Skoro kupujący nie dojechał tym autem do nawet do domu, to proponuje dogadać się z kupującym. Ja sama kupiłam auto którym do domu nie dojechałam i sprawa znalazła się w sądzie- dwóch biegłych rzeczoznawców (mój i powołany przez Sąd na wniosek pozwanego), stwierdziło jednoznacznie- wada ukryta auta. Sprawa ciągnęła się 2 lata. Teraz facet musi mi zwrócić wszelkie koszta, tj. kasę jaką zapłaciłam za auto, koszt za mojego rzeczoznawcę, koszt sprawy sądowej, lawety, kilkakrotne dojazdy do Sądu (160 km w jedną stronę) + ustawowe odsetki które w tym czasie narosły. A prosiłam tego samego dnia- Odbierz Pan samochód i oddaj mi kasę.
A propos: sprzedajacy zatrudnił adwokata, mnie na niego nie było stać. Jak tak sobie policzyć, facet ma w plecy 2-3 razy tyle co warte było auto
PS. Sprzedający nie musi wiedzieć, że auto ma wadę ukrytą. Zawierając umowę cywilną powinien wiedzieć, że istnieje cos takiego jak gwarancja czy rękojmia.