Prawo autorskie a tzw. fan-fiction

  • Autor wątku Autor wątku utc
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
U

utc

Nowy użytkownik
Dołączył
05.2010
Odpowiedzi
4
Witam, interesuje mnie kwestia pisania tzw. fan-fiction, czyli utworów osadzonych w tych samych realiach literackich, co oryginał.
W grę wchodzi przede wszystkim wykorzystanie postaci, miejsc czy wydarzeń opisanych w oryginale.

Większość osób zna Gwiezdne Wojny, więc opiszę to na przykładzie:
Załóżmy, że napiszę powieść o tym, jak Luke Skywalker po pokonaniu Imperatora staje się zły, naprawia Gwiazdę Śmierci i zabija swoją siostrę, Księżniczkę Leię, ale zostaje powstrzymany przez Hana Solo.

Czy użycie samej nazwy własnej (Luke Skywalker, Han Solo, Gwiazda Śmierci) jest już cytatem?
Co, jeśli jakaś nazwa, np. Gwiazda Śmierci jest zastrzeżonym znakiem towarowym? (w Stanach rejestrowanie ważnych nazw jako znak towarowy jest częstą praktyką)
Czy w ogóle w polskim prawie można zarejestrować nazwę pojawiającą się w utworze (wspomniana Gwiazda Śmierci) jako znak towarowy?

Co by się stało, gdybym chciał wydać takie fan-fiction i zgarnąć za to kasę? Czy to w jakikolwiek sposób zmienia status prawny mojego utworu?

Przede wszystkim sprawa rozbija się o brak definicji inspiracji. Nie wiem, czy fan-fiction mieści się w granicach inspiracji czy już nie.

Problem sprawia mi też zrozumienie, co ustawodawca miał na myśli, pisząc o "prawach gatunku twórczości". Podstawową cechą fan-fiction (jako podgatunku literackiego) jest przecież bazowanie na już wymyślonych postaciach i miejscach, więc tu prawo w brzmieniu art 29 ust 1. ustawy zostało by spełnione.
 
Ostatnia edycja:
utc napisał:
Witam, interesuje mnie kwestia pisania tzw. fan-fiction, czyli utworów osadzonych w tych samych realiach literackich, co oryginał.
W grę wchodzi przede wszystkim wykorzystanie postaci, miejsc czy wydarzeń opisanych w oryginale.
no to w grę wchodzą ustawy:
  • USTAWA z dnia 4 lutego 1994 r. "o prawie autorskim i prawach pokrewnych" (zwana dalej upaipp);
  • USTAWA z dnia 30 czerwca 2000 r. Prawo własności przemysłowej (zwana dalej pwp);
więcej informacji na temat znaków zastrzeżonych - strona Urzędu Patentowego.
Czy użycie samej nazwy własnej (Luke Skywalker, Han Solo, Gwiazda Śmierci) jest już cytatem?
takie nazwy z reguły nie są prawnie chronione, z uwagi, że nie spełniają podstawowych warunków stawianych utworowi, zgodnie z Art.1. upaipp.
Co, jeśli jakaś nazwa, np. Gwiazda Śmierci jest zastrzeżonym znakiem towarowym? (w Stanach rejestrowanie ważnych nazw jako znak towarowy jest częstą praktyką)
wtedy, zgodnie z pwp, dla komercyjnego wykorzystania takiej nazwy w zakresie ochronnym, wynikającym z zastrzeżenia znaku towarowego, należy posiadać zgodę osoby posiadającej prawa ochronne.
Czy w ogóle w polskim prawie można zarejestrować nazwę pojawiającą się w utworze (wspomniana Gwiazda Śmierci) jako znak towarowy?
jak najbardziej. Przykładem niech będzie Kubuś Puchatek (akurat pamiętam)- zastrzeżona nazwa i wizerunek postaci. Zastrzeżenia sprawdza się na stronach UP w bazach polskich i międzynarodowych.
Przede wszystkim sprawa rozbija się o brak definicji inspiracji. Nie wiem, czy fan-fiction mieści się w granicach inspiracji czy już nie.
nie ma, bo być nie może... nie da się skodyfikować wszystkiego. Pamiętaj, w utworze inspirowanym gro elementów twórczych musi być autorstwa jego autora, elementy twórcze zaczerpnięte z utworu pierwotnego powinny być znacząco mniejsze. Po prostu to musi być oryginalny utwór.
Problem sprawia mi też zrozumienie, co ustawodawca miał na myśli, pisząc o "prawach gatunku twórczości". Podstawową cechą fan-fiction (jako podgatunku literackiego) jest przecież bazowanie na już wymyślonych postaciach i miejscach, więc tu prawo w brzmieniu art 29 ust 1. ustawy zostało by spełnione.
i tu bym się przychylił. Ale to z pozycji praw autorskich, a pwp ma swoje prawa...
 
takie nazwy z reguły nie są prawnie chronione, z uwagi, że nie spełniają podstawowych warunków stawianych utworowi, zgodnie z Art.1. upaipp.

No tak, sama nazwa nie jest chroniona, ale jeśli stanowi element utworu, to czy nie jest tak, że powinienem dawać przypis za każdym razem, gdy jej użyję? (traktujemy to jako cytat). Oczywiście nie spotkałem się nigdzie z taką praktyką...

wtedy, zgodnie z pwp, dla komercyjnego wykorzystania takiej nazwy w zakresie ochronnym, wynikającym z zastrzeżenia znaku towarowego, należy posiadać zgodę osoby posiadającej prawa ochronne.

A jak to się ma do wypowiedzi prof. Markiewicza?
"Można wykorzystać logo, pod warunkiem, że z tekstu nie będzie fałszywie wynikało, że istnieje związek wykorzystującego znak z producentem lub jego towarami. "
http://www.wiadomosci24.pl/blog/internet_to_nie_dziki_zachod_12185-6--1-a.html

Zresztą spotkałem się wielokrotnie z przypadkami, gdy np. w literaturze fachowej (podręczniki dla scenarzystów) znajdują się nazwy takie jak Kubuś Puchatek. Czy to oznacza, że autorzy musieli za każdym razem zwracać się do Disneya z prośbą o pozwolenie na użycie nazwy w tekście?
 
utc napisał:
No tak, sama nazwa nie jest chroniona, ale jeśli stanowi element utworu, to czy nie jest tak, że powinienem dawać przypis za każdym razem, gdy jej użyję? (traktujemy to jako cytat). Oczywiście nie spotkałem się nigdzie z taką praktyką...
bo to tyczy się dyskusji czy sam tytuł (książki, filmu, gry,etc...) jest utworem w świetle upaipp czy też nie. Generalnie przyjmuje się, że tytuł występując samodzielnie nie jest utworem posiadającym ochronę prawno - autorską. I ja też tak uważam.
A jak to się ma do wypowiedzi prof. Markiewicza?
"Można wykorzystać logo, pod warunkiem, że z tekstu nie będzie fałszywie wynikało, że istnieje związek wykorzystującego znak z producentem lub jego towarami. "
ta odpowiedź odnosi się do sytuacji, kiedy logo mogłoby być wykorzystane do wprowadzenia w błąd potencjalnego klienta co do tożsamości firmy. Przykładowo - jest znana marka X. Inna firma, zajmująca się taką samą działalnością (zawierającą się polach ochronnych zarejestrowanego znaku towarowego 'X') - wkomponowuje nazwę X w nazwie swojej strony www - i klienci wchodząc na jej stronę myślą, że wchodzą na stronę firmy X.
resztą spotkałem się wielokrotnie z przypadkami, gdy np. w literaturze fachowej (podręczniki dla scenarzystów) znajdują się nazwy takie jak Kubuś Puchatek. Czy to oznacza, że autorzy musieli za każdym razem zwracać się do Disneya z prośbą o pozwolenie na użycie nazwy w tekście?
nie, nie musieli uzyskiwać takich zgód dla wykorzystania zarejestrowanych znaków towarowych w dwóch przypadkach:
  • korzystanie ze znaku odbywało się poza polami ochronnymi dla tego znaku. Inaczej mówiąc - jeśli znak zarejestrowano jako nazwę gry z zastrzeżeniem wykorzystania jej, powiedzmy, dodatkowo na gadżetach reklamowych i plakatach reklamowych, to oznacza, że wszyscy, którzy chcieliby tak nazwać grę, umieścić tą nazwę na kubku reklamowym czy na plakacie reklamującym coś tam, musieliby się zwrócić o zgodę do właściciela praw ochronnych. A jeśli chcieliby ją użyć w jakiś inny sposób - przykładowo - we wspomnianym podręczniku - mogli by to zrobić bez konieczności uzyskiwania zgody. Wejdź sobie w bazy polskich zarejestrowanych znaków towarowych na stronach Urzędu Patentowego i znajdź zastrzeżenia, przykładowo, dla filmu Vabank.

    Trzeba jeszcze pamiętać, że prawa ochronne na zastrzeżony znak towarowy odnoszą się zarówno do samego znaku, jak i znaków podobnych.
  • jeśli można skorzystać z wyłączeń konieczności uzyskiwania zgody osoby uprawnionej z tytułu zastrzeżonego znaku towarowego zapisanych w pwp - przykładowo - Art.156. czy 157.
 
Chciał bym odgrzebać ten stary temat, być może już padła na moje pytanie odpowiedź na forum ale google ten wątek wyrzuciło mi najwyżej.

Jak z punktu prawa wygląda publikowanie fan-fiction w tak zwanych e-zinach. Tworzonych czasopismach tworzonych przez społeczności internautów skupionych wokół jakiejś tematyki i rozprowadzanych w internecie w formie powiedzmy pliku PDF nie pobierając opłat z tytułu pobrania takowego magazynu z sieci oraz nie umieszczając w nim reklam. Działalność całkowicie niedochodowa.

Czy gdybym w takim e-zinie umieścił opowiadanie, takie jak opisano powyżej. Wykorzystując postaci z filmu bądź serialu oraz w pewnej części miejsce akcji ale opowiadając zupełnie inną historię z ich udziałem to udostępniając ten e-zin w internecie popełnił bym przestępstwo.

Oraz uściślając czy w przypadku popełnienia plagiatu poprzez opublikowanie takiego opowiadania w e-zinie odpowiedzialność ponosi wydawca e-zinu, autor tekstu czy też obie strony przyczyniając się do rozpowszechniania treści.

Z góry dziękuję za odpowiedź i pozdrawiam.
 
odgrzebuję temat żeby nie powtarzać.

w zasadzie moje zapytanie sprowadza się do postu powyżej (avada)

spersonalizuję jednak mój problem

Czy mogę napisać np. opowiadanie o wiedźminie używając imienia "Geralt" i innych postaci z sagi Sapkowskiego? Użyłbym też nazw miejscowości.

Oczywiście nie podpisałbym jako Sapkowski, nie zamierzam również czerpać korzyści majątkowych - po prostu opublikować w Internecie.

Jeżeli nie mógłbym zrobić tego - co jeżeli bym zmienił imiona na łudząco podobne - np. różniące się jedną lub kolejnością liter? (Geralt - Gelrat, Yennefer Yennyfer itp.)

Jak to się ma np. do SPRZEDAWANYCH swego czasu parodii Harry'ego Pottera (bodajże Barry Trotter)?
Z tym, że ja nie zamierzam niczego sprzedawać.

Pozdrawiam i liczę na odpowiedź
 
Jeżeli zmienisz nazwy własne, da się to podpiąć pod utwór inspirowany. Tym niemniej na tym poletku dużo miejsca jest na spekulacje i chyba jak dotąd w Polsce nie było sprawy o to.
 
Powrót
Góra