zawiasami na 2 metry wgłąb mojego pomieszczenia. Wiem, jak absurdalnie to brzmi – ale to jest akurat bezsporne i znajduje się w dokumentacji. Po tym co zrobiła siostra na chwilę zgłupiałem, nie wiedząc co zrobić. Zdecydowałem, że wezwę policję (dzisiaj bym tego nie powtórzył, ale wtedy wydawało się to jedyną możliwością), żeby zapobiec takim sytuacjom w przyszłości – może następnym razem siostra postanowiłaby np. rozwalić mi sprzęt elektroniczny, a ja przecież nie będę mógł się bronić – bo i jak, będę stosował przemoc wobec kobiety?

Policja przyjechała, sporządziła notatkę, od razu było widać że młode chłopaki sympatyzują z fajnymi paniami (moja siostra jest osobą bardzo atrakcyjną), a na mnie patrzą bykiem. Wyjechali. Natychmiast po ich wyjściu, usłyszałem od matki, że „ona mi tego nie daruje, złamie mi karierę i mnie teraz zniszczy”. Niedługo później „słowo ciałem się stało” – godzinę później usłyszałem pukanie do drzwi, a ci sami panowie, których ja wezwałem wcześniej, wzięli mnie pod ręce i odwieźli na izbę wytrzeźwień za „zakłócanie ciszy nocnej domownikom”… Na izbie zbadano mnie alkomatem, wyszło ok. 1 promila – przy czym cały czas był ze mną pełen kontakt werbalny i motoryczny (jest do sprawdzenia na kamerach monitoringu).

Nie będę opisywał traumy na izbie, nie będę opisywał, jak mnie rozebrano, położono w śmierdzącej „celi” z menelami, próbowano wyłudzić łapówkę i skasowano mnie za pobyt 250 złotych (zapłaciłem oczywiście). Natomiast okazało się – że to nie koniec koszmaru – matka złożyła wniosek w Miejskiej Komisji o przymusowe leczenie mnie z alkoholizmu… Podkreślam – mój „alkoholizm” polega na tym, że raz na tydzień/dwa w sobotę lubię wypić kilka piw i posłuchać muzyki. Pomyślicie – pewnie słucha jej na maksa. Niech za dowód, że tak nie jest, posłuży fakt, że mieszkałem 2 lata w innym mieście w bloku i nigdy nikt nie skarżył się na nic (podczas gdy np. do imprez studentów w tym samym bloku regularnie wzywana była policja). Jedynymi osobami, którym kiedykolwiek przeszkadzała moja muzyka, jest moja matka i siostra.

Jak mówiłem, udałem się po wezwaniu na posiedzenie Komisji. Komisja składała się z trójki ludzi, których aparycji i intelektu nie będę komentował – może powiem tylko, ze przeciętny woźny z wiejskiej podstawówki przy nich wyglądałby jak profesor akademicki. Ich nastawienie było do przewidzenia i obrazuje je komentarz przewodniczącej na moją uwagę, że obecnie „obrabiana” jest legislacyjnie nowelizacja Ustawy o wychowaniu w trzeźwości autorstwa MZ, gdzie odchodzi się od możliwości przymusowego leczenia w ogóle – otóż pani przewodnicząca stwierdziła, że jest bardzo zasmucona, i że kiedyś było o wiele lepiej, bo w ogóle było o niebo łatwiej zamykać ludzi na przymusowym odwyku niż teraz…

Zapoznałem się z aktami mojej sprawy – znajduje się w nich rachunek za ten jednorazowy pobyt na izbie, oraz zeznania matki i siostry. O ile matka widać że trochę się zreflektowała i jej zeznanie jest dość krótkie, o tyle siostrzyczka naprodukowała się na 8 stron A4 – m.in. o tym, że „widziała jak prowadzę samochód po pijaku” (sic!), „wpadam w kilkudniowe ciągi”, „upijam się wódką” (co ciekawe, wódki nie pijam w ogóle – nie lubię jej smaku), „mam luki w pamięci”, „jestem agresywny”, „rzucam przedmiotami” (?!), „następnego dnia chodzę rozdrażniony”. Wszystko kompletnie wyssane z palca. Do tego w zeznaniach i matki i siostry znajduje się twierdzenie, jakobym był „uzależniony od alkoholu od 7 lat” (widać że to uzgodniły). Dość zabawne, biorąc pod uwagę, że w tym czasie skończyłem z wyróżnieniem studia, opublikowałem kilka artykułów w ogólnopolskich dziennikach, bezwypadkowo prowadzę auto, pracuję cały czas na etacie...

Komisję oczywiście poprosiłem o umorzenie sprawy, ale z mojej rozmowy z nimi wynika, że dostanę wezwanie do biegłego, który oceni mój stan. I teraz tak – Ustawę o wychowaniu włącznie z komentarzami i orzecznictwem mam opanowaną. Natomiast panicznie boję się badania przez biegłego – dlaczego? Otóż w rozporządzeniu dot. biegłych wyczytałem że biegły wydaje opinię na podstawie 1) zgromadzonej dokumentacji (czyli co – będzie się opierał nie na moim faktycznym stanie, a na kłamliwych zeznaniach siostry?) 2) autoanamnezie – czyli „pogadance” ze mną – rozumiem że jak opowiem o konflikcie rodzinnym (który istnieje od wielu lat) to tez wyjdzie, że pewnie jestem alkoholik? Jeśli nie powiem nic, albo mało, to znowu zadziała na moją niekorzyść? 3) ocenie stanu psychicznego i fizjologicznego badanego – tego się akurat nie boję i to moim zdaniem powinno być podstawą wydania takiej opinii, a najwyraźniej nie jest… Poza tym boję się „podchwytliwych pytań”, z których wyszłoby, że w zasadzie każdy jest alkoholikiem (typu „Czy potrafi pan odejść od kieliszka na imprezie?” – ponoć „poprawna” odpowiedź tutaj to „tak”, mimo ze rozsądny człowiek raczej nie zostawi pełnego kieliszka na imprezie samopas…).

Chciałbym się przygotować jak najlepiej do spotkania z biegłym. Nie chodzi już o ewentualne skierowanie na przymusowe leczenie (zapewne i tak w trybie niestacjonarnym – czyli spotkania w poradni odwykowej). Chodzi o moją godność, wolność osobistą, honor i o to, czy w cywilizowanym państwie, na podstawie kłamliwych zeznań dwóch nieobiektywnych, działających w zmowie, wrogich mi świadków i jednego rachunku z izby wytrzeźwień, który jest efektem działań ww. można człowieka niemającego problemu alkoholowego zmusić do odwyku. Dlatego jeśli możecie – proszę pomóżcie. Na razie całą sytuacja kosztowała mnie masę zdrowia i nerwów. Cieszę się, że nie mam trochę słabszej woli, bo wtedy chyba naprawde zacząłbym pić regularnie pod wpływem tej sytuacji… Dodam, że od tamtych wydarzeń (ponad miesiąc) nie tknąłem alkoholu, mimo że to jakiś absurd – ale robię tak z „ostrożności procesowej”, bojąc się, że jak tylko go tknę, to zwali mi się na kark policja.

Od paru tygodni googluję co mogę, ale zwykle porady dot. przymusowego leczenia sprowadzaja się do samego trybu ustawowego, a nie do tego jak to wygląda „w praktyce”. Dlatego już przestaję przynudzać i przechodzę do konkretnych pytań:

1. Jak wypaść dobrze przed biegłym? Pomijam oczywistości typu schludny strój i opanowany ton głosu (z tym nie mam problemu). Ale jak udowodnić że nie jestem wielbłądem, tj. alkoholikiem?
2. Jak dokładnie wygląda badanie przez biegłego, od strony praktycznej?
3. Jakie mogą paść pytania? Jakie są odpowiedzi „niealkoholika”?
4. Czy jest możliwe, że biegły uzna mnie – osobę pijącą okazjonalnie, a od 2 miesięcy wcale, za osobę uzależnioną od alkoholu?
5. Czy gdyby opinia biegłego była dla mnie niekorzystna, mogę do sądu rejonowego dostarczyć również „własne”, korzystne dla mnie opinie od innych lekarzy? Jeśli tak, gdzie mogę ich znaleźć?
6. Jaką rolę w wydaniu opinii przez biegłego gra zgromadzona dokumentacja, a jaką jego wywiad? Bo jeśli dokumentacja (np. pobyt w izbie) ma zaważyć na opinii biegłego, a nie fakt, że nie jestem uzależniony od alkoholu, to po cholerę to całe badanie?
7. W razie wydania niejasnej, albo niejednoznacznej opinii – czy sąd rejonowy może skierować mnie na przymusowe leczenie tylko na podstawie kłamliwych zeznań dwóch nieobiektywnych świadków i wydarzeń jednej nocy (izba)? Albo inaczej – wiadomo że sąd może wszystko, ale jakie są szanse, że tak zrobi?
8. Czy sąd w tego typu sprawach może w ogóle skierować mnie na przymusowe leczenie przy praktycznie całkowitym braku "obiektywnych dowodów" (poza ewentualnie tym jednym rachunkiem z izby), przy mojej nienagannej historii?
9. Jeśli skierowałby mnie w najgorszym scenariuszu na jakiś rodzaj przymusowej terapii – czy mogę się nie stawić? Wiem, że jest możliwość przymusowego doprowadzenia, ale czy dotyczy to również terapii niestacjonarnej i jak często jest stosowane w praktyce?
10. Czy ktoś wie, na jakim etapie znajduje się wspomniana nowelizacja MZu likwidująca przymusowy odwyk w ogóle? Jaka jest szansa na wejście w życie tych przepisów przed rozstrzygnięciem mojej sprawy?
11. Sytuacja komplikuje się o tyle, że obecna umowa o pracę to umowa na czas zastepstwa pani, której urodziło się dziecko - gdy tylko pani wróci, wylatuję. Czy może to zaważyć na ocenie sądu (mówie tu primo o przesłance "uchylania się od pracy" z ustawy o wychowaniu w trzeźwości (co to w ogóle jest - od kiedy mamy przymus pracy?), secundo o zinterpretowaniu tego faktu na moją niekorzyść - "wyleciał z pracy przez alkoholizm").


Dodam na koniec, że cała sprawa jest dla mnie również bardzo istotna z innego powodu – otóż ze względu na charakter wykonywanej pracy muszę cieszyć się nieposzlakowaną opinią. Orzeczenie przez sąd, że mam problem alkoholowy, z miejsca eliminuje mi 90% możliwości znalezienia dobrej pracy.

Z góry dziękuję za wszystkie sugestie i rady.
Proszę tylko o niepisanie: „czemu się nie wyprowadzisz?” (jak to zasugerował jeden geniusz w komisji) – jak pisałem, jak tylko pozwoli mi na to sytuacja ekonomiczna, zrobię to, tak jak zrobiłem to wcześniej. Na razie chcę rozwiązać problem przymusowego leczenia i biegłego.

Dziękuję i pozdrawiam,
Marek
Paragraf_22 jest off-line  
22-04-2011, 14:59  
przemulka77
Stały bywalec
 
Posty: 1.186
Domyślnie RE: Badanie przez biegłego - alkoholizm (przymusowe leczenie)

Najważniejsze żebyś na badanie przyszedł trzeźwy
A teraz poważnie najlepiej być sobą ,jestem abstynentem ,ale podejrzewam,że badanie będzie prowadzone na zasadzie obserwacji na pewno biegły zwróci uwagę jak się zachowujesz często alkoholicy mają delirkę (trzęsące się ręce),być może każe Ci coś napisać,na pewno zwróci uwagę na sposób wypowiedzi czy zdania jakie wypowiadasz są sensowne.Mogą tez padać pytania z pozoru głupie np w celu czy łatwo Ciebie wyprowadzić z równowagi,co może wskazywać że jesteś np.agresywny.Nie sądzę aby były jakieś badania medyczne w tym względzie raczej należy się spodziewać takiego psychologicznego testu.Ważne żebyś był sobą i panował nad swoimi emocjami.Oczywiście jeśli badanie będzie dla Ciebie niekorzystne możesz je zaskarżyć do Sadu gdyż właśnie do tego celu powołane są sądy powszechne,wtedy sąd wybierze biegłego z listy ,który takie opinie sporządza pod przysięgą .Wszystkiego dobrego życzę ,dasz radę !
pozdrawiam
przemulka77 jest off-line  
22-04-2011, 15:53  
Paragraf_22
Początkujący
 
Posty: 2
Domyślnie RE: Badanie przez biegłego - alkoholizm (przymusowe leczenie)

Przemulko bardzo dziękuję Ci za odpowiedź. Nawet takie zwykłe słowa otuchy i zdrowego rozsądku dużo mi dają w tej sytuacji. Pal licho cały ten cyrk, ale nie wiem jak mam usiąść do świątecznego stołu z osobami, które chcą mi zrujnować życie.

Co do trzeźwości, trzęsących rąk, pisania i składni - nie jestem wierzący, gdybym był, to bym się modlił, żeby tak właśnie wyglądało to badanie (i chyba tak powinno), bo wtedy je przejdę bez problemu (to w sumie ten punkt C) z mojego pierwszego posta). Czy będę brzmiał sensownie? O ile nie zeżre mnie stres i nerwica, to będę brzmiał tak jak tutaj na forum - sama oceń, czy brzmi to OK. Jestem zaprawiony w rozmowach rekrutacyjnych, więc może opanuję napięcie.

Pytań i testowania mojej odporności psychicznej właśnie się boję - bo ta wskutek całej sytuacji rodzinnej, a zwłaszcza ostatnich wydarzeń od dawna jest w gruzach. Obawiam się właśnie nadinterpretacji psychiatrów ds. uzależnień, a nuż trafię na ortodoksa który uważa że każdy kto wypił w życiu kieliszek szampana na sylwestra to alkoholik (są tacy!). Dlatego byłoby super, gdyby ktoś obeznany z tematem bliżej napisał, jakiego rodzaju konkretnie pytania/prowokacje mogą paść.

Dam przykład z Komisji - zapytali mnie na samym początku: "od jak dawna pan spożywa alkohol?". Trochę zgłupiałem, ale odpowiedziałem zgodnie z prawdą że od liceum, czyli ponad 10 lat - bo w czasach licealnych pierwszy raz próbowałem alkoholu, normalna sprawa. Teraz zastanawiam się, czy to nie było właśnie pytanie z gatunku podchwytliwych, na które prawidłowa odpowiedź brzmi: "Co to znaczy od kiedy? Ja nie piję.", czy coś...

Jeszcze raz dzięki za odpowiedź,
Marek
Paragraf_22 jest off-line  
04-01-2013, 10:12  
buki11
Początkujący
 
Posty: 6
Domyślnie RE: Badanie przez biegłego - alkoholizm (przymusowe leczenie)

Odkopię trochę temat.

I jak kolego z tym badaniem u ciebie wyglądało? Sam jestem w trakcie walki, że tak powiem z tymi komisjami i biegłymi.

Podziel się kolego swoimi doświadczeniami, może się to komuś przyda.
buki11 jest off-line  
28-02-2013, 11:56  
mmrrr
Użytkownik
 
Posty: 45
Domyślnie RE: Badanie przez biegłego - alkoholizm (przymusowe leczenie)

Ja mam zbliżony problem. Jestem w konflikcie z żoną która do tej naszej wojny przygotowała się bardzo dobrze i przed rozwodem złożyła zawiadomienie o znęcaniu, oraz wniosek do komisji ds. zwalczania alkoholizmu w gminie. Do chwili obecnej miałem spotkanie na komisji z lekarzem ds. uzależnień a teraz termin do stawienia się na badanie przez biegłych. Moje spożywanie alkoholu ogranicza się do kilku piw tygodniowo w lecie, oraz 2-3 razy wódkę w miesiącu po około pół litra z kolegą. Zona podczas naszej wojny wzywała policje, ale ja zawsze byłem trzeźwy.Codziennie pracuję, nie miałem nigdy problemów spowodowanych po alkoholu. Ale czytając net dowiedziałem się ze alkoholikiem już jesteś jak ktoś Cie o to oskarży.A wszelkie zaprzeczanie i tłumaczenie to tworzony przez alkoholika system iluzji i zaprzeczeń, jak to wyjaśniają psychologowie. W czasie rozmowy udowodniono mi że pije w ciągach alkoholowych bo na przykład w czasie przed świątecznym w pracy był śledzik i po kieliszku z kolegami wypiliśmy,pierwszego dnia świąt Bożego Narodzenia byłem u teścia i piłem wódkę (teść za kołnierz nie wylewa) drugiego dnia musiałem pić wódkę u swoich rodziców. a za kilka dni był Sylwester i znów piłem. I juz mamy ciąg alkoholowy. Byłem też na tyle głupi że powiedziałem prawdę że w czasie Euro oglądając mecz piłem w samotności, miał być kolega nie dojechał wiec patrząc na biało czerwonych biłem sobie piwko wniosek pije w samotności, co więcej mecze były co kilka dni więc kolejny ciąg alkoholowy. Mając w pamięci ta rozmowę obawiam się, że biegli bez problemu stwierdzą ze jestem alkoholikiem. Nawet jakbym był abstynentem Może ktoś opisze takie badania bo czuje że tam prawdy nie należy mówić. W jaki sposób można zaskarżyć ewentualna niekorzystna decyzję biegłych.
mmrrr jest off-line  
28-02-2013, 21:37  
buki11
Początkujący
 
Posty: 6
Domyślnie RE: Badanie przez biegłego - alkoholizm (przymusowe leczenie)

Witam

Z jednej strony cieszę się, że coś ruszyło się w temacie, z drugiej strony współczuję ci kolego "mmmrrr"

Pomogę ci w tej sprawie, ja już jestem po komisji, 1 badaniu przez biegłych, później rozprawa w sadzie rodzinnym, a teraz jestem po drugim badaniu przez biegłych, czekam teraz na opinię.

Po pierwsze, nie dołuj się, według mnie ich system działania jest taki że chodzi o to żeby człowieka zdołować.Jak go zgnoimy to koleżka sam zacznie pić wtedy będzie kogo leczyć jeśli się nie podda i stanie na nogi to znaczy że nie alkoholik. Według nie-alkoholików trzeba sięgnąć dna,samemu trzeba chcieć coś w życiu zmienić(chyba chlanie non stop). Po prostu nie daj się bo cię zgnoją i sprawa alkoholizmu będzie się za tobą ciągnąć jak smród po gaciach przez całe życie. A widzę, że żona niezłe buciki ci uszyła już.

Dziś już późno, ale jeśli chcesz to ci pomogę gdyż już jakieś doświadczenie z tą "sektą" już mam i powiem ci tyle lepiej staraj się od nich trzymać z daleka w myśl "Nie dyskutuj z debilem. Najpierw sprowadzi Cię do swojego poziomu, a potem pokona doświadczeniem"

Jeśli możesz opisz może trochę dokładniej co było przyczyną problemów z twoją żoną będzie łatwiej określić jaki kierunek obrała i jakie kłody pod nogi ci chce podłożyć.

pozdrawiam i się odezwij pora narobić trochę hałasu wokół tych komisji i rzekomych lekarzy.

P.s zaopatrz się w dobrej klasy dyktafon i nagrywaj wszystko o czym rozmawiasz z nimi i swoją żoną, łącznie z rozmowami telefonicznymi nigdy nie wiesz kiedy może ci się to przydać.
buki11 jest off-line  
14-03-2013, 20:36  
mmrrr
Użytkownik
 
Posty: 45
Domyślnie RE: Badanie przez biegłego - alkoholizm (przymusowe leczenie)

A ja już jestem po badaniu przez biegłych. Odbyło się ono na terenie szpitala dla nerwowo i psychicznie chorych.Więc czekając na badanie jest możliwość popatrzenia na osoby psychicznie chore spacerujące po oddziale. Dla osób o słabszych nerwach widok niezapomniany. ciekawe czy jest to celowe zmiękczanie dla badanego czy typowa arogancja lekarzy? Na badaniu padają pytania o pierwszy kontakt z alkoholem, częstotliwość spożywania ilość wypitego alkoholu preferencje w piciu, zachowanie po wypiciu alkoholu. Pytany również byłem o pracę stosunki rodzinne. Musiałem tłumaczyć co to znaczy wg mnie pijany lub upity człowiek. Padło pytanie Czy jestem świadomy co straciłem przez alkohol.Niektóre pytania są dość podchwytliwe i trzeba uważać żeby nie palnąć głupstwa. Całe badanie zajęło pół godziny widać tyle wystarczy żeby ocenić czy człowiek jest alkoholikiem. Opinia ma być za dwa trzy tygodnie
mmrrr jest off-line  
20-03-2013, 20:38  
majka 123
Początkujący
 
Posty: 3
Domyślnie RE: Badanie przez biegłego - alkoholizm (przymusowe leczenie)

Witam
Ja jestem w takiej samej sytuacji jak Ty ,jutro wizyta u biegłego ,ale po godzinach spędzonych w necie doszukałam się ciekawych informacji mianowicie jeżeli już "zdiagnozują "u Ciebie alkoholizm i sąd wyśle cie na przymusowe leczenie ,masz prawo nie wyrazić na nie zgody ! W takim przypadku sprawa zaczyna się od początku ,po dwóch latach się przedawnia.Pozdrawiam
majka 123 jest off-line  
21-03-2013, 06:59  
forg
Przyjaciel forum
 
Posty: 12.664
Domyślnie RE: Badanie przez biegłego - alkoholizm (przymusowe leczenie)

Cytat:
Napisał/a majka 123 Zobacz post
ale po godzinach spędzonych w necie doszukałam się ciekawych informacji
A możesz wskazać gdzie wyczytałaś takie rewelacje?
Ja bez szukania czegokolwiek widzę oczywistą sprzeczność w tym co piszesz - "przymusowe leczenie" oznacza brak woli/zgody leczonego. Bo inaczej nie byłoby przymusowe. Prawda?
forg jest off-line  
21-03-2013, 11:07  
buki11
Początkujący
 
Posty: 6
Domyślnie RE: Badanie przez biegłego - alkoholizm (przymusowe leczenie)

Majka 123

Mi się wydaje, że źle zrozumiałaś pewnie informacje z net-u. Z tego co ja już wiem w temacie nie ma już czegoś takiego jak "przymus" leczenia.Jest natomiast "zobowiązanie" do leczenia które proponuje sąd rodzinny. Według "sekty"bo tak będę nazywał całe te komisje itd. po wyroku dostajesz zobowiązanie do leczenia odwykowego z datą i godziną pierwszego spotkania w ośrodku (zakładam że chodzi tu o leczenie ambulatoryjne - czyli sobie sama chodzisz).Jeśli się nie stawisz sąd może na ciebie nałożyć jakąś karę - grzywnę lub coś innego nie wiem tego jeszcze na 100%. Natomiast możesz zrobić tak jak większość ludzi ponoć robi, podjąć leczenie i na pierwszym spotkaniu podpisujesz jakiś kontrakt terapeutyczny na którym pewnie zawarte jest że podczas terapii masz zachować kompletną abstynencję.Jeśli tego nie zrobisz i "zapijesz" zostaniesz skreślona z terapii i na tym koniec - tak mi się wydaje. Według sekty terapia to nie kara tylko próba pomocy komuś. (zaj....te).
i w chwili skreślenia z terapii sprawa może się ciągnąć przez 2 lata a potem dają na ciebie olew. Niestety rozwiązanie z zapiciem jest jednym z najgorszych możliwych, gdyż każdy taki incydent wiąże się z zapisaniem wszystkiego na kartach twojej historii, czyli w papierach i będzie się to za tobą ciągło do końca życia.

Najlepsza metoda na to wszystko według mnie to udowodnić, że się alkoholikiem po prostu nie jest. Tak to już w tym jeb...tym państwie jest, że ktoś z ciebie może zrobić sz..te a to ty musisz udowodnić że tak nie jest.

Na każde badania z biegłymi na jakiekolwiek spotkania BIERZCIE ze sobą dyktafon bo może się okazać to jedyna metoda walki z tymi ludźmi którzy ze zwykłego słowa potrafią tak przewrócić sobie to wszystko, żeby dla nich było lepiej.

Przykład pytania i mojej odpowiedzi - kiedy ostatni raz pił pan alkohol? moja odpowiedź , około 4 dni temu 2 piwa wieczorem z kumplem u niego w domu. W opinii znalazła się notka - przewał picie około 4 dni temu!! NOŻ kurna ale o to kiedy wcześniej piłem przed tym spotkaniem z kumplem to w pytaniu już zabrakło. I to jest właśnie zajebi..a manipulacja faktami i słowami.

Jedyny mój atut w tej chwili to TYLKO i wyłącznie faktyczne nagranie takiej rozmowy i dokładna weryfikacja tego co się naprawdę powiedziało a co biegli chcieli sobie napisać.

I jeszcze jedno to do kolegii "mmmrrr" u mnie było tak, że miałem 7 dni od daty otrzymania opinii biegłych na zgłoszenie wniosków i zarzutów, na każde odpisuj maksymalnie obszernie z jak najbardziej szczegółowymi danymi, najlepiej według prawdy co w moim przypadku mam nagrane.Niech widzą, że nie masz tego w dup..e, bo jak położysz po sobie uszy to oni już wystarczająco po tobie pojadą.

Pozdrawiam i trzymajcie się, jak już pijecie to z umiarem i nie poddawajcie się tej sekcie, bo jak raz do niej wpadniecie to naprawdę stracicie swoje życie.
buki11 jest off-line  
Linki sponsorowane
Odpowiedz

Dyskusja ogólna - Podobne wątki na Forum Prawnym
Wątek
§ Przymusowe leczenie - Witam! Jestem córka alkoholiczki. Wiele razy z nia rozmawialam prosilam chcialam pomóc ale ona tej pomocy nie chciała twierdzi ze nie jest chora i ze...
§ Przymusowe leczenie alkoholizmu - witam jak wyzej pytanie czy jest cos takiego jakies paragrafy lub cos innego.Prosze o rade.Pozdrawiam i dziekuje.:)
§ Przymusowe leczenie - Mam powazny problem z bratem, mieszka sam w domu po pradziadkach. nie ma zameldowania ,pije zrobil meline w tym domku sprowadza kolegow sodoma...
§ Przymusowe leczenie odwykowe - Witam, mam pytanie odnośnie przymusowego leczenia odwykowego. Mojemu znajomemu przyszło pismo ze Sądu, że ....... ma stawić się w ośrodku odwykowym...
§ Przymusowe leczenie!!! - Witam Nie wiem czy dobrze trafiłam, ale spróbuję. Mój teść całe życie znęcał się fizycznie i psychicznie nad żoną i dziećmi. Działania jego...
§ Przymusowe Leczenie................Sąd Rodzinny - Otrzymałem wezwanie z Sądu Rodzinnego, wezwanie na badanie alkoholowe. Sąd wszczął postępowanie na wniosek Komisji Rozwiązywania Problemów...


Czasy w strefie GMT +1. Teraz jest 12:47.