Witam
Otóż w październiku pies sąsiadki- który był bez żadnej opieki, zagryzł mojego (niestety mój tez nie był na smyczy, ale nie wiem czy to prawda- podobno pieski do 5 kg nie muszą być?) Mój pies był rasy York, ważył ze 3kg i zawsze nas słuchał, więc na poranne siusiu wychodziliśmy z nim tylko przed blok- żeby zrobił co trzeba i do domu- właśnie na takim spacerze podleciał do niego pies sąsiadki. Chwycił za szyje i koniec ;(
z płaczem pobiegłam do sąsiadki, otworzył mi jej syn, zapytałam gdzie pies- odpowiedział że "nie wie, na dworze chyba". Dzień później jadąc na uczelnie zobaczyłam sąsiadkę z tym psem, zapytałam czy wie co się stało- baba powiedziała że owszem, ale jej pies jest baaardzo grzeczny ale jak suczki mają ruje to on szaleje i muszą go wypuszczać bo w domu wszystko rozwala, więc z płaczem wygarnęłam jej parę rzeczy- powiedziała, że chciałabym to załatwić między nami, że będzie mi psa spłacać po 200 zł miesięcznie (1000zł).
Zgodziłam się (bo na policji powiedzieli że jakbym zgłosiła zagryzienie to mogliby co najwyżej wlepić i mnie i jej mandat że psy były bez smyczy- tyle że ona nie wie że mój jej nie miał, bo przy zdarzeniu jej nie było) podpisałyśmy umowę w której zdeklarowała się do spłaty psa.
Zapłaciła pierwszą ratę, kolejne olała, więc z umową w ręku pobiegłam do radcy prawnego, on założył sprawę...ale teraz mam parę wątpliwości.
Otóż zastanawiam się jakie mam szanse na wygraną, skoro jedna kobieta która to widziała- sprzątaczka, nie chce zeznawać bo matka tej sąsiadki zastraszyła ją że ona zgłosi jakość sprzątania tej pani za każdym razem jak zobaczy jakieś niedociągnięcie- a ona roboty stracić nie chce, rozumiem ją więc nie nalegałam.
Możecie Państwo ocenić jakie są moje szanse w sądzie? Mając umowę, podpisy, ale bez swiadków tego zdarzenia? Poza mną i moją mamą?
Sąsiadka jest bardzo pewna siebie, twierdzi że mogę jej naskakać i chyba nie chciałabym żeby potwierdził to sąd, nie chce dawać jej kolejnej satysfakcji.

Nie dość że nic nie zrobie za zagryzienie psa to jeszcze za niedotrzymanie umowy. Już nawet nie chodzi o te pieniądze...ile o to że nie chce dawać jej satysfakcji

Czy mam jakieś szansę przeciw niej bez świadka?
(przepraszam za długość i zawiłość wątku)