Nie podpisana umowa. Bardzo Ważne!!!

  • Autor wątku Autor wątku czaro2891
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
C

czaro2891

Nowy użytkownik
Dołączył
07.2008
Odpowiedzi
4
Witam

Prowadzę działalność gospodarcza od niedawna i już chcą mnie pozwać do sadu.
Opis sprawy
A więc pewnego dnia zadzwoniła miła Pani z Eniro (Panorama Firm) chcąc przedstawić ofertę na umieszczenie reklamy w ich książce telefonicznej. Promocja polegała na tym ze zamykali skład i szybko decydując sie można było jeszcze dodać swoja firmę. Pomyślałem czemu nie z uwagi na nietypowy rodzaj prowadzonej firmy i jej młodość to będzie pierwszy mały krok do reklamy.

Pani powiedziałem że JESTEM ZAINTERESOWANY tylko do podjęcia decyzji muszę poznać cenę i przemyśleć ten wydatek.
Doszło do momentu kiedy podałem wszystkie dane adresowe i tel. na wzór jak by miała wyglądać ta rubryka.
Przedstawicielka wszystko zanotowała i kazała mi wysłać meila do biura o treści " Jestem zainteresowany reklama w Panorama Firm i podpisane moim nazwiskiem i imieniem"
Na koniec powiedziała ze przyjdzie poczta projekt który mam zatwierdzić i umowa która muszę podpisać i wysłać aby reklama sie okazała.
List odebrałem
Kiedy otworzyłem kopertę i zobaczyłem koszt całkowity tej usługi stwierdziłem ze jest to zbyt wysoka cena.
Umowy nie podpisałem i nie wysłałem, nie mialem czasu sie tym zajmowac czyli dzwoniac tam i czekajac az ktos raczy ze mna porozmawiac.
Reklama sie ukazala a Eniro chce odzyskac swoje pieniadze.
Na moje pytanie czy posiadaja podpisana ze mna umowe twierdza ze tak, jak poprosilem zeby przyslali kopie to oczywiscie przyslali ale bez mojego podpisu.

Prosze o pomoc, poradę

z gory dziekuje i pozdrawiam
czarek
 
Ja bym im napisała że mogą mnie pocałować. Nie mają umowy , twój mejl to zapytanie o ofertę i nie można tego traktować jako zawarcia umowy. Stresujące dla ciebie ale z ich strony bez szans.
 
Tylko że sprawa zajął sie ich prawnik z warszawy i mam watpliwości czy oby napewno nie moga mi nic zarzucić :what:
 
Trwa to juz ponad 2 lata i wczoraj przyszedł list z Pruszkowa od jakiegoś Pana Michała S.
Cytuje " Chciałam się skontaktować telefonicznie, ale nie udało mi sie, a sprawa ta wymaga pilnej konsultacji. Bede wdzieczna za telefon na mój numer" dziwne ze podpisał sie mężczyzna a pisała to kobieta. Zadzwoniłem pod ten numer i dowiedzialem się ze pisala to sekretarka a ten Pan sie tylko podpisał. Tylko ze podpis jest identycznie napisany jak reszta, i co do tego nie mam watpliwości.
Wracajac do rozmowy, Pani powidziala ze szefa niema ale zna sprawe i jest napisane ze ja musze to zaplacic. Czekam na telefon od tego prawnika a dzwoniac na tamten numer nik juz sie nie odzywa...
Ta cała sprawa dla mnie smierdzi cos.
 
Jeśli o mnie chodzi to ja żadnych czynności nie podejmowałbym, sprawa z ich strony jest przegrana tylko oni żeruja na wywartym strachu z ich strony strasząc adwokatem a później sprawa w sądzie.
Ztreści zamieszczonej wyżej wynika jednoznacznie ze jestem zainteresowany, a to nie jest juz umowa stanowcza, to oferta z ich strony.
Mozna sobie tylko wyobrazić człowieka który wchodzi do salonu samochodowego marki .... i ogląda samochód pyta sie o cene o wyposażenie itd, prosi o prospekt a potrem wychodzi z salonu , i powstaje pytanie czy ten gośc zakupil samochód czy jest tylko zainteresowany oferta sprzedaży danego samochodu.
Daruj sobie - pozdrawiam
 
Dziekuje za pomoc i czekam na dalszy rozwoj sytuacji

Serdecznie pozdrawiam
 
witam moja rozmowa nie byla nagrywana (chyba ze nie mowia o tym) odpowiedzialem ze jestem zainteresowany bo nie wiedzialem dokladnie o co chodzi ale musze zobaczyc ich strone i poczytac opinie i jak dalej bede zainteresowany to poprostu oddzwonie poczym sie rozlaczylem (nic nie wysylalem do nich ani nie bylo pytania czy zamawiam reklame). Czy samo to stwierdzenie JESTEM ZAINTERESOWANY ktore padlo na odpowiedz czy jest Pan zainteresowany taka wspolpraca jest zobowiazujace? prosze o jakas rade bo stresuje mnie to bardzo po przeczytaniu wielu opinii dziekuje i pozdrawiam
 
Informacja: "jestem zainteresowany" nie może być rozumiana, a nawet dointerpretowana, jako akceptacja oferty. To nic innego jak wyrażenie swojej aprobaty na obecnie poznaną ofertę, ale dalekie od jej akceptacji.

Jeżeli firma wykonała usługę, to wykonała usługę, która nie była zamówiona, a jeżeli uważają inaczej, to niech to udowodnią przed sądem. Niestety jest coraz częstszą praktyką straszenie sądem, prawnikami, odbywanie rozmów z adwokatami (przynajmniej podobno), a wszystko na celu odzyskania kwot, do których nie ma się prawa. Ta sprawa nigdy nie trafi do sądu, bo to by się dla nich wiązało z dodatkowymi kosztami, a sprawa by szybko została zakończona, w związku z brakiem dowodów na istnienie zobowiązania.

Pozdrawiam :cool:
 
bardzo dziękuje za odpowiedź bo już sobie nieźle nawkręcałem
 
Nie rozumiem czemu straszenie adwokatem robi takie wrażenie. Taki wilk, smok, zombie może być straszny a adwokat? - zwykle kulturalny, wzbudzający zaufanie, dający stronie przeciwnej szansę kulturalnego prowadzenie sporu, dostarczający jasnych wywodów dotyczących roszczeń swojego mocodawcy opartej na podstawie prawnej.
Nie ma się czego bać :)
 
Adwokat to jedynie symbol ... w konkretnej dziedzinie, która może zadecydować, posiada większą wiedzę. Więc nie tyle adwokat jest straszny co fakt, że posiada większą wiedzę, a mówiąc wprost: takie osoby boją się nie adwokata, a swojej niewiedzy / braku wiedzy.

Pozdrawiam :cool:
 
Powrót
Góra