Czy ponosze odpowiedzialnosc za błedny przelew na moje konto?

  • Autor wątku Autor wątku tobek0071
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
Status
Ten wątek został zamknięty.
Tez tak uwazam , ze mozna potraktowac jako premię, ale moim zdaniem ma tutaj istotne znaczenie suma owej "premii", bo tak na chłopski rozum ktos, kto zarabia dajmy na to 2000 zł, dostaje przelew pd pracodawcy w kwocie np 10000 zł, to raczej niemoze być to premia prawda?Chyba ze jest to 100, 200 czy 300 zł. Bynajmniej ja -laik tak uważam. Dla mnie kazdy wpływ na kotno przekraczający moje stale wpływy jest sprawdzany , bo wlasnie nie chce dopuscic do podobnej sytuacji.
 
Dziekuję pięknie za odpowiedzi. Suma była niska i nie wzbudziła we mnie jakichkolwiek wątpliwości.
 
Agnieszka3M napisał:
nic nie stoi na przeszkodzie aby tobek0071 wskazał byłemu pracodawcy, ze taka sytuację jest konsekwencją jego pomyłki oraz braku należytej staranności banku

Proszę również zauważyć że pracownik ma prawo uważać, że świadczenie wypłacane przez pracodawcę posługującego się wyspecjalizowanymi służbami jest spełniane zasadnie i zgodnie z prawem, a więc nie musi liczyć się z obowiązkiem jego zwrotu - uznał Sąd Najwyższy w wyroku z dnia 7 sierpnia 2001 r., sygn. akt I PKN 408/2000.

Nawet jeśli pracownik zauważy, że otrzymał więcej pieniędzy niż zazwyczaj, to może je przecież potraktować jako premię. Przypisanie pracownikowi powinności liczenia się z obowiązkiem zwrotu nienależnie pobranego wynagrodzenia za pracę musi uwzględniać, że zgodnie z art. 18 K.p. pracodawca może indywidualnym aktem przyznać pracownikowi wynagrodzenie w rozmiarze większym, niż wynikający z obowiązujących przepisów płacowych. Tak stwierdził Sąd Najwyższy w wyroku z dnia 20 czerwca 2001 r., sygn. akt I PKN 511/2000.

przepraszam, wkleja pani coś z jakiś gazet???

to proszę lepiej wskazać linki do nich, niż wrzucać tezy orzeczeń mających niewiele wspólnego z naszym stanem faktycznym;

w tych orzeczeniach, co pani ZNOWU wkleiła same tezy chodziło o to, że pracodawca jednorazowo WYPŁACIĆ pracownikowi wyższe wynagrodzenie DO RĘKI;
 
skorzystałam z lexpolonica więc link nie będzie tutaj pomocny
Natomiast odnosząc się do Pana uwagi co do wklejenia tezy - uzasadnienie jest dosyc obszerne a osoba zainteresowana może je bez problemu znaleźć.
Chciałam pokazać, że sprawa nie jest tak oczywista, zwłaszcza jeśli chodzi o relacje pracownik - pracodawca. Nie widzieliśmy dokumentów. Może wypowie się w tej kwestii specjalista z prawa pracy

Nie doczytałam w uzasadnieniu, ze pracodawca wypłacił wynagrodzenie "do ręki" a nie przelewem ale czy to akurat jest tak istotne?

Pracownik nie w każdym przypadku musi zwracać nienależnie otrzymane wynagrodzenie

Jeżeli pracodawca wypłaci pracownikowi przez pomyłkę wyższą pensję, wówczas będzie on zobowiązany do zwrotu nienależnie otrzymanej części. Obowiązek ten nie istnieje jednak, jeśli pracownik nie wiedział, że wypłacone w określonej wysokości wynagrodzenie mu się nie należy, i wydał już otrzymane pieniądze.

Do zwrotu nienależnie pobranego przez pracownika świadczenia stosuje się przepisy kodeksu cywilnego. Zgodnie z art. 409 k.c. obowiązek wydania korzyści lub zwrotu jej wartości wygasa, jeżeli ten, kto korzyść uzyskał, zużył ją lub utracił w taki sposób, że nie jest już wzbogacony, chyba że wyzbywając się korzyści lub zużywając ją, powinien był liczyć się z obowiązkiem zwrotu. Przepis ten ma odpowiednie zastosowania także i do stosunków z zakresu prawa pracy. Wynika to z odesłania zawartego w art. 300 k.p.

Bez zwrotu nadpłaty

W razie zużycia lub utraty przez pracownika nienależnie otrzymanego świadczenia obowiązek jego wydania lub zwrotu wygasa. Jeśli więc pracownik wydał nienależnie mu wypłacone wynagrodzenie np. na konieczne opłaty, opał lub żywność, wówczas nie będzie musiał go zwracać, chyba że wydając pieniądze, powinien był liczyć się z obowiązkiem ich zwrotu.

W praktyce często trudno jest ustalić, w jakich okolicznościach można przyjąć, że pracownik powinien był liczyć się z obowiązkiem zwrócenia nienależnie mu wypłaconych pieniędzy. Ogólnie rzecz ujmując, powinność liczenia się z obowiązkiem zwrotu korzyści oznacza zarówno sytuację, w której wzbogacony pracownik wiedział, że korzyść mu się nie należy, jak i sytuację, w której był on subiektywnie przekonany o tym, że korzyść mu się należy, chociaż na podstawie okoliczności sprawy obiektywnie powinien był liczyć się z obowiązkiem zwrotu. Jeśli pracownik wiedział, że wypłacona kwota mu się nie należy lub mógł na podstawie obiektywnych okoliczności uzyskać taką wiedzę, wówczas powinien zwrócić ją pracodawcy.

Ciężar dowodu

Sąd Najwyższy w wyroku z 9 stycznia 2007 r. (II PK 138/06, OSNP 2008/3-4/38) stwierdził, że pracownik ma prawo uważać, że świadczenie wypłacane przez pracodawcę posługującego się wyspecjalizowanymi służbami jest spełniane zasadnie i zgodnie z prawem, a więc jego obowiązek liczenia się ze zwrotem świadczenia ogranicza się zasadniczo do sytuacji, w których ma świadomość otrzymania nienależnego świadczenia (art. 409 k.c. w związku z art. 410 par. 1 k.c. i w związku z art. 300 k.p.).

Zatem ciężar dowodu faktów, na podstawie których twierdzi się, iż pracownik powinien liczyć się z obowiązkiem zwrotu korzyści, obciąża pracodawcę żądającego zwrotu. Tak stwierdzał Sąd Najwyższy w wyroku z 27 maja 1999 r. (I PKN 78/99, OSNP 2000/18/682).

Obowiązek zwrotu korzyści przez pracownika mógłby powstać tylko wtedy, gdyby można mu było przypisać złą wiarę w pobraniu nienależnego mu wynagrodzenia lub innego świadczenia wynikającego ze stosunku pracy. Analogicznie wskazywał Sąd Najwyższy w wyroku z 7 sierpnia 2001 r. (I PKN 408/00, OSNP 2003/13/305). Można zatem uznać, że stanowisko orzecznictwa sądowego jest już w tym zakresie ugruntowane.

Nienależne świadczenia

Jeśli pracodawca nie udowodni, iż pracownik miał świadomość uzyskania nienależnych świadczeń, a pracownik wydał już otrzymane bezpodstawnie pieniądze, wówczas nie będzie on zobowiązany do ich zwrotu. Oznacza to, że w praktyce pracodawca ma niewielkie szanse na odzyskanie od pracownika nienależnie wypłaconych mu kwot. Trudne może być bowiem wykazanie, że pracownik miał świadomość, że wypłacone świadczenie jest mu nienależne. Dotyczy to zwłaszcza sytuacji, gdy pracownik miał zmienne wynagrodzenie np. zależne od ilości wykonanej pracy (wynagrodzenie akordowe) lub ilości godzin pracy (wynagrodzenie określone stawką godzinową), ewentualnie gdy w skład jego wynagrodzenia wchodziły zmienne premie.

Większe szanse na odzyskanie nienależnie wypłaconych pieniędzy ma pracodawca, który wypłaca pracownikom stałe miesięczne wynagrodzenie. W tym bowiem przypadku pracownik po otrzymaniu wyższego wynagrodzenia niż zwykle powinien mieć świadomość tego, że jest ono nienależne, chyba że świadczenie to miało charakter nagrody lub premii uznaniowej. Pracodawca może bowiem w każdym przypadku przyznać pracownikowi dodatkowe świadczenie. Zwracał na to uwagę Sąd Najwyższy w wyroku z 20 czerwca 2001 r. (I PKN 511/00 OSNP 2003/9/218), stwierdzając, że przypisanie pracownikowi powinności liczenia się z obowiązkiem zwrotu nienależnie pobranego wynagrodzenia za pracę musi uwzględniać, że zgodnie z art. 18 k.p. pracodawca może indywidualnym aktem przyznać pracownikowi wynagrodzenie w rozmiarze większym niż wynikający z obowiązujących przepisów płacowych.

W razie wypłaty pracownikowi przez pracodawcę wyższej kwoty wynagrodzenia należy wykazać, że wiedział on, iż pobiera świadczenie nienależne, a w każdym razie, że nie było jakichkolwiek podstaw faktycznych lub prawnych do tego, aby pracodawca przyznał pracownikowi wynagrodzenie w rozmiarze wyższym niż wynikające z obowiązujących przepisów płacowych.

Przy ocenie stanu świadomości pracownika dotyczącej tego, czy otrzymane świadczenie jest mu należne, istotne znaczenie mają też takie okoliczności, jak poziom wykształcenia pracownika, jego doświadczenie zawodowe czy zajmowane przez niego stanowisko. Więcej bowiem można wymagać od pracownika posiadającego wyższe wykształcenie, mającego długi staż pracy i zajmującego kierownicze stanowisko niż od młodego, szeregowego pracownika, nieposiadającego wyższego wykształcenia.

PRZYKŁAD

BEZ KONIECZNOŚCI ZWROTU PREMII

Pracownica zatrudniona w dziale serwisu otrzymywała wynagrodzenie określone stawką miesięczną, a czasami również premię uznaniową (jej wysokość wynosiła od 10 do 30 proc. pensji). W lipcu i sierpniu 2007 r. pracownica otrzymała od pracodawcy premię w wysokości 45 proc. W październiku 2007 r. pracodawca wezwał ją do zwrotu 3 tys. zł, twierdząc, że jest to kwota otrzymana przez nią nienależnie, ponieważ księgowość przez pomyłkę wypłaciła jej zawyżoną premię. Gdy pracownica odmówiła, twierdząc, że wydała tę kwotę na leczenie siebie i dziecka, pracodawca wystąpił z pozwem do sądu pracy, żądając zasądzenia od niej 3 tys. zł. Sąd oddalił jego powództwo, wskazując, że nie można przypisać pracownicy złej wiary w pobraniu nienależnej części wynagrodzenia, gdyż działała ona w zaufaniu do pracodawcy i pobierając to wynagrodzenie, nie miała świadomości, że jest ono nienależne. Ponadto pracownica wydała żądaną przez pracodawcę kwotę i nie jest już wzbogacona.

PRZYKŁAD

ZWROT NIENALEŻNEGO WYNAGRODZENIA

Pracownik zatrudniony od pięciu lat na stanowisku kierownika działu remontowego otrzymywał stałe wynagrodzenie określone stawką miesięczną w wysokości 4 tys. zł. W lutym 2008 r. pracownik otrzymał wynagrodzenie w wysokości 8 tys. zł. Pracodawca po kilku dniach poinformował pracownika, że omyłkowo wypłacono mu wynagrodzenie w podwójnej wysokości i że powinien zwrócić nienależnie mu wypłaconą kwotę 4 tys. zł. Pracownik jednak odmówił, twierdząc, że dodatkową kwotę uznaje za nagrodę. Pracodawca wystąpił wówczas z pozwem do sądu pracy, żądając zasądzenia od pracownika kwoty 4 tys. zł jako nienależnego świadczenia. Sąd uwzględnił jego powództwo, uznając, że pracownik miał świadomość, że otrzymał nienależne świadczenie i jest zobowiązany do jej zwrócenia.

RYSZARD SADLIK sędzia orzekający Sądu Okręgowego w Kielcach
 
Ostatnia edycja:
>>>>>>Firma w której juz nie pracuję poinformowała mnie że kilka miesięcy temu błednie przelali mi pewna sume na moje konto - to jest nasz casus;

>>>>>natomiast Twoje przypadki są do tego, o czym napisałem powyżej: pracodawca wypłacił wynagrodzenie w sposób źle policzony; a my mówimy o DODATKOWEJ kwocie;

trzeba zauważyć różnicę; a ta różnica wynika jasno z przytoczonych na końcu przykładów;
 
faktycznie jest mowa błędnym przelewie ale wcześniej był stosunek pracy. Otrzymując wynagrodzenie od byłego pracodawcy pracownik mógł pomysleć, że jest to dodatkowe wynagrodzenie za urlop, premia.
A w dodatku dlaczego pracownik ma ponosić konsekwencje błędu pracodawcy i banku i to po upływie paru miesięcy.
Co innego gdybym uzyskała świadczenie od Pana x, którego nie znam.
 
Muszę powiedzieć, że zainteresowaniem czytam Pana posty bo prawo cywilne to działka, której dopiero się uczę, zdecydowanie bliższe jest mi prawo pracy. I może dlatego takie myślenie jest mi bliższe
Mam nadzieję, ze osoba zainteresowana napisze jak zakończyła się sprawa
 
dlaczego piszesz o błędzie banku, ja tu nie widze błędu banku;

zgadzam się w pełni, iż przy założeniu:

1. jest to kwota dodatkowego wynagrodzenia, które przewidywał regulamin wynagradzania i pracodawca już wcześniej sam z siebie je wypłacał;

2. pracownik rzeczywiście w tym czasie znajdował się w stosunku pracy lub bezpośrednio po jego zakończeniu;

3. rozumienie braku wzbogacenia jest w doktrynie kontrowersyjne, bo według niektórych wydanie kwoty na umorzenie innych zobowiązań, to też jest wzbogacenie; ale taki pogląd jest zasadny, jak ktoś powie wydałem kasę na spłątę kredytu, wydałem ją aby zapłacić zaległe faktury itp; w normalnej życiowej sytuacji, jeśli je wydamy na bułki, to nie będzie wzbogacenia;

wniosek jest taki, że raczej pan przed Sądem nie ma szans, ale czy warto próbować zależy od tego:

jaka to jest kwota;

w jakich okolicznościach wpłynęła na rachunek;

czy osoba taka dostawała wyciągi z rachunku;

czy miała dostęp do bankomatu, który mówił ma pan x złotych a dwa dni później x plus y;

itp;

nie mniej dziękuje za merytoryczną dyskusję, bo właśnie takie dyskusje wiele wnoszą;
 
tym razem z wszystkimi uwagami się zgadzam :)

tobek0071 napisał:
a i jeszcze jedno firma przesłała mi operacje z banku i nie zgadza sie nazwisko w tym przelewie . pieniadze mialy byc przelane komu innemu numer konta mój ale nazwisko nie to.

zgodnie orzeczeniem bank powinien sprawdzić czy nr konta zgadza się z danymi odbiorcy i cofnąć przelew.
Po tym orzeczeniu banki zmieniały regulaminy (czytałam na ten temat artykuł, jak znajdę to wkleję link) ale nie zaszkodzi podnieść jeszcze ten argument.

Również dziękuję, do zobaczenia przy następnej dyskusji.
Jeżeli mogę spytać czy jest Pan radcą prawnym?
 
artykuł pewnie jest ciekawy; zgadzam się, że w takim razie będzie wina banku...ale jak pisałem, o ile nasz dłużnik nie spłaci swojej spółce, a nie można tego traktować w drugą stronę;

bank ponosi odpowiedzialność w stosunku do zleceniodawcy przelewu, a nie w stosunku do odbiorcy;

w stosunku do odbiorcy z zasady będzie to roszczenie z umowy rachunku i przedawnia się po dwóch latach od dnia zaksięgowania; gdyby bank chciał sobie ściągnąć tę należność, uznając "reklamację" zleceniodawcy;

w praktyce przy dużych kwotach takie sprawy zawsze w SNie wylądują, a przy niewielkich trochę pokrzyczą, postraszą i większość ludzi zapłaci bankom; dlatego dziwię się, że przy takim stanie sprawy bank nie występował o zwrot, tylko robi to zleceniodawca przelewu (oczywiście fachowo powinno być przekazu (czyli przekazany), ale to już zbyt abstrakcyjna forma;D)...

ja reprezentuje wymierający gatunek aplikantów sądowych...tych starych;D
 
wprawdzie miałam wątpliwości, ale stawiałam raczej na niedoszłego aplikanta.

Natomiast co do przekazu ma pan rację ale ja to tez przenoszę na grunt pracownika. Myslę, że sąd inaczej podejdzie gdy to jest pracownik a inaczej jak przedsiębiorca. czyli biedny bezrobotny pracownik, którego nie stać na prawnika (oczywiście nie obrażając autora postu) a z drugie strony bank i były pracodawca, który powinien mieć siły fachowe. Pracodawca, który mógłby pozwać bank ale woli pracownika bo łatwiej.
 
Dziekuję za zainteresowanie. Narazie poinformowałam byłego pracodawce o tym ze jestem bezrobotna i nie jestem w stanie pokryć tej sumy.Własciwie niewiem na co liczyć, bo chyba na dobre serce prywaciarza który mi to anuluje nie bardzo :)No ale cóż na ta chwilę mogę wiecej:)Nie spodziewałam sie tak szybkich rad i odpowiedzi na moje pytania.Jeszcze raz dziekuję
 
>>>> narazie poinformowałam byłego pracodawcę, że jestem bezrobotna i nie jestem w stanie pokryć;

>>>> proszę więcej nie pisać pism, z których wynika, że czuje się pani zobowiązana do zwrotu sumy; bo w razie sporu sądowego, będzie pani na straconej pozycji; "a no wymyśliła sobie teraz jakiś brak wzbogacenia"

Agnieszka3M:

tylko, czy przy opisanym stanie faktycznym będzie to sprawa pracownicza...jak dal mnie nie; a tu zaczną się schody...
 
pracownicza na pewno nie, nie wiemy też czy nie wyjdą jeszcze jakieś niekorzystne okoliczności o których autor nie wspomniał.
Sprawa ciekawa, postaram się jeszcze coś poszukać
 
Status
Ten wątek został zamknięty.
Powrót
Góra