T
tomashek
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 09.2011
- Odpowiedzi
- 6
Witam forumowiczów.
By przedstawić swój problem i jednocześnie prosić o poradę postaram się wyrażać tak precyzyjnie jak tylko potrafię. Proszę mi jednak wybaczyć (i wskazać pomyłkę lub żądać doprecyzowania z mojej strony) jeśli coś zabrzmi niefachowo - prawo a tymbardziej wszystkie zagadnienia zwiazane z egzekucją należności to całkowicie obcy mi temat.
Pragnę zaznaczyć już na początku, że moim głównym celem jest 'zamknięcie sprawy' czyli spłata wszelkich należności (szybko, sprawnie i skutecznie) i chcę znaleźć właściwą drogę i skorzystać z Waszego doświadczenia aby poznać możliwe scenariusze, które mogą mnie spotkać.
Dodam jeszcze, że nie pamiętam i w tej chwili nie jestem w stanie sprawdzić dokładnych terminów zdarzeń (dat) o których będę pisał (mam nadzieje, że to nie będzie przeszkodą przy udzieleniu mi przez Was jakichś wskazówek lub podpowiedzi).
Przeglądając forum w poszukiwaniu wątków o BTE i egzekucji natrafiłem na kilka, które spowodowały, że sprawa na pozór prosta może się strasznie z czasem skomplikować. Nie udało mi się trafić na wątek, który w 100% pokrywał by się z moją obecną sytuacją postanowiłem zatem skorzystać z Waszej pomocy i skreślić te kilka słów w nadzieji, że Wasze opinie choć trochę rozjaśnią mi sytuację.
W jednym z banków posiadam (bądź może powinienem napisać 'posiadałem) kartę kredytową z limitem zadłużenia 3,5tyś PLN. Po ponad roku użytkowania, terminowym spłacaniu (choć to chyba dla całości problemu i tak nieistotne) otrzymałem z banku propozycję podwyższenia limitu dwukrotnie, czyli do kwoty 7tyś PLN. Z karty korzystałem aktywnie nadal i terminowo spłacałem całość każdego miesiąca (przez pewien czas). Jak to zwykle bywa do jakiegoś czasu, kiedy to wydarza się coś co ucina dochody - utrata pracy. Zadłużenie na karcie rosło i spłacałem jedynie kwotę minimalną. Brak dochodów i jednocześnie pewnie nieprzewidziane zdarzenia losowe spowodowały, że kwota zadłużenia na karcie przekroczyła limit (kwota zadłużenia + odsetki). Czas mijał a moja sytuacja materialna nie poprawiała się, zadłużenie na karcie rosło. Bank przez pewien okres informował mnie o zadłużeniu ale zniecierpliwiony (czym się wcale nie dziwie) oddał (sprzedał?) dług firmie zewnętrznej, którą była kancelaria adwokacka X. Kontakt z firmą X był dwukrotny (tak mi sie na chwilę obecną wydaje lecz nie mam 100% pewności, mogłem monity z banku pomylić z monitami z firmy X - na tamta chwilę czułem się bezsilny bez jakichkolwiek dochodów i zwyczajnie nie reagowałem na te monity. W głowie miałem jedynie: "co ja mogę zrobić? 'Z pustego i Salomon nie naleje'". - pewnie błędnie ale tak się stało): jeden monit i jedna rozmowa telefoniczna. Minał ok. rok od ostatniego kontaktu z firmą X (telefonicznego, w którym bez wchodzenia w szczegóły opisąłem moja sytuację: "chcę zapłacić ale nie mam z czego") i dziś dostałem list polecony od komornika sądowego, który zawiadamia mnie o wszczęciu postępowania egzekucyjnego. Postępowanie egzekucyjne zostało wszczęte na podstawie tytułu wykonawczego: BTE (z 08.2010) zapopatrzony w klauzulę wykonywalności z 02.2011 i postanowienie sądu rejonowego w miescie mojego zamieszkania z identyczna klauzula z tego samego dnia co BTE.
Nie wiem czy kwoty bedą tutaj istotne ale podam je w zaokrągleniach:
- należność główna: 7,5tyś PLN
- odsetki do 07.2011r 2,8tyś PLN
- koszt procesu
- koszty zastępstwa w egzekucji
- opłata egzekucyjna 1,6tyś PLN
Wierzycielem na dokumencie jest oczywiście bank reprezentowany przez kancelarie adwokacką X.
Do dokumentu dołączono dwa odpisy. Pierwszy dotyczył zastępstwa adwokackiego, drugi zajęcia wynagrodzenia. Tutaj muszę wspomnieć, że udało mi się znaleźć pracę 'na sezon' - czyli na okres wakacji i podejrzewam, że to mogło byc impulsem dla komornika do wszczęcia postępowania bo to byłaby jedyna skuteczna forma wyegzekwowania należności.
Przy okazji, zagadką jest dla mnie w jaki sposób, po miesiącu pracy, komornik posiadł o tym wiedzę.
Na szczęscie dla mnie, informacja o wszczęciu egzekucji przez komornika sądowego podziałała magicznie na najbliższych (za co z góry jestem im niezmiernie wdzięczny) i po szybkim zmobilizowaniu sie kilku osób otrzymałem deklaracje pomocy finansowej, na znaczną częśc kwoty z zawiadomienia, z bliżej nieokreślonym terminem spłaty. Pieniądze z pracy wakacyjnej plus pomoc rodziny/znajomych pozwoli mi zebrac kwotę (lub bardzo się do niej zbliżyć) aby spłacić całość zadłużenia wykazanego na zawiadomieniu.
Po wstępnym 'dołku' po otrzymaniu zawiadomienia przyszła radość na wieść o mobilizacji najbliższych. Niestety nie na długo. Zainteresowany tematem, zaczałem wertować fora prawne i dotarło do mnie, że to może nie być jeszcze koniec a dopiero początek drogi, ciężkiej drogi.
Niestety komornik oraz kancelaria X już nie urzędowali gdy dotarła do mnie prawda, jednak dział windykacji w banku działał. Przed telefonem do banku zerknałem jeszcze na skrzynke pocztową (dzięki uprzejmości brata mogę też napisac ten post) i zobaczyłem wysyłane regularnie przez bank wyciągi z karty kredytowej i tam comiesięczne obciązenia (z ostatniego miesiąca dodatkowe ok 400 PLN, w tym jakaś 'opłata komornicza' - ok 100 PLN), które powodują, że saldo na karcie nadal rośnie. Chciałem sie więc dowiedzieć jaka jest wg banku aktualna kwota zadłużenia, zadeklarowałem chęć jej spłaty najchętniej bezpośrednio do banku. Jednak dział windykacji nie chciał nawet ze mną rozmawiać i na każde moje pytanie otrzymałem odpowiedź odsyłającą mnie do kancelari adwokackiej X. Nie dowiedziałem się nawet co to za kwoty są comiesięcznie doliczne do salda zadłużenia, czym jest 'opłata komornicza'. "Nie wiem kto wysyła Panu to saldo z karty, może bank a może nie. Może ma pan jeszcze jakieś należności inne względem banku z tytułu zadłużenia na karcie kredytowej a może nie. Może saldo jest kwotą ostateczną a może nie. Nie powiem na jaką kwotę był wystawiony BTE - ja nie wiem. Proszę kontaktować się z firmą X" - to jedyne co uzyskałem z działu windykacji banku.
Kontakt z firma X i komornikiem planuję na jutro ale chciałbym być do tych rozmów trochę lepiej przygotowany niz jestem w tej chwili. Przede mną pewnie cała noc czytania różnych aktów prawnych, wypowiedzi z forów i innych wskazówek i odpowiedzi na pytania, do zadania których już zmierzam.
1. Czy moje podejrzenia moga się okazać słuszne, że uregulowanie kwoty z zawiadomienia komornika to tylko początek drogi do spłacenia długu w banku?
2. Czy zdania brzmiące mniej wiecej tak: "Do wyszczególnionych kwot dojdą kolejne koszty egzekucyjne a ich wartość zostanie ustalona w trakcie dokonywania czynności" oraz "dalsza zwłoka spowoduje naliczenie opłaty egzekucyjnej w wysokości ponad 5 PLN/dzień", które były zawarte w zawiadomieniu to sentencje mająca mnie zmobilizować do natychmiastowej spłaty czy obietnica komornika niezależnie od podjetych przeze mnie kroków czyli w zamierzeniach spłaty całości kwoty z zawiadomienia?
3. Jakie mogą być te dodatkowe koszty egzekucyjne z pyt 2. (w jakich kwotach i jak je wstępnie oszacować [5 PLN/dzień?]) jeśli kwotę z zawiadomienia wpłacę na konto komornika w przyszłym tygodniu?
4. W jaki sposób dowiedzieć się jaka jest obecnie pełna kwota, której spłacenie umożliwi mi 'zamknięcie sprawy'? (Celowo używałem wcześniej sformułowania 'kwota z zawiadomienia' [w domyśle kwota z zawiadomienia o wszczęciu postępowania] bo coś czuję, że to nie jest tożsame z obecną całkowita kwotą zadłużenia).
5. Jakie jeszcze moga być inne koszty banku lub firmy X (jakies koszty egzekucji, odsetki od odsetek itp.), co mnie może jeszcze spotkać ze strony wierzyciela, reprezentanta czy komornika?
6. Czy takie a nie inne traktowanie mnie przez dział windykacyjny banku to normalna paktyka wobec klienta, który pewnie z punktu widzenia banku notorycznie uchyla sie od spłaty (i pewnie z opisem "taktować bezwględnie!") i czy własnie takie postępowanie może mi cos sugerować?
7. Jakiej użyc formy spłaty aby było to skuteczne - przelew bankowy na konto komornika (w przypadku kwoty z zawiadomienia to chyba jedyna metoda), przelew na konto kancelarii X, czy może jednak próbować z bankiem jakoś uzgodnić? A może lepiej korzystać z przekazu pocztowego (nie, nie mam pomysłu czy forma zapłaty może w jakikolwiek sposób, prócz oczywiście czasu dotarcia pieniędzy, wpłynąć na skuteczność spłaty)? Chciałbym uniknąć sytuacji, znalezionej chyba na tym forum, w której okazało się, że pieniądze wpłacone na konto komornika zniknęły a ten dalej próbował wyegzekwować kwotę od dłużnika. Kto wie, może 'jutro' będę miał znów możliwość podjęcia jakiegoś platnego zajęcia a komornik będzie dalej próbował, tym razem skutecznie, zając wynagrodzenie pomimo mojej wcześniejszej spłaty kwoty z zawiadomienia.
8. Jak zanaczyłem na wstępie nie mam zamiaru protestować, przerywać biegu postępowania, odwoływac się czy w jakikolwiek sposób uchylac się do zapłacenia tego długu. Chcę to szybko i sprawnie spłacić. Może jednak aby przeprowadzić to lepiej powinienem prosić o jakies dodatkowe dokumenty, może próbowąc odroczyć ale tylko po to aby mieć czas na pełniejszy obraz?
9. Czy to, że komornik w zawiadomieniu a także w odpisie pisma o zajęciu wynagrodzenia nie posługuje sie moim adresem zameldowania a jedynie adresem korespondencyjnym, który był dodatkowym adresem podanym bankowi (oczywiście bank posiada(ł) także moj głowny adres czyli adres zameldowania) ma jakieś znaczenie, może jakos pomóc w kontekscie pytania 8.?
10. Proszę o jakiekolwiek rady, wskazówki, linki do postów (których nie udało mi sie znaleźć), które w jakikolwiek sposób pomogą mi pomóc w tej sytuacji tak by doprowadzić do szczęśliwego finału - całkowitej spłaty zadłużenia.
Z góry serdecznie dziękuję za każdą wypowiedź mogąca mi pomóc w sprawnym sfinalizowaniu sprawy
PS Gdyby mi się urodziło jeszcze jakieś pytanie pozwolę sobie zedytować ten post.
PPS Jeśli wg moderatorów wybrałem niewłaściwy dział to przepraszam. Ten wydawał mi się najodpowiedniejszy. Jednocześnie proszę o wskazanie i/albo o przerzucenie do właściwego.
By przedstawić swój problem i jednocześnie prosić o poradę postaram się wyrażać tak precyzyjnie jak tylko potrafię. Proszę mi jednak wybaczyć (i wskazać pomyłkę lub żądać doprecyzowania z mojej strony) jeśli coś zabrzmi niefachowo - prawo a tymbardziej wszystkie zagadnienia zwiazane z egzekucją należności to całkowicie obcy mi temat.
Pragnę zaznaczyć już na początku, że moim głównym celem jest 'zamknięcie sprawy' czyli spłata wszelkich należności (szybko, sprawnie i skutecznie) i chcę znaleźć właściwą drogę i skorzystać z Waszego doświadczenia aby poznać możliwe scenariusze, które mogą mnie spotkać.
Dodam jeszcze, że nie pamiętam i w tej chwili nie jestem w stanie sprawdzić dokładnych terminów zdarzeń (dat) o których będę pisał (mam nadzieje, że to nie będzie przeszkodą przy udzieleniu mi przez Was jakichś wskazówek lub podpowiedzi).
Przeglądając forum w poszukiwaniu wątków o BTE i egzekucji natrafiłem na kilka, które spowodowały, że sprawa na pozór prosta może się strasznie z czasem skomplikować. Nie udało mi się trafić na wątek, który w 100% pokrywał by się z moją obecną sytuacją postanowiłem zatem skorzystać z Waszej pomocy i skreślić te kilka słów w nadzieji, że Wasze opinie choć trochę rozjaśnią mi sytuację.
W jednym z banków posiadam (bądź może powinienem napisać 'posiadałem) kartę kredytową z limitem zadłużenia 3,5tyś PLN. Po ponad roku użytkowania, terminowym spłacaniu (choć to chyba dla całości problemu i tak nieistotne) otrzymałem z banku propozycję podwyższenia limitu dwukrotnie, czyli do kwoty 7tyś PLN. Z karty korzystałem aktywnie nadal i terminowo spłacałem całość każdego miesiąca (przez pewien czas). Jak to zwykle bywa do jakiegoś czasu, kiedy to wydarza się coś co ucina dochody - utrata pracy. Zadłużenie na karcie rosło i spłacałem jedynie kwotę minimalną. Brak dochodów i jednocześnie pewnie nieprzewidziane zdarzenia losowe spowodowały, że kwota zadłużenia na karcie przekroczyła limit (kwota zadłużenia + odsetki). Czas mijał a moja sytuacja materialna nie poprawiała się, zadłużenie na karcie rosło. Bank przez pewien okres informował mnie o zadłużeniu ale zniecierpliwiony (czym się wcale nie dziwie) oddał (sprzedał?) dług firmie zewnętrznej, którą była kancelaria adwokacka X. Kontakt z firmą X był dwukrotny (tak mi sie na chwilę obecną wydaje lecz nie mam 100% pewności, mogłem monity z banku pomylić z monitami z firmy X - na tamta chwilę czułem się bezsilny bez jakichkolwiek dochodów i zwyczajnie nie reagowałem na te monity. W głowie miałem jedynie: "co ja mogę zrobić? 'Z pustego i Salomon nie naleje'". - pewnie błędnie ale tak się stało): jeden monit i jedna rozmowa telefoniczna. Minał ok. rok od ostatniego kontaktu z firmą X (telefonicznego, w którym bez wchodzenia w szczegóły opisąłem moja sytuację: "chcę zapłacić ale nie mam z czego") i dziś dostałem list polecony od komornika sądowego, który zawiadamia mnie o wszczęciu postępowania egzekucyjnego. Postępowanie egzekucyjne zostało wszczęte na podstawie tytułu wykonawczego: BTE (z 08.2010) zapopatrzony w klauzulę wykonywalności z 02.2011 i postanowienie sądu rejonowego w miescie mojego zamieszkania z identyczna klauzula z tego samego dnia co BTE.
Nie wiem czy kwoty bedą tutaj istotne ale podam je w zaokrągleniach:
- należność główna: 7,5tyś PLN
- odsetki do 07.2011r 2,8tyś PLN
- koszt procesu
- koszty zastępstwa w egzekucji
- opłata egzekucyjna 1,6tyś PLN
Wierzycielem na dokumencie jest oczywiście bank reprezentowany przez kancelarie adwokacką X.
Do dokumentu dołączono dwa odpisy. Pierwszy dotyczył zastępstwa adwokackiego, drugi zajęcia wynagrodzenia. Tutaj muszę wspomnieć, że udało mi się znaleźć pracę 'na sezon' - czyli na okres wakacji i podejrzewam, że to mogło byc impulsem dla komornika do wszczęcia postępowania bo to byłaby jedyna skuteczna forma wyegzekwowania należności.
Przy okazji, zagadką jest dla mnie w jaki sposób, po miesiącu pracy, komornik posiadł o tym wiedzę.
Na szczęscie dla mnie, informacja o wszczęciu egzekucji przez komornika sądowego podziałała magicznie na najbliższych (za co z góry jestem im niezmiernie wdzięczny) i po szybkim zmobilizowaniu sie kilku osób otrzymałem deklaracje pomocy finansowej, na znaczną częśc kwoty z zawiadomienia, z bliżej nieokreślonym terminem spłaty. Pieniądze z pracy wakacyjnej plus pomoc rodziny/znajomych pozwoli mi zebrac kwotę (lub bardzo się do niej zbliżyć) aby spłacić całość zadłużenia wykazanego na zawiadomieniu.
Po wstępnym 'dołku' po otrzymaniu zawiadomienia przyszła radość na wieść o mobilizacji najbliższych. Niestety nie na długo. Zainteresowany tematem, zaczałem wertować fora prawne i dotarło do mnie, że to może nie być jeszcze koniec a dopiero początek drogi, ciężkiej drogi.
Niestety komornik oraz kancelaria X już nie urzędowali gdy dotarła do mnie prawda, jednak dział windykacji w banku działał. Przed telefonem do banku zerknałem jeszcze na skrzynke pocztową (dzięki uprzejmości brata mogę też napisac ten post) i zobaczyłem wysyłane regularnie przez bank wyciągi z karty kredytowej i tam comiesięczne obciązenia (z ostatniego miesiąca dodatkowe ok 400 PLN, w tym jakaś 'opłata komornicza' - ok 100 PLN), które powodują, że saldo na karcie nadal rośnie. Chciałem sie więc dowiedzieć jaka jest wg banku aktualna kwota zadłużenia, zadeklarowałem chęć jej spłaty najchętniej bezpośrednio do banku. Jednak dział windykacji nie chciał nawet ze mną rozmawiać i na każde moje pytanie otrzymałem odpowiedź odsyłającą mnie do kancelari adwokackiej X. Nie dowiedziałem się nawet co to za kwoty są comiesięcznie doliczne do salda zadłużenia, czym jest 'opłata komornicza'. "Nie wiem kto wysyła Panu to saldo z karty, może bank a może nie. Może ma pan jeszcze jakieś należności inne względem banku z tytułu zadłużenia na karcie kredytowej a może nie. Może saldo jest kwotą ostateczną a może nie. Nie powiem na jaką kwotę był wystawiony BTE - ja nie wiem. Proszę kontaktować się z firmą X" - to jedyne co uzyskałem z działu windykacji banku.
Kontakt z firma X i komornikiem planuję na jutro ale chciałbym być do tych rozmów trochę lepiej przygotowany niz jestem w tej chwili. Przede mną pewnie cała noc czytania różnych aktów prawnych, wypowiedzi z forów i innych wskazówek i odpowiedzi na pytania, do zadania których już zmierzam.
1. Czy moje podejrzenia moga się okazać słuszne, że uregulowanie kwoty z zawiadomienia komornika to tylko początek drogi do spłacenia długu w banku?
2. Czy zdania brzmiące mniej wiecej tak: "Do wyszczególnionych kwot dojdą kolejne koszty egzekucyjne a ich wartość zostanie ustalona w trakcie dokonywania czynności" oraz "dalsza zwłoka spowoduje naliczenie opłaty egzekucyjnej w wysokości ponad 5 PLN/dzień", które były zawarte w zawiadomieniu to sentencje mająca mnie zmobilizować do natychmiastowej spłaty czy obietnica komornika niezależnie od podjetych przeze mnie kroków czyli w zamierzeniach spłaty całości kwoty z zawiadomienia?
3. Jakie mogą być te dodatkowe koszty egzekucyjne z pyt 2. (w jakich kwotach i jak je wstępnie oszacować [5 PLN/dzień?]) jeśli kwotę z zawiadomienia wpłacę na konto komornika w przyszłym tygodniu?
4. W jaki sposób dowiedzieć się jaka jest obecnie pełna kwota, której spłacenie umożliwi mi 'zamknięcie sprawy'? (Celowo używałem wcześniej sformułowania 'kwota z zawiadomienia' [w domyśle kwota z zawiadomienia o wszczęciu postępowania] bo coś czuję, że to nie jest tożsame z obecną całkowita kwotą zadłużenia).
5. Jakie jeszcze moga być inne koszty banku lub firmy X (jakies koszty egzekucji, odsetki od odsetek itp.), co mnie może jeszcze spotkać ze strony wierzyciela, reprezentanta czy komornika?
6. Czy takie a nie inne traktowanie mnie przez dział windykacyjny banku to normalna paktyka wobec klienta, który pewnie z punktu widzenia banku notorycznie uchyla sie od spłaty (i pewnie z opisem "taktować bezwględnie!") i czy własnie takie postępowanie może mi cos sugerować?
7. Jakiej użyc formy spłaty aby było to skuteczne - przelew bankowy na konto komornika (w przypadku kwoty z zawiadomienia to chyba jedyna metoda), przelew na konto kancelarii X, czy może jednak próbować z bankiem jakoś uzgodnić? A może lepiej korzystać z przekazu pocztowego (nie, nie mam pomysłu czy forma zapłaty może w jakikolwiek sposób, prócz oczywiście czasu dotarcia pieniędzy, wpłynąć na skuteczność spłaty)? Chciałbym uniknąć sytuacji, znalezionej chyba na tym forum, w której okazało się, że pieniądze wpłacone na konto komornika zniknęły a ten dalej próbował wyegzekwować kwotę od dłużnika. Kto wie, może 'jutro' będę miał znów możliwość podjęcia jakiegoś platnego zajęcia a komornik będzie dalej próbował, tym razem skutecznie, zając wynagrodzenie pomimo mojej wcześniejszej spłaty kwoty z zawiadomienia.
8. Jak zanaczyłem na wstępie nie mam zamiaru protestować, przerywać biegu postępowania, odwoływac się czy w jakikolwiek sposób uchylac się do zapłacenia tego długu. Chcę to szybko i sprawnie spłacić. Może jednak aby przeprowadzić to lepiej powinienem prosić o jakies dodatkowe dokumenty, może próbowąc odroczyć ale tylko po to aby mieć czas na pełniejszy obraz?
9. Czy to, że komornik w zawiadomieniu a także w odpisie pisma o zajęciu wynagrodzenia nie posługuje sie moim adresem zameldowania a jedynie adresem korespondencyjnym, który był dodatkowym adresem podanym bankowi (oczywiście bank posiada(ł) także moj głowny adres czyli adres zameldowania) ma jakieś znaczenie, może jakos pomóc w kontekscie pytania 8.?
10. Proszę o jakiekolwiek rady, wskazówki, linki do postów (których nie udało mi sie znaleźć), które w jakikolwiek sposób pomogą mi pomóc w tej sytuacji tak by doprowadzić do szczęśliwego finału - całkowitej spłaty zadłużenia.
Z góry serdecznie dziękuję za każdą wypowiedź mogąca mi pomóc w sprawnym sfinalizowaniu sprawy
PS Gdyby mi się urodziło jeszcze jakieś pytanie pozwolę sobie zedytować ten post.
PPS Jeśli wg moderatorów wybrałem niewłaściwy dział to przepraszam. Ten wydawał mi się najodpowiedniejszy. Jednocześnie proszę o wskazanie i/albo o przerzucenie do właściwego.