M
magda4444
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 08.2010
- Odpowiedzi
- 20
Witam,
proszę o pomoc. Sprawa nie jest prosta. Dlatego proszę o poradę.
Mieszkamy razem z bratem w mieszkaniu, którego właściecielem jest ojciec
(było to mieszkanie komunalne i zostało wykupione co ważne po śmierci
naszej mamy). Ojciec po śmierci naszej mamy ożenił się po raz drugi i
po 3 - letniej przerwie wprowadzil sie ze swoją obecną żoną do
mieszkania (przez 3 lata mieszkał w mieszkaniu swojej obecnej żony).
Razem z bratem jesteśmy pełnoletni, płacimy za wszystko (czynsz, prąd,
itp), ojciec nas nie utrzymuje. Sprawa jest trudna z tego względu, że
ojciec i jego obecna żona są świadkami jehowy i po wprowadzeniu się
dali nam wybór, że albo się wyprowadzimy albo się podporządkujemy
zasadom świadków jehowy. Oboje z bratem jesteśmy katolikami tak jak
nasza zmarła mama. Sytuacja wygląda tak, że nikt nie ma prawa do nas
przyjść (nieważne czy to rodzina czy znajomi - ojciec albo wyrzuca ich
albo obraża, niejednokrotnie dochodzi do rękoczynów). Jesteśmy obrażani i zastraszani. Co wiecej ojciec oszukuje nas na opłatach za mieszkanie
(nie pokazuje aneksu, zawyża opłaty). Na pewno pojawią się komentarze,
że skoro jestesmy dorośli to czemu sie nie wyprowadzimy. Problem polega
na tym, że nie stać nas na kupno własnego mieszkania podobnie jak na
wynajem (wtedy opłaty wynosiłby powyżej 700 zł a nie tak jak teraz w
granicach 300 zł), co wiecej mieszkamy w tym mieszkaniu ponad 20 lat,
mieszkała tu również nasza mama. Teraz ojciec robi wszystko żeby nas
wyrzucić bo świadkowie jehowy nie mogą a raczej nie powinni mieszkać z
ludźmi z innego wyznania. Ojciec ma swoich "doradców" w postaci braci ze
zboru, którzy nie tylko nie widzą problemu w jego zachowaniu ale także
je aprobują. Czy ojciec jako właściel ma prawo wyrzucać każdego kto do
nas przyjdzie bo tak mu każe wyznanie? Czy my z bratem nie mamy żadnych
praw i nic nam nie wolno? Brat chodzi na rózne zmiany do pracy i często jest tak, że wiedząc, że go nie będzie boję się wracać do domu. Bardzo proszę o pomoc.
proszę o pomoc. Sprawa nie jest prosta. Dlatego proszę o poradę.
Mieszkamy razem z bratem w mieszkaniu, którego właściecielem jest ojciec
(było to mieszkanie komunalne i zostało wykupione co ważne po śmierci
naszej mamy). Ojciec po śmierci naszej mamy ożenił się po raz drugi i
po 3 - letniej przerwie wprowadzil sie ze swoją obecną żoną do
mieszkania (przez 3 lata mieszkał w mieszkaniu swojej obecnej żony).
Razem z bratem jesteśmy pełnoletni, płacimy za wszystko (czynsz, prąd,
itp), ojciec nas nie utrzymuje. Sprawa jest trudna z tego względu, że
ojciec i jego obecna żona są świadkami jehowy i po wprowadzeniu się
dali nam wybór, że albo się wyprowadzimy albo się podporządkujemy
zasadom świadków jehowy. Oboje z bratem jesteśmy katolikami tak jak
nasza zmarła mama. Sytuacja wygląda tak, że nikt nie ma prawa do nas
przyjść (nieważne czy to rodzina czy znajomi - ojciec albo wyrzuca ich
albo obraża, niejednokrotnie dochodzi do rękoczynów). Jesteśmy obrażani i zastraszani. Co wiecej ojciec oszukuje nas na opłatach za mieszkanie
(nie pokazuje aneksu, zawyża opłaty). Na pewno pojawią się komentarze,
że skoro jestesmy dorośli to czemu sie nie wyprowadzimy. Problem polega
na tym, że nie stać nas na kupno własnego mieszkania podobnie jak na
wynajem (wtedy opłaty wynosiłby powyżej 700 zł a nie tak jak teraz w
granicach 300 zł), co wiecej mieszkamy w tym mieszkaniu ponad 20 lat,
mieszkała tu również nasza mama. Teraz ojciec robi wszystko żeby nas
wyrzucić bo świadkowie jehowy nie mogą a raczej nie powinni mieszkać z
ludźmi z innego wyznania. Ojciec ma swoich "doradców" w postaci braci ze
zboru, którzy nie tylko nie widzą problemu w jego zachowaniu ale także
je aprobują. Czy ojciec jako właściel ma prawo wyrzucać każdego kto do
nas przyjdzie bo tak mu każe wyznanie? Czy my z bratem nie mamy żadnych
praw i nic nam nie wolno? Brat chodzi na rózne zmiany do pracy i często jest tak, że wiedząc, że go nie będzie boję się wracać do domu. Bardzo proszę o pomoc.