P
Paulina_84
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 04.2012
- Odpowiedzi
- 26
Witam,
Mam taką nie miłą sytuację, otóż wczoraj dowiedziałam się od obcej osoby (nie wiem skąd ta osoba wiedziała o tym, może dlatego, ze to małe miasteczko), że do mieszkania, gdzie jestem zameldowana przychodzą jakieś pisma od komornika. Jestem tam zameldowana ale na stałe mieszkam w innym mieście a tam przyjeżdżam czasem na weekend, na Święta. Zadzwoniłam do biura komornika sądowego dowiedziałam się, ze odbyła się rozprawa, związana z tym, że mój Ojciec ma jakieś zaległości w spółdzielni i ich nie płaci i ta spółdzielnia wniosła sprawę do sądu, rozprawa się odbyła i podobno zapadł prawomocny wyrok i teraz komornik zajął się ściąganiem należności. Pisma od komornika przychodzą na Ojca i na mnie, jak się dowiedziałam w biurze komornika.Wcześniej nie dostałam żadnego wezwania, zawiadomienia ani od spółdzielni, że są jakieś zaległości ani z sądu, że jest jest jakaś sprawa w sądzie. W zasadzie to Ojciec pewnie nie odbierał tych zawiadomień czy wezwań więc i ja nie mogłam nic wiedzieć, zaznaczę, że jest trochę schorowany i ma problemy ze zdrowiem psychicznym, był na badaniach, mój brat składał nawet wniosek, żeby sąd skierował go na leczenie ale sąd twierdzi, że nic nie mógł zrobić ale raczej wg mnie nie chciał.
I teraz jest sytuacja, że komornik chce również ode mnie ściągnąć pieniądze na podstawie wyroku ale z tego co wyczytałam w Internecie to sąd nie powinien raczej toczyć postępowania w stosunku do mnie bo takie należności wiążą się z zamieszkaniem a nie zameldowaniem, ja tam jestem w Święta i czasem w weekend. Poza tym nie wiem jak to jest ale chyba sąd powinien skutecznie wezwać mnie na rozprawę czy np. szukać mnie przez dzielnicowego, który właśnie ze względu na ojca ma do mnie bezpośredni numer telefonu i czasem się kontaktuje. Więc jakby sąd chciał się skontaktować miał taką możliwość a ja mogłabym wykazać, że tam nie mieszkam...
Co mogę w tej sytuacji zrobić, skoro nie wiedziałam kompletnie nic o tym co się dzieje i nie mogłam nawet wykazać, że tam nie mieszkam. Czy jest jakaś możliwość przywrócenia terminu przez to, że sąd nie nie starał się ze mną skontaktować, czy doprowadzić albo, że de facto nie było podstaw, żeby mnie też pociągać do odpowiedzialności, ponieważ skoro ktoś nie odbiera korespondencji to może faktycznie tam nie mieszkać? Co można zrobić, doradźcie proszę...
Pozdrawiam, Paula.
Mam taką nie miłą sytuację, otóż wczoraj dowiedziałam się od obcej osoby (nie wiem skąd ta osoba wiedziała o tym, może dlatego, ze to małe miasteczko), że do mieszkania, gdzie jestem zameldowana przychodzą jakieś pisma od komornika. Jestem tam zameldowana ale na stałe mieszkam w innym mieście a tam przyjeżdżam czasem na weekend, na Święta. Zadzwoniłam do biura komornika sądowego dowiedziałam się, ze odbyła się rozprawa, związana z tym, że mój Ojciec ma jakieś zaległości w spółdzielni i ich nie płaci i ta spółdzielnia wniosła sprawę do sądu, rozprawa się odbyła i podobno zapadł prawomocny wyrok i teraz komornik zajął się ściąganiem należności. Pisma od komornika przychodzą na Ojca i na mnie, jak się dowiedziałam w biurze komornika.Wcześniej nie dostałam żadnego wezwania, zawiadomienia ani od spółdzielni, że są jakieś zaległości ani z sądu, że jest jest jakaś sprawa w sądzie. W zasadzie to Ojciec pewnie nie odbierał tych zawiadomień czy wezwań więc i ja nie mogłam nic wiedzieć, zaznaczę, że jest trochę schorowany i ma problemy ze zdrowiem psychicznym, był na badaniach, mój brat składał nawet wniosek, żeby sąd skierował go na leczenie ale sąd twierdzi, że nic nie mógł zrobić ale raczej wg mnie nie chciał.
I teraz jest sytuacja, że komornik chce również ode mnie ściągnąć pieniądze na podstawie wyroku ale z tego co wyczytałam w Internecie to sąd nie powinien raczej toczyć postępowania w stosunku do mnie bo takie należności wiążą się z zamieszkaniem a nie zameldowaniem, ja tam jestem w Święta i czasem w weekend. Poza tym nie wiem jak to jest ale chyba sąd powinien skutecznie wezwać mnie na rozprawę czy np. szukać mnie przez dzielnicowego, który właśnie ze względu na ojca ma do mnie bezpośredni numer telefonu i czasem się kontaktuje. Więc jakby sąd chciał się skontaktować miał taką możliwość a ja mogłabym wykazać, że tam nie mieszkam...
Co mogę w tej sytuacji zrobić, skoro nie wiedziałam kompletnie nic o tym co się dzieje i nie mogłam nawet wykazać, że tam nie mieszkam. Czy jest jakaś możliwość przywrócenia terminu przez to, że sąd nie nie starał się ze mną skontaktować, czy doprowadzić albo, że de facto nie było podstaw, żeby mnie też pociągać do odpowiedzialności, ponieważ skoro ktoś nie odbiera korespondencji to może faktycznie tam nie mieszkać? Co można zrobić, doradźcie proszę...
Pozdrawiam, Paula.