Witam. Pracuję w dużym markecie w którym jestem kasjerką.Ostatnio w naszej pracy dzieją się dziwne rzeczy.Brakuje nam papierosów na 1500 złotych.Kierownicy postanowili,że w związku z tym przed i po pracy będziemy przeliczali ilość papierosów i spisywali to na kartki.W minioną sobotę moja siostra z którą pracuję stała na dziale monopolowym,dzisiaj została wezwana przez kierowników na rozmowę gdyż okazało się,że na dziale monopolowym brakuje 10 paczek papierosów (sztanga).Oczywiście wychodzi na to,że ona niby to ukradła a ich oskarżenia są bezpodstawne.Powiedzieli,że będzie musiała zapłacić za braki papierosów czyli całą sztangę...Nie rozumiem jak można kogoś o kradzież oskarżyć kiedy wchodzimy do pracy jesteś sprawdzane przez ochronę i wszystko co zawiera kod kreskowy jest stemplowane (tak samo kiedy wychodzimy też nas sprawdzają)Znajomych ani rodziny obsługiwać nie możemy też.
Co można zrobić w tym wypadku?Czy mają prawo do takich oskarżeń?Siostra nigdy by nie doprowadziła do takiego czynu za bardzo odpowiedzialna jest.Proszę o poradę.