uzgodnienie stanu prawnego z księgi wieczystej z rzeczywistym stanem prawnym - Forum Prawne

 

uzgodnienie stanu prawnego z księgi wieczystej z rzeczywistym stanem prawnym

Gmina sprzedaje w 1999r ostatnie mieszkanie w naszym 2-lokalowym budynku sąsiadom. Od tego momentu zaczął sie dla naszej rodziny dramat i konflikty sasiedzkie, nasyłanie policji itp. Przed tą sprzedażą Gmina jako mój jedyny współwłaściciel zgodziła ...



Wróć   Forum Prawne > Pomoc prawna z zakresu prawa prywatnego > Prawo cywilne > Prawo nieruchomości, lokalowe i budowlane

Prawo nieruchomości, lokalowe i budowlane - aktualne tematy:


 
11-02-2010, 23:55  
dommar
Początkujący
 
Posty: 16
Domyślnie uzgodnienie stanu prawnego z księgi wieczystej z rzeczywistym stanem prawnym

Gmina sprzedaje w 1999r ostatnie mieszkanie w naszym 2-lokalowym budynku sąsiadom. Od tego momentu zaczął sie dla naszej rodziny dramat i konflikty sasiedzkie, nasyłanie policji itp. Przed tą sprzedażą Gmina jako mój jedyny współwłaściciel zgodziła się w 1992 r na dostawienie przez nas garażu do istniejących komórek (mam na piśmie ten fakt potwierdzony przez uczestników biorących udział w komisji w tym celu powołanej przez Gminę, która wydała na to zgodę) oraz zezwoliła nam w 1998r na dostawienie przybudówki do budynku mieszkalnego łączącej się zgodnie z projektem z częścią mojego mieszkania wydzielonego synowi mającemu 4-osobową rodzinę (na to zgodę wydała też na piśmie sąsiadka, co jest załącznikiem dokumentacji budowlanej). Nadmieniam, że Gmina dała mi zgody na powyższe budowle, bo w podaniach motywowałam tym, że sasiedzi zajęli też grunt na piwniczkę ok. 6 m2 oraz ogródek o pow. 15m2 (jak mój garaż), a za przybudówkę jak było uzgodnione mieli postawić sobie komórkę i postawili blaszak (na ich podaniu na tą komórkę napisłam, że to w zamian za dobudówkę dla syna i zastrzegłam sobie prawo do ponownego zatwierdzenia położenia tej komórki na projekcie do celów budowlanych, lecz oni postawili blaszak w 2001r. bez zezwolenia czy zgłoszenia, a podanie było bez kopii. W 2001 r. po otrzymaniu ze starostwa zaświadczenia o ukończeniu dobudówki i naniesieniu jej na mapy geodezyjne- składam wniosek do KW o wpisanie dobudówki do mojej księgi lokalowej. W efekcie dostałam decyzję odmowną w 2003r, bo okazało się, że ziemia jest na współwłasności, a ja byłam przekonana, że to w ramach moich własnych udziałów, bo w zamian za budowle sąsiadów. Przy okazji w Wydziale KW zapytałam się, czy mogę dowiedzieć się, co nabyli sąsiedzi, bo ciągle od nas żądali oddania to komórki, to zamiany mieszkań itp. , a jak pytałam się w Gminie, to Gmina mówiła, że sąsiedzi nie nabyli nic naszego i mamy się tym nie martwić. Dowiaduję się jednak, że sąsiadom przy sprzedaży wydzielono lokal wraz z trzema przynależnymi pomieszczeniami obciążonymi naszym udziałem wspólnym . Nie zostałam o tym powiadomiona, a z KW dla całej nieruchomości nic nie wynikało, tylko, że nabyła lokal nr 1, który jako najemca miała prawo nabyć, ale tylko wg. moich dokumentów sprzedaży mógł być to lokal o pow. 53 m2 i składajacy sie z 3 izb mieszkalnych. Prosiłam sasiadkę na piśmie o ugodę i sporządzenie w formie aneksów do naszych umów, abyśmy wszystkie nasze użytkowane pomieszczenia ujęli w powierzchnię użytkową naszych lokali mieszkalnych (faktycznie wszystko mamy podzielone od lat), lecz odmówiła. Pisałam do Gminy o sprostowanie tej sprzedaży. Gmina wysłała nas do sądu. Pozew napisałam sama i pozwałam przede wszystkim Gminę i dodatkowo sasiadów, bo byli wymienieni w akcie i napisałam o unieważnienie umowy sprzedaży w części dot. powiększenia ich lokalu o pmieszczenia przynależne, co wpływa na ustalenie również wspólnych udziałów i o dopisanie do wszystkich lokali pomieszczeń użytkowanych tylko przez włascicieli lokali i urządzony na własny koszt. Sprawę przegrałam, choć miałam nawet 2 prawników. Pierszy prawnik po wyściu z pierwszej rozprawy powiedział, że przegramy i może wygaramy w apelacji, więc dałam mu dosłownie bukiet kwiatów i podziękowałam, bo nie chciałam tak długo życ w stresie. Wziełam prawnika z mojej byłej pracy, który rokował, że wygramy. Lecz później zmienił się.
W czasie procesu, gdy otrzymałam dokumenty sprzedaży lokalu sąsiadów, wykryłam, że w akcie sąsiadów Gmina oświadcza, że jest właścicielem całej nieruchomości zabudowanej bez praw osób trzecich, co jest nieprawdą, ba ja od 1982r. byłam właścicielem mieszkania nr 2 o pow. 79m2 i udziałów we wspólnej nieruchomości w wyskości 50 %, a od 2000r. mam już te udziały w nieruchomości wspólnej w wysokosci 59,17% (wg. mojej KW i KW dla całej nieruchomości), bo Gmina w 2000r. podpowiedzała mi, że mam źle obliczone udziały wspólne (miała w tym swój cel, bo sprzedała lokal sąsiadom i udział w nieruchomości wspólnej w wysokości 40,83 % i sasiedzi nie mogli założyć przy takiej sprzedaży dla swojego lokalu księgi KW, bo nie zamykały się one w 100%). Napisałam więc podanie do Gminy o przyznanie mi zgodnie z prawem brakujacych w/w udziałów w gruncie (mam jego potwierdzoną kopię). Aneksem notarialnym do starej umowy Gmina podwyższyła mi te udziały właśnie w 2000r., mówiąc, że muszą dokonać tego bezpłatnie, bo źle je poprzednio wyliczono. Jak na rozprawach wyszło najpierw Zarząd Gminy na posiedzeniu ustalił, że mi je sprzedadzą, a potem Wójt Gminy podpisuje Uchwałę o ich bezpłatnym mi przekazaniu - jednak tych protokołów z posiedzeń Zarządu Gminy nie dołączono do akt sprawy i teraz też juz inny Wójt na moje podania nie chce mi ich wydać, bo muszę udowodnić interes prawny (obecnie były członek Zarządu jest Przewodniczącym Rady i co mam robić?- pisma kieruję do Rady Gminy, a odpowiada Wójt Gminy)) pisze, że nie mam).
Wykryłam tez w akcie sasiadów, że jedna z wymienionych Uchwał w ich akcie była już wcześniej odwołana. Ponadto lokal według wymieninej w tym akcie Uchawły Rady Gminy miał być sprzedany dla najemcy, a z trzech pomieszczeń- przynajmniej dwa z nich nie są wymienione w piśmie z administracji opisującym co sąsiadka wynajmuje (nie dołączono do sprawy samej kopii umowy najmu, choć prosiłam Sąd, aby Gmina dołączyła wszystkie dokumenty sprzedaży). PONADTO wymieniony w akcie sasiadów nr decyzji o nowym niby podziale naszej całej nieruchomości według otrzymanego pisma z Powiatowego Biura Geodezji i Katastru dotyczy nie naszej działki lecz innej działki i to położonej w innej miejscowości. Mimo podnoszenia tych rzeczy w pozwie lub potem po wykryciu w pismach procesowych przegrałam sprawę, choć Sąd Apelacyjny też w uzasadnieniu wyroku pisze, że Gmina niezgodnie z art. 4 uowl wydzieliła lokal sąsiadom i zwolnił mnie tylko z kosztów apelacji, bo w ocenie Sądu do procesu doszło w związku z wadliwością działań pozwanej Gminy. Sąd teży uznał, że nie mam interesu prawnego, aby żądać ustalenia bezskuteczności umowy (wg stanowiska Gminy bezskuteczności), bo aneks był nieodpłatny i zwiększył mi udziały w częściach wspólnych nieruchomości.
Jednak aneks nie zmienia mojego paragrafu 2 starego aktu wymieniającego załaczone do tego aktu : wycenę całego budynku i rzuty technicznego lokali. Opis techniczny lokali potwierdza co nabyłam. Aneks natomiast nie zawiera nigdzie zdania o nowym podziale naszej nieruchomości. Zmienia tylko w par.3 starego aktu wysokośc udziału z 50 na 59,17%, W aneksie wręcz pisze, że pozostałe paragrafy pozostają bez zmian (czyli rzuty i opisy lokali). Ponadto obecnie wpisane powierzchnie obydwóch lokali nie dają po obliczeniach udziałów wpisanych w aktach notarialnych, gdyż ja mam wpisany lokal o pow.79m2 i 59,17% udział, sąsiedzi 55,90 m2 i 40,83%. Sasiadka ma zaniżone metry tak wpisanego lokalu, bo sama łazienka ma ok. 3,14m2, a na 3 pomieszczenia dodaje się tylko w jej akcie 2,90 m2. i rzeczoznawca zalicza w jej operacie szacunkowym i w protokole uzgodnień RÓWNIEŻ pokoje do pmieszczeń przynależnych, a do lokalu tylko pokój z łazienką. Przegrałamk, myslałam, ze będzie juz spokój. Minęło 3 lata i w kwietniu 2009r tym razem sąsiedzi wnieśli pozew o podział do użytkowania, wnosząc, że wszystko mamy nielegalne, że nie korzystają z przysługującego im udziału w nieruchomości wspólnej, a w ramach ugody sądowej zażądali w piśmie oddania mojej komórki położonej na posesji (zapłaciłam wg wyceny w starym akcie z 2 komórki, za61% udziału w budynku mieszkalnym wg m3), zażądali opuszczenia korytarza dolnego i piwnicy oraz zabraniem pieca c.o, (mam zgodę Zak..Kominiarskiego), zapłacenia za zabrane metry pod przybudówką i pod garażem kwoty 15tyś. zl. Ponadto żądają oddania udziału w strychu (50% strychu zajmujemy my pod pokoikami zrobionymi z regipsów, ale oni przed nami zrobili sobie jako pierwsi też pokoik z części użytkowanej swojej połowy strychu).
Warunki ugody sasiadów były nie do przyjęcia, bo korytarz, to jest moje jedyne wejście do mojego mieszkania położonego na I pietrze. Tak naprawdę może zajmuję więcej o ok. 2 lub 3%. udziału w nieruchomości działki o pow. 300 m2. czyli ok. 62 lub 63% zamiast 59,17%. Ostatecznie po dwóch rozprawach – ostatnia obyła się 11.01.2010 r. stanęło na tym (cytuję z protokołu sadowego): "Przewodniczący poinformował uczestników o konieczności ustalenia udziałów w nieruchomości wspólnej. Pełnomocnik wnioskodawczyni wnosi o zawieszenie postępowania i dodaje, iż nosi się z zamiarem wniesienia sprawy o ustalenie udziałów. Uczestniczka również wnosi o zawieszenie postępowania i podaje, że będzie chciała składać powództwo o uzgodnienie treści księgi wieczystej z rzeczywistym stanem prawnym. Przewodniczący poinformował uczestników aby uzgodnili swoje stanowisko i pouczył, że sprawa o uzgodnienie tresci księgi wieczystej jest szczególnym przypadkiem sprawy o ustalenie. Sąd postanowił: zakreślić uczestnikom termin 30 dni na złożenie powództwa. Teraz tę sprawę zawieszono do 3 m-cy.
Nie mogę znaleźć prawnika. Każdy odmawia ze względu na złożoność spawy. Jak ja mam napisać ten pozew sama? Może choć trochę ktoś coś podpowie. Chyba bezpieczniej jest założyć tym razem przedmiot sporu na 50tyś zł. Ich prawnik choć obiecał, nie złożył jeszcze pozwu. Być może, gdy ja złożę będzie dla mnie to jedyna szansa rozwiązania tego konfliktu ciągnącego się od 1999r. Gmina ponoć im powiedziała, że jak wykupią to mogą zrobić z nami co będą chcieli, bo jak sąsiedzi zobaczyli, że nam wyszły dwa ładne mieszkania chcą teraz zamiany się mieszkaniami lub zniszczyć wszystko. Nie jesteśmy bogaci, aby gdzieś wyjechać i urządzać się na nowo. Może ktoś mi pomoże, chociaż troszeczkę? Co dalej robić?
dommar jest off-line  
12-02-2010, 09:08  
BOHO
Stały bywalec
 
Posty: 7.283
Domyślnie RE: uzgodnienie stanu prawnego z księgi wieczystej z rzeczywistym stanem prawnym

skoro to sąsiedzi chcą coś zmienić, to niech oni założą sprawę....po co wychodzić przed szereg ?
BOHO jest off-line  
12-02-2010, 15:17  
dommar
Początkujący
 
Posty: 16
Domyślnie RE: uzgodnienie stanu prawnego z księgi wieczystej z rzeczywistym stanem prawnym

Mam już dosyć sądów. Ale jest jeszcze jedna sprawa. Sąsiedzi nie będą zainteresowani złóżyć pozew na 50 tyś. zł. i nie bede miała możliwości kasacji. Boje się, że Sąd może nie przeliczyć faktycznych udziałów jakie mamy na dzisiaj, tylko według aktu sąsiadów z 1999 weźmie pod uwagę tylko ich lokal 53m2+ powierzchnię 3 pomieszczeń spornych, ale już teraz powierzchnię prawidłową, co może im dodatkowo zwiekszyć udział w nieruchomości wspólnej, a mnie weźmie pod uwagę tylko lokal 79m2 bez takich pomieszczeń przynależnych. Maja wyrok Sądu. Boję się, że nawet Sąd nie uwzględni faktu, iż w moim akcie notarialnym z 1982r. mam wymienioną kwotę za którą zapłaciłam według opisu technicznego lokalu oprócz za mój lokal nr2 składający się z 5 izb mieszkalnych i za 50% udziału w ziemi również za 61 % udziału w budynku mieszkalnym wg.kubatury budynku oraz za 2 kmomórki położone na tej samej posesji, bo ich jednak nie wymieniono mi w tym akcie i w związku z tym w mojej KW lokalowej. Wtedy mój udział się zmniejszy bez doliczenia przez Sąd w powierzchnię mojego obecnie ujawnionego lokalu mieszkalnego takze moich użytkowanych od 30 lat pomieszczeń przynależnych i jednoczesnie Sąd nie uwzględni powiekszenia mi lokalu o przubudówkę dla syna. Ponadto nie wiem jaki rodzaj pozwu złożą i czy będzie Sąd też ustalał moje fakty. Czy mój pozew sformułowany w tytule mógłby doprowadzić do ujawnienia stanu faktycznego w KW. Nadmieniam jeszcze, że Gmina dała mi w 2003 r zaświadczenie, że lokal wydzielony synowi z mojego lokalu i urządzony razem z dobudówką i pokoikami na strychu spełania warunki samodzielnego lokalu i ma nadany Nr 2 a. Czy po pozwie sasiadów i decyzjach na ich korzyść mogłabym mieć wnieść nowy pozew?
dommar jest off-line  
Linki sponsorowane
Odpowiedz

Prawo nieruchomości, lokalowe i budowlane - Podobne wątki na Forum Prawnym
Wątek
§ ustalenie treści księgi wieczystej z rzeczywistym stanem prawnym - jw. Przed laty (1994) dokonano darowizny ziemi prawnie nalezacej do mnie (wyrok sadu 2009 r.) Czy darowizna ta w trakcie ustalania tresci ksiegi...
§ firmy regulacja stanu prawnego nieruchomości - Witam, czy zna ktos może firmę/kancelarię, która pomogłaby mi uregulować stan prawny gruntu rolnego? Chodzi o cale postępowaie sądowe. Czy ktoś...


Czasy w strefie GMT +1. Teraz jest 10:31.