Dziura w drodze i odmowa wypłaty odszkodowania

  • Autor wątku Autor wątku notomoton
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
N

notomoton

Nowy użytkownik
Dołączył
09.2009
Odpowiedzi
4
Witam wszystkich serdecznie i proszę o pomoc i poinstruowanie w dalszym postępowaniu w opisanej poniżej sprawie.

Otóż sprawa wygląda następująco, poruszając się drogą wpadłem autem w dziurę, na miejscu rozciąłem przednią oponę, zgiąłem przednią felgę, oraz uszkodziłem tylną oponę na której podczas powrotu do domu pojawił się potężny bąbel. Zebrałem wszystkie stosowne dokumenty które kazał mi przedstawić zarząd drogi. Miałem oczekiwać najbliższej sesji oraz pisma z decyzją. No i doczekałem się....po dwóch tygodniach od zakończonej sesji dostałem pismo w którym rada starszych jasnowidzów, nie wiem na jakiej podstawie, stwierdza, że nie jest możliwe abym przy prędkości 40-50 km/h uszkodził sobie w/w elementy. Po kontakcie z zarządem dróg zostałem poinformowany, że na ich etapie sprawa jest "chyba" zamknięta - jak to określił Pan, który być może przeczuł, że tego tak nie zostawię. Oczywiście mam zamiar walczyć o swoje, na naprawę usterki wydałem 700zł, a dziura była na tle duża, że i tak się cieszę że nie urwałem koła, zresztą podczas pierwszej wizyty w zarządzie nie zastałem kierownika który aktualnie oglądał nieszczęsną dziurę (uszkodzonych aut było więcej).
Proszę o poinstruowanie mnie gdzie dalej kierować tą sprawę i przeciwko komu ( czy przeciwko wydziałowi zarządu dróg czy przeciwko starostwu w którym wydział się znajduje ). Rozumiem, że sprawę mam złożyć w sądzie pod który podlega starostwo? Proszę o informacje jak się w ogóle za to zabrać i czy poinformować kierownictwo zarządu dróg, że ide z tym do sądu...jeśli tak to jak sformułować pismo do nich?
Dziękuje i pozdrawiam
 
jednostką organizacyjną, któa ma zdolność procesową jest starostwo powiatowe, dlatego ten organ nalezy pozwać, większość Sądów z urzedu uzupełni stronę pozwaną, ale są tez takie, które bazując na ostatnich orzeczeniach SN postąpią inaczej;

jeżeli pan chce zawsze może udac się do prawnika, lub żądać go z urzędu;

sprawa wbrew temu, co się panu wydaje nie będzie prosta;

1. trzeba udowodnić wyłaczną winę zarządcy w zakresie powstania uszkodzeń - powołać biegłego stosownej specjaalności

2. jeżeli mimo wszystko okaże się, że jechał pan za szybko, to dostanie pan odszkodwanie, ale tylko w czesci z uwagi na tzw. przyczynienie się do powstania szkody;

3. wszystkie koszty opinii zwróci panu przeciwnik procesowy w zależności od wyniku sprawy

proszę jeszcze poszukać na tym forum, bowiem będzie pan miał pełniejszą informację
 
Dziękuje za odpowiedz

Mam jeszcze pytania i sugestie co do dwóch punktów.
Ad.1 Gdzie takiego specjalistę się powołuje i ile to może kosztować i czy takowy specjalista coś oceni jeśli dziura została na drugi dzień zlikwidowana (tak jak pisałem w czasie gdy pojechałem zgłosić sprawę kierownik działu już był na oględzinach). Dodam, że dziura była za zakrętem, a droga była nieoznaczona znakiem o tematyce "wyboje" lub podobnym. Dodatkowo mam 4ech świadków którzy potwierdzą moją wersje.

Ad.2 Rozumiem, że jeśli będę współwinny tego zdarzenia to sprawa może przebiec w opisany sposób, ale na tym forum nie ma powodu do przekręcania prawdy...piszę dokładnie tak jak było.

Ad.3 Czy przed założeniem sprawy mam poinformować zarząd o swoich zamiarach? Czy jest szansa, że stwierdzą, że przegrają i przyznają mi odszkodowanie bez narażenia się na koszty sądowe?

Dziękuje i pozdrawiam
 
Witam. Chciałbym odświeżyć temat i prosić obeznane osoby, które być może nie zauważyły mojego wątku, o poradę.
Chciał bym tez uzyskać informacje, ponieważ zdecydowałem się zgłosić sprawę do sądu, jak mam się za to zabrać od podstaw?

Dziękuje i pozdrawiam
 
od końca:
jest szansa, że jak pan złoży stosowne dokumenty, to zarząd wypłąci odszkodowanie;
świadkowie, jak nie będą gadali głupot, to w razie czego będą bardzo pomocni;

dochodzenie roszczeń przed sądem, to trzeba raczej adwokacine brać, bo samemu pan nie da rady, chyba że jest pan sprytny, widywałem takie osoby na tym forum i w pracy zawodowej, ale to rzadkość;

w pana sprawie ważne jest to, że jakieś pismo już pan wcześniej złożył i z treści ich odpowiedzi można wywnioskować, że ich zdaniem PAN SIĘ PRZYCZYNIŁ DO POWSTANIA SZKODY, dla pana to stwierdzenie nic nie znaczy, dla prawnika znaczy wiele;
jesteśmy winni, ale pan też - i to wystarczy do dochodzenia przed sądem przynajmniej części roszczeń
 
Dziękuje, ale powyższa odpowiedz nie wniosła zbyt wiele. Chodzi mi o to ze sąd to jedyna droga wiec pytam jak się za to zabrać...
Czy uważacie Państwo, że nie mam szans na wygranie sprawy?

Pozdrawiam
 
Powrót
Góra