Witam wszystkich!
W 2002/03 r pożyczyłam pieniądze sąsiadce (koleżance ze szkolnej ławki) oraz wzięlam dla niej kredyt w PROVIDENCIE gdyż nie miala zdolności.
Na początku wszystko było wporządku "sąsiadka" spłacała wszystko na czas w terminie ale... Nagle po roku czasu zapukał do mych drzwi windykator z wezwaniem do zaplaty zaległych rat.(Oczywiście przestała płacić!)
Po tej wizycie próbowalam się z nią skontaktować (nie odbierała telefonów, nie otwierała drzwi itp.)
W międzyczasie okazało się, że nie tylko mnie oszukała, ale kilka innych osób, które starały się z nią bezskutecznie skontaktować!
Po dłuższej rozmowie z Tymi osobami okazało się, że ta moja " koleżanka z ławki" preferuje właśnie taki sposób życia!

i żeruje na ludzkiej naiwności!
Nie mam z nią żadnej umowy na piśmie ani żadnych innych dowodów na tą okoliczność.Jedynie dwie kolejne poszkodowane osoby, które też zostaly oszukane, ale mają spisaną z nią umowę ( z której się również nie wywiązuje). Myślę, że takich osób jak ja jest wiele w moim mieście, ale nie wiem jak do nich dotrzeć

.
"Oszustka" śmieje się wszystkim w twarz i uważa, że nic jej nie możemy zrobić!Mało tego - straszy swoich wierzycieli, którzy próbują do niej dotrzeć i odzyskac pieniądze, że złoży skargę na Policji o nachodzenie.
Czy jest jakakolwiek możliwość odzyskania pieniędzy?
Jeśli tak, to co należałoby zrobić?
Ja już powoli tracę nadzieję ....