cała prawda o studiach prawniczych....

  • Autor wątku Autor wątku optymistka18
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
Status
Ten wątek został zamknięty.
Zatem, kabaret trwa.

Już Ci napisałem, że nie chodzi o to, że nie ma możliwości zostania "prawnikiem", bo jak się ktoś uprze, to nim zostanie i tyle. Jak kogoś przypiliło i "musi" zostać "prawnikiem", to pewnie mu się uda.

Rzecz w tym, że jak licealista/tka pyta jak się przedstawia standardowa sytuacja normalnego pracownika tej branży, to trzeba obiektywnie (i z przykrością) powiedzieć, że bardzo źle (zwłaszcza w porównaniu do innych branż/zawodów). Każdy powinien być świadomy niewątpliwych trudności jakie występują na "naszym podwórku".

Poza tym, nie kozacz o nieudacznikach i niedojdach, bo jak ten frajer robisz za darmochę. Przykładem to raczej nie będziesz. Jeżeli już o takich mówić, to jest w każdym roczniku grupa ludzi, która już na 1-2 roku robi praktyki, a na 3-5 roku zarabia już niezłe pieniądze. Jeżeli ktoś jest sprytny, cwany i umie samemu pozyskać na rzecz kancelarii dużego klienta, to nawet jako młody pracownik ma szanse zarobić sporo hajsu. Rzecz jest oczywiście w proporcjach/ilości takich ludzi. Są przecież i bardzo kumaci ludzie, którzy umieją szybko samemu otworzyć kance, pozyskać na to finansowanie i przytulić dobrą klientelę. Ci ludzie mogą być przykładem. Ty jesteś (najwyraźniej) kolejnym z rzeszy dobijających się o jakiekolwiek wynagrodzenie...

Bez obrazy, ale nie kozacz.

PS. Jak ktoś jest bardzo zdeterminowany i naprawdę chce, to moje pesymistyczne wizje go od tego nie odwiodą, ale będzie przynajmniej wiedział, co mu grozi jak naprawdę poważnie nie zakręci się wokół tematu.
 
Potwierdzam to, co przedmówcy mówią o WPiA UW. Przy łucie szczęścia podczas rejestracji na egzaminy można załatwić sobie tróję na wejście. Z prawie każdego przedmiotu znajdzie się egzaminator, który na egzaminach ma za miękkie serce by stawiać dwóje i dostanie się do niego graniczy z cudem. Za to mnóstwo studentów jak ognia boi się egzaminów pisemnych, których powoli ale przybywa. W tym roku prawo UE było podobno istnym pomorem - 50% zdanych na ok. 60% które w ogóle podeszło do tej pory. Kompletnie nie rozumiem takiej postawy, jak dla mnie egzaminy pisemne są kilka razy uczciwsze i bardziej sprawiedliwe niż ustne.
Żeby nie było że tylko narzekam na swoją uczelnię: z prawie każdego przedmiotu są prowadzący, którym naprawdę zależy na tym, by studenci temat zrozumieli i się go nauczyli. Jeśli uda się do nich załapać to naprawdę można wynieść wiele z zajęć.
 
Na całe szczęście WPiA UW nie jest jedynym hurtownikiem prawników w Polsce. W większość uczelni nie masz wyjścia - jeden egzaminator i basta. Pogromy na porządku dziennym. Niestety to też nie przekłada się na wyniesioną wiedzę, bo w poprawkach już puszczają. A jak nie to warunek lub "panda" w stylu "bo ja mam bardzo ciężką sytuację życiową".

Zresztą pogromcom też z zasady nie zależy na przekazywaniu wiedzy i jej egzekwowaniu. Zawody między egzaminatorami w stylu "kto zada studentowi głupsze pytanie" też się zdarzają.

Prawa, jak pisał jeden z przedmówców uczy się człowiek z praktyki i życia. Nikt, żaden rozsądny pracodawca nie będzie wymagał definicji praw podmiotowych w 4 sek. czy znajomości wszystkich sentencji łacińskich. To może robić wrażenie na laikach, bo już nie na ćwiczeniowcach i kolegach z roku.
Większość wiedzy przyswojonej bezrefleksyjnie pod egzamin człowiek zapomina, bo nie bardzo wie jak tego użyć, a na co dzień mało jest po temu okazji. Dlatego załapanie się do jakiejś kancy to podstawa. Co więksi szczęściarze łapią spółdzielnie, bank lub inną fajną instytucję.
 
tylko po co mlodemu prawnikowi hajs skoro nie ma czasu go nawet wydać ? Bo jak wyda skoro pracuje po kilkanaście godzin na dobę ? mnie rajcują podróże samochodowe i fotografia i na to chcę wydawać hajs a nie na telewizorek za 10 koła w niedzielę .
 
W mojej opinii rynek jest zapchany absolutnie na kilka lat.

Jestem po aplikacji i widzę co się dzieje.

Genialny pomysł szkoły sędziowsko - prokuratorskiej - zbyt wielu aplikantów a zbyt mało stanowisk do obsadzenie

Notariusze zawsze przyjmuja tylko najlepszych ;)

Adw / radcowie - cóż walka o klienta, a ceny lecą na łeb na szyję.

Naprawdę jest ciężko, kancelarii bardzo dużo, in-housów też.
Zobaczcie jak w tym roku procentowo zmienił się liczbą prawników z uprawnieniami. Jest praktycznie fala. Radcowie pracują nas stanowiskach gdzie rok dwa temu starczył sam dyplom.

Skończyły się złote czasy i dziś 3-4 tysie na rękę to jest sukces.

Dziś prawnik musi zasuwac prawie jak górnik i nie ma pewności, czy mu klient jutro nie powie papa- bo mam kryzys/firma padła.

Dziś prawo to pogoń za klientem i pot i łzy.
Inne cool zawody w stylu lekarz/architekt/informatyk też nie mają lekko ale z zawodów prestiżowych prawnicy są na samiutkim dole drabiny finansowej.
I niestety, żeby czmychnąć zagranicę trzeba poważnie wziąść pod uwagę LLM albo kolejne studia. Zostaje ojczysty rynek i walka - a to nei każdemu odpowiada.....:cool:
 
donlukas napisał:
Jeżeli ktoś chce iść na prawo a potem pracować w zawodzie i osiągnąć jak najwięcej to frustraci i niedojdy zawodowe nie powinni go zniechęcać.

Jedyną niedojdą w tym wątku jesteś ty, którego szczytem zaradności jest tyranie za darmo z uśmiechem na ustach i przyznanie, że rodzice cię utrzymują. Gratuluję i zazdroszczę. Po aplikacji pewnie też za darmo będziesz tyrał buahhahaha. Wybaczcie nie mogłem się powstrzymać czytając posty pożytecznego idioty, który dał się wydymać jakiemuś mecenasowi. Będzie miał się z czego ów mecenas śmiać z kolegami po fachu przy wódce. Kolejny niewolnik, który myśli, że po aplikacji to już będzie kolorowo, byleby przetrwać aplikację za free...
 
radczyni z godnym stażem mi raz powiedziała, że jeśli ktoś ci nie płaci- chociaż minimalnie - na studiach, aplikacji, stażu to czemu potem ma być lepiej.

Jak ktoś ma niewolnika to potem nie zmieni tego stanu.

Rozumiem porobić u kogoś za frajer trochę, żeby podejrzeć warsztat. Ale to nie może być na zasadzie, że po aplikacji manna z nieba.;)

Rozumiem, że kasa od rodziców jest fajna, ale jeśli to ma być metoda na życie, to ja dziękuję.
 
Status
Ten wątek został zamknięty.
Powrót
Góra