M
mw0115
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 11.2012
- Odpowiedzi
- 10
Szanowni Państwo, około 10 lat temu (pisze około ponieważ nie znam dokładnej daty) zostałem wpisany do BIKu. Ukradziono mi dokumenty (zgłoszona kradzież) i podpisano na nie umowę o kartę kredytową na którą wzięto około 3 tysięcy złotych. Bank słał podobno listy na adres podany w dokumentach, ale ponieważ był to jeszcze stary dowód osobisty a złodziej zmienił w nim dane (zmienił adres a pozostawił nazwisko), to listy słane były na nieistniejący adres. Dowiedziałem się o tym kilka lat później kiedy miałem potrzebę zakupu na raty. Zgłosiłem sprawę do prokuratury, sprawę umorzono bo nie znaleziono sprawcy. Myślałem, że wszystko jest już załatwione, ale, że byłem jeszcze dośc smarkaty i nie znałem realiów nie sprawdziłem tego. Dopiero w ubiegłym roku znów nastąpiła potrzeba - chciałem kupić mieszkanie i znów ten sam problem. Otóż bank, mimo pisma z prokuratury nie usunął moich danych z rejestru. W prokuraturze dokumentów tych nie może z archiwum wyciągnąć nawet mój prawnik, toteż złożyłem kolejne zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa i znów sprawę umorzono. Poinformowano mnie, że pismo do banku również pójść musi. I znów historia się powtórzyła. Wciąż jestem na liście dłużników.
I tutaj pojawia się pytanie: z jednej strony chciałbym mieć czystą historię, z drugiej chcę wejść na drogę sądową. Ponieważ ten, który wpisuje na listę ma obowiązek wykreślenia dłużnika po 14 dniach od spłaty należności, (rozumiem, że w moim przypadku kiedy faktycznym dłużnikiem nie byłem tym bardziej), a nie wykreśla to chyba podlega jakimś sankcjom?
Może ktoś z Państwa wie jak mogę ugryźć tę sprawę? Znalazłem podobną sprawę, gdzie wywalczono odszkodowanie (wprawdzie niewielkie ale zawsze). Przyznam, że też myślę o wniesieniu pozwu przeciw bankowi ale jak do tej pory nie znalazłem żadnych paragrafów na ten temat, a dla prawników z Łodzi to chyba zbyt trudny temat
Pozdrawiam
I tutaj pojawia się pytanie: z jednej strony chciałbym mieć czystą historię, z drugiej chcę wejść na drogę sądową. Ponieważ ten, który wpisuje na listę ma obowiązek wykreślenia dłużnika po 14 dniach od spłaty należności, (rozumiem, że w moim przypadku kiedy faktycznym dłużnikiem nie byłem tym bardziej), a nie wykreśla to chyba podlega jakimś sankcjom?
Może ktoś z Państwa wie jak mogę ugryźć tę sprawę? Znalazłem podobną sprawę, gdzie wywalczono odszkodowanie (wprawdzie niewielkie ale zawsze). Przyznam, że też myślę o wniesieniu pozwu przeciw bankowi ale jak do tej pory nie znalazłem żadnych paragrafów na ten temat, a dla prawników z Łodzi to chyba zbyt trudny temat
Pozdrawiam