R
rudy19
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 11.2009
- Odpowiedzi
- 4
Witam!
Na początku roku miałem wypadek dokładniej mówiąc potrąciłem rowerzystę. Padał gęsty śnieg, na drodze ślisko, cholernie duży ruch. W pewnym momencie zobaczyłem tuż przed moim autem teraz już poszkodowanego odbiłem w lewo lecz i tak zahaczyłem rower w wyniku czego rowerzysta przewrócił się i generalnie doznał złamania nie pamiętam jakiej już kości. Kierujący rowerem nie miał oświetlenia w dość ciężkich warunkach. Wg mnie wyjechał on z chodnika praktycznie tuż przed moje auto. Ale do czego zmierzam ja nie widziałem w tym winy gdyż przekonany byłem, że mi wyjechał i że wszystko dobrze się skończy. Co się okazało policja ustaliła iż to ja najechałem na rowerzyste nie zachowując szczególnej ostrożności. Nagrania z kamer miejskich potwierdzały to w 70%. Powiedziałem trudno się mówi i przyznałem się do winy by nie ciągać się po sądach oraz złożyłem wniosek o warunkowe umorzenie sprawy, 1000zł na cel społeczny, 1500zł dla poszkodowanego i okres próby jednego roku. W listopadzie dopiero dostałem wezwanie i stawiłem się na rozprawe i ku mojemu zaskoczeniu facet stwierdził, że nie zgadza się na w/w warunki i chce zadośćuczynienia chociażby w postaci większego odszkodowania. Kolejną rozprawe mam w polowie grudnia bieżącego roku.
Co mi może teraz grozić? Jakie konsekwencje mogę ponieść? Czy mogę dostać wyrok w zawieszeniu?
Proszę o poradę
Na początku roku miałem wypadek dokładniej mówiąc potrąciłem rowerzystę. Padał gęsty śnieg, na drodze ślisko, cholernie duży ruch. W pewnym momencie zobaczyłem tuż przed moim autem teraz już poszkodowanego odbiłem w lewo lecz i tak zahaczyłem rower w wyniku czego rowerzysta przewrócił się i generalnie doznał złamania nie pamiętam jakiej już kości. Kierujący rowerem nie miał oświetlenia w dość ciężkich warunkach. Wg mnie wyjechał on z chodnika praktycznie tuż przed moje auto. Ale do czego zmierzam ja nie widziałem w tym winy gdyż przekonany byłem, że mi wyjechał i że wszystko dobrze się skończy. Co się okazało policja ustaliła iż to ja najechałem na rowerzyste nie zachowując szczególnej ostrożności. Nagrania z kamer miejskich potwierdzały to w 70%. Powiedziałem trudno się mówi i przyznałem się do winy by nie ciągać się po sądach oraz złożyłem wniosek o warunkowe umorzenie sprawy, 1000zł na cel społeczny, 1500zł dla poszkodowanego i okres próby jednego roku. W listopadzie dopiero dostałem wezwanie i stawiłem się na rozprawe i ku mojemu zaskoczeniu facet stwierdził, że nie zgadza się na w/w warunki i chce zadośćuczynienia chociażby w postaci większego odszkodowania. Kolejną rozprawe mam w polowie grudnia bieżącego roku.
Co mi może teraz grozić? Jakie konsekwencje mogę ponieść? Czy mogę dostać wyrok w zawieszeniu?
Proszę o poradę