szczekanie psów czyli co wolno?

  • Autor wątku Autor wątku Aleksandra Bytom
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
Status
Ten wątek został zamknięty.
A

Aleksandra Bytom

Użytkownik
Dołączył
09.2010
Odpowiedzi
167
witam moje pieski po ponad 2 latach zaczeły przeszkadzać,nie szczekają jakoś szczególnie,jestem z nimi w domu,nie pracuje,co najwyżej mogą szczekać jak jestem na zakupach,czy raz na 2 tygodnie jeżdże do swojej mamy i psiaki kilka godzin zostają same,nigdy nikt się na nie nie skarżył.
Mąż ma konflikt z właścicielem kamienicy i to jego efekt,no i pytanie co w związku z tym mogą właściciele kamienicy? czy mogą do nas wysłać straż miejska?
psy absolutnie nie szczekają w nocy,wogóle nie szczekają dużo,tylko wtedy jak są same,czyli szybkie zakupy w sklepie na dole itp
 
Ogólnie to niech krytykanci spadają na drzewo. W Polsce nie ma póki co prawa, które cokolwiek by ci zabraniało w temacie szczekania psów. Normalnie dzicz i barbarzyństwo.


Mam nadzieję, że to się szybko zmieni, bo takie zacofanie to chyba tylko u nas. w Kanadzie aby trzymać psa w kamienicy/bloku musisz mu wyciąć struny głosowe, w bodajże Austrii, każde zgłoszenia sąsiada na szczekającego psa to 200 euro dla posiadacza, nieważne czy pies szczekał czy nie. Oby jak najszybciej i u nas takie cos wprowadzili.
 
Latanabosaka napisał:
Ogólnie to niech krytykanci spadają na drzewo. W Polsce nie ma póki co prawa, które cokolwiek by ci zabraniało w temacie szczekania psów. Normalnie dzicz i barbarzyństwo.


Bardzo inteligentna odpowiedź :/
 
witam równiez mam dwa psy
miałam podobna sytuacje tylko z sasiadką z parteru psy szczekały jej 24h na dobe robiła cuda złosliwie oczywiscie a to malowała mi drzwi a to szpillki w zamku potem pan dzielnicowy był gosciem u mnie co drugi dzien bo ta wariatka tak dzwoniła nawet mnie pobiła i zwyzywała. Oczywiście nikomu tylko jej psy jakos nie przeszkadzały policja stwierdziła ze jesli nie zakłócają ciszy nocnej to wszystko jest ok ale zgłoszenie od tej pani musza przyjac.
SASIADKA po jakims czasie zagroziła sprawa w sadzie o zakłócanie ciszy przez psy(dodam ze mieszkanie było wynajmowane) poszłam po rade do adwokata
Adwokat dobry i znany stwierdził zeby ta pani załozyła sprawe w sadzie jak najbardziej i chetnie sie z nia tam spotkamy natomiast psy to takie stworzenia które tylko szczekac potrafia!!!bo miauczec nie umieja.Poradził równiez wezwac swojego weterynarza do domu niech wyda opinie na temat zachowania czy tez nadpobudliwosci psów (doktor przyjechał i wysmial mnie oczywiście) natomiast sąsiadke skierujemy do biegłego lekarza psychiatry orzecznika w celu potwierdzenia jej omamów słuchowych i nadzwyczaj uczulonego słuchu. Pan dzielnicowy przekazał to tej pani i stwierdziła ze to zbyt błaca sprawa zeby po sadach sie włóczyc!!!Od tej pory sasiadce pieski nie przeszkadzaja a mieszkam juz 3 rok i nawet slowa nie bylo na ten temat
polecam takie rozwiazanie!!!!
 
Lewanna: nie krzyw się. Taka jest praktyka, taki jest ogólny wniosek z niezmiennej od lat reakcji policji czy straży miejskiej. Co byś chciała przeczytać? Że jest inaczej? Niestety nie jest.
 
Latanabosaka - jest prawo w temacie szczekania psów. Inne niż w Kanadzie. W PL zaden weterynarz nie usunie strun głosowych psu (nawet na wyraźne zlecenie właściciela psa ), gdyż będzie to zakwalifikowane , jako okaleczanie zdrowego zwierzęcia, znęcanie się i jest karalne. Inne spojrzenie na barbarzyństwo. Sama mam szczekliwego psa (nadpobudliwy) , który mnie nieraz do szału doprowadza. Z mieszanymi uczuciami pytałam weterynarza co zrobić i powiedział jw, ruszanie strun głosowych absolutnie wykluczone, podobnie jak ucinanie ogonów itp. Przyjęłam to z ulgą - powiem szczerze. Jedynie dał mi kropelki uspokajające dla psa i zalecił wykastrowanie. To jedyne, co można zrobić. Skutek jest połowiczny, ale to zawsze coś, a nawet jest to sporo. Mogliby ustanowic przepisy nakazujace kastrację szczekliwych psów. Wówczas Straz Miejska sprawdziłaby (po skardze) zaświadczenie o kastracji, jesli nie ma - to mandat za zakłócanie ciszy. To by nakłoniło właściciela to zainwestowania w kastrację szczekliwego psa. Ale pewnie byłyby nadużycia, np ktoś prowadzi hodowle rasowych i nieszczekliwych psów, ale ma z sąsiadem na pieńku i ten donosi kłamliwie, ze szczekają, Straz Miejska każe wykastrować, no i ....po hodowli. Nie takie to proste wszystko.
Moi sąsiedzi na szczęście psy lubią, jeden nawet powiedział, że nie muszę przepraszać, bo przecież pies to już taki jest ..... że szczeka. Taka jego natura. Mnie też nie przeszkadzają szczekające psy, u mojej mamy w bloku pod nią mieszka pies, który szczeka z tęsknoty, kiedy właścicielka jest w pracy. Zatem godzinami. Mojej mamie nigdy on nie przeszkadzał, bo ona lubi psy. Innej sąsiadce z boku stale przeszkadza i woła Straż Miejską. Natomiast owej sąsiadce (tej od straży) przeszkadza : krople wody z suszacego się na balkonie wyżej prania, które spadają na jej balkonowy parapet, zapach gotowania jakiś potraw w sąsiedztwie - rozchodzący się przez uchylone w lecie kuchenne okno itp mnóstwo innych kolejnych przeszkadzaczy, które czynią piekło z jej życia. Więcej siedzi w głowie i sercu niż faktycznych okolicznościach zewnętrznych. Nastawienie jest b. ważne. Żyjemy pośród innych ludzi, potrzebna tolerancja.
 
Na miejscu właściciela po prostu wywaliłbym takich lokatorów. Wiem jak uciążliwe jest nawet okazyjne "poszczekiwanie" za ścianą

No ale cóż, tak to jest że ludzie na siłę starają się trzymać zwierzęta w mieście - takie efekty - sąsiedzi poirytowani hałasami, właściciel psa ma kłopoty i musi biegać do adwokata, a pies na tym cierpi najbardziej bo nawet nie wie o co chodzi.

Jak ktoś tam wyżej napisał, polska jest jeszcze dzikim krajem pod tym względem i czasem ujadający przez pół dnia kundelek ma większe prawa niż człowiek. Myślę że za jakiś czas dogonimy pod tym względem przepisy i prawo jakie jest w europie zachodniej

Rozwiązanie jest proste - ludziom z psami nie wynajmować mieszkań i koniec - niech wyprowadzają się za miasto. Taka praktyka zaoszczędzi stresu i właścicielom i lokatorom
 
nie są "uciążliwe" właścicielka sama ma psa któremu też zdarza się szczekać,pies to nie kot i mu się zdarza,mi chodzi o kroki prawne i jak to w świetle prawa wygląda,mogą czasem szczekać czy im nie wolno?
co do kastracji mam psy wykastrowane,sprzątam kupki na dworze,nie pracuje i cały dzień jestem w domu,wychodze na spacer z psami i do sklepu.
Lewanno ty jesteś moje guru i też masz psa,napisz co o tym myślisz? jak jest w Twojej kamienicy?
 
Ag_Maz dzięki za uzasadnioną krytykę.
Zaledwie w 4 wątkach się jednakowo udzialiłem.

Pzdr
 
Zalmar, jesteś genialny, pozwolisz, że wezmę i rozpropaguję?
 
zalmar napisał:
Ag_Maz dzięki za uzasadnioną krytykę.
Zaledwie w 4 wątkach się jednakowo udzialiłem.

Pzdr

Tylko że to zaśmieca forum, a Ty odświeżasz stare kotlety. Stosuj się do zasad forum, Twoje porady będą milej widziane :)
 
zalmar
Mezczyzna.gif
Ostrzeżenie za zaśmiecanie forum.
 
Ag_Maz napisał:
Tylko że to zaśmieca forum, a Ty odświeżasz stare kotlety. Stosuj się do zasad forum, Twoje porady będą milej widziane :)

Masz w 100% rację.
Intencją było dotarcie w jak najkrótszym czasie do jak największej liczby użytkowników forum.
To był jeden jedyny taki występek.

Pzdr
 
zalmar rady bardzo głupie i chyba nie do końca w porządku co? rozumiem że pies nie szczekałby gdyby nie został skutecznie rozdrażniony prawda? po co takie rady? zwykłe świństwo i naciąganie jakby nie było,nie jestem prawnikiem ale na drażnienie psa też są jakieś paragrafy,może wypowiedzą się mądrzejsi.
W moim temacie chodzi o psy nie szczekające ponad norme,zresztą u mnie już cisza,tak jak myślałam wynikało to z konflikty męża z właścicielem kamienicy bo sąsiedzi nic a nic się nie skarżą a i właściciel też przestał
 
zalmar tak gwoli refleksji:
Człowiek udomowił psa ok. 10.000 lat temu (choć wiele źródeł podaje, iż możliwe, że nastąpiło to i dużo wcześniej nawet i 30.000 lat temu) i od tamtej pory to zwierze cały czas nam towarzyszy. Co za tym idzie, szanse na to, że ten stan rzeczy zmieni się w przeciągu Pana żywota (a nawet żywota Pana zstępnych w ciągu kilku najbliższych pokoleń) są raczej bliskie zeru. Racjonalniejszym więc, wydawać by się mogło, byłoby pogodzenie się z tym faktem a nie tracenie czasu, na kwestie, które i tak są już przesądzone. Mało tego, coraz częściej wspomina się o konieczności upodmiotowienia zwierząt i to w tym raczej kierunku idą zmiany w ustawodawstwie. Reasumując, może więc nadszedł właściwy moment aby zweryfikować swoje poglądy w tej kwestii? To trochę passe aby tak zapewne światły umysł jak Pana, cały czas tkwił korzeniami w głębokim średniowieczu, miast otworzyć się na nowe idee i terndy.

Ponadto przypominam o normie zawartej w art. 5 kc, gdyż, przynajmniej w mojej ocenie, rady udzielane przez Pana na innych wątkach ocierają się o jej naruszenie.

p.s.
Bardzo wszystkich przepraszam za zaśmiecanie wątku.
 
dzięki Lokato za zwrócenie uwagi,przecież można się normalnie dogadać,wielu ludzi ma psy i ich szczekanie nie jest dla nikogo jakoś specjalnie miłe ale jak świat stary psy szczekają,
ja staje na rzęsach żeby moje nie były uciążliwe dla nikogo i zostawiane są w domu wtedy kiedy muszą,szanuje sąsiadów ale z pewnością nie pozbęde się zwierzaków tylko dlatego że ktoś ma akurat taki kaprys,niejeden człowiek ma psa na łańcuchu a moje psy to członkowie rodziny,dość niesforne i kudłate ale krzywdy nikomu nie robią
 
A ja, z całą pewnością spędziłabym każdą wolną chwilę nad układaniem, ustawianiem i innym ....aniem: w jaki sposób tak uprzykrzyć życie jakiemuś Panu Zalmar i bez wątpienia zrealizowałabym punkt po punkcie każdy jeden szczegół, tak, że "Pan Zalmar" co dzień płakałby w poduszkę i błagał opatrzność o cofnięcie czasu przed podkładaniem mi świń. To oczywiście, gdyby się domyślał CO i KTO jest powodem jego nieszczęść, sądzę jednak, ze nie domyślałby się, wiec zostałby mu tylko gorzki płacz w poduchę.

Panie Zalmar, niech Pan nie wypisuje takich porad, bo KIJ MA 2 KOŃCE, a ludzie po świecie RÓŻNI chodzą, oj różni. Jeszcze kto Pana posłucha i się bardzo mocno we własne mięso utnie.
 
Ostatnia edycja:
Aleksandra Bytom napisał:
zalmar rady bardzo głupie i chyba nie do końca w porządku co? rozumiem że pies nie szczekałby gdyby nie został skutecznie rozdrażniony prawda? po co takie rady? zwykłe świństwo i naciąganie jakby nie było,nie jestem prawnikiem ale na drażnienie psa też są jakieś paragrafy,może wypowiedzą się mądrzejsi.
W moim temacie chodzi o psy nie szczekające ponad norme,zresztą u mnie już cisza,tak jak myślałam wynikało to z konflikty męża z właścicielem kamienicy bo sąsiedzi nic a nic się nie skarżą a i właściciel też przestał

Mając na uwadze jakie oburzenie spowodowały rozumiem wśród właścicieli psów oraz brak merytorycznych kontrargumentów - chyba nie takie głupie a najlepiej niech stwierdzą to osoby które z nich skorzystają.

Dodatkowo, jeżeli pies jest spokojny jak twierdzi większość właścicieli to powyższa instrukcja nie zostanie zrealizowana gdyż straż miejska czy policja nie wystawią mandatu bo pies nie szczeka. Pracownicy biura nieruchomości czy funkcjonariusze straży miejskiej i/lub policji nie potwierdzą w sądzie, że pies szczekał, bo przecież nie szczekał... no chyba, że jest odwrotnie i pies jednak szczeka, czego nie zauważa właściciel... to powyższa instrukcja ma jak najbardziej sens... ;-)

Warto nadmienić, że są już wyroki precedensowe w podobnych sparawach a najlepsze jest to, że ich przybywa.

Przede wszystkim należy zwrócić uwagę na fakt, że jeżeli sąsiad wielokrotnie zgłasza, że pies mu przeszkadza to prawdopodobnie mu przeszkadza, czego wielu właściceli psów nie rozumie, nie przyjmuje w porządku chronologicznym próśb, uwag, później krytyki, zacietrzewia się w swojej pewności, że jego pies nie może przecież nikomu przeszkadzać bo to jego pies... i koło się zamyka.

Opracowana instrukcja ma na celu pomóc osobom, które już nie dają rady z uciążliwym psem sąsiada i de'facto z ograniczonym w tym zakresie właścicielem psa a nie chcą skrzywdzić zwierzaka. Może kara finansowa pomoże im zrozumieć, że jednak coś jest nie tak...
 
Status
Ten wątek został zamknięty.
Powrót
Góra