Prawa autorskie a sciąganie pirackich gier

  • Autor wątku Autor wątku LiGhT14
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
L

LiGhT14

Nowy użytkownik
Dołączył
04.2011
Odpowiedzi
3
Witam,
Mam pytanie, otóż - Jeśli ściągne piracką grę ale będę w niąsam indywidualnie grał bez udostępniania jej innych ludziom to czy jest to nie legalne ?
 
A jeśli ukradniesz samochód, ale będziesz nim jeździł sam, bez podwożenia innych ludzi? To będziesz złodziejem, czy nie? No i "udostępniania jej innym ludziom" oraz "nielegalne".
 
To zależy o co pytasz. Samo ściągnięcie programu nie rodzi odpowiedzialności karnej, gdyż karalne jest rozpowszechnianie. Więc np. ściągnięcie coś przez rapidshare nie wypełnia tego typu czynu zabronionego z art. 116 ustawy o prawie autorskim, ale np. ściągnięcie tej samej rzeczy przez torrenty już tak (podczas ściągania automatycznie się rozpowszechnia innym użytkownikom).

Inną kwestią jest jeszcze odpowiedzialność za korzystanie z programów do crackowania zabezpieczeń, keygeneratorów itd. W takim wypadku naturalnie jest to zabronione - art. 118^1 ustawy o prawie autorskim.

Natomiast zawsze pozostaje możliwość odpowiedzialności cywilnej i tu oczywiście się na to zawsze narażasz. Osobną kwestią jest jednak prawdopodobieństwo namierzenia naruszających prawa majątkowe twórców.
 
Bzdura.

Proponuję zapoznać się z art. 278 § 2 kk

Programy wyłączone są z dozwolonego użytku prywatnego.
 
Mylisz się, art. 278 § 2 kk nie będzie miał tu zastosowania.

Gdyby to był architekt i ściągnął photoshopa i na nim potem pracował to owszem.
 
Bzdura, korzyść majątkowa to jest już w momencie nie zapłacenia za produkt (korzyść powstająca po stronie, która ściąga grę) - potwierdzone to jest zresztą w orzecznictwie. Proponuję Wyrok Sądu Apelacyjnego w Warszawie z dnia 9 listopada 2004 r. II AKa 309/2004
 
Sory za bledy ale z pospiechu .. Idac dalej - czytalem tutaj na forum o piractwie i z tego co zrozumialem to wyglada to tak, ze jezeli sciagne jakis program komputerowy w celu korzysci majatkowych wtedy jest to 'przestepstwo'
Powiedzcie czy naprawde tak jest ..
A i zzzname nie ma tutaj zaleznosci ilosci (wagi) udostepnionych danych przez p2p ?
 
Ostatnia edycja:
Nie wiem co czytałeś, ale proszę przeanalizuj moją wypowiedź powyżej.

Nie możesz ściągać programów komputerowych, chyba, że producent na to zezwolił.

Temat wałkowany dziesiątki razy na forum.
 
No dobrze .. Dziekuje za odpowiedzi ;)
Temat do zamkniecia ..
 
Colder napisał:
Bzdura, korzyść majątkowa to jest już w momencie nie zapłacenia za produkt (korzyść powstająca po stronie, która ściąga grę) - potwierdzone to jest zresztą w orzecznictwie. Proponuję Wyrok Sądu Apelacyjnego w Warszawie z dnia 9 listopada 2004 r. II AKa 309/2004
Nawet jeżeli pogodzimy się z taką interpretacją korzyści majątkowej, to pozostaje problem celowości działania - bo to owa celowość jest penalizowana przez art. 278 § 2 kk, a nie uzyskanie korzyści samo w sobie.
Czy osoba ściągająca grę, po to, by w nią pograć, robi to w celi osiągnięcia korzyści majątkowej - łatwo dowieść, że nie. Robi to po to, by pograć w grę.
Jeszcze jaskrawiej można to przedstawić na przykładzie studenta, który bezprawnie uzyskuje specjalistyczne oprogramowanie komputerowe o wartości kilkudziesięciu czy kilkuset tysięcy złotych - czy robi to, by zostać uczelnianym krezusem?
 
Też byłem zaintrygowany tą celowością, wygląda na to że doktryna jest podzielona.

Magdalena Budyn-Kulik w Komentarzu Oficyny twierdzi, że występek kradzieży programu komputerowego charakteryzuje się tym, że sprawca zawsze działa w celu osiągnięcia korzyści majątkowej. Przyjmuje, że osiągnięcie korzyści majątkowej w rozumieniu komentowanego przepisu może wyrażać się już w nieodpłatnym uzyskaniu programu komputerowego. Korzyść stanowi tu uniknięcie strat w majątku. Argumentuje też, że istnieją programy, które można uzyskiwać nieodpłatnie, jednak pod pewnymi warunkami, jak na przykład zarejestrowanie się (tzw. shareware). Uzyskanie takiego programu bez dopełnienia warunków jest nielegalne, jednak typowo nie jest podjęte w celu osiągnięcia korzyści majątkowej.

Podobnie Krzysztof Gienas w artykule w czasopiśmie Prokurator twierdzi, że cel osiągnięcia korzyści majątkowej może być utożsamiany z uniknięciem opłat licencyjnych związanych z legalnym nabyciem utworu.

Odmiennie Oktawia Górniok w Komentarzu LexisNexis twierdzi, że takie rozumienie korzyści utożsamia jej osiągnięcie z samym uzyskaniem programu, a zatem zwrot "w celu osiągnięcia korzyści majątkowej" byłby, przy jego przyjęciu, zbędny. Autorka ta uważa, że korzyść majątkową należy tu rozumieć jako dochody, jakie zamierza osiągnąć sprawca z używania programu.

Wydaje się, że Małgorzata Dąbrowska-Kardas w Komentarzu Zakamycza też idzie w tym kierunku, jednak nie wypowiadając się dobitnie o problemie:

"Treść i zakres pojęcia "korzyść majątkowa" kształtowane są od wielu lat przez orzecznictwo oraz doktrynę prawa karnego. Dokonując abstrakcyjnej analizy tego terminu, wskazuje się jako konstytutywne dla korzyści majątkowej takie cechy, jak: zdolność do zaspokajania przede wszystkim potrzeb materialnych, wartość ekonomiczna dająca się określić w kwocie pieniężnej, zmiana w stanie majątkowym osoby ją uzyskującej wyrażona w postaci zwiększenia aktywów lub zmniejszenia pasywów. Do korzyści majątkowej włącza się współczesne i przyszłe przysporzenia majątkowe, spodziewane korzyści majątkowe, ogólne polepszenie sytuacji majątkowej, a także uzyskanie możliwości pracy i godziwego zarobku. Przez "korzyść majątkową" rozumieć należy przysporzenie sobie lub komuś innemu pewnych wartości zwiększających majątek. Może ono polegać zarówno na powiększeniu aktywów, jak i zmniejszeniu pasywów majątkowych. Korzyść majątkową mogą stanowić rzeczy, prawa majątkowe lub świadczenia mające wartość pieniężną.

Korzyść majątkowa może polegać na uzyskaniu przez sprawcę lub inny wymieniony w art. 115 § 4 k.k. podmiot w zamian za uzyskanie programu komputerowego rzeczy przedstawiających wartość majątkową, przeniesieniu praw z weksla, cesji wierzytelności, zawarciu korzystnej umowy, zwolnieniu z długu, przejęciu kontraktów osoby, od której bezprawnie uzyskano program komputerowy, uzyskaniu nieoprocentowanej lub nisko oprocentowanej pożyczki, zrzeczeniu się roszczenia obciążającego sprawcę lub inny podmiot."

Tu wydaje mi się kluczowe, że przez samo ściągnięcie gry nie dochodzi ani do powiększenia aktywów, ani do zmniejszenia pasywów majątkowych.
 
zzzname napisał:
Magdalena Budyn-Kulik w Komentarzu Oficyny twierdzi, że występek kradzieży programu komputerowego charakteryzuje się tym, że sprawca zawsze działa w celu osiągnięcia korzyści majątkowej.
Nie wiem na ile ten akapit jest cytatem wypowiedzi Pani Magdaleny, ale jeżeli w kontekście
art. 278 § 2 kk mówi/pisze ona o "kradzieży programu komputerowego", to chyba kompletnie myli pojęcia.
Kradzież programu komputerowego nie ma nic wspólnego z jego bezprawnym uzyskaniem. Jest to zupełnie inny czyn, który, o ile mi wiadomo, nie jest osobno wyszczególniony w żadnym przepisie - i słusznie, bo (znów, wedle mojej skromnej wiedzy) kradzież oprogramowania zdarza się niezmiernie rzadko.

zzzname napisał:
Odmiennie Oktawia Górniok w Komentarzu LexisNexis twierdzi, że takie rozumienie korzyści utożsamia jej osiągnięcie z samym uzyskaniem programu, a zatem zwrot "w celu osiągnięcia korzyści majątkowej" byłby, przy jego przyjęciu, zbędny. Autorka ta uważa, że korzyść majątkową należy tu rozumieć jako dochody, jakie zamierza osiągnąć sprawca z używania programu.
Nie mam wątpliwości, iż taka interpretacja była zamysłem ustawodawcy - moim zdaniem, wynika to jasno z konstrukcji przepisu, a obecna interpretacja jest jego rażącym nadużyciem.
 
W mojej ocenie doktryna jak i orzecznictwo w druzgoczącej części wyjaśniło już tą sprawę na tle tego artykułu. Oczywiście można szukać, tak długo w komentarzach czy monografiach, aż w końcu się znajdzie właściwą dla siebie interpretacje. Parę lat temu podobną interpretację stosował np. prof. Adamski, który specjalizuje się w aspektach karnych prawa komputerowego, z tego co się orientuje, w ostatnimi czasy zmienił zdanie - ale to trzeba byłoby pytać się u źródła.

Aby nie było, przedstawiam sentencję wyroku, na który powoływałem się wcześniej.

Wyrok Sądu Apelacyjnego w Warszawie z dnia 9 listopada 2004 r. II AKa 309/2004

Pojęcie korzyści majątkowej jest pojęciem szerszym niż przywłaszczenie mienia stanowiące cel działania sprawcy przy popełnianiu innych przestępstw przeciwko mieniu takich jak kradzież czy przywłaszczenie. Pojęcie korzyści w prawie karnym jest rozumiane jako współczesne i przyszłe przysporzenia mienia, spodziewane korzyści majątkowe, ogólne polepszenie sytuacji majątkowej. Dlatego też dla realizacji działania w celu osiągnięcia korzyści majątkowej sprawca oszustwa nie musi dążyć do przywłaszczenia mienia stanowiącego przedmiot podstępnych zabiegów. Może on nawet zakładać zwrot mienia pokrzywdzonemu, zamierzając jednak osiągnąć korzyść majątkową płynącą z rozporządzenia mieniem, przejawiającą się w każdej innej postaci niż przywłaszczenie.

Oczywiście jakby ktoś chciał na siłę bronić przeciwnego poglądu, to warte odnotowanie jest orzeczenie SN... jest tylko jeden problem - dotyczy Izby cywilnej, a sprawy cywilnego wyróżniają się jednak trochę inną specyfiką.

Podaje to w ramach naszej dyskusji czysto akademickiej, aby każdy mógł sobie wyrobić zdanie.

Wyrok Sądu Najwyższego - Izba Cywilna z dnia 12 maja 2005 r. III CK 588/2004

Podjęta w piśmiennictwie próba wykładania pojęcia „korzyści” użytego art. 79 ust. 2 Pr.aut. w oderwaniu od korzyści realnej, majątkowej, doprowadziła do stwierdzenia, że zasądzenie świadczenia na podstawie tego przepisu wchodzi w grę także w sytuacji, w której korzyści nie było (naruszyciel poniósł straty), gdyż wtedy świadczenie można ustalić na poziomie symbolicznej złotówki. Konkluzja ta jest nie do przyjęcia przede wszystkim ze względu na wykładnię językową, skoro przepis mówi o „odniesionych” korzyściach. Jej zaaprobowaniu sprzeciwia się także wykładnia systemowa i celowościowa. Z tych względów kasacja, odwołująca się do przedstawionego poglądu bez uprawdopodobnienia odniesionych przez pozwanego korzyści materialnej z naruszenia prawa autorskiego powoda, jest w tej części niezasadna. Nie zasługuje też na uwzględnienie prezentowane w niej zapatrywanie, że w kontekście omawianego przepisu przez korzyść należy rozumieć nie tylko przysporzenie majątku naruszyciela, ale również zaoszczędzenie przez niego wydatku, łączące się z tym, że pozwany nie zapłacił powodowi za wykorzystanie jego utworu ani nie musiał zlecać komuś innemu wykonania nowego utworu. W doktrynie przyjmuje się zgodnie, że korzyść nie może oznaczać niezapłaconego honorarium twórcy (korzyść negatywna), jest nią bowiem jedynie odpowiednia część faktycznego zysku. Dlatego kasacja w tej części podlegała oddaleniu (art. 393[12] kpc). (...)
 
Ostatnia edycja:
Oba te wyroki odnoszą się wyłącznie do interpretacji tego, co może bądź nie, być korzyścią majątkową.
Art. 278 § 2 kk nie penalizuje osiągnięcia korzyści majątkowej - penalizuje działanie w celu jej osiągnięcia. I tą celowość działania należałoby udowodnić.

PS. Tak naprawdę osiągnięcie korzyści majątkowej, może trochę to paradoksalne, ale nie jest konieczne do spełnienia przesłanek art. 278 § 2 kk. Delikwent nie musi uzyskać korzyści - wystarczy, że zostanie dowiedzione, że chciał ją uzyskać.
 
Ripper napisał:
Nie wiem na ile ten akapit jest cytatem wypowiedzi Pani Magdaleny, ale jeżeli w kontekście
art. 278 § 2 kk mówi/pisze ona o "kradzieży programu komputerowego", to chyba kompletnie myli pojęcia.
Kradzież programu komputerowego nie ma nic wspólnego z jego bezprawnym uzyskaniem. Jest to zupełnie inny czyn, który, o ile mi wiadomo, nie jest osobno wyszczególniony w żadnym przepisie - i słusznie, bo (znów, wedle mojej skromnej wiedzy) kradzież oprogramowania zdarza się niezmiernie rzadko.

Takim dokładnie pojęciem posługuje się pani Magdalena w Komentarzu

"12. Paragraf 2 typizuje występek kradzieży programu komputerowego. Od kradzieży rzeczy ruchomej różni się przedmiotem czynności wykonawczej, określeniem czynności sprawczej, a także tym, że sprawca zawsze działa w celu osiągnięcia korzyści majątkowej.

(...)

14. Uzyskanie programu komputerowego oznacza każde zachowanie prowadzące do wejścia w posiadanie cudzego programu komputerowego. Może, lecz nie musi, ono polegać na kradzieży nośnika z zapisem programu (...) Dlatego wydaje się, że między przepisami § 1 i 2 może zachodzić zbieg rzeczywisty i kwalifikacja kumulatywna."

Ja nie widzę tu problemu w nazewnictwie, cały przepis dotyczy kradzieży, czy to rzeczy ruchomej, czy to programu komputerowego, czy to energii elektrycznej.

Ripper napisał:
Nie mam wątpliwości, iż taka interpretacja była zamysłem ustawodawcy - moim zdaniem, wynika to jasno z konstrukcji przepisu, a obecna interpretacja jest jego rażącym nadużyciem.

Tutaj jak najbardziej się zgodzę, że taki najprawdopodobniej był cel ustawodawcy, dlatego miałem problemy z interpretacją tego przepisu. Najwyraźniej jednak orzecznictwo poszło w innym kierunku.

Colder:

Cóż, taka rola prawnika. Szukać tak długo w komentarzach i monografiach aż się znajdzie przychylną dla nas interpretację. ;)
 
Ostatnia edycja:
zzzname napisał:
Ja nie widzę tu problemu w nazewnictwie, cały przepis dotyczy kradzieży, czy to rzeczy ruchomej, czy to programu komputerowego, czy to energii elektrycznej.
Być może jestem w tym względzie staroświecki, ale dla mnie kradzież jest nierozłączna za faktem zaboru. Zabór, np. cudzej rzeczy, jest tym, co determinuje ciężar kradzieży jako przestępstwa. Jeżeli ukradnę samochód, to "główne zło" mojego czynu nie polega na tym, że będę sobie jeździł pojazdem, na który nie zapracowałem, ale na tym, że pozbawiam tego pojazdu jego prawowitego właściciela - i on, pomimo, że za niego zapłacił swoimi ciężko zarobionymi pieniędzmi, nie może z niego korzystać.
Sytuacja z nielegalnym poborem prądu jest podobna, bo prąd, który ja nielegalnie zużyje, nie może być zużytkowany przez kogoś, kto by za niego uczciwie zapłacił.
Sytuacja z programem komputerowym jest zgoła inna, gdyż uzyskując nielegalnie program komputerowy w najmniejszym stopniu nie pozbawiam możliwości jego użytkowania innych, uczciwych, użytkowników. Dlatego w moim mniemaniu, mówienie o "kradzieży oprogramowania" jest zasadne tylko w przypadku jego faktycznego zaboru - czyli: kradnę komuś kod źródłowy programu, tak, że pozbawiam go dostępu do niego, po czym sam z niego korzystam (bądź nie). W tym momencie mielibyśmy do czynienia z normalną kradzieżą i, co warto zauważyć, przepis w tym przypadku powinien być skonstruowany tak, jak w art. 278 § 1 - bo nie chodzi o to, czy działamy w celu uzyskania korzyści majątkowej, chodzi o to, iż pozbawiamy inną osobę własności. W tym wypadku intelektualnej, nie materialnej, ale mamy całkiem konkretną i wymierną szkodę.
 
Trochę odświeżę, bo trafiłem na "ciekawy" artykuł.
Co wolno ściągać: programy komputerowe - PROGRAMY - Bezpieczeństwo - Trochetechniki.pl
Link do tego artykułu znalazłem na głównej stronie Onetu - co by nie mówić, dla masowego odbiorcy portalu dosyć opiniotwórczego.
Wiele głupot na temat prawa autorskiego można wyczytać w sieci, ale takiego steku bzdur dawno nie widziałem.
Ludzie to czytają i wierzą, a my potem rugamy na forum biedaków zadających, w naszym mniemaniu, idiotyczne pytania czy popisujących się nie wiadomo skąd wziętą "wiedzą" prawniczą.
 
Ten radca prawny wygląda bardzo podobnie do tego, który wypowiadał się wiele lat temu na łamach "Komputer Świat" (być może nadal to robi). Nie jestem na 100% pewien czy to ten sam ale kształt twarzy i okularki przypominają zdjęcie, które było w gazecie.


Zajrzałem do "Komputer Świata" z 2005 roku i rzeczywiście to ten sam człowiek. W jednym z numerów pisał, że można rozpowszechniać fragment piosenki w prezentacji komputerowej (jako podkład) ale całej już nie ;)

Scalone - Colder
 
Ostatnią edycję dokonał moderator:
Teraz i WP przedrukowała ten artykuł - chyba w całości, bo jest w nim jeszcze więcej bzdetów.
Szkoda, że tekstu o "zasadzie 24h" jeszcze tam nie umieścili.
 
Ripper napisał:
Być może jestem w tym względzie staroświecki, ale dla mnie kradzież jest nierozłączna za faktem zaboru. Zabór, np. cudzej rzeczy, jest tym, co determinuje ciężar kradzieży jako przestępstwa. .
No ja chyba też jestem staroświecki. Kradzież przekłada się dla mnie na proste: złodziej to ma a właściciel już nie. Nie da sie ukryć, że lobby producentów oprogramowania w sposób niewątpliwie patologiczny wmanewrowało ustawodawców w utożsamienie skopiowania z kradzieżą. Należy przy tym zauważyć, że taka sytuacja jest krzywdząca dla "klasycznych" twórców chronionych tylko prawem autorskim. Bo niby dlaczego n.p.: można skopiować utwór muzyczny na uzytek własny a programu już nie. Wszak to jest ta sama waga zdarzenia.
Mało tego. Takie uprzywilejowanie producentów oprogramowania powoduje następne patologie chociażby w działaniu Urzędów Skarbowych. Nie wiem jak dziś ale jeszcze niedawno, US potrafił karać podatnika za uzywanie bezpłatnego z natury Open Office'a - tłumacząc to tym, że podatnik się przecież wzbogacił ( bo nie zakupił Microsoft Office ) i powinien zabulić podatek od tego wzbogacenia.
 
Powrót
Góra