Problem z prywatną uczelnią

  • Autor wątku Autor wątku feelon1
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
F

feelon1

Nowy użytkownik
Dołączył
05.2015
Odpowiedzi
4
Witam serdecznie,

Proszę o poradę gdyż załamałem się gdy otrzymałem maila od pewnej prywatnej uczelni. Sprawa wygląda tak, że w sierpniu aplikowałem na prywatną uczelnie i oczywiście mnie przyjęto, po kilku dniach straciłem pracę i już wiedziałem, że studiów rozpocząć nie mogę. Zadzwoniłem, poinformowałem o odstapieniu od umowy, jednakże Pan z sekreteriatu szybko mnie zbył i nie poinformował że muszę to zrobić pisemnie. Dla mnie sprawa była załatwiona. I tak tydzień temu otrzymałem maila od Pani z tych studiów o treści:

"Informuję, iż ma Pan zadłużenie wobec Uczelni na kwotę 2.626,39 na dzień dzisiejszy czyli 06.05.2015. Niestety w przyszłym tygodniu oddaję Pana sprawę do Kancelarii Windykacyjnej, jeżeli do tego czasu zdąży Pan się z nami skontaktować, to może uda nam się rozwiązać ten problem i rozłożymy Panu na stosowne raty. Jeżeli trafi Pana sprawa do Kancelarii, to już tylko z nimi będzie Pan się kontaktował."

Ja nigdy na tej uczelni sie nie pojawiłem, nie odebrałem indeksu, legitymacji nie uczystniczyłem w immartykulacji ani nie podpisałem ślubowania. Troche poszperałem w prawie o szkolnictwie wyższym i znalazłem art. 170 który mówi:
"Osoba przyjęta na studia nabywa prawa studenta z chwilą
immatrykulacji i złożenia ślubowania, którego treść określa statut uczelni."

W umowie zawartej miedzy mną a uczelnią wszystkie zapisy dotyczą studentów, i zaczynają się od słów "Student zoobwiązuję sie..." itp.

W dniu w którym podpisałem ww. umowę otrzymałem również pisemną decyzje o przyjęciu od dziekaną w której widnieje taki o to zapis:
"Wpisanie na listę studentów i nabycie praw studenta nastąpi z chwilą immartykulacji po złożeniu podpisu pod ślubowaniem studenckim".

I teraz moje pytanie. Skoro nie uczestniczyłem w immartykulacji i nie złożyłem podpisu pod ślubowaniem, to w myśl słów z decyzji dziekana nie mogłem zostać wpisany na liste studentów, zatem nigdy nie byłem studentem tej uczelni, a wpisanie mnie na taką listę musi wynikać z błędu administracyjnego uczelni, a zapisy w umowie dotyczą "studenta" zatem nie dotyczą mnie - dobrze rozumuję?

Bardzo proszę o pomoc, szkoda, że prywatne uczelnie wyższe zamiast dawać szanse na przyszłość młodym ludziom i zarabiać na studentach którzy faktycznie sie tam uczą, próbuja zarobić na młodej osobie która straciła prace i nigdy nie skorzystała z ich usług

Pozdrawiam
 
Wyjaśnij jeszcze dwie, moim zdaniem istotne sprawy.
Czy pisząc "nigdy na uczelni się nie pojawiłem" należy rozumieć, że umowy również nie podpisałeś?
Czy kwota jakiej żąda uczelnia jest opłatą za usługi edukacyjne czy może są to opłaty rekrutacyjne, wpisowe itp.?
 
Miałem na myśli, że po podpisaniu umowy nigdy się już tam nie pojawiłem. Byłem tylko raz złożyć podanie o przyjęcie i w tym samym dniu podpisałem umowę oraz dostałęm pisemną decyzję dziekana której fragment zacytowałem we wcześniejszym poście.

Kwota ,którą żąda uczelnia jest tylko za usługi edukacyjne, opłaty rekrutacujne i wpisowe były darmowe. Pani, która domaga sie należności pisząc do mnie maile, posługuję się nawet zwrotem "zaległe czesne"
 
A czy uświadomiłeś panią, że nigdy nie podjąłeś studiów na tej uczelni?
 
Uświadomiłem
 
Dziękuje bardzo, to jest IDENTYCZNY przypadek jak mój nawet kierunek studiów sie zgadza:) Czy mogę ten wyrok wykorzystać i pokazać tej Pani żeby sobie odpuściła? czy lepiej zachować to dla siebie gdyż może jej jej prawnicy to jakoś wykorzystają i znajdą jakiś "haczyk"?
 
Powrót
Góra