Witam wszystkich

Mam pewien problem z niesolidną firmą. Znalazłam kilka przydatnych informacji, niestety, żaden przypadek nie jest zbliżony do mojego, więc proszę o radę.
W 2008 roku kupiłam deskę barlinecką w hipermarkecie. W 2012 r. zauważyłam puchnięcie deski i odchodzenie lameli. Zgłosiłam reklamację w sklepie. Przyjechał pan z Barlinka, zrobił wywiad i pomiary. Okazało się, że deska ma wilgotność ok. 20% w korytarzu, a ok. 7% w pokoju. Po tygodniu otrzymałam odpowiedź, że wada wynika z usterki instalacji wodnej lub centralnego ogrzewania - nic mi na ten temat nie wiadomo, zwłaszcza, że w dwóch pokojach obok leży wykładzina i jest suchy beton, wilgotność na poziomie 4-4,5%; Barlinek uznaje wilgotność betonu na poziomie 2%-wbrew temu, co fachowcy z działu reklamacji twierdzą, nie widać zawilgoconej posadzki (pracownik firmy, który robił wywiad, sam zresztą powiedział, że wilgotność betonu jest na wystarczającym poziomie).
Teraz mam problem, bo nie wiem, co z tym fantem zrobić. Rozumiem, że sprzedawca już nic nie może zdziałać, bo minęły ustawowe dwa lata. Pozostaje jedynie pięcioletnia gwarancja, którą Barlinek daje na ten produkt. Czy powinnam złożyć w firmie odwołanie od reklamacji, udać się do rzecznika konsumenta, czy też może złożyć sprawę do sądu?
Za wszelką pomoc będę niezmiernie wdzięczna