Witam
Otrzymałem od KRD sms o następującej treści:
Ktoś Cię sprawdza. Zadzwoń pod numer 71 77 45 XXX a dowiesz sie więcej. Krajowy Rejestr Długów
Nadmienię, że prowadzę działalność gospodarczą i bardzo ważne dla mnie jest to, abym przypadkiem nie znalazł się w KRD, czy też aby moi kontrahenci nie mieli obiekcji w stylu 'ktoś pana sprawdza w KRD'. Uprzedzam, że nie znam mechanizmów stosowanych w KRD i może moje obawy są bezpodstawne.
Ale wracając do tematu, po otrzymaniu takiego sms-a od razu w mojej głowie pojawił się tysiąc pytań 'a może zapomniałem coś opłacić i ktoś sprawdza czy już jestem w KRD czy też mnie dopisać', 'a może jakiś mój kontrahent nie ma do mnie zaufania' itp. Nie zastanawiając się zbytnio, w pierwszej kolejności postanowiłem sprawdzić czy numer należy na pewno do KRD - rzeczywiście należy. Następnie przez ich stronę www spróbowałem dowiedzieć się kto i dla czego mnie sprawdzał. Niestety poległem na tym, ze nie byłem w stanie wysłać do KRD zeskanowanego dokumentu tożsamości - dla czego o tym w dalszej części posta.
Po nie udanej próbie uzyskania wiadomości przez stronę KRD zadzwoniłem na podany w sms-ie numer telefonu. Ku mojemu zaskoczeniu wcale nikt mnie nie sprawdzał w KRD - to jedynie jakiś 'genialny' pomysł marketingowy, aby przyciągnąć nowych klientów
W 'normalnych' warunkach, pewnie w ramach podziękowaniu za stres itp, skierował bym kilka niemiłych słów w stronę KRD, a potem zapomniał o całej sprawie.
Niestety, ale nie znajdowałem się w 'normalnych' warunkach i jedyną możliwością skontaktowania się z KRD było użycie połączenia satelitarnego zarówno dla transmisji danych (tu powstał problem wysłania zdjęcia dokumentu) jak i dla połączenia telefonicznego - notabene, aż boje się sprawdzić ile to mnie będzie ogółem kosztowało
Prawdę mówiąc już nie chodzi mi o pieniądze. Chodzi mi o to, że zostałem celowo wprowadzony w błąd. Dopiero po przedstawieniu mi oferty handlowej, po moim wyraźnym pytaniu 'To KTO i dla CZEGO sprawdzał mnie w bazie KRD' zostałem poinformowany o tym, ze wiadomość z sms-a jest fałszywa, a całość jest kampanią reklamową. Gdybym nie zadał tego pytania, to mogłem przyjąć, że zgodnie z wiadomością ktoś mnie sprawdza, tak więc wykupie ten abonament i dowiem się kto to robi.
I tu moje pytanie. Czy takie praktyki są zgodne z prawem? To było typowe wprowadzenie w błąd i naraziło mnie na poniesienie pewnych (prawdopodobnie niemałych) kosztów finansowych oraz zaowocowało stresem i pewnie przybliżyło do wystąpienia wrzodów żołądka

Czy takie praktyki można w jakiś sposób ukrócić? I czy w ogóle jest sens zgłaszać się ze skargą np. do Rzecznika Praw Konsumenta ?
Sorki za zbyt długiego posta ale musiałem się 'wygadać'