R
ravvir
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 11.2009
- Odpowiedzi
- 24
Witam, Morduję się obecnie z poważnym problemem gdyż dostawca energii elektrycznej z własnej winy doprowadził do uszkodzenia mienia na skutek przepięcia w sieci. Do winy się przyznali ale ich ubezpieczyciel wykręca się sianem i oni najwyrazniej też. Do rzeczy. W lutym 2016 r na skutek zerwania jednego z przewodów zasilających na słupie znajdującym się za płotem na działce sąsiada doszło do awarii sprzętu elektronicznego oraz AGD znajdującego się w domu. W gniazdkach pojawiło się około 340 V (mierzyłem). Awarię zgłaszałem na numer alarmowy i potwierdzono, że były już zgłoszenia z tego rejonu o podobnych symptomach i wysłano techników. Po naprawieniu usterki i przywróceniu zasilania okazało się, że pod naporem mokrego śniegu zerwany został kabel zerowy i uszkodzeniu uległy
• piec gazowy dwufunkcyjny WOLF;
• płyta indukcyjna CANDY;
• chłodziarko-zamrażarka Electrolux;
• napęd do bramy wjazdowej FAAC.
Po przeprowadzeniu ekspertyz oraz po dokonaniu niezbędnych napraw w celu przywrócenia funkcji użytkowych uszkodzonym urządzeniom koszty całkowite napraw zamknęły się w sumie 4602,93 zł.
Koszty napraw w rozbiciu na poszczególne mienie:
• piec gazowy dwufunkcyjny WOLF – 3432,93 zł
• płyta indukcyjna CANDY – 120 zł
• napęd do bramy wjazdowej FAAC – 550 zł
• chłodziarko-zamrażarka Electrolux – 500 zł
Wszystkie uszkodzone i w konsekwencji wymienione części posiadam do wglądu. Zwróciłem się z prośba o wypłatę rekompensaty na równowartość potwierdzoną fakturami oraz ekspertyzami serwisowymi a także o przysłanie wykwalifikowanej osoby do sprawdzenia instalacji elektrycznej w domu. Dom jest drewniany stąd potrzebna była 100% pewność, że instalacja na skutek przepięcia nie została uszkodzona. Skazali zamówić elektryka z uprawnieniami, zapłacić po czym wystapic o zwrot do dostawcy energii elektrycznej. Tak tez zrobiłem. Kolejne 650 zł za sprawdzenie całej instalacji zapłaciłem.
Dostawca energii elektrycznej sprawę odbił do ubezpieczyciela i zaczęła się zabawa w kotka i myszkę. Przyjechał agent ubezpieczyciela porobił zdjęcia, wypytał czy już gdzieś występowałem o odszkodowanie itp.
W odpowiedzi dostałem pismo :
https://www.dropbox.com/s/6myju9xftwwvn3b/1.jpg?dl=0
Krew mi się zagotowała. Odwołując się zwróciłem uwagę, że nie firma PZU a Tauron, czyli główny winowajca tej ubliżającej mi sytuacji, jest tutaj stroną. Nie rozumiem dlaczego muszę się z ubezpieczycielem mordować kiedy stroną jest Tauron. Zmarnowałem trzy tygodnie na walce z serwisami przy poganianiu ich by ściągali części i naprawili uszkodzenia jak najszybciej. Trzy tygodnie nie miałem sprawnej lodówki a resztki uratowanego jedzenia jak jakiś koczownik trzymałem kilka kilometrów od domu u kolegi żywiąc się w barach. Zmarnowanego mięsa nikt nie policzył i nikt mi za to nie odda. Zmarnowałem cztery dni urlopu tylko po to by być na zawołanie serwisantów bo akurat to ja mam się dopasować do cudzego grafiku a nie na odwrót. Tego też nikt mi nie zrekompensuje a mogłem gdzieś odpocząć zamiast koczować. Później po napisaniu pisma, skompletowaniu dokumentów i po złożeniu wniosku o odszkodowanie dostałem w twarz. To Tauron powinien we własnym zakresie z PZU wyjaśnić czy pieniądze odzyskają od PZU czy też nie, oraz przemyśleć czy w ogóle warto było z PZU zawierać umowę, kiedy po wyrządzeniu krzywdy swojemu klientowi, czyli mnie, nie ma komu wypłacić należnej mi sumy. Wyciągnęli na stół franszyzy redukcyjne i zapisy świadczące o tym jaki jest stosunek do poszkodowanego z winy Tauron. Idealnie byłoby brać składki ubezpieczeniowe i nie ponosić w ogóle odpowiedzialności z tytułu roszczeń. Wina jest ewidentna, posiadam zdjęcia oraz filmy z interwencji techników firmy Tauron. Wszystko stało się tuż za moim płotem. Kwestia oględzin w wykonaniu PZU to jakaś parodia i groteska. Popalone podzespoły pozostawione po niezbędnych naprawach do wglądu okazały się nie istotne. Ważniejsze okazało się wykonanie zdjęć uszkodzonego mienia. Dlaczego? Zapewne po to by można było przyrównać modele z górnej półki z tanim badziewiem marketowym za połowę ceny i na tej podstawie obciąć podstawę do roszczeń. Zgromadzonej przeze mnie dokumentacji najwyraźniej nie umieli nawet trafnie ocenić albo wręcz przeciwnie. Ocenili tak jak chcieli. Tam wyraźnie czarno na białym przez autoryzowane serwisy zostało podane jakie są koszty napraw oraz RYNKOWE koszty podzespołów co przypieczętowano stosownymi ekspertyzami. Wyczarowali piec gazowy dwufunkcyjny za 3831,57 zł zakładam, że już brutto. Autoryzowany serwis WOLF po usłyszeniu tej informacji nakrył się nogami ze śmiechu. Podstawowa cena zakupu pieca o takich parametrach jak mój to około 4500 NETTO. Zapomnieli o usłudze instalacyjnej. Piec sam nie wskakuje na ścianę. Ktoś wykwalifikowany przywozi, montuje i podpisuje protokół pierwszego uruchomienia pieca. Za to tez dostaje pieniądze i to nie małe bo nikt za darmo godzinami nie pracuje. Wymyślili formułę, że każdy piec rocznie zużywa się w 5%. Wniosek z tego taki, że po 20 latach piec powinien samoistnie zniknąć ze ściany. A może moja wina, że raczę używać pieca przez 6 lat ? Przepraszam, ale piec jest wciąż sprawny i jego stan nie budził zastrzeżeń. Serwis w trakcie rozpoznania odrzucił kwestię szkody całkowitej i zalecił naprawę. Odrzucono kwestię szkody całkowitej – jeszcze raz to podkreślam – pytałem o to. Mamy zatem słowo przeciw słowu wykwalifikowanych specjalistów od techniki grzewczej. Dla mnie bardziej kompetentny jest serwisant. Serwis Wolf informował, że zużyciu podlegają tylko części eksploatacyjne. W piecach są to dysze, kanały odprowadzające spaliny, komora spalania itp. Czyli części kompletnie nie związane z przedmiotem roszczenia. Uszkodzeniu uległa elektronika, która sama w sobie albo działa albo nie. U mnie działała i była w 100% sprawna do czasu aż tauron z własnej winy to zepsuł. Zaniżając wartość rynkową pieca poprzez sugerowanie cen uśrednionych wyliczyli szkodę całkowitą. Idąc tym tokiem rozumowania powinienem udać się do salonu WOLF i zakupić nowy piec po czym położyć firmie PZU fakturę za 5500 na biurko plus koszty instalacji w wysokości zapewne 500 – 1000 zł. Które rozwiązanie jest korzystniejsze ? Szkód całkowitych nikt nie naprawia a przecież piec naprawiono.
Dostałem odpowiedź:
https://www.dropbox.com/s/wcellxk1t41pdr6/2.jpg?dl=0
Po raz kolejny krew się ścięła. Zwróciłem się do Tauron z przedsądowym wezwaniem do wypłaty wyrównania wynikającego z różnicy pomiędzy rzeczywistymi poniesionymi przeze mnie kosztami napraw oraz ekspertyz a wypłaconym, zaniżonym wg mnie odszkodowaniem.
Całą tą sytuacją jestem zniesmaczony i jeszcze bardziej pokrzywdzony jak byłem. Ubezpieczyciel okazał się nieskuteczny w naprawie szkód, które Tauron, jako usługodawca, mi wyrządził. Tylko czemu ja mam na tym cierpiec ? Podpisali w PZU umowę, która nie chroni mnie jako klienta przed szkodami z winy usługodawcy. Usługodawca powinien odpowiadać w za wszystkie szkody powstałe z własnej winy a nie za część. Inaczej prawo działa na szkodę klienta. Za awarie po stronie sieci oraz następstwa nie odpowiadam przecież ja. Dlaczego mam dopłacać z własnej kieszeni do cudzego interesu? Szopka. Istnieje chyba coś takiego jak odpowiedzialność ? Mało tego świadomie zrzucili na mnie całą brudną robotę. Chodzi o naprawienie mienia, co w moim odczuciu jest bardzo nie pro-klienckie. Najpierw zostałem poszkodowany, następnie zmuszony do naprawy sprzętu na własną rękę z narażeniem domowego budżetu. Po tym wszystkim jednym pismem zasłonili się firmą PZU, wskazując ją jako kompetentną do rozstrzygania takich spraw. Kompetencję można lekką ręką podważyć lakonicznym podejściem do procesu likwidacji szkody.Czy piec się zepsuł dlatego, że jest z 2009 roku czy dlatego, że puścili 340V do gniazdek ? Nie była to kwestia wieku. Czy koszt naprawy pieca powinien być pomniejszony o stopień zużycia pieca ? Żaden serwisant ani producent się na to nie zgodzi. Na częściach zamiennych przede wszystkim się zarabia. Odpowiedź chyba oczywista. Czy naprawa pieca kosztowała mnie 3432,93 zł dlatego, że serwis zawyża ceny czy też dlatego, że ceny części zamiennych, ich ściągnięcie w trybie ekspresowym z zagranicy oraz montaż tyle na rynku kosztują ? Odpowiedź chyba oczywista.Czy firma Tauron oraz PZU dyktuje ceny rynkowe części zamiennych do pieców czy też czyni to sam rynek ? Rynek. Czy musiałbym sprawdzać instalację w obawie przed śmiercią w pożarze w nocy, gdyby do awarii nie doszło ? Oczywiście, że nie. Teraz najważniejsze moje pytanie: Czy jestem winien bo raczyłem nie wymienić pieca po roku użytkowania tak by nie stracił na wartości więcej jak 5% ? Przecież w razie szkody poprzez przepięcie firma Tauron skaże mi się złożyć na nowy piec a może nawet zapłacić za wszystko z własnej kieszeni ? Nie wolno trzymać pieca na ścianie długo bo się zestarzeje. Wszystko to są zbędne dla mnie wydatki, które sprawca zajścia, powinni mi oddać. Tymczasem cały ten wyssany z palca bełkot przez PZU został przelany na papier by wywinąć się sianem i wypłacić mniej niż się należy. Przychodzenie do domu, wyrządzanie szkód po czym unikanie odpowiedzialności to w moim odczuciu łamanie prawa. Po tym wszystkim jeszcze zostały przepychanki z lichym ubezpieczycielem, które trwają juz 5 miesięcy.
Na wezwanie do zapłaty nadal pigpong z Tauronem i bełkot z PZU:
https://www.dropbox.com/s/22kihpbu9xs8f1e/3.jpg?dl=0
Sprawa zdaje się byc oczywista. Zakończy się w sądzie. Pytanie do znawców jak to ugryźć by nie spalić. Brać prawnika ? Czy w cieniu pozwu cywilnego mozna przysolić za granie na zwłokę, znaczne utrudnienia w życiu z racji napraw i problemów z odzyskaniem pieniędzy, straty urlopów itp ?
• piec gazowy dwufunkcyjny WOLF;
• płyta indukcyjna CANDY;
• chłodziarko-zamrażarka Electrolux;
• napęd do bramy wjazdowej FAAC.
Po przeprowadzeniu ekspertyz oraz po dokonaniu niezbędnych napraw w celu przywrócenia funkcji użytkowych uszkodzonym urządzeniom koszty całkowite napraw zamknęły się w sumie 4602,93 zł.
Koszty napraw w rozbiciu na poszczególne mienie:
• piec gazowy dwufunkcyjny WOLF – 3432,93 zł
• płyta indukcyjna CANDY – 120 zł
• napęd do bramy wjazdowej FAAC – 550 zł
• chłodziarko-zamrażarka Electrolux – 500 zł
Wszystkie uszkodzone i w konsekwencji wymienione części posiadam do wglądu. Zwróciłem się z prośba o wypłatę rekompensaty na równowartość potwierdzoną fakturami oraz ekspertyzami serwisowymi a także o przysłanie wykwalifikowanej osoby do sprawdzenia instalacji elektrycznej w domu. Dom jest drewniany stąd potrzebna była 100% pewność, że instalacja na skutek przepięcia nie została uszkodzona. Skazali zamówić elektryka z uprawnieniami, zapłacić po czym wystapic o zwrot do dostawcy energii elektrycznej. Tak tez zrobiłem. Kolejne 650 zł za sprawdzenie całej instalacji zapłaciłem.
Dostawca energii elektrycznej sprawę odbił do ubezpieczyciela i zaczęła się zabawa w kotka i myszkę. Przyjechał agent ubezpieczyciela porobił zdjęcia, wypytał czy już gdzieś występowałem o odszkodowanie itp.
W odpowiedzi dostałem pismo :
https://www.dropbox.com/s/6myju9xftwwvn3b/1.jpg?dl=0
Krew mi się zagotowała. Odwołując się zwróciłem uwagę, że nie firma PZU a Tauron, czyli główny winowajca tej ubliżającej mi sytuacji, jest tutaj stroną. Nie rozumiem dlaczego muszę się z ubezpieczycielem mordować kiedy stroną jest Tauron. Zmarnowałem trzy tygodnie na walce z serwisami przy poganianiu ich by ściągali części i naprawili uszkodzenia jak najszybciej. Trzy tygodnie nie miałem sprawnej lodówki a resztki uratowanego jedzenia jak jakiś koczownik trzymałem kilka kilometrów od domu u kolegi żywiąc się w barach. Zmarnowanego mięsa nikt nie policzył i nikt mi za to nie odda. Zmarnowałem cztery dni urlopu tylko po to by być na zawołanie serwisantów bo akurat to ja mam się dopasować do cudzego grafiku a nie na odwrót. Tego też nikt mi nie zrekompensuje a mogłem gdzieś odpocząć zamiast koczować. Później po napisaniu pisma, skompletowaniu dokumentów i po złożeniu wniosku o odszkodowanie dostałem w twarz. To Tauron powinien we własnym zakresie z PZU wyjaśnić czy pieniądze odzyskają od PZU czy też nie, oraz przemyśleć czy w ogóle warto było z PZU zawierać umowę, kiedy po wyrządzeniu krzywdy swojemu klientowi, czyli mnie, nie ma komu wypłacić należnej mi sumy. Wyciągnęli na stół franszyzy redukcyjne i zapisy świadczące o tym jaki jest stosunek do poszkodowanego z winy Tauron. Idealnie byłoby brać składki ubezpieczeniowe i nie ponosić w ogóle odpowiedzialności z tytułu roszczeń. Wina jest ewidentna, posiadam zdjęcia oraz filmy z interwencji techników firmy Tauron. Wszystko stało się tuż za moim płotem. Kwestia oględzin w wykonaniu PZU to jakaś parodia i groteska. Popalone podzespoły pozostawione po niezbędnych naprawach do wglądu okazały się nie istotne. Ważniejsze okazało się wykonanie zdjęć uszkodzonego mienia. Dlaczego? Zapewne po to by można było przyrównać modele z górnej półki z tanim badziewiem marketowym za połowę ceny i na tej podstawie obciąć podstawę do roszczeń. Zgromadzonej przeze mnie dokumentacji najwyraźniej nie umieli nawet trafnie ocenić albo wręcz przeciwnie. Ocenili tak jak chcieli. Tam wyraźnie czarno na białym przez autoryzowane serwisy zostało podane jakie są koszty napraw oraz RYNKOWE koszty podzespołów co przypieczętowano stosownymi ekspertyzami. Wyczarowali piec gazowy dwufunkcyjny za 3831,57 zł zakładam, że już brutto. Autoryzowany serwis WOLF po usłyszeniu tej informacji nakrył się nogami ze śmiechu. Podstawowa cena zakupu pieca o takich parametrach jak mój to około 4500 NETTO. Zapomnieli o usłudze instalacyjnej. Piec sam nie wskakuje na ścianę. Ktoś wykwalifikowany przywozi, montuje i podpisuje protokół pierwszego uruchomienia pieca. Za to tez dostaje pieniądze i to nie małe bo nikt za darmo godzinami nie pracuje. Wymyślili formułę, że każdy piec rocznie zużywa się w 5%. Wniosek z tego taki, że po 20 latach piec powinien samoistnie zniknąć ze ściany. A może moja wina, że raczę używać pieca przez 6 lat ? Przepraszam, ale piec jest wciąż sprawny i jego stan nie budził zastrzeżeń. Serwis w trakcie rozpoznania odrzucił kwestię szkody całkowitej i zalecił naprawę. Odrzucono kwestię szkody całkowitej – jeszcze raz to podkreślam – pytałem o to. Mamy zatem słowo przeciw słowu wykwalifikowanych specjalistów od techniki grzewczej. Dla mnie bardziej kompetentny jest serwisant. Serwis Wolf informował, że zużyciu podlegają tylko części eksploatacyjne. W piecach są to dysze, kanały odprowadzające spaliny, komora spalania itp. Czyli części kompletnie nie związane z przedmiotem roszczenia. Uszkodzeniu uległa elektronika, która sama w sobie albo działa albo nie. U mnie działała i była w 100% sprawna do czasu aż tauron z własnej winy to zepsuł. Zaniżając wartość rynkową pieca poprzez sugerowanie cen uśrednionych wyliczyli szkodę całkowitą. Idąc tym tokiem rozumowania powinienem udać się do salonu WOLF i zakupić nowy piec po czym położyć firmie PZU fakturę za 5500 na biurko plus koszty instalacji w wysokości zapewne 500 – 1000 zł. Które rozwiązanie jest korzystniejsze ? Szkód całkowitych nikt nie naprawia a przecież piec naprawiono.
Dostałem odpowiedź:
https://www.dropbox.com/s/wcellxk1t41pdr6/2.jpg?dl=0
Po raz kolejny krew się ścięła. Zwróciłem się do Tauron z przedsądowym wezwaniem do wypłaty wyrównania wynikającego z różnicy pomiędzy rzeczywistymi poniesionymi przeze mnie kosztami napraw oraz ekspertyz a wypłaconym, zaniżonym wg mnie odszkodowaniem.
Całą tą sytuacją jestem zniesmaczony i jeszcze bardziej pokrzywdzony jak byłem. Ubezpieczyciel okazał się nieskuteczny w naprawie szkód, które Tauron, jako usługodawca, mi wyrządził. Tylko czemu ja mam na tym cierpiec ? Podpisali w PZU umowę, która nie chroni mnie jako klienta przed szkodami z winy usługodawcy. Usługodawca powinien odpowiadać w za wszystkie szkody powstałe z własnej winy a nie za część. Inaczej prawo działa na szkodę klienta. Za awarie po stronie sieci oraz następstwa nie odpowiadam przecież ja. Dlaczego mam dopłacać z własnej kieszeni do cudzego interesu? Szopka. Istnieje chyba coś takiego jak odpowiedzialność ? Mało tego świadomie zrzucili na mnie całą brudną robotę. Chodzi o naprawienie mienia, co w moim odczuciu jest bardzo nie pro-klienckie. Najpierw zostałem poszkodowany, następnie zmuszony do naprawy sprzętu na własną rękę z narażeniem domowego budżetu. Po tym wszystkim jednym pismem zasłonili się firmą PZU, wskazując ją jako kompetentną do rozstrzygania takich spraw. Kompetencję można lekką ręką podważyć lakonicznym podejściem do procesu likwidacji szkody.Czy piec się zepsuł dlatego, że jest z 2009 roku czy dlatego, że puścili 340V do gniazdek ? Nie była to kwestia wieku. Czy koszt naprawy pieca powinien być pomniejszony o stopień zużycia pieca ? Żaden serwisant ani producent się na to nie zgodzi. Na częściach zamiennych przede wszystkim się zarabia. Odpowiedź chyba oczywista. Czy naprawa pieca kosztowała mnie 3432,93 zł dlatego, że serwis zawyża ceny czy też dlatego, że ceny części zamiennych, ich ściągnięcie w trybie ekspresowym z zagranicy oraz montaż tyle na rynku kosztują ? Odpowiedź chyba oczywista.Czy firma Tauron oraz PZU dyktuje ceny rynkowe części zamiennych do pieców czy też czyni to sam rynek ? Rynek. Czy musiałbym sprawdzać instalację w obawie przed śmiercią w pożarze w nocy, gdyby do awarii nie doszło ? Oczywiście, że nie. Teraz najważniejsze moje pytanie: Czy jestem winien bo raczyłem nie wymienić pieca po roku użytkowania tak by nie stracił na wartości więcej jak 5% ? Przecież w razie szkody poprzez przepięcie firma Tauron skaże mi się złożyć na nowy piec a może nawet zapłacić za wszystko z własnej kieszeni ? Nie wolno trzymać pieca na ścianie długo bo się zestarzeje. Wszystko to są zbędne dla mnie wydatki, które sprawca zajścia, powinni mi oddać. Tymczasem cały ten wyssany z palca bełkot przez PZU został przelany na papier by wywinąć się sianem i wypłacić mniej niż się należy. Przychodzenie do domu, wyrządzanie szkód po czym unikanie odpowiedzialności to w moim odczuciu łamanie prawa. Po tym wszystkim jeszcze zostały przepychanki z lichym ubezpieczycielem, które trwają juz 5 miesięcy.
Na wezwanie do zapłaty nadal pigpong z Tauronem i bełkot z PZU:
https://www.dropbox.com/s/22kihpbu9xs8f1e/3.jpg?dl=0
Sprawa zdaje się byc oczywista. Zakończy się w sądzie. Pytanie do znawców jak to ugryźć by nie spalić. Brać prawnika ? Czy w cieniu pozwu cywilnego mozna przysolić za granie na zwłokę, znaczne utrudnienia w życiu z racji napraw i problemów z odzyskaniem pieniędzy, straty urlopów itp ?