INTERNET WiFi

  • Autor wątku Autor wątku bebe1987
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
Nie tylko. :D
-------------------

Generalnie się zastanawiam , czy jako (były już) administrator sieci, jednak proszony wielokrotnie o pomoc przy Wifi - nie opisać w paru krokach jak to w prosty sposób przypisuje się czyny podlegające nawet KK, takiemu "cwaniakowi" , co uważa że otrzymał "darmowy dostęp do internetu".

Obawiam się jednak, czy nie złamię regulaminu, no i w 90% przypadków sprawa kończy się tylko za założeniu blokady na WiFi.
Jednak były i inne przypadki.:smile:
 
Wydaje mi się, że prawo, nawet jak zostanie w końcu jakoś sensownie sformułowane i doprecyzowane, będzie zajmowało się jedynie częścią przypadków. Ustali się jakieś orzecznictwo.
W końcu nawet na chłopski rozum to biorąc: koleś, który przez 2 lata "podbiera" Internet sąsiadowi zza ściany korzystając z niezabezpieczonego routera to coś zupełnie innego niż ktoś, kto po prostu odpalił WiFi w smartphonie, a ten zupełnie automatycznie połączył się z najmocniejszą dostępną siecią, a ta akurat się okazała prywatnym AP.

Zastanawiam się czy nie byłby sensowny wymóg dla producentów sprzętu - przecież to w końcu nie problem tak fabrycznie skonfigurować AP, żeby dostęp był "fabrycznie" zabezpieczony. Podłączenie się do takiego AP, nawet jeżeli był zabezpieczony tylko fabrycznym standardowym hasłem, które wszyscy znają można by było wobec prawa traktować jednak nieco inaczej niż podłączenie się do niezabezpieczonej sieci, która nas de facto sama "zaprasza".
 
Dlatego podkreślam że w ok 90% mojej pomocy niezorientowanym użytkownikom polega na założeniu zabezpieczeń lub ich zmianie.

Jednak z autopsji (właściwie praktyki) znam przypadki że okradany user (tłumaczyłem ze jest okradany nawet w opłatach za prąd, gdyż większość Routerów ma pobór związany z przesyłem danych) dzięki pomocy biegłych w temacie skutecznie interweniuje w druga stronę.

Ustalenie sprawcy dla kogoś znającego temat nie jest trudne i proszę zauważyć że podłączający się przez "mój" system informatyczny (choćby celem dostania się do następnego , jakim jest internet) powinien wiedzieć że w moim systemie mam prawo analizować wszelkie dane przechodzące przez system.

Oczywiście też możliwe jest sprawdzenie czy podłączający działał incydentalnie.
Jeżeli działa z premedytacją, lub naraził mnie na koszty (choćby ze strony dostawcy internetu o rzekome udostępnianie -to tak w związku z poprzednikami) gwarantuję że może się spodziewać zarzutów karnych.
Nie istotne czy się wybroni (koszty procesu wtedy pokryje skarb państwa, nie ja).
Wystarczy orzeczenie że korzystał z mojego systemu za darmo i bez mojego zezwolenia/wiedzy.
W myśl KC będę wnioskował o sumy znacznie przewyższające moje koszty.
(wygrana b.prawdopodobna, gdyż poprzedni sąd potwierdził że taki fakt miał miejsce)

No i nie zapomnieć że na 100% (przy odpowiednim "działaniu") komputer podłączającego trafi do ekspertyzy.
(i szybko go nie dostanie) :lol:
---------------------------------------------

Ps - dla np. prokuratury (oczywiście nie reguła) niezabezpieczony router nie oznacza "zapraszam".
(i słusznie - leżące na ulicy 100zł też nie oznacza "wydaj mnie na swoje potrzeby")

Padło kiedyś w tej instytucji pytanie na ten temat (niezabezpieczone WiFi), a konkretnie czy te SSIDy są równoznaczne (podane dane inne, ale o zasadę chodzi):
"hojlo1"
"hojlo1_zapraszam"
"hojlo1_siecdomowa"
"hojlo1_kancelaria"
Nie podam kto kogo pytał, ale wniosek był jeden - to człowiek podejmuje decyzję i to człowiek ponosi konsekwencję za tę decyzję.
 
hojlo 1 - teoretycznie to może prosto wygląda ,nie wiem jakby to na drodze cywilnej wyglądało ,na Tobie spocznie określenie sumy straty (art.6kc) to że sobie powiesz żeby Ci zasądzono np.5000zł to nie wszystko trzeba to będzie udowodnić ,po drugie sieć była niezabezpieczona więc nie można mówić o jakim takim włamaniu (świadome obejście systemu zabezpieczeń) ponadto musisz wykazać czy np.ktoś pobierają internet wyrządził Ci straty w Twoim systemie informatycznym ,przez co defakto poniosłeś określone straty
Na zwiększony pobór energii wpływ ma wiele czynników np.przeciążenie sieci ,a to nie jest wynikiem "cięższej pracy routera" .Jeżeli przegrasz proces to Ty pokryjesz koszty ,a nie skarb państwa (chyba ,że sąd częściowo obciąży nimi skarb państwa,ale na pewno nie w całości) pozostają jeszcze koszty zastępstwa procesowego drugiej strony (jeżeli oczywiście pojawi się z prawnikiem) :)
 
hojlo1 napisał:
Nie podam kto kogo pytał, ale wniosek był jeden - to człowiek podejmuje decyzję i to człowiek ponosi konsekwencję za tę decyzję.
Parę lat temu byłem w Turcji.
Zabójcze koszty roamingu, więc co i rusz odpalałem WiFi w telefonie, żeby sprawdzić czy się z czymś nie połączy. Jak była otwarta sieć, to się łączył, odpalałem skype'a i gadałem.
Prawda, robiłem to głównie w knajpach czy centrach handlowych, więc przypuszczam, że jest mało prawdopodobne, bym połączył się z czyjąś prywatną, przez przypadek niezabezpieczoną siecią. Niemniej jednak nie sprawdzałem tego (czytaj: nie patrzyłem, jak nazywa się sieć, z którą się połączyłem, czy przypadkiem nazwa nie jest "podejrzana" np. "Ali's secret private LAN"), więc jest to teoretycznie możliwe. Wszystko odbywa się automatycznie - ja jedynie włączam WiFi w swoim urządzeniu. Nie kontroluję z jaką siecią się połączy (oczywiście mógłbym, ale standardowo wszystko robi automat).
 
Wrócę do kraju...

Ja zbytnio nie muszę nic udowadniać.
Mogę pójść dalej.
Sprawa karna ruszy na mój wniosek myśl art.267§ 5/2
(stąd przestrzegali znawcy praktyki przed tym paragrafem, jednak jest i już)

Napiszę dlaczego i (i dlaczego innych wpisów nie rozumiem).

Cytat z z postu (na temat wypowiedzi autorytetu w sprawie prawa):
Ripper napisał:
W tej opinii jest mowa o penalizacji nieautoryzowanego dostępu do sieci WiFi.

Objaśnię:
Autoryzacja (informatyka) – Wikipedia, wolna encyklopedia
Więc mamy 2 możliwości dostania się do systemu informatycznego:
1. z autoryzacją (autoryzowany) czyli za pomocą loginu i hasła
2. bez autoryzacji (nieautoryzowany) czyli klikasz na "połącz" i już
(i o to chodziło w ekspertyzie dla sejmu - doczytać str.4/5 dot art.267§ 2)

Teraz (trzymając się tematu) - nie mam wiedzy o zabezpieczeniu WiFi to i nie mam wiedzy że udostępnione mam katalogi w otoczeniu sieciowym tez bez hasła np. "moja muzyka".
To zaprzyjaźniony informatyk potwierdził.
Czyli zalogowany user przez WiFi ewidentnie złamał prawo.

Do tego dorzucimy np z KW "szalbierstwo" (art. 121 § 1. i 2. K.w.) - czyli zajęcia/kradzież pasma, a jak kwota większa spróbujemy i oszustwa ( a czemu nie).

Wystarczy teraz stwierdzenie przez sąd że faktycznie połączył się z moim systemem i mógł korzystać z internetu.
Umowy ze mną nie miał (bo i jak)
_____

Teraz mam fakturę na 5000zł właśnie stwierdzającą że przez niego zostałem uznany za winnego udostępniania internetu.
Mam coś udowadniać?
Przedstawię fakturę , ale dojdą jeszcze inne straty wynikłe z KC.
Zaproponuję "ugodę" (ale za wszystkie straty) i jak myślisz , co wybierze , gdy już część pierwszą "zaliczy" (czyli oskarżenie z KK).



Ps - to przypadek z życia ("ugoda" z" pajęczarzem", ale na inną kwotę i...bez sądu (straty pokrzywdzony miał małe...). :D

------------
Art.267§ 2 - właśnie jest bublem prawnym , ale:
- obowiązuje
- podałem zasadę "Lege non distinguente nec nostrum est distinguere."

I po temacie. ;)
 
hojlo1 napisał:
Teraz mam fakturę na 5000zł właśnie stwierdzającą że przez niego zostałem uznany za winnego udostępniania internetu.
Mam coś udowadniać?
Przedstawię fakturę , ale dojdą jeszcze inne straty wynikłe z KC.
Zaproponuję "ugodę" (ale za wszystkie straty) i jak myślisz , co wybierze , gdy już część pierwszą "zaliczy" (czyli oskarżenie z KK).
Tiaaaa. Myślę, że miałbyś w sądzie szansę powodzenia mniej więcej taką, jaką miałbyś próbując argumentować, że za rozpowszechnianie (utworów chronionych PA) odpowiedzialne są osoby, które je ściągają, a nie te, które je udostępniają do ściągania.
 
Ripper napisał:
Podłączenie się do takiego AP, nawet jeżeli był zabezpieczony tylko fabrycznym standardowym hasłem, które wszyscy znają można by było wobec prawa traktować jednak nieco inaczej niż podłączenie się do niezabezpieczonej sieci, która nas de facto sama "zaprasza".
O jakim TY haśle piszesz?
Każdy router posiada klucz zabezpieczeń (chyba 12-nasto cyfrowy)
Żeby skorzystać z WiFi trzeba znać ten klucz.
O haśle fabrycznie ustawionym "admin" którym piszesz to dane które potrzebne są do zarządzania routerem a nie do zalogowania się do lokalnej sieci WiFi.
 
Pisząc o haśle miałem na myśli klucz, np. WPA czy WEP, nie hasło do panelu.
Klucz jest potrzebny do podłączenia, jeżeli używasz szyfrowania. Np. ja mam router ustawiony na WP2 z szyfrowaniem AES, ale mogę go ustawić w trybie całkowicie otwartym i wtedy, o ile włączę DHCP, bo nie używam, będzie on akceptował każde połączenie, bez dodatkowej autoryzacji - każdemu urządzeniu, które wyśle zapytanie, przypisze adres IP i da dostęp.
 
Czyli jesteśmy w domu.
Teraz mi napisz czy fabrycznie było zdjęte to zabezpieczenie czy jednak potrzebny był klucz?
Wydaje mi się że dla uruchomienia domowej sieci WiFi potrzebne jest wpisanie klucza i nie jest możliwe samo z siebie żeby ta sieć była ogólnodostępna no chyba że osoba która uruchamia owa sieć z premedytacja zostawia ja otwartą a więc godzi się na to żeby inni korzystali z niej.
 
To było parę lat temu, ale na 99% "fabrycznie" sieć nie jest zabezpieczona - jedyne hasło, które dostajesz z routerem to hasło do panelu administracyjnego, który działa na przez http, więc żeby się na niego zalogować, musisz być normalnie wpięty w sieć.
 
Nie jestem w stanie zweryfikować jak to jest w innych routerach ale na podstawie Liveboxa wyłuszczam rzecz całą.
Żaden, ale to żaden użytkownik mający dostęp w swoim komputerze przez karte WiFi lub swojego smartfona nie jest w stanie wejść w moją sieć nie znając 12 cyfrowego klucza, który jest zabójczo skomplikowany (jak dla laika)
Musiałbym z własnej nieprzymuszonej woli, będąc pełen władz umysłowych, utworzyć dostęp do mojej sieci.
Twierdzenie późniejsze iż ktoś zalogował się tam bezprawnie trudno skomentować rozumnemu człekowi.
 
Przypuszczam, że tak jest z routerami/modemami, które się kupuje z konkretną usługą.
Ja mam zwykłego Linksysa ze sklepu, którego musiałem sam konfigurować, bo łączę się z Internetem za pośrednictwem jeszcze innej podsieci.
 
Tu się nie wypowiem, bo nie wiem jak potem router dzieli sygnał z sieci (z internetu) i jakie ma własne zabezpieczenie tej - swojej już - lokalnej sieci.
Wiem tylko tyle że aby dostać się do panelu sterowania routera mamy niewyszukane hasło typu np: "admin"
Opisałem to z poziomu Liveboxa" który jest modemo-routerem ale wydaje mi sie że klucz dostępu to klucz dostępu. Powinien być dostarczony fabrycznie z możliwością jego własnej konfiguracji.
 
W kwestii formalnej (bo temat idzie bokiem).
Pierwsze Liveboxy były bez zabezpieczeń WiFi.
Następne miały WEP ( do odczytu na kartce na dole urządzenia)
Nowe = nie wiem?

WEP 26znakowy (o ile dobrze pamiętam, stosowany w Liveboxie) można złamać w ok 5min. '

Przy WPA polecam SSID nietypowy i długie "mieszane" hasło, gdyż krótkie i SSID typu "LINKSYS/NETGEAR" umożliwia zawodowcowi zastosowanie np. tzw. "tablic tęczowych". :confused:
 
W kwestii formalnej (bo temat idzie bokiem).
Wbrew pozorom temat nie zszedł na mieliznę.
Mówimy tutaj o dostępie do sieci WiFi, czyli czy administrator sieci (w tym przypadku właściciel routera) świadomie czy nie świadomie dopuszcza innych do korzystania z owej sieci.
Siła klucza nie ma nic wspólnego z legalnością dostępu do sieci.
Złamanie klucza w sekundę czy w dwa dni stanowi tak czy inaczej przestępstwo.
 
Jak już pisałem:
§ 2. mówi o uzyskiwaniu dostępu bez uprawnienia, co nie ma miejsca w przypadku łączenia się z niezabezpieczoną siecią WiFi.
 
Ripper= przeczysz sam sobie.
Jak myślisz, kto to napisał:
Napisał/a Ripper Zobacz post
W tej opinii jest mowa o penalizacji nieautoryzowanego dostępu do sieci WiFi.

Nie gniewaj się że oprę się na opinii: (cyt) Dr hab. Andrzej Adamski, prof. UMK, którą sam cytujesz.

Nie wiem co powoduje że po prostu nie możesz przyznać racji ze w tym przypadku tylko sąd rozstrzyga ten przepis?

Dziwi mnie także upór (na innych forach już dawno rozwiązany i to właśnie przez ludzi zawodowo zajmujących się i prawem i informatyką) że bronisz ....Co?

Teraz stosujesz zmianę (z omówienia wchodzisz w paragraf...bo tak wygodnie.....)
Jednak (tutaj cytuję) ze trzeba treść zrozumieć (cytuję):
Uprawnienie – Wikipedia, wolna encyklopedia

Mam znowu tłumaczyć co jest: uprawnieniem , co nie (jak z autoryzacją)?
(dla ułatwienia znowu dodam że router nie jest podmiotem - chyba że prawo się zmieniło i urządzenia będą się sądzić) :)
Mamy "I robot" , ale ja ten film oglądałem już na emeryturze (zasłużonej, i to coraz bardziej) , jak czytam wpisy, że to user przez zaniedbanie ma ponosić całkowitą winę).
Zdam się na sąd i obowiązujące przepisy (słuszne, czy nie....sąd rozstrzygnie).
(tutaj tylko ...ostrzegam, by czytać ....prawo i opinie osób uprawnionych - będzie mniej kłopotów)


Ps - chyba jest wyjście = zablokowanie mojego pisania, jednak i tak to nie zmieni w obowiązującym prawie
(wypada że błędnym, ale prawie)
 
Ostatnia edycja:
Nie rozumiem gdzie jest sprzeczność w tych dwóch wypowiedziach.

Nie rozumiem dlaczego moje działanie polegające na połączeniu się z siecią WiFi miałoby być nieuprawnione, skoro wysyłam zapytanie do urządzenia, które jest skonfigurowane, wg mojej najlepszej wiedzy, przez osobę do tego uprawnioną, w taki sposób, że moje zapytanie zostaje rozpatrzone pozytywnie i otrzymuję dostęp do sieci.
Na czym w takim razie miałoby polegać to "uprawnienie" niezbędne to tego, bym podłączając się do sieci nie popełniał przestępstwa? Mam mieć spisany akt notarialny z właścicielem sieci, żeby w razie czego w sądzie mieć jak się bronić?
 
Powrót
Góra