Otrzymałem list z poleceniem zapłaty - 5

  • Autor wątku Autor wątku Radekor
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
Status
Ten wątek został zamknięty.
hehe no to musicie porozmawiać w cztery oczy, że to nie są żarty ;) Lepiej niech powie, że nic nie wie i tyle. Skoro wybrała się policjantka i nie zarekwirowano żadnego sprzętu to mało prawdopodobne, aby po przesłuchaniu takowe zatrzymanie kiedyś w przyszłości miało miejsce.
 
Sap123 to Twoja głowa i rodziny jak będziecie zeznawać ,ale po to jest art. 183 kpk ,aby z niego korzystać :) Tak napisałem o ściąganiu , faktycznie chodzi o udostępnianie bo zazwyczaj jedno z drugim się łączy i stąd potem cały problem...
 
Ok dziękuję Wam bardzo, chociaż trochę mnie uspokoiliście.
Teraz tylko muszę przetłumaczyć tacie, żeby pamiętał o skorzystaniu z tej furtki :)
Muszę też przyznać, że takie akcje mają ten jeden plus, że człowiek nawet nie może patrzeć już na słowo torrent... Chociaż wolałabym nie być częścią całego tego bałaganu, bo ile mnie to stresu kosztuje to tylko ja wiem :/
 
Pozwolę sobie jeszcze troszkę pomarudzić... W komentarzach dostępnych pod stosownym artykułem o wezwaniach z Pro Bono na str ***mod***http://prawo-ip.blogspot.com/ pojawił się anonimowy wpis o przesłuchaniu:

"Mnie pytali czy w danym dniu miałem dostęp do internetu, kto korzysta w domu z komputera z dostępem do internetu, czy udostępniałem dane pliki, czy zgadzam się zapłacić naliczoną karę.

Wskazując osoby korzystające z tego komputera też mogą być wezwane na przesłuchanie."

Rozumiem, że muszę się liczyć, że zostanę wezwana, jako że jestem w sumie jedynym użytkownikiem Internetu. Jednak o co chodzi z naliczoną karą? Coś mi się tu nie podoba, że świadek ma płacić jakąś naliczoną karę....
 
Ostatnią edycję dokonał moderator:
OK, ale czy zeznając jako świadek jest możliwość, że powiedzą coś takiego?
 
Witam

wie ktoś jak wygląda sytuacja z firmą Lex Superior? w piątek odebrałem telefon od tej firmy i pytali sie o właściciela internetu, czy mogą z nim rozmawiać, i o kontakt do niego, czyżby nadal próbowali wyłudzać pieniądze?
 
Pewien dziennik z nad morza bałtyckiego podał że LS trafiła przed sąd z powództwa cywilnego m.in. za bezprawne przetwarzanie danych osobowych. Pozew dotyczy zadośćuczynienia na kwotę 6 tys PLN

Black08 dzwonili na stacjonarny czy komórkę.
 
Ostatnia edycja:
Ciekawe co chcą osiągnąć dzwoniąc do ludzi. @Black08 U jakiego operatora masz internet? Mówili coś jeszcze?
 
dzwonili na stacjonarny a internet jest od Orange

pytali sie o właściciela internetu i o jakiś kontakt do niego ,o nic wiecej nie pytali i się rozłączyli
 
Witam. Pragnę tu na forum podzielić się swoim doświadczeniem w związku z omawianym tu tematem. Sam do niedawna nie bardzo wiedziałem co robić i również pomocy szukałem na różnych forach. W maju zeszłego roku dostałem przesądowe wezwanie do zapłaty od kancelarii Pro Bono pana Puczydłowskiego reprezentowanego przez adwokata Klemenię, celem zapłaty za ściągniętego audiobuka. Kwota opiewała na prawie 800zł. Proszę wybaczyć że nie podaję dokładnych danych ale nie chcę być przez tą pseudo adwokacką firmę zidentyfikowany. Po przejrzeniu wielu forów, gdzie szukałem jakiejś porady – wniosek był tylko jeden: nie płacić. Tego typu firmy to typowe trolle internetowe naciągające ludzi. Ale co było dalej. Prawdą jest, że postępowanie toczy się w Prokuraturze Okręgowej w Poznaniu – sygn. Akt V DS./14/13. Wczoraj dostałem wezwanie na policję w celu złożenia wyjaśnień. Policjant był bardzo miły, wyjaśnił mi całą sytuację. Z prokuratury która prowadzi sprawę przyszły dokumenty dotyczące wielu ludzi. Podany był dokładny czas, adres IP, dane (adresy IP) ludzi którzy ode mnie pobierali tego audiobuka w czasie gdy ja go ściągałem. Wiadomo że tak pracuje protokół torrent. Żadne wyjaśnienia typu ja nie wiedziałem, że udostępniam w czasie ściągania, nie mają sensu. To są wyjaśnienia dla naiwnych, a nie dla policji czy prokuratury. I że są dwa wyjścia:
1. W dokumentach wyliczona była kwota szkody jaką poniosła firma – producent audiobuka: jedno udostępnienie wyceniono na 30 zł x ilość osób które ode mnie pobierały. Kwota była ponad trzykrotnie niższa niż żądała ta jak ją zwę pseudokancelaria adwokacka pana Puczydłowskiego.
Ponieważ kwota była nie wygórowana dla świętego spokoju zapłaciłem, po uiszczeniu odszkodowania prokuratura zobowiązuje się do umorzenia postępowania.
2. Nie wiem co bym zrobił gdyby kwota była dużo wyższa, największe kwoty o których wspomniał policjant dochodziły do 10 tys. zł, głównie za Harry Potera – dużo ludzi je pobierało w czasie ściągania. Można wtedy iść w zaparte : nie ściągałem, router nie zabezpieczony, itd. Wtedy policja zabiera komputery które są pod danym adresem i sprawdza je. Nie wierzcie, że pomoże jedno czy kilkukrotne formatowanie. W zależności od rodzaju dysku są odczytywane dane nawet po 8-10 krotnym nadpisaniu danych. Najlepiej byłoby po prostu wymienić dysk lub nadpisać programami stosującymi specjalne algorytmy nadpisujące dane 20 i więcej razy. Należy wtedy liczyć się z tym że będziemy pozbawieni sprzętu nawet kilka miesięcy – policja ma tu nawał pracy. A sprawa wtedy na pewno trafi do sądu. Jak się dalej potoczy zależy od prokuratora i sędziego prowadzących sprawę. Przy małych kwotach może nawet zostać umorzona. Przy dużych, różnie może być – na pewno nie będzie wesoło.
Wniosek końcowy: Nie ściągać przez torenty. Większość tego co ściągamy to po prostu chłam, włączając w to np. polskie filmy. Przyzwyczajeni że za darmo, bierzemy każde gó…o które znajdziemy w Internecie. A dla niektórych przychodzi teraz czas zapłaty. Jak wspomniał mi policjant, policja na serio wzięła się za piractwo w 2015r, więc czas żniw dopiero nadchodzi. Aż się boję, bo też mam co nieco na sumieniu. I trzeba mieć nadzieję że w tym nawale pracy policja z prokuraturą nie wyrobią się w czasie - przestępstwo o naruszenie praw autorskich przedawnia się po 5 latach. Pozdrawiam.
Littlebear, były już Torentowicz.
 
Czy jakiś specjalista potwierdził informacje że można odzyskać dane po 8 krotnym wyzerowaniu dysku? Nigdy nie słyszałem żeby komuś udało się coś takiego dokonać. Przeczytałem sporo różnych tekstów na ten temat. Możesz ewentualnie podzielić się linkami gdzie znajdują się takie informacje? Chyba że chodzi ci o 8 krotne zwykłe sformatowanie dysku.
 
Karalność tego przestępstwa przedawnia się od 5 (kara do 3 lat) do 10 lat (kara pow. 3 lat). To już było poruszane w tym wątku.
 
Ostatnia edycja:
To że policja odczytuje dane nawet po 8 krotnym nadpisaniu innymi danymi, a tak działają programy do trwałego usuwania danych, np.: hardwipe, wiem od policjanta który zajmował się moją sprawą.Zapisanie dysku jakimiś danymi pozostawia ślad w materiale magnetycznym na powierzchni dysku. Nadpisanie nowymi danymi, a zerowanie dysku to też nadpisanie nowymi danymi, nie likwiduje całkowicie pozostałości po poprzednim zapisie. Skanując powierzchnię dysku bardzo czułym skanerem można odczytać pozostałości po poprzednich zapisach, które pozostawiły ślady o różnym natężeniu pola magnetycznego w zależności od tego który to był nadpis. Dopiero naprawdę wielokrotny nadpis nowymi danymi sprawi że stare dane wielokrotnie przemagnesowywane kolejnymi zapisami staną się nieczytelne nawet dla czułych skanerów. A o tym że sprawa przedawnia się po 5 latach też powiedziano mi na komisariacie, ale rację ma mój przedmówca że zależy to od stopnia wykroczenia, widocznie moje było zagrożone karą do lat 3.
 
8 - 10 krotne formatowanie na prawdę nic nie zmienia, nie wspominając o kasowaniu.. :)
formatowanie - nadpisywanie danych, formatowanie nadpisywanie ma sens ALE:
musisz robić odpowiednio dużo razy i musisz zapełniać dysk w 100% za każdym razem.
nie wiem czy warto tak katować dysk.
a każde programy "gwarantujące" całkowite usunięcie danych wykonują dokładnie te same czynności tylko że automatycznie.
na moje oko 1-2 dniowa zabawa z czyszczeniem dysku może zagwarantować, że nieuparty i niedociekliwy policjant stwierdzi że dysk jest czysty.

Ale jednej sprawy nie kumam. to że nawet znajdą coś na komputerze to nie znaczy że mogą udowodnić że to właśnie ja zrobiłem a oskarża się osobę a nie sprzęt. ale może się mylę...
 
@littlebear, powiadasz skaner i prokuratura? Co masz na myśli skaner? Wiesz ile kosztuje odzyskanie danych z dysku? Wiesz ile średnio statystycznie jest w domu dysków, na pewno powyżej jednego. Pomyśl ile dysków musiałoby zostać oddanych do ekspertyzy. Jeśli nie mają odpowiednio mocnych dowodów, nikt mądry nie wpląta się w takie koszty.
Po drugie. Zarekwirowanie sprzętu ma wtedy sens kiedy policja wpada przed przysłaniem listu.
Po trzecie. Nie ma obowiązku prawnego do zabezpieczenia routera.

Również co najwyżej dyski są sprawdzane darmowymi programami (przeczytaj wszystkie tematy od początku to się dowiesz).

"Można wtedy iść w zaparte : nie ściągałem, router nie zabezpieczony, itd. Wtedy policja zabiera komputery które są pod danym adresem i sprawdza je." ----> Nie prawda. Nie w każdym przypadku dochodzi do konfiskacji sprzętu. Jeżeli mamy niezabezpieczoną sieć, a mamy wielu domowników + znajomi do nas przychodzą i korzystają również z naszej sieci. To mamy tak wielki krąg podejrzanych że prokuratura powinna już wynająć magazyn na przechowywanie tak dużej ilości komputerów, nośników, dysków etc.


A teraz pytanie z innej beczki. Był ktoś na przesłuchaniu, złożył wyjaśnienia. Policja uznaje że nie jest w stanie określić osoby odpowiedzialnej za wymieniony proceder. Czy ktokolwiek dostał jakąś informację o umorzeniu sprawy (lub coś w takim znaczeniu?)? Powiedzmy że mija już kilka miesięcy od przesłuchania.
 
Nawiązując do poprzednich postów i pytań
To co należy zrobić jeżeli np ktoś pobrał jakiś film rok temu?
Czy jeżeli przychodzi policja to można ich nie wpuścić albo wskazać dowolny komputer lub tablet? wezwie przychodzi na osobę, która podpisała umowę na internet, czy musi ona wskazać jakiś komputer jeżeli sama nie używa? Na jakiej podstawie wybierają który komputer sprawdzić?
 
MrRafik napisał:
A teraz pytanie z innej beczki. Był ktoś na przesłuchaniu, złożył wyjaśnienia. Policja uznaje że nie jest w stanie określić osoby odpowiedzialnej za wymieniony proceder. Czy ktokolwiek dostał jakąś informację o umorzeniu sprawy (lub coś w takim znaczeniu?)? Powiedzmy że mija już kilka miesięcy od przesłuchania.

Ja byłem na przesłuchaniu w lipcu 215 - pisałem o tym chyba w 3 części - i do dziś cisza. Chodziło o film "Wkręceni", prokuratura w Białymstoku. Nie udowodniono mi winy - i do dziś cisza. Trochę się przestraszyłem dalszych postów tutaj, bowiem niektórzy pisali, że po przesłuchaniu - po kilku tygodniach, nie od razu - policja jednak przyjeżdżała do nich i rekwirowała komputery. ciągle mam zamiar zadzwonić do funkcjonariusza w tej sprawie, dowiedzieć się, co dalej ze sprawą, ale powstrzymuje mnie staropolskie przysłowie - 'nie ruszaj g... bo śmierdzi" ...
 
Status
Ten wątek został zamknięty.
Powrót
Góra