B
bxr
Użytkownik
- Dołączył
- 08.2012
- Odpowiedzi
- 52
Jak zachować się, jeśli u mnie w łazience nic się nie działo i nie wiem, czy jestem sprawcą zalania, a sąsiad przychodzi, pokazuje małą plamę u siebie i chce pisma, że ja stwierdzam, że go zalałem?
Ponieważ mieszkanie ma ubezpieczenie wraz z OC (Warta), a sąsiad też ubezpieczony, poprosiłem aby zgłosił sprawę do swojego (PZU) i niech oni się do mnie zgłoszą i np. niech to stwierdzi rzeczoznawca.
4 lata temu zalałem tego samego sąsiada, wtedy faktycznie to byłem ja, bo rozkręciłem coś w brodziku (teraz nic takiego nie robiłem). Zachował się nie fair - mieliśmy się rozliczyć polubownie. Jako, że wezwał znajomego fachowca który wycenił straty 4x tyle co ubezpieczyciel, podziękowałem fachowcowi, jako że był bardzo drogi, i kazałem zgłosić sprawę ubezpieczycielowi. PZU mu dało ok.400 zł, ode mnie nikt nic nie chciał.
Teraz już sam nie wiem, czy sąsiad chce wyciągnąć oświadczenie i dane by mieć kolejny "remont łazienki gratis" czy coś u mnie jest nie tak.
Czy mogę po prostu nie dawać mu moich danych i niech się bawi ze spółdzielnią i jego PZU?
Jeszcze jedno pytanie - czy stroną w takiej sprawie jest spółdzielnia? Mieszkania spółdzielcze-własnościowe. Tłumaczę sąsiadowi, że najszybciej będzie, jak zgłosi problem do ubezpieczyciela, a ten w atmosferze grozy sugeruje, że będzie mnie nachodzić spółdzielnia i "stwierdzać!" zalanie. Czy muszę spółdzielnię w takiej sprawie wpuszczać (są niekompetentni, więc są gotowi zrobić wszystko co mieszkańcy im nakażą)?
Ponieważ mieszkanie ma ubezpieczenie wraz z OC (Warta), a sąsiad też ubezpieczony, poprosiłem aby zgłosił sprawę do swojego (PZU) i niech oni się do mnie zgłoszą i np. niech to stwierdzi rzeczoznawca.
4 lata temu zalałem tego samego sąsiada, wtedy faktycznie to byłem ja, bo rozkręciłem coś w brodziku (teraz nic takiego nie robiłem). Zachował się nie fair - mieliśmy się rozliczyć polubownie. Jako, że wezwał znajomego fachowca który wycenił straty 4x tyle co ubezpieczyciel, podziękowałem fachowcowi, jako że był bardzo drogi, i kazałem zgłosić sprawę ubezpieczycielowi. PZU mu dało ok.400 zł, ode mnie nikt nic nie chciał.
Teraz już sam nie wiem, czy sąsiad chce wyciągnąć oświadczenie i dane by mieć kolejny "remont łazienki gratis" czy coś u mnie jest nie tak.
Czy mogę po prostu nie dawać mu moich danych i niech się bawi ze spółdzielnią i jego PZU?
Jeszcze jedno pytanie - czy stroną w takiej sprawie jest spółdzielnia? Mieszkania spółdzielcze-własnościowe. Tłumaczę sąsiadowi, że najszybciej będzie, jak zgłosi problem do ubezpieczyciela, a ten w atmosferze grozy sugeruje, że będzie mnie nachodzić spółdzielnia i "stwierdzać!" zalanie. Czy muszę spółdzielnię w takiej sprawie wpuszczać (są niekompetentni, więc są gotowi zrobić wszystko co mieszkańcy im nakażą)?
Ostatnia edycja: