Proszę o choćby wskazówki kto ma być w pozwie pozwanym, czy tylko sąsiedzi, czy też Gmina. Co muszę zażądać jako powód w pozwie, jaby Sąd go uznał i zeby osiągnąć to co chcę, jak uzasadnić przedmiot sporu, jakie dowody załączyć (wziełam odpisy z
KW), czy mąż może udzielić mi pełnomocnictwa? Poniżej opisuje moja sprawę.
W budynku 2- rodzinnym Gmina sprzedała mi w 1982r lokal o p.79m2 i zapłaciłam za 61% cz .wspólnych bud. mieszkalnego wg wyceny w m3 oraz za 2 komórki poza budynkiem i za 50% udział w ziemi. W akcie wpisano mi tylko 5-izbowy lokal o pow.79m2 i 50% udział w nieruchomości wspólnej. Więc źle obliczono mi udziały w ziemi, bo Gminie pozostał lokal o pow.53m2. W lipcu 1999r. Gmina sprzedaje sąsiadom ten lokal, lecz wyposaża go jeszcze w pomieszczenia przynależne obciążone moim udziałem bez mojej wiedzy (w tym o piwnicę dobudowaną do bud. mieszk po moim wykupie mieszkania bez mojej zgody). Nic nie wiedząc o tym w 2000r. podpisuję "podsunięty" mi w ustalonej formie przez Gminę aneks, którym Gmina zwiększa mi bezpłatnie) tylko udziały wspólne do 59,17% uzasadniając, że miałam je źle wyliczone (napisałam przed tym aneksem podanie o przyznanie mi zgodnie z obowiązującym prawem brakujących udziałów i mam kopię tego podania z potwierdzoną przez U. Gminy). JAK się okazało później na rozprawie sądowej Gminie zostało 9,17% udziału w ziemi po tej sprzedaży tak wydzielonego mieszkania sąsiadom. Nie mogła założyć
KW dla lokalu sąsiadów -udziały nie dawały 1 i stąd mój aneks. W 2003 dowiaduję się o tym i zakładam sprawę sądową o unieważnienie umowy sąsiadki w części doliczenia tych pomieszczeń przynależnych i powiększenia przez to jej udziałów wspólnych oraz doprowadzenia do podpisania aneksów do mojego aktu i do aktu sąsiadów, aby do każdego lokalu wpisane zostały pomieszczenia przynależne użytkowane przez strony. Wszystko wyszło przy okazji, gdy sama chciałam wpisać do mojej lokalowej
KW moją wybudowana przybudówkę do budynku mieszkalnego łączącego się zgodnie z projektem z częścią mojego mieszkania wydzielonego rodzinie syna mieszkającego ze mną od urodzenia. NA POSTAWIENIE PRZYBUDÓWKI miałam zezwolenie budowlane oraz zgodę Gminy (Uchwłą Rady Gminny) wtedy jeszcze jako mojego współwłaściciela i nawet sąsiadki jako lokatora (mam zaświadczenie o ukończeniu wydane przez Starostwo). Jednak Wydział
KW odmówił mi wpisu przybudówki do mojej
KW, bo już współwłaścicielem jest sąsiadka, która nie chce wyprostować wszystkiego aneksami. Czyli według Konstytucji są równi i równiejsi. Sąsiadce w jej lokalowe
KW (załozone w 2001 po moim aneksie wpisanym do
KW jeszcze w 2000r.) wpisano 3 pomieszczenia obciążone moim udziałem zrobione bez nawet mojej zgody, za który to udział wspólny w budynku również zapłaciłam, a odmówino mi wpisania legalnie wybudowanej przybudówki. Przegrałam sprawę i w apelacji też, bo Sąd uznał, ze skoro sąsiadka urządziła te pomieszczenia sama na własny koszt i je sama użytkuje, a mi przekazano bezpłatnie brakujące udziały, przez co zwiększył mi się udział w nieruchomości wspólnej, to nie mam interesu prawnego, aby żądać bezskuteczności umowy zawartej między Gminą i pozwanymi. Miałam az 2 prawników i przegrałam!!!
Sama zauważyłam wady w akcie notarialnym sąsiadów . Gmina w ich akcie oświadcza, że jest właścicielem całej nieruchomości zabudowanej bez praw osób trzecich, co jest nieprawdą, ba ja od 1982r. byłam właścicielem mieszkania nr 2 i współwłaścicielem przynajmniej w 50 % udziałów w nieruchomości wspólnej (wg. mojej
KW i
KW dla całej nieruchomości). Ponadto jedna z wymienionych Uchwał w akcie notarialnym sasiadów była już wcześniej odwołana. Ponadto lokal według wymieninej w tym akcie Uchawły Rady Gminy miał być sprzedany dla najemcy, a z trzech pomieszczeń- przynajmniej dwa z nich nie są wymienione w piśmie z administracji opisującym co sasiadka wynajmuje (nie dołączono do sprawy samej kopii umowy najmu, choć prosiłam Sąd, aby Gmina dołączyła wszystkie dokumenty sprzedaży). PONADTO wymieniony w akcie sasiadów nr decyzji o nowym niby podziale naszej całej nieruchomości według otrzymanego pisma z Powiatowego Biura Geodezji i Katastru dotyczy nie naszej działki lecz innej działki i to położonej w innej miejscowości. Mimo podnoszenia tych rzeczy w pozwie lub potem po wykryciu w pismach procesowych przegrałam sprawę, choć Sąd też w uzasadnieniu wyroku pisze, że Gmina niezgodnie z art.4 uowl wydzieliła lokal sąsiadom i zwolnił mnie tylko z kosztów apelacji, bo w ocenie Sądu do procesu doszło w związku z wadliwością działań pozwanej Gminy. Sądy uznały też, że tym aneksem zatwierdziłam zgodę na taką sprzedaż lokalu sąsiadom, chociaż aneks nie zmienia mojego paragrafu 2 starego aktu wymieniającego załaczone do tego aktu : wycenę całego budynku i rzuty technicznego lokali. Opis techniczny lokali potwierdza co nabyłam. Aneks natomiast nie zawiera nigdzie zdania o nowym podziale naszej nieruchomości. Zmienia tylko w par.3 starego aktu wysokośc udziału z 50 na 59,17%, W aneksie wręcz pisze, że pozostałe paragrafy pozostaja bez zmian.( czli rzuty i i opisy lokali). Ponadto obecnie wpisane merty obydwóch lokali matematycznie odbiegają jednak w niewielkim stopniu od 100% ( ja mam wpisany lokal o pow.79m2 i 59,17%, sąsiedzi 55,90 m2 – 40,83%). Sasiadka ma zaniżone metry, bo sama łazienka ma oki 3,14m2, a na 3 pomieszczenia dodaje się tylko w jej akcie 2,90 m2. i rzeczoznawca zalicza w jej operacie szacunklkowym i w protokole uzgodnień RÓWNIEŻ pokoje do pmieszczeń przynależnych, a do lokalu tylko pokój z łazienką.
W kwietniu 2009r. tym razem sąsiedzi wnieśli pozew o podział do użytkowania, wnosząc, że wszystko mamy nielegalne, że nie korzystają z przysługującego im udziału w nieruchomości wspólnej, a w ramach ugody sądowej zażądali w piśmie oddania mojej komórki połozonej na posesji, opuszczenia korytarza dolnego wraz z piwnicą i zabraniem pieca c.o , (mam zgodę Zak..Kominiarskiego), zapłacenia za zabrane metry pod przybudówką i garażem (postawiony tylko za zgodą komisji z Gminy w 1992r) kwoty 15tyś. zl. Ponadto żądają oddania udziału w strychu (50% strychu zajmujemy my jako pokoiki powstałe z zabudowania naszej połowy strychu regipsami, ale oni przed nami zrobili sobie jako pierwsi też pokoik z części swojej użytkowanej połowy strychu).
Warunki ugody sasiadów były nie do przyjęcia, bo korytarz, to jest moje jedyne wejście do mojego mieszkania położonego na I pietrze. Tak naprawdę może zajmuję więcej o ok. 2 lub 3%. udziału w nieruchomości działki o pow. 300 m2. czyli ok. 62 lub 63% zamiast 59,17%. Ostatecznie po dwóch rozprawach – ostatnia obyła się 11.01.2010 r. stanęło na tym ( cytuję z protokołu sadowego): "Przewodniczący poinformował uczestników o konieczności ustalenia udziałów w nieruchomości wspólnej. Pełnomocnik wnioskodawczyni wnosi o zawieszenie postępowania i dodaje, iż nosi się z zamiarem wniesienia sprawy o ustalenie udziałów. Uczestniczka również wnosi o zawieszenie postępowania i podaje, że będzie chciała składać powództwo o uzgodnienie treści księgi wieczystej z rzeczywistym stanem prawnym. Przewodniczący poinformował uczestników aby uzgodnili swoje stanowisko i pouczył, że sprawa o uzgodnienie tresci księgi wieczystej jest szczególnym przypadkiem sprawy o ustalenie. Sąd postanowił: zakreślić uczestnikom termin 30 dni na złożenie powództwa.
Nie mogę znaleźć prawnika . Każdy odmawia ze względu na złożoność spawy. Jak ja mam napisać ten pozew sama?. Może choć trochę ktoś coś podpowie. Chyba bezpieczniej jest założyć tym razem przedmiot sporu na 50tyśzl. Ich prawnik choć obiecał, nie złożył jeszcze pozwu. Być może, gdy ja złożę będzie dla mnie to jedyna szansa rozwiązania tego konfliktu ciągnącego się od 1999r. Gmina ponoć im powiedziała, że jak wykupią to mogą zrobić z nami co będą chcieli, bo jak sąsiedzi zobaczyli, że nam wyszły dwa ładne mieszkania chcą teraz zamiany się mieszkaniami lub zniszczyć wszystko. Nie jesteśmy bogaci, aby gdzieś wyjechać i urządzać się na nowo. Może ktoś mi pomoże?