Seb72 napisał:
nawet gdyby tak było, jak pisze mój przedmówca, to:
1) nie "tak długo, jak długo sie uczy" - ale najdalej do 25 rż.
Nie wiem skąd ludzie biorą ten argument. Żaden przepis nie wyłącza obowiązku alimentacyjnego po ukończeniu 25 roku życia przez uprawnionego. Z art. 133 §1 KRiO wyraźnie wynika, że rodzice obowiązani są do świadczenia względem dziecka,
które nie jest jeszcze w stanie utrzymać się samodzielnie, chyba że dochody z majątku dziecka wystarczają na pokrycie kosztów jego utrzymania i wychowania. Więc może zaistnieć sytuacja, że nawet 30 letnia osoba będzie otrzymywać alimenty od rodziców (znam takie przypadki). Rodzice mogą uchylić się od świadczeń alimentacyjnych względem dziecka pełnoletniego, jeżeli są one połączone z nadmiernym dla nich uszczerbkiem lub jeżeli dziecko nie dokłada starań w celu uzyskania możności samodzielnego utrzymania się.
Coś takiego jak "szkoła dzienna" również nie ma znaczenia. Oczywiście, że przemawia na niekorzyść to, że dziecko podejmuje naukę w trybie np. niestacjonarnym i mogłoby podjąć pracę ale "szkoła nie-dzienna" nie oznacza od razu braku obowiązku alimentacyjnego.
No chyba, że mówimy o alimentach z funduszu alimentacyjnego, wtedy przysługują one osobie uprawnionej do ukończenia przez nią 18 roku życia albo w przypadku gdy uczy się w szkole lub szkole wyższej do ukończenia przez nią 25 roku życia, albo w przypadku posiadania orzeczenia o znacznym stopniu niepełnosprawności - bezterminowo.
2) ewentualne alimentowanie nie musi uwzględniać "kaprysów" takich jak prywatne szkoły, wynajmowanie apartamentu z basenem w najdroższej dzielnicy itd. itp.
Zakres świadczeń alimentacyjnych zależy od usprawiedliwionych potrzeb uprawnionego. Oczywiście, apartament z basenem to znacznie za dużo ale usprawiedliwione są wszystkie potrzeby, których zaspokojenie pozwoli dziecku osiągnąć poziom równej stopy życiowej z rodzicami (tak J. Strzebinczyk, Prawo rodzinne, W-wa 2010, s. 332).
3) nie widze powodów, dla których alimentowanie ma być wykonywane gotówkowo. Podacie jakikolwiek argument przemawiający za tym, że rodzice muszą płacić gotówkę zamiast codziennie zapraszać dziecko na obiad?
Słusznie zauważasz, że większość ludzi upraszcza obowiązek alimentacyjne do świadczenia pieniężnego, zapominając o tym, że może być ono spełnione w naturze (np. poprzez przyjęcie pod dach, kieszonkowe etc.). Argument, który przemawia za tym aby rodzice płacili do rąk dziecka (lub na konto), jest trafny wtedy, gdy rodzice nie wywiązują się ze swojego obowiązku, a kontakty między uprawnionym, a zobowiązanym są... "ciężkie".