Handel na bazarze

  • Autor wątku Autor wątku lost66
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
L

lost66

Nowy użytkownik
Dołączył
10.2012
Odpowiedzi
5
Witam
Nie mogę znaleźć informacji a kopie google i ciągle ten sam wynik. Otóż chciałbym się zapytać osoby kompetentnej - nie swojej własnej interpretacji - czy będąc osobą fizyczną, opłacając opłatę placową (chodzi facet i pobiera załóżmy 20zł) sprzedając dajmy na to kamienie robię to legalnie?
Czytałem o czymś takim jak opłata targowa, ale to podobno jest ponad 600zł i jakoś nie chce mi się wierzyć, że każdy na bazarze takową opłatę uiszcza :)
Gdzieś słyszałem, że jeśli na bazarku nie zarobie więcej niż np 1500zł rocznie, to żadne podatki itp mnie nie dotyczą.

A jeżeli robiłbym to nielegalnie, to 99,9% sprzedających na bazarze również. I nie jest przypadkiem złamaniem prawa jeśli wszyscy wiedzą o nielegalnym handlu ale żadne kroki nie są podejmowane?

Strasznie mieszane uczucia mam do takiej formy handlu. W ówczesnych czasach jest to świetna forma dołożenia sobie trochę do podstawowego wynagrodzenia.

Reasumując : osoba fizyczna, opłacona opłata placowa, nie handluję towarami nielegalnymi czy wymagającymi specjalnych warunków (tytoń, alkohol, zwierzęta, mięso czy nabiał), towar wyprodukowany własnoręcznie - nie kupiony i odsprzedany

Z góry dziękuję za wszelkie informacje
 
Należy założyć działalność gospodarczą.
Opłata placowa nie jest prawem do handlu na bazarze.
lost66 napisał:
Gdzieś słyszałem, że jeśli na bazarku nie zarobie więcej niż np 1500zł rocznie, to żadne podatki itp mnie nie dotyczą.
Bzdura.
 
Dzięki za odpowiedź.
Trochę zachwiałeś mój światopogląd, bo dość często na bazarki i innego typu handlowiska chodzę i byłem pewien, że ci ludzie legalnie tam handlują. Bo jeśli miasto wydzieliło miejsce (dworzec świebodzki we Wrocławiu na przykład) i w dodatki pobiera opłaty za handel na tym miejscu to nie przyczyniało by się do łamania prawa. Ja wiem, miasto wydziela miejsce a ten kto tam będzie handlował już sam musi zadbać o całą resztę. Ale to jest przecież jawne przyzwolenie na łamanie prawa. Ba, nie raz widzę na bazarku policję, ale oni raczej szukają handlu papierosami bez banderolek itp. albo sami na zakupy przyszli...

Nie rozumiem tego, że jadąc rowerem po 1 piwku na chodniku (bojąc się o życie) czuję się jak na polowaniu - na mnie - a na masowe łamanie prawa w postaci zbiorowiska które odwiedza dziesiątki tysięcy ludzi co niedziela od jakiś 15 lat jest traktowane jako norma.

Chyba, że coś pokręciłem.
 
A jaką masz pewność że osoby tam handlujące nie mają założonej działalności gospodarczej?
 
W tym przypadku mam na myśli dworzec świebodzki we Wrocławiu. Jest to duże targowisko w którym owszem, wystawiają się sklepy z kasami fiskalnymi. Z kilku źródeł słyszałem, że 5 dni w tygodniu sklep sprzedaje w galerii handlowej a w niedzielę przenosi się na bazarek. I na tym bazarku zarabia tyle samo co przez 5 dni roboczych. Ci sprzedawcy działają rzecz jasna jako firma więc podatki i inne opłaty ponoszą.

Ale reszta, czyli na oko 90% sprzedających to są ludzie, którzy wynieśli pół piwnicy i dorabiają sobie. Ale są i tacy którzy są stałymi bywalcami tego targowiska od kilku lat i w tych samych miejscach sprzedają dajmy na to zabawki. Nowe - pochodzenie towaru niejasne. Albo dla przykładu obok mieszcząca się taka mini giełda zoologiczna. Gdzie ludzie sprzedają rybki czy roślinki. Nie uświadczysz żadnego pokwitowania sprzedaży. Dlatego takie to dla mnie dziwne, że każdy wie jak jest a nikt z tym nic nie robi - nie mówię, żeby tępić proceder, bo jak wspomniałem, sam miałem zamiar biznesik rozkręcić.

Czytałem o sprzedaży rzeczy własnych których jest się w posiadaniu więcej niż pół roku. Dotyczy to jakiej konkretnej grupy towarów? Bo jeśli przepis dalej funkcjonuje, to czy właśnie w oparciu o tą wykładnię strefa handlu o małej i lokalnej skali pozostaje nierozwiązana?
 
Ale reszta, czyli na oko 90% sprzedających to są ludzie, którzy wynieśli pół piwnicy i dorabiają sobie.
Sprzedaż własnych rzeczy używanych powyżej 6 m-cy nie rodzi obowiązku podatkowego.

od kilku lat i w tych samych miejscach sprzedają dajmy na to zabawki. Nowe - pochodzenie towaru niejasne
Ich zmartwienie.

ludzie sprzedają rybki czy roślinki.
Własne, wyhodowane nie w celach zarobkowych - wolne od podatku.

Źródłem przychodu jest:
- odpłatne zbycie innych rzeczy (nie nieruchomości) jeśli zostało dokonane przed upływem pół roku , licząc od końca miesiąca w któryum nastąpiło nabycie. To tak w skrócie art. 10 pkt 1 ppkt 8 ustawy o podatku dochodowym od osób fizycznych.
 
parasoll napisał:
Źródłem przychodu jest:
- odpłatne zbycie innych rzeczy (nie nieruchomości) jeśli zostało dokonane przed upływem pół roku , licząc od końca miesiąca w któryum nastąpiło nabycie. To tak w skrócie art. 10 pkt 1 ppkt 8 ustawy o podatku dochodowym od osób fizycznych.


Czyli sprzedanie słoiczka z powietrzem bez zakładania działalności gospodarczej i co za tym idzie płacenia podatku od kwoty którą uzyskałem jest już ok? Oczywiście jeśli ten słoiczek jest u mnie od roku.
I jeśli tak, to jak się mają rękodzieła? W sensie np znalezisko drewniane w lesie zostało odpowiednio udekorowane - więcej niż pół roku tego i nie zostało to coś nabyte tylko zrobione. To tak jak z tymi rybkami, zostały wyhodowane a mimo to są sprzedawane.

A jeśli tak, to czy handlując wyłącznie dobrami zwolnionymi z podatku to muszę tak czy siak mieć działalność i w odpowiednich dokumentach wskazać, że sprzedałem to i tamto ale nie płacę podatku bo to coś zostało zwolnione z podatku ? Czy po prostu jako osoba fizyczna ?

Trochę enigmatycznie to napisane, bo dość ciężko sprecyzować dokładnie o jaki towar mi chodzi. Bo ma to być coś znalezionego jak np styropian i odpowiednio pocięte, pomalowane itp i potem odsprzedane. A sprzedaję mój włożony czas.
 
Bo ma to być coś znalezionego jak np styropian i odpowiednio pocięte, pomalowane itp i potem odsprzedane. A sprzedaję mój włożony czas.
jeżeli będziesz to robił w sposób zorganizowany, ciągły i będzie to Twoje źródło dochodu to nalezy założyć działalność gospodarczą.
 
parasoll napisał:
jeżeli będziesz to robił w sposób zorganizowany, ciągły i będzie to Twoje źródło dochodu to nalezy założyć działalność gospodarczą.

A co to dokładnie znaczy? Będąc na bazarku dajmy na to co drugą niedzielę, sprzedając w sumie ja wiem, za 300zł czyli w sumie jakieś 600zł miesięcznie. Moim źródłem dochodu jest umowa o pracę. Kwota która widnieje w umowie jest na tyle duża, że bez problemu można wynająć mieszkanie, mieć co zjeść i co na siebie włożyć. I nikt tego nie będzie podważał. To dodatkowe "źródło dochodu" jest na waciki, nie na niezbędne minimum. Z organizacją zawsze można się przyczepić, bo samo wyjście z domu, ubranie się itp można uznać za zorganizowanie handlu. A ciągłość to ktoś mi musi chyba udowodnić, tak? W jaki sposób?

Widzę, że im dalej w las, tym więcej drzew. Bo "jeżeli", "wtedy, gdy", "pod warunkiem" itp itd :) Coś mi się wydaje, że nie jest to na tyle unormowane prawnie, żeby jednoznacznie stwierdzić podczas wizytacji urzędu skarbowego (ciekawe jak to wygląda i czy w ogóle takowe są) urzędnik jednoznacznie stwierdził, że rażąco naruszyłem prawo. I może dlatego jest tak wielu handlujących bez działalności gospodarczej nie obawiających się kontroli czy czegoś takiego.
 
Powrót
Góra