Parkowanie na chodniku przed posesją

  • Autor wątku Autor wątku Germis
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
Status
Ten wątek został zamknięty.
G

Germis

Stały bywalec
Dołączył
11.2006
Odpowiedzi
419
Parkuję częściowo na chodniku przed czyjąś prywatną posesją w centrum miasta (boczna uliczka), na drodze, na której nie obowiązuje zakaz zatrzymywania sie i postoju. Zostawiam min. 1,5 przejścia dla pieszych po chodniku, nie zastawiam wjazdu do posesji czy garażu. Mimo tego, od paru dni, właściciel posesji zostawia mi za wycieraczką karteczki o tresci "proszę nie parkowac w tym miejscu!", a w kolejne dni, że wyciągnie konsekwencje, jeśli dalej będę tam parkować.

Pytanie - czy ma prawo zakazywac mi parkowania w tym miejscu? wiem, że na przykład właściciel posesji zobowiązany jest do dbania o czystość przyległego do posesji chodnika, ale to chyba nie czyni go właścicielem tego kawałka i nie daje mu prawa dowolnego dysponowania tym fragmentem chodnika?

PS. Proszę ewentualnie admina/moderatora o przeniesienie wątku do innego działu, jesli tu nie za bardzo pasuje...
 
Chodnik jest częścią drogi i niezależnie od tego, do kogo należy lub pod czyją "administracją" zostaje obowiązują tam przepisy ruchu drogowego. Moim zdaniem nie może on zakazać parkowania na chodniku.
 
[cytat="Adam33":1u8sg9pe]Chodnik jest częścią drogi i niezależnie od tego, do kogo należy lub pod czyją "administracją" zostaje obowiązują tam przepisy ruchu drogowego. Moim zdaniem nie może on zakazać parkowania na chodniku.[/cytat:1u8sg9pe]

Chyba jest roznica miedzy okreslieniem "parkowanie" i "garazowanie". Parkowania nie moze zakazac prywatny wlasciciel nieruchomosci ale juz garazowania? Tak, moze miec pretensje. Chyba ma jakies prawo. Wszystko zalezy jaki jest to pojazd. Osobowy czy ciezarowy. Ja osobiscie lubie miec widok na sasiedni park i jezeli ktos zacznie mnie zaslaniac swoim tirem widok na ten park, wpadne w szal. Ponadto lubie zadbany skrawek trawnika przed moim domem i nie zycze sobie aby ktos tratowal to kolami. Taki juz wredny jestem.
 
Garażowanie to określenie potoczne i nie ma odzwierciedlenia w przepisach. Pozostawiony pojazd to postój pojazdu i tyle - cały czas mowa o chodniku, nawet jeżeli zarządcą jest osoba prywatna. Co tu więcej komentować.
 
Kultura, kultura, kultura sie klania

Adam33 napisał:
Garażowanie to określenie potoczne i nie ma odzwierciedlenia w przepisach. Pozostawiony pojazd to postój pojazdu i tyle - cały czas mowa o chodniku, nawet jeżeli zarządcą jest osoba prywatna. Co tu więcej komentować.

Co komentowac? Jest co komentowac, jezeli sobie ktos nie zyczy pod oknami pojazdow to kultura nakazuje nie robic tego. Widze ze wiecej i wiecej mamy panoszacego sie chamstwa, zwyklego chamstwa. W mojej miejscowosci tobie podobny, z chodnika zorganizowal sobie pod oknami mieszkancow wypozyczalnie lawet. Na zwrocona uwage
"ze nie jest to miejsce na prowadzenie takiej dzialalnosci"odpowiedzial dokladnie tak samo. W kodeksie ruchu drogowego jest okreslenie "garazowanie pojazdu" i "postoj pojazdu". Kazdy kierowca powinien je znac.
 
Właściciel posesji nie jest właścicielem chodnika i nie może rościć sobie prawa do jego zarządzania. A to, że musi dbać o chodnik (odśnieżanie np.) to już inna sprawa.

Jeżeli chodnik jest na tyle szeroki, iż miejsce dla pieszych jest zostawione każdy może tam postawić samochód. Nie wyobrażam sobie gdyby w większym mieście nie można było korzystać z chodników - w wielu przypadkach uniemożliwiałoby to posiadanie samochodu. Niestety taka prawda. Dlatego też przepisy zezwalają na postój samochodu na chodniku.
Czy postój trwa 5 minut czy 12 godzin nie jest istotne gdyż, w miejscach gdzie czas postoju jest ograniczony zarządca drogi stawia odpowiedni znak (np. postój max. 5 minut).

Z drugiej strony realnie patrząc - jeśli nie postawi w tym jak najbardziej dozwolonym miejscu samochodu Pan X to postawi go Pan Y.

Opanujmy się z tymi tekstami typu: panoszące chamstwo czy brak kultury. Ktoś na przykład może sobie życzyć aby nad jego domem nie latały samoloty z Okęcia chociaż mieszka w strefie lotniska - i co? Mamy zakazać samolotom latać?
Ktoś zdecydował się mieszkać w określonym miejscu z określonymi niedogodnościami. Czy są to samoloty nad głową czy też samochody na chodniku.

To, że ktoś stawia samochód na chodniku nie znaczy, że brak mu kultury czy też jest chamem - po prostu gdzieś ten samochód musi postawić a że chodnik może być do tego wykorzystany - jego prawo.
Inna sprawa gdy postawi ktoś np. Tir'a zasłaniając dostęp np. światła do domu lub widok na krajobraz. Wówczas taki postój bezpośrednio wpływa na właściciela posesji i mógłby on dochodzić swoich racji.
 
Fair, czy nie???

Tagtsher napisał:
Właściciel posesji nie jest właścicielem chodnika i nie może rościć sobie prawa do jego zarządzania. A to, że musi dbać o chodnik (odśnieżanie np.) to już inna sprawa.

Jeżeli chodnik jest na tyle szeroki, iż miejsce dla pieszych jest zostawione każdy może tam postawić samochód. Nie wyobrażam sobie gdyby w większym mieście nie można było korzystać z chodników - w wielu przypadkach uniemożliwiałoby to posiadanie samochodu. Niestety taka prawda. Dlatego też przepisy zezwalają na postój samochodu na chodniku.
Czy postój trwa 5 minut czy 12 godzin nie jest istotne gdyż, w miejscach gdzie czas postoju jest ograniczony zarządca drogi stawia odpowiedni znak (np. postój max. 5 minut).

Z drugiej strony realnie patrząc - jeśli nie postawi w tym jak najbardziej dozwolonym miejscu samochodu Pan X to postawi go Pan Y.

Opanujmy się z tymi tekstami typu: panoszące chamstwo czy brak kultury. Ktoś na przykład może sobie życzyć aby nad jego domem nie latały samoloty z Okęcia chociaż mieszka w strefie lotniska - i co? Mamy zakazać samolotom latać?
Ktoś zdecydował się mieszkać w określonym miejscu z określonymi niedogodnościami. Czy są to samoloty nad głową czy też samochody na chodniku.

Jezeli ktos byl swiadom iz kupuje nieruchomosc za ogrodzeniem lotniska to oczywiscie nie moze sie skarzyc na latajace samoloty. W wielu jednak przypadkach lotniska sa wpieprzane pod okna ludzkich zabudowan duzo pozniej, dekady pozniej i tutaj juz nie jest tak jak piszesz. Za szkody naleza sie odszkodowania. Tak samo jest z samochodami. Ktos wybudowal domek w zacisznym miejscu i chce spokojnie mieszkac. Odpowiada za sprzatanie chodnika przed domem, utrzymywanie trawniczka itp. a ktos inny chce na tym miejscu garazowac samochod, rano uruchamia silnik i rozgrzewa go przez 15 minut smrodzac i halasujac a mieszka 400m od tego miejsca. Mieszkasz w bloku, garazuj pod swoim blokiem. Mieszkasz w domku garazuj na terenie swojej posesji. Nie ma miejsca? Domagaj sie terenow na garazowanie i parkowanie od swojej spoldzielni, miasta itp. Nie zmuszaj cywilnych ludzi do oddawania ci swoich praw i ustepowania.Czy to jest tak duzo?
 
warmuta - pouzalać się możesz ...,ale nie zmienia to sytuacji ,że parjujący pojazd nie łamie przepisów... ,ą że tobie się to nie podoba....-no cóż...
 
Nie wiem czy tak łatwo jest zbudować lotnisko pod nosem kogoś bez jego wiedzy.
O planowanej inwestycji wiadomo co do zasady od lat i gdy jest taka konieczność nie można już w tym terenie nic budować i pozwoleń na budowę się nie uzyska.

Ale zakładając nawet, iż ktoś zbudował dom a później jakiś nienormalny zarządca drogi poprowadził mu pod domem chodnik o szerokości 2,5m - nie oznacza to, iż, ponieważ on lubi ciszę, nie można z chodnika korzystać w określony, zgodny z prawem, sposób.
Jeżeli mieszkańcy - posiadacze domów przy chodniku nie tolerują postoju w tym miejscu mogą wystąpić do zarządcy drogi o ustawienie znaku zakazu postoju.

Jestem w stanie zrozumieć sytuację osoby mieszkającej na osiedlu domków jednorodzinnych, gdzie garaże są przy posesjach i każdy może trzymać tam swój samochód lub ewentualnie przed swoim domem a mimo to uporczywie staje przed domem kogoś innego. I działanie to nosi znamiona czynu celowego :) Ale naprawdę w miastach ciężko jest z miejscami gdzie można auto postawić i należy być wyrozumiałym.

Radziłbym założycielowi tematu przetrzymywanie tych kartek od mało tolerancyjnego mieszkańca posesji. Kto wie czy nie będzie chciał wymusić swoich racji w inny, niezgodny z prawem, sposób.
 
jest roznica?

Markiz32 napisał:
warmuta - pouzalać się możesz ...,ale nie zmienia to sytuacji ,że parjujący pojazd nie łamie przepisów... ,ą że tobie się to nie podoba....-no cóż...

panie wladzo, "parkujacy pojazd" rozni sie od "garazujacego pojazdu". sa kraje (demokratyczne!!!!!) z zakazami garazowania przed wlasnymi domami ale u nas? no coz daleko nam do osiagniec cywilizacji. a ciebie nie draznia ciezarowki w "dzielnicy willowej" to kwestia estetyki, kultury i przestrzegania prawa.
 
Z tego co wiem polska jest krajem demokratycznym czyli przepis mówiący, iż można stawiać samochód (przy spełnieniu określonych warunków) na chodniku został ustanowiony przez demokratycznie wybrane osoby.

Mamy demokrację czy to się komuś podoba czy nie :cool:

Prosiłbym o wskazanie definicji "parkujący pojazd" - czy jest w niej ograniczenie czasowe?
Parkować można 5 minut ale i 8 godzin.

Na tym właśnie polega m.in. demokratyczne państwo prawa - ktoś wyciąga prawa czy obowiązki z przepisów prawa.

Jakie wg warmuta kraje to kraje z wielkimi osiągnięciami cywilizacyjnymi?

Bywam w wielu krajach europy zachodniej (Belgia, Niemcy, Francja, Anglia, Hiszpania) czy też w innych np. Izrael ostatnio czy też mniej cywilizowanymi wg mnie jak Turcja i wszędzie widziałem w miastach zaparkowane samochody przy domach na chodnikach.
Nie wiem, może w Afryce np. w Nigerii taki przepis byłby możliwy z racji braku przepisów regulujących ogólnie sprawy drogowe. No i z racji braku samochodów w widocznej ilości.
Aha, no i z racji braków chodników :(

A jeśli chodzi o "dzielnice willowe" to wiem, iż na takie (zamknięte, półzamknięte osiedla domków jednorodzinnych) nie mają wjazdu samochodu o określonej masie.

W samej kwestii stawiane samochodu na chodniku przy spełnieniu określonych warunków jest ta czynność jak najbardziej zgodna z prawem.

A że niektórych to razi? Mnie też niekiedy razi. A jak już śmieciarka o 6 rano przyjeżdża po śmieci niekiedy doprowadza mnie to do furii :rolleyes:
Ale cóż zrobić. Nikt nie mówił jak przychodziłeś na świat, że będzie łatwo :D
 
Tolerancja i wyrozumialosc, dla obu stron

Tagtsher napisał:
Nie wiem czy tak łatwo jest zbudować lotnisko pod nosem kogoś bez jego wiedzy.
O planowanej inwestycji wiadomo co do zasady od lat i gdy jest taka konieczność nie można już w tym terenie nic budować i pozwoleń na budowę się nie uzyska.


Moze Ciebie zdziwie, ale wlasnie slyszalem o powstalym komitecie protestacyjnym przeciwko budowie lotniska tuz pod balkonami domkow i osiedlem mieszkaniowym(rejon zachodniej Polski). Wiecej forsowanie inwestycji lotniska trwa z przebojami bo to na skraju rezerwatu natura 2000 itp. a wokol sprzedaje sie nieswiadomym ludziom dzialki budowlane i za wielkie pieniadze. Jak w przyszlosci przejdzie projekt budowy lotniska to wielu obudzi sie ze zostali ordynarnie wrobieni, oszukani.

Ale zakładając nawet, iż ktoś zbudował dom a później jakiś nienormalny zarządca drogi poprowadził mu pod domem chodnik o szerokości 2,5m - nie oznacza to, iż, ponieważ on lubi ciszę, nie można z chodnika korzystać w określony, zgodny z prawem, sposób.


Alez mozna korzystac. Jak sama nazwa wskazuje sluzy on do chodzenia a nie garazowania pojazdow i chyba nikt nie zabrnial do korzystania zgodnego z prawem. Jednak u nas prawo jest naginane, obchodzone.
Znam historie z opowiadan. Na osiedlu domkow jednorodzinnych jeden z "biznesmenow" urzadzil sobie baze transpotowa (kilka tirow)ustawil na swojej dzialce i obstawil sasiedni dom i co? I nic. Miejscowa administracja, policja twierdzi,ze wolno prowadzic taka dzialalnosc. Czy to jest zgodne z prawem?Nie, to jest lamanie prawa. Nie trzeba byc strozem porzadku aby o tym wiedziec iz ciezarowki kilkanasci tonowe nie maja prawa wjazdu na osiedla mieszkaniowe. W takim przypadku jeden telefon do straznika czy policji powinien rozwiazac problem. Jednak ludziom zajelo to 2 lata i ciezarowki z naczepami ciagle przyjezdzaja.


Jeżeli mieszkańcy - posiadacze domów przy chodniku nie tolerują postoju w tym miejscu mogą wystąpić do zarządcy drogi o ustawienie znaku zakazu postoju.


Wystepowali o taki znak (zakaz wjazdu ciezarowek)i w bezczelny sposob im odmowiono.

Jestem w stanie zrozumieć sytuację osoby mieszkającej na osiedlu domków jednorodzinnych, gdzie garaże są przy posesjach i każdy może trzymać tam swój samochód lub ewentualnie przed swoim domem a mimo to uporczywie staje przed domem kogoś innego. I działanie to nosi znamiona czynu celowego :) Ale naprawdę w miastach ciężko jest z miejscami gdzie można auto postawić i należy być wyrozumiałym.

Sa przypadki kiedy nie mozna byc wyrozumialym, bo czlowiek staje sie tolerancyjnym i akceptuje lamanie prawa jak w przypadku wyzej opisanego przypadku ciezarowek. Ja osobiscie nie chialbym aby moj domek byl obstawiony 24 godziny na dobe jakimis samochodami i ciagle ktos wlaczal silnik, rozgrzewal maszyne itp. Dlatego uwazam, ze apele o wyrozumialosc i zrozumienie musza byc skierowane do obu stron.
 
Zle pojeta demokracja

Tagtsher napisał:
Z tego co wiem polska jest krajem demokratycznym czyli przepis mówiący, iż można stawiać samochód (przy spełnieniu określonych warunków) na chodniku został ustanowiony przez demokratycznie wybrane osoby.

Mamy demokrację czy to się komuś podoba czy nie :cool:


Myli Ci sie kolego pojecie demokracji z pojeciem samowoli. Polakowi demokracja sie kojarzy ze s... sasiadowi na wycieraczke. Ponadto przepisy prawo drogowego czy cywilnego, karnego sa identyczne we wszystkich regionach kraju a teraz nawet obowiazuja nas przepisy prawa unijnego.W demokracjach ludzie przestrzegaja obowiazujacego prawa. W Frankfucie n/Menem, parkuja i garazuja na chodnikach ale do osiedli domkow jednorodzinnych nie wjezdzaja ciezarowki, autobusy i inne badzewie.Nie ma tam wypozyczalni lawet, nikt nie klepie skladakow z zachodu. Pojedz zobacz co dzieje sie u nas w zabudowie "willowej".


Na tym właśnie polega m.in. demokratyczne państwo prawa - ktoś wyciąga prawa czy obowiązki z przepisów prawa.

Jakie wg warmuta kraje to kraje z wielkimi osiągnięciami cywilizacyjnymi?

Wszystkie kraje ktorych obywatele maja szacunek dla obowiazujacego prawa. Czy Polska nalezy do takich krajow? Byc w wielu krajach a "zyc i mieszkac" to jest wielka roznica.
 
Warmuta, w polskim prawie nie ma bezwzględnego zakazu stawiania pojazdu na chodniku. Więc konkluzja że stawianie samochodu na chodniku to zawsze będzie złamanie prawa jest przesadą. Czasem może być naruszeniem prawa o ruchu drogowym (gdy nie ma wystarczającego miejsca dla pieszych), czasem może być uznane np. za korzystanie z chodnika w sposób sprzeczny z zasadami współżycia społecznego, ale to wszystko trzeba oceniać doraźnie.
 
Trzeba by sprawdzić, jak bardzo boczna jest ta uliczka, bo może to już droga wewnętrzna. Wtedy natomiast sytuacja się zupełne odwraca chodnik nie będzie elementem pasa drogowego ergo właściciel będzie mógł zabronić na nim parkować.
 
warmuta napisał:
Moze Ciebie zdziwie, ale wlasnie slyszalem o powstalym komitecie protestacyjnym przeciwko budowie lotniska tuz pod balkonami domkow i osiedlem mieszkaniowym(rejon zachodniej Polski). Wiecej forsowanie inwestycji lotniska trwa z przebojami bo to na skraju rezerwatu natura 2000 itp. a wokol sprzedaje sie nieswiadomym ludziom dzialki budowlane i za wielkie pieniadze. Jak w przyszlosci przejdzie projekt budowy lotniska to wielu obudzi sie ze zostali ordynarnie wrobieni, oszukani.

Po prostu nie dopuszczam do siebie myśli, że ktoś kupując domek na wsi czy w jakiejś spokojnej okolicy nie będzie miał dostępu do wiadomości, że w planach jest, iż w okolicy będą budować lotnisko.

Po prostu w takie rzeczy nie uwierzę. Kwestia polega na tym czy ludzie chcą takie rzeczy wiedzieć. Czy pofatygują się sprawdzić co jest w planach np. zagospodarowania przestrzennego o ile takie istnieją. W każdy razie każda inwestycja wpływająca na osoby zamieszkujące na określonym terenie nie może być tajna.
Oczywiście zdarzają się sytuacje, że jakiś np. deweloper buduje sobie 4-ropiętrowy budynek w sąsiedztwie domków jednorodzinnych.
Zdarza się tak - ale proszę mi wierzyć, nie tylko w Polsce.

Co do lotniska pod balkonami domów jednorodzinnych - komitet taki oczywiście mógł powstać ale nie oznacza to, że ludzie kiedy się tam budowali czy też kupowali domy nie byli poinformowani, że w planach jest tam lotnisko. Po prostu przyjęli to do wiadomości jako zdarzenie przyszłe ale niepewne. I teraz kiedy stało się pewne (w jakimś procencie) starają się uczynić wszystko aby nie inwestycja nie doszła do realizacji.

warmuta napisał:
Alez mozna korzystac. Jak sama nazwa wskazuje sluzy on do chodzenia a nie garazowania pojazdow i chyba nikt nie zabrnial do korzystania zgodnego z prawem. Jednak u nas prawo jest naginane, obchodzone.

Co do historii o naczepach i osiedli willowej to nijak się ma ona do sprawy chodników w miastach. To, że ktoś prowadzi działalność uciążliwą dla sąsiadów to już inna sprawa. To samo tyczy parkowania Tir'ów przed oknami na takim osiedlu. Tutaj rozpatrujemy sprawę stawiania samochodu na chodniku przy drodze publicznej z tego co się zorientowałem :)
A co do chodników prawo nie jest ani naginane ani obchodzone a wprost egzekwowane. Skoro pozwala ono na parkowanie na nich przy spełnieniu określonych warunków to nie wiem jak można je nagiąć lub obejść stawiając samochód na chodniku.

warmuta napisał:
Wystepowali o taki znak (zakaz wjazdu ciezarowek)i w bezczelny sposob im odmowiono.

Nie mogę się wypowiadać co do zasadności odmowy ustawienia takiego znaku. Widocznie był powód - np. w planach zagospodarowania przestrzennego taka działalność mogła być tam dozwolona.
Naprawdę nie wiem. W uzasadnieniu odmowy postawienia takiego znaku winno być wskazane dlaczego tak postanowiono.


warmuta napisał:
Myli Ci sie kolego pojecie demokracji z pojeciem samowoli. Polakowi demokracja sie kojarzy ze s... sasiadowi na wycieraczke.

Nie wiem czy przedmiotem naszej dyskusji winno być to jaki charakter mamy my Polacy. Dodatkowo uważam, że nie można sprowadzać wszystkich do jednej kategorii.

warmuta napisał:
W demokracjach ludzie przestrzegaja obowiazujacego prawa.

Prawdę powiedziawszy uważam, iż w Polsce też się przestrzega obowiązującego prawa. Nie widzę podstaw aby myśleć inaczej. Średnie popełnianych przestępstw czy ilość spraw cywilnych nie odbiegają od innych cywilizowanych demokratycznych państw.
Co powiedzieć o ostoi i symbolu demokracji? USA? Tam ilość spraw wszelkiej maści bije wszystkie inne kraje na głowę.
Pragnę przypomnieć, że są systemy w których prawa trzeba przestrzegać na każdym kroku. Mieliśmy jeden z tych systemów u nas 20 lat temu.
Uważam, że właśnie w demokracji ludzie mają tyle swobody-wolności, iż pozwalają (dopuszczają się) sobie na łamanie prawa. W komunizmie, tyranii takie działania są utrudnione.
Tak więc system wpływa na kwestię przestrzegania prawa - ale wątpliwym jest twierdzenie, że "w demokracjach ludzie przestrzegają prawa". twierdzeniem poprawnym byłoby twierdzenie odwrotne niestety - biorąc pod uwagę historię :(

Pytanie: Jakie wg warmuta kraje to kraje z wielkimi osiągnięciami cywilizacyjnymi?
warmuta napisał:
Wszystkie kraje ktorych obywatele maja szacunek dla obowiazujacego prawa. Czy Polska nalezy do takich krajow? Byc w wielu krajach a "zyc i mieszkac" to jest wielka roznica.

W Polsce naprawdę zdecydowana większość obywateli ma szacunek dla obowiązującego prawa. A o Twoim zdaniu warmuta decydują jednostkowe przypadki. Ponawiam - nie generalizuj. Jest spora część ludzi którzy nie przestrzegają prawa czy też nie są przystosowani do życia w społeczeństwie ale tak jest wszędzie. Wszędzie mamy do czynienia z przestępcami, złodziejami, mordercami. Nie tylko w Polsce.

Oczywiście my Polacy jesteśmy narodem charakterystycznym wiecznie narzekającym chociażby. Z racji spędzenia sporej ilości czasu po jarzmem poprzedniego systemu mamy pewne cechy charakterystyczne (np. znajomości przede wszystkim, kombinowanie bo będzie ciężej kiedyś) ale one z czasem mam nadzieję będą zanikać. Mamy też obciążenie jakiego nie mają inne narody regionu - otrzymaliśmy demokrację z dnia na dzień. W prezencie. Bez przelewu krwi - a wtedy nie jest ona w należyty sposób pielęgnowana. Prezent to nie coś za co się zapłaciło. Ale wg mnie przechodzimy właśnie do epoki jej pielęgnacji - do jej zrozumienia. Potrzeba było lat 20. Ale lepiej późno nic wcale.

A jak będzie? Zobaczymy. Khabi khusi, khabi khan jak mówi indyjskie przysłowie, czyli Czasem słońca, czasem deszcz.

Przepraszam za długi post i gratuluje wytrwałym którzy go przeczytali :)
 
Temat nieprawidłowo "zjechał" z chodnika, więc - z przykrością, bo pełna podziwu co do poniektórych erudytów - zamykam.
Dla warmuty - proszę swoje frustracje przenieść na odpowiednie ku temu fora. Dawno nie banowałam :mad:
 
Status
Ten wątek został zamknięty.
Powrót
Góra