Zaproszenie na rozmowę z dziekanem ORA

  • Autor wątku Autor wątku Efe
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
Status
Ten wątek został zamknięty.
W ORA w Warszawie aplikanci mają zakaz prowadzenia działalności gospodarczej (moja siostra jest na 2 roku więc wiem to z 1 ręki), jeśli rada się dowie, że jednak prowadzisz własną DG to grozi Ci postępowanie dyscyplinarne:confused:
Przecież prowadzenie działalności przez aplikanta to naruszenie prawa o adwokaturze i omijanie zasad etyki. Wszelkie czynności w zakresie samodzielnej obsługi prawnej może wykonywać adwokat, a nie aplikant:) A co z ubezpieczeniem OC? Nie to nie przejdzie ....:o:o
 
ale głupoty... ja sama jestem na II roku i znam wiele osób. które prowadzą działalność. ORA w Warszawie nie robi z tym żadnego problemu :)
 
KANTapli napisał:
Zgadzam się z odbiorem społecznym - ostatnio się dowiedziałem, że r.pr. to "niedorobiony adwokat" (w sensie taki głupszy, co się nie dostał na adwokacką - taki doradca prawny;)).

Zastanawiam się nad aktualnością tego stwierdzenia w dobie tożsamości egzaminów wstępnych na aplikację radcowską i adwokacką.
 
aplikoko - wybiegasz w przyszłość a nie sądzę żebyś ją znał (chyba, że masz dar jasnowidzenia) Może tak być jak piszesz ale wcale nie musi.Poza tym uważam, że dobry radca prawny bez problemu odnajdzie się nawet w najgorszej na rynku sytuacji.
 
mimi121 napisał:
Poza tym uważam, że dobry radca prawny bez problemu odnajdzie się nawet w najgorszej na rynku sytuacji.

Z ciekawości - jaki to jest "dobry radca prawny" ?

Co zna KPC czy inne ustawy ? Teraz każdy radca je zna a czasy kiedy mecenasi dukali w sądzie już dawno minęły .....

To może taki co ma prawo jazdy albo umie lexa obsługiwać ? Albo taki co angielski zna ? (ktoś nie zna ???)

Kto to jest "dobry radca prawny" ??
 
lukas63 napisał:
A przypadkiem nie jest to zabronione? - chyba aplikant nie może prowadzić takiej działalności gospodarczej - przynajmniej na radcowskiej - tak mi się obiła o uszy na wykładach z zawodu radcy prawnego

Mamy swobodę działalności gospodarczej, w tym na udzielanie porad prawnych. DG jest zasadniczo tylko alternatywą na stosunku pracy u patrona + opłatę za poszczególne lata aplikacji można wrzucić w koszty, a i patron może sobie VAT odliczyć od Twojej faktury. Jeżeli więc nie prowadzisz działalności wywrotowej i niekoleżeńskiej jako paratcz-doradcy prawny to i oirp nie powinien robić problemów.
 
Aplikant na dg zatrudniony w kancelarii to rozwiązanie spotykane w praktyce, ale nieetyczne i nielegalne, zwłaszcza w kontekście przepisów kodeksu pracy, ryzyka i odpowiedzialności zawodowej wobec osób trzecich...To radca/adwokat świadczy pomoc prawną i to on ponosi odpowiedzialność cywilną wobec klienta, aplikant wykonuje jedynie czynności mieszczące się w zakresie upoważnienia, którego udzielił mu r.pr/adw.
 
chelboj napisał:
Aplikant na dg zatrudniony w kancelarii to rozwiązanie spotykane w praktyce, ale nieetyczne i nielegalne, zwłaszcza w kontekście przepisów kodeksu pracy, ryzyka i odpowiedzialności zawodowej wobec osób trzecich...To radca/adwokat świadczy pomoc prawną i to on ponosi odpowiedzialność cywilną wobec klienta, aplikant wykonuje jedynie czynności mieszczące się w zakresie upoważnienia, którego udzielił mu r.pr/adw.

Zgoda, masz rację, gdyby aplikant chciał samodzielnie świadczyć pomoc prawną. Prowadząc dg świadczy on jednak (zazwyczaj) usługę danej kancelarii/mecenasowi, a ta/ten ponosi odpowiedzialność przez klientem na zasadzie 747 Kc. W tej sytuacji nie widzę tu działania nieetycznego i nielegalnego
 
mimi121 napisał:
aplikoko - wybiegasz w przyszłość a nie sądzę żebyś ją znał (chyba, że masz dar jasnowidzenia) Może tak być jak piszesz ale wcale nie musi.Poza tym uważam, że dobry radca prawny bez problemu odnajdzie się nawet w najgorszej na rynku sytuacji.

żeby wybiegać w przyszłość nie trzeba być jasnowidzem ani wróżką - wystarczy umiejętność określana jako myślenie. Czyli: analiza faktów i wyciąganie wniosków. Na tym tylko się opieram i naprawdę nic więcej nie trzeba. Jeśli ktoś umie myśleć i ma trochę wyobraźni to potrafi sobie dość łatwo wymyślić, jak dobra jest sytuacja np. sklepikarza, któremu co kilka miesięcy pod bokiem inny sklepikarz otwiera swój sklep. Może błądzę, ale moje myślenie podpowiada mi, że nie jest tak, że wszyscy ci sklepikarze odczuwają poprawę swojej sytuacji a klienci zaczynają więcej kupować u wszystkich ;)

argument_walidacyjny napisał:
Zastanawiam się nad aktualnością tego stwierdzenia w dobie tożsamości egzaminów wstępnych na aplikację radcowską i adwokacką.

a kto o tej tożsamości egzaminów wie ? sami zainteresowani sprawą czyli startujący na aplikacje. A więc w skali kraju garstka osób, cała reszta dalej żyje w przekonaniu o potężnych różnicach na linii adwokat-radca. Zresztą, do społeczeństwa dalej nie przebiło się nawet, że egzaminy wstępne są teraz normalne, można się dostać na aplikację nie mając znajomości wśród palestry (u mnie np. nawet niektórzy krewni uważają, że skoro jestem aplikantem to musiałem mieć jakieś dojście do komisji bo przecież wiadomo, że nikt bez pleców dostać się nie może :)) No a przede wszystkim dalej żywe jest w narodzie przekonanie, że prawnicy zarabiają świetnie a każdy adwokat to bogacz ;)

KANTapli napisał:
W tej sytuacji nie widzę tu działania nieetycznego i nielegalnego
owszem, jest to działanie nielegalne, bo wprost narusza Kodeks pracy - zastępuje stosunek pracy innym stosunkiem - cywilnoprawnym, przy zachowaniu cech charakterystycznych dla stosunku pracy (podporządkowanie, praca w miejscu pracodawcy itd.). Poza tym SN wielokrotnie wypowiadał się (nie co do prawników), że takie właśnie zastępowanie służy także obchodzeniu przepisów o ubezpieczeniu społecznym (gra na niską składkę).
Jako działanie nielegalne jest też działaniem nieetycznym, co do czego prawnicy słynący z wyśrubowanych standardów etycznych nie powinni mieć chyba wątpliwości ;)
 
Ostatnia edycja:
aplikoko napisał:
owszem, jest to działanie nielegalne, bo wprost narusza Kodeks pracy - zastępuje stosunek pracy innym stosunkiem - cywilnoprawnym, przy zachowaniu cech charakterystycznych dla stosunku pracy (podporządkowanie, praca w miejscu pracodawcy itd.).

Umowa stron na piśmie jest jasna - aplikant sam organizuje sobie warsztat pracy (nie ma elementu kierownictwa), w tym czas i godziny (nie ma oznaczonego miejscy i czasu pracy) stosowanie do zlecanych zadań. Tak więc (na piśmie) mogę pracować w domu lub w kancelarii, w godzinach jak mi się podoba. Nie jest to więc na pewno nielegalne - już prędzej bym się zgodził, że naginanie tej zasady może być ew. nieetyczne, bo jak wygląda taka współpraca w praktyce to każdy wie.
 
aplikoko napisał:
a kto o tej tożsamości egzaminów wie ? sami zainteresowani sprawą czyli startujący na aplikacje. A więc w skali kraju garstka osób, cała reszta dalej żyje w przekonaniu o potężnych różnicach na linii adwokat-radca. Zresztą, do społeczeństwa dalej nie przebiło się nawet, że egzaminy wstępne są teraz normalne, można się dostać na aplikację nie mając znajomości wśród palestry (u mnie np. nawet niektórzy krewni uważają, że skoro jestem aplikantem to musiałem mieć jakieś dojście do komisji bo przecież wiadomo, że nikt bez pleców dostać się nie może :)) No a przede wszystkim dalej żywe jest w narodzie przekonanie, że prawnicy zarabiają świetnie a każdy adwokat to bogacz ;)

Jasne, ja odniosłem się tylko do słów KANTapli, który stwierdził: "zgadzam się z odbiorem społecznym". Zrobiłem to w przekonaniu, że Jego zdanie jest tożsame ze zdaniem większości społeczeństwa, ale chyba źle zrozumiałem tę wypowiedź.

Zgodzę się co do tego, że większość ludzi wciąż myśli, że dostać się na aplikację to jakieś "niewiadomoco". Ja również spotkałem się z wieloma przejawami tego typu ignoracji. ;)
 
Zgodnie z tradycją każdy wątek na FMP szybko schodzi z pierwotnego tematu, zamykam.
 
Status
Ten wątek został zamknięty.
Powrót
Góra