Uchylenie klauzuli wykonalności nakazowi zapłaty

  • Autor wątku Autor wątku marko11
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
M

marko11

Nowy użytkownik
Dołączył
01.2011
Odpowiedzi
29
Witam,
Sąd uchyla klauzulę wykonalności nakazowi zapłaty. Wcześniej jednak komornik dokonał egzekucji należności z konta bankowego na podstawie tytułu wykonawczego - nakazu zapłaty. Nakaz był oparty o bezzasadny pozew w postępowaniu nakazowym.
Czy można odzyskać zajetę kwoty?
Pozdr. M.
 
Tak. Oczywiście od wierzyciela, który uzyskał wzbogacenie bezpodstawnie (egzekucja jest przymusowa), a w zażaleniu na postanowienie o obciążenie kosztami przez komornika, należy kwestionować fakt egzekucji.
 
Czyli napisać pismo do wierzyciela czy sądu, który uchylił tytuł wykonawczy?
Drugie do komornika podnosząc fakt uchylenia tego tytułu i zakwestionować egzekucję?
Czy powływać się na konkretny przepis?
Z góry dziękuję za pomoc.
 
Pismo do sądu??!! O jakiej treści - wysoki sądzie proszę o zwrot mi pieniędzy, które dostał wierzyciel??
Napisałem wyżej, że do wierzyciela, a jak nie zapłaci, to należy wytoczyć POWÓDZTWO przeciwko wierzycielowi przed sąd dla niego właściwy.

Jeśli komornik umorzy egzekucję i obciąży Cię kosztami, to masz wnieść skargę na to postanowienie komornika podnosząc, że egzekucja wszczęta na skutek uchylonego tytułu wykonawczego była bezcelowa. Co wynika z faktu, że roszczenie wierzycielowi ostatecznie nie przysługiwało, a nadto pozwał Cię pod - pewnie - błędny adres (bo to było podstawą uchylenia klauzuli?).

Nie ma na to wszystko (obciążenie Cię kosztami przez komornika) jednoznacznych przepisów.

Przepis pozwala Ci dochodzić jedynie od wierzyciela zwrotu bezpodstawnego wzbogacenia (art. 405 i następne kodeksu cywilnego).

I skup się, bo to co pisze, to jak paciorek, każde słowo ma taką wartość, że nie możesz ich sobie zamieniać i przekręcać.
 
Okej, Okej, nie do końca zrozumiałem i dlatego pytania.
Komornik już dokonał zajęcia. Czy są określone terminy na wniesienie skargi na postanowienie komornika? Tutaj jest spore zamieszanie, było zajęcie a postanowienie sądu o uchyleniu tytułu egzekucyjnego nastąpiło kilkanaście tygodni poźniej
Powództwo o bezpodstawne wzbogacenie - jasne.
 
marko11 napisał:
Czy są określone terminy na wniesienie skargi na postanowienie komornika? Tutaj jest spore zamieszanie, było zajęcie a postanowienie sądu o uchyleniu tytułu egzekucyjnego nastąpiło kilkanaście tygodni poźniej

Zawsze jest takie zamieszanie, to oczywiste, że o zajęciu dowiedziałeś się wcześniej, a dopiero później sądu uchylił na Twój wniosek klauzulę. Więc jest to NORMALNE, a nie "zamieszane". Inaczej być nie mogło, no chyba, że jesteś jasnowidzem...

Skarga w terminie 7 dni, ale dopiero jak komornik wyda postanowienie CO DO KOSZTÓW.
 
Dzięki rafal_26.
Postanowienie co do kosztów już zostało wydane. Ale jak pisałem na długo (trzy miesiące) przed uchyleniem klauzuli wykonalności nakazowi zapłaty.
Termin 7 dniowy w tym wypadku z oczywistych względów minął, ponieważ nie było podstawy skarżyć postępowania komornika np. podnosić argumentu o uchyleniu klauzuli wykonalności, nakaz zapłaty był wciąż nieuchylony.
Czy jest jakaś droga w tym wypadku?
 
Pozostaje tylko żmudna droga i wystosowanie roszczeń do powoda.

Niektórzy uczestnicy forum (jako pełnomocnicy stron) próbowali taką przejść, nie jest to łątwa droga, bowiem trzeba wykazać wierzycielowi winę w bezpodstawnej egzekucji.

Wszystko zależy od okoliczności. Jeśli na przykład informowałeś wierzyciela o zmienie adresu, a on mimo to tego nie uznał, wówczas warto próbować.

Stosując taką argumentację:

koszty egzekucji powstały z wyłącznej winy powoda, gdyż pomimo poinformowania go o błędnym adresie, pozwał mnie pod stary. Jest to ewidentnie jego wina we wszczęciu egzekucji i powstaniu bezcelowych kosztów.

Problemem jest to, że sąd może uznać, że powinieneś to zrobić w zażaleniu na post. komornika itp.
 
Rafal_26, pełna zgoda co do adresu. Należy mieć na uwadze, że podanie prawidłowego adresu pozwanego należy do powoda. Nie ma przeszkód, by przynajmniej potwierdził przed wniesieniem pozwu, czy adres "sprzed lat" zgadza się z informacją z BEL na dzień wniesienia pozwu. To jest tzw. należyta staranność w dochodzeniu roszczeń przez sądem.
Także jej brak to już podstawa do argumentacji odszkodowawczej.
Odpowiem tak: sądy na Zamojszczyźnie przyklepują, Warszawa i Kraków także. Wrocław w rejonie nie zawsze, w okręgu uchylenia idą.
 
A co to będzie jak za rok rzeczywiście zamkną BEL, jak obiecują...
 
rewt napisał:
A co to będzie jak za rok rzeczywiście zamkną BEL, jak obiecują...

Terenowi windykatorzy będą ustalać adresy;D Do czegoś się przydadzą.

bim; zgadzam się z taką argumentacją w pełni.

Powód, szczególnie że się przedstawia, jako profesjonalnie działający windykator, winien w pierwszej kolejności ustalić miejsce zamieszkania pozwanego. Twoja argumentacje jest ok, ale tylko co do roszczeń sprzed kilku lat, a coraz częściej pojawiają się nowe roszczenia. Pewnie za jakiś czas SN się wypowie w tej materii.

Dla mnie, jako obiektywnego obserwatora, problemem jest zaniechanie zaskarżenia postanowienia o obciążeniu kosztami przez komornika. Nie zauważyłem, co do tego jeszcze dobrej argumentacji.
 
rafal_26 napisał:
Jeśli na przykład informowałeś wierzyciela o zmienie adresu, a on mimo to tego nie uznał, wówczas warto próbować.
Tylko gdzie szukać dłużników, którzy tak ochoczo współpracuję z wierzycielami. ;)

Mi się wydaje, iż w czymś innym rzecz.
Procedura :
Przepis prawny:
art. 126
(...)
§ 2.Gdy pismo procesowe jest pierwszym pismem w sprawie, powinno ponadto zawierać oznaczenie miejsca zamieszkania lub siedziby stron, ich przedstawicieli ustawowych i pełnomocników oraz przedmiotu sporu, pisma zaś dalsze - sygnaturę akt.
(...)

Wg mnie jest to ewidentny obowiązek powoda.
Co będzie gdy powód nie poda w pozwie żadnego adresu ? Czy takiemu pismu zostanie nadany bieg ?
Ano właśnie !

Tu nie chodzi o adres zameldowania, adres poprzedniego zamieszkiwania przed 5-u, 10-u lat czy nawet 1 rok temu.
Tu chodzi o aktualny adres na dzień wniesienia pozwu.

A jeśli taki nie został podany - to dlaczego pozwany ma ponosić konsekwencje takiego uchybienia i dokonanego przez powoda ?
 
Bedek poruszył ciekawą kwestię. Pozwany, może być pozwany wg aktualnych danych, aby nie zostało naruszone jego prawo do sądu.
Sądy zaś przyjmą każdy pozew z oznaczeniem jakiegokolwiek adresu, nawet tego nieprawdziwego. POcztowi listonosze, z obawy o reklamację sądu nie wpisują z automatu na przsyłkach "nie podjęto w termienie" a jedynie "mieszkanie zamknięte", adresata nie zastano". Poczta na tej podstawie stwierdza iż nie odebrano listu w termieni i tak trwa w najlepsze ten absurd najwyższych lotów.
Pierwsze pismo z sadu powinno byc dostarczone na adres, pod którym pozwany faktycznie przebywa / mieszka. Nie jest problemem sądu iż powód nie może tego ustalić. Nikt nie nakazywał powodowi wchodzenia w stosunek prawny z pozwanym, a pozwanemu udowadniać swojego adresu przed sądem.
 
Stąd postulaty legislacyjne, aby powód miał obowiązek sprawdzić i dołączyć aktualny adres.

Co oznacza "nie podjęto w terminie", bo wg. wszystkich mi znanych to samo, co dwa następne określenia. Problemem jest zaniechanie ludzi, którym nie chce się udać na pocztę i powiedzieć, że ten pan tutaj nie mieszka, a my kupiliśmy od niego mieszkanie, lub jesteśmy lokatorami itp. Zresztą powyższe czytamy w wielu wątkach, mąż nie mieszka, a ja nie wiem, co mam zrobić, więc zrobię "nic, może się uda".

Zresztą poczta czasem w ogóle nikogo nie słucha, co też mam "przyjemność" obserwować. Czasem żąda odpisu aktu zgonu, aktu wymeldowania, czy innych decyzji (absurd).

Wasza argumentacja mnie przekonuje, ale w odpowiedzialność odszkodowawczej pozostaje zaznaczony wcześniej problem, zaniechanie zaskarżenia poprzedniego postanowienia. Co może być (zależy od sądu) "problemem".
 
Rafale Drogi, na poczcie panuje blady strach przed jakością doręczen "wszelkich sądówek". A do tych Pocztowcy zaliczają m.in pisma z policji, prokuratury, nomen omen z sądów.
sam listonosz przecież nie jest z mocy żadnej ustawy uprawniony do badania, czy osoba wskazana jako adresat rzeczywiście przebywa. To jest tylko doręczyciel (przepraszam za to "tylko"), a nie detektyw.
W ządnym razie zatem, nie można przyjąć adnotacji na liście iż "adresat wyprowadził się" za pewnik - no, może za wyjątkiem sytuacji po okazaniu zgonu i innej adnotacji przy tym.
Ileż ja razy sam, osobiście próbowałem przekonać naczelnika poczty, że nie mieszkam 600 km od miejsca zameldowania i przesłania pisma... Poczta nie rozumie, że nie trzeba samemu wszycznać postępowania, by otrzymać pismo z sądu.
Patologię w działalności sądów przy wydawaniu nakazów zapłaty ujawnia komornik, dostarczając dłużnikowi zawiadomienie na aktualny adres... Czyżby, będąc zobowiązany do poszukiwania majątku (na wniosek) wyręcza powoda / wierzyciela w powinności jego staranności ? Ja się zastanawiam, po co pozwany w ogóle jest potrzebny w postepowaniu, jako strona.
 
To zamiast się żalić, zaproponujcie jakieś rozwiązanie.

Odwrotne już było. Ludzie nie odbierali poleconych, nie otwierali listonoszom drzwi, bo jak nie odbiorę to nic mi nie zrobią. Zresztą i do dzisiaj taki pogląd funkcjonuje tu i ówdzie. Więc albo interes powoda albo pozwanego. Co by tu wybrać.
 
Doręczenie zastepcze miało właśnie na celu ukrócenie podobnych praktyk, ze strony pozwanych, aby uniemołżiwić im paraliż postępowań sądowych.
W praktyce, z automatu "przybija" się skutek doręczenia tylko na podstawie adnotacji poczty.
Na poczcie też pracują ludzie - efekt jest znany. Uzasadniona jest tylko sytuacja, gdy pozwany faktycznie mieszka, ale wyjechał na wakacje, czy też służbowo i pisma nie odebrał. Ale jęsli nie mieszka od 12 lat ? To tutaj ujawnia się interes pozwanego, aby ukrócić praktyki powodów (często masowych i profesjonalnych) w dochodzeniu roszczeń w ten sposób. Również EPU pozbawia pozwanych o nieaktualnym adresie prawa do sądu. Wysyła odpisy na te właśnie adresy, pismo wraca z adnotacją i tak w koło Macieju :)
 
Interes tego, co nie oszukuje. Powód ma obowiązek wskazać adres zamieszkania pozwanego, a nie adres z umowy, czy adres prowadzonej działalności gospodarczej. Jeśli to zrobi, jest w jakimś sensie bezpieczny.

Napisałem wyżej, co powinna poczta. Są jednostki pocztowe, które piszą do sądu - według informacji wskazanej przez domowników adresat wyjechał z miasta 10 lat temu i nie mają z nim kontaktu. Sąd to ocenia i to jest najlepsze rozwiązanie. Powód ma prawo to kwestionować.

Jeśli zawarł umowę i uciekł, to może to świadczyć o zamiarze oszustwa, a wówczas poszukiwać go będzie policja...

Zresztą sprytni wierzyciele od wielu lat stosują tę metodę w celu "znalezienia" krnąbrnego dłużnika.

Na ten moment profesjonalny windykator winien odpowiadać za całość szkody, jaka powstała w majątku dłużnika na skutek wskazania błędnego miejsca zamieszkania pozwanego. Co badamy - w tym kontekście - tylko na dzień wniesienia pozwu.

Zresztą z praktyki znam przypadki, gdzie nagminnie wysyłane są pierwsze awiza na miejsce zamieszkania z umowy, pomimo że powód zna faktyczne miejsce zamieszkania pozwanego.

Co do poczty, mają mieć premię za dostarczenie przesyłki do rąk adresata. W ten sposób jest większa szansa, że dowiedzą się o tym, iż w danym miejscu nie mieszka. Jak tę wiedzę spożytkują, to nie nasz problem.
 
No to może doręczenie pierwszego pisma przez komornika, teraz jest tylu aplikantów (oraz drugie tyle bez patrona) że dadzą radę. A i 6,40 PLN za sztukę piechotą nie chodzi.
 
rafal_26 napisał:
Na ten moment profesjonalny windykator winien odpowiadać za całość szkody, jaka powstała w majątku dłużnika na skutek wskazania błędnego miejsca zamieszkania pozwanego. Co badamy - w tym kontekście - tylko na dzień wniesienia pozwu.

No to teraz zagadka logiczna. Dlaczego ci tzw. profesjonalni windykatorzy to prawie zawsze spółki prawa handlowego z siedzibą poza RP?

No to pozwij o odszkodowanie spółkę z siedzibą w Luxemburgu czy dajmy na to UK, na dodatek na prawie miejscowym, lub co lepsze - anglosaskim. Albo chociaż pozwij o zwrot kosztów zastępstwa procesowego. No dobra, już bez przesady, choćby skutecznie wszcznij postępowanie egzekucyjne przeciwko takiemu podmiotowi.
 
Powrót
Góra