No na to wygląda i powiem szczerze, że taka interpretacja jest dla mnie zarówno jako twórcy, jak i użytkownika sowitym zaskoczeniem i nie najlepszą wiadomością. Gdy tworzono te zapisy korzyścią był zarobek pirata handlującego płytami CD lub osób zarabiających solennie na pirackiej kopii. Nigdy nie byli oskarżani kupujący od nich cokolwiek za sam fakt takiego zakupu. Dlatego właśnie wprowadzono ten warunek w zapisach, żeby każdego pozyskania nawet bez zgody twórcy nie traktować jako komercyjnego, a przecież nie można zakładać (i nie zakładano) nieracjonalności prawodawcy, że w jednym zapisie zdublował znamiona czynu. Kupienie przecież oryginalnego programu w wersji box z drugiej ręki, lub w bonusie do gazety jest przecież korzyścią majątkową w stosunku do każdego kto zapłacił więcej w empiku czy online.
Stąd moje pytanie.
Jeśli taka interpretacja miałaby stać się powszechną, to albo będę musiał otworzyć wszystkie swoje programy i liczyć, że prokuratura będzie świadoma tego faktu oskarżając moich dotychczasowych mniej lub bardziej naciągających EULA klientów, albo liczyć się z masowymi wezwaniami do sądów lub spędzania sporego czasu na poczcie rozsyłając różnym ludziom pisemne pozwolenia.
Te zarówno dla studenciaka, który do celów edukacyjnych zassał któryś z moich programów czy żeby zapoznać się z EULA, jak i dla wszystkich, którzy kupili go taniej, zgubili rachunki, maile paypal, dowód przelewu i wszystkie inne (w tym wypadku) dowody swojej niewinności.
Pytanie tez, czy pan prokurator poinformuje mnie, że oskarżył urzędowo kolejne osoby, które taką korzyść na moją (lub społeczeństwa) potencjalną niekorzyść osiągnęły, żebym zdążył z procedurą masowej wysyłki rzeczonych? Pozwoleń dla każdego (lub solidnej wiekszości) nieszczęśników na których HDD ,SDcard, pendrive, CD, DVD, SDcard, FlashRAM, EEPROM, komórkach czy przysłowiowym papierze toaletowym znajduje się mój kod.
Być może włącznie z
Panem Zdzishardem