Problem z sąsiadem

  • Autor wątku Autor wątku tyla77
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
T

tyla77

Nowy użytkownik
Dołączył
09.2009
Odpowiedzi
27
Witam!
Od kilku lat moja mama ma problem z sąsiadem,który ma działkę(rolną)obok naszej i co roku wchodzi coraz bardziej na jej ziemię.Juz wcześniej zamówiliśmy geodetę,aby przy jego obecności dokładnie pokazać sąsiadowi gdzie kończy się jego działka-oczywiście nie podziałało,a słupek graniczny został wykopany.
Od niedawna razem z mężem zamieszkaliśmy u mamy i chciałabym zająć się tym,nie łamiąc w żaden sposób prawa.
Ponownie wezwałam geodetę,który ponownie wkopał słupek w odpowiednim miejscu.Okazało się,że wierzba energetyczna,którą posadził sąsiad rośnie ponad 3 m na naszej ziemii i rozrasta się (rosnąc w bok) do tego stopnia,że w sumie zajmuje pięć metrów.Nie mam możliwości dojść do jabłonki,ani w jakikolwiek inny sposób zagospodarowac tej części.Dodam,że w miarę jak wierzba się rozrasta zajmuje coraz więcej miejsca.
Moje pytanie to,czy jest w prawie jakiś artykuł mówiący o tym,że sadząc drzewa lub krzewy,które się rozrastają należy je posadzić w jakiejś konkretnej(jeśli tak to w jakiej)odległości od miedzy???
Do sąsiada nie docierają żadne prośby więc mam zamiar wysłać do niego pismo,w kórym dam czas na wycięcie wierzby z mojej działki(w innym przypadku zrobięto sama)i chciałabym poinformować go o zasadach sadzenia tego rodzaju drzew.
Z góry przepraszam za tak obszerny opis sprawy i pozdrawiam.
 
W odpowiedzi na Pani pytanie wklejam artykuł Rzeczpospolitej, który może pomóc:

Drzewa trzeba sadzić tak, by nie przeszkadzały sąsiadowi

Nie ma przepisów, które ustalałyby w jakiej odległości od granicy działki można sadzić drzewa lub krzewy. Jednakże sadząc drzewa czy krzewy, powinniśmy wybrać taką odległość, by rośliny te, rosnąc, nie przekroczyły granicy posesji.


Właściciel działki bowiem musi się liczyć z sąsiadem i powstrzymywać od działań zakłócających mu korzystanie ze swej własności. W prawie cywilnym, inaczej niż budowlanym w odniesieniu do budowli i urządzeń, takich jak np. szamba, nie ma przepisów wskazujących, w jakiej odległości od granicy wolno sadzić drzewa i krzewy.

Nie oznacza to, że właściciel zacienianego gruntu jest całkowicie bezradny. Wolno mu podejmować działania, na jakie pozwalają przepisy tzw. prawa sąsiedzkiego. Tak więc art. 150 kodeksu cywilnego upoważnia właściciela gruntu do obcięcia i zachowania dla siebie korzeni przechodzących z sąsiedniego gruntu. To samo dotyczy gałęzi i owoców zwieszających się z sąsiedniego gruntu. Powinien jednak wcześniej wyznaczyć odpowiedni termin do ich usunięcia. Dopiero jeśli sąsiad tego nie zrobi, wolno mu przystąpić do obcięcia zwieszających się gałęzi i owoców.

Żaden przepis nie mówi wprost, którego z sąsiadów obciążają koszty tych operacji. Trzeba jednak uznać, że właściciela drzew. Sadząc bowiem drzewo czy krzew, powinien zadbać o to, by nie przekraczały one granicy jego działki. Płynie z tego obowiązek sadzenia ich w odpowiedniej odległości od granicy posesji.

Usunięcie gałęzi, a zwłaszcza korzeni, może doprowadzić do uschnięcia drzewa czy krzewu. Skoro jednak właściciel gruntu, na który one przechodziły, skorzystał z prawa do ich usunięcia, nie będzie ponosił odpowiedzialności za tę szkodę.

Prawnicy jednakże zaznaczają, że usuwanie korzeni, gdy drzewo czy krzew nie zakłócają korzystania z sąsiedniej nieruchomości, byłoby nadużyciem tego prawa.

Dodać trzeba, że właścicielowi gruntu wolno zawsze na swej nieruchomości zakładać instalacje, wykonywać potrzebne roboty, choćby w ich wyniku sąsiad poniósł szkodę. Jeśli przeprowadził te roboty zgodnie z przepisami, jeśli jego działania nie są np. szykaną, to sąsiadowi żadna rekompensata się nie należy. Jeśli usunięcie korzeni przekraczających granicę i zwieszających się gałęzi niewiele pomogło, bo np. drzewo jest bardzo wysokie i silne, można na podstawie art. 144 k.c. wystąpić przeciwko sąsiadowi do sądu. Przepis ten nakazuje właścicielowi nieruchomości powstrzymywanie się przy wykonywaniu swego prawa własności od działań, które zakłócałyby korzystanie z nieruchomości sąsiednich ponad przeciętną miarę, wynikającą ze społeczno-gospodarczego przeznaczenia nieruchomości i stosunków miejscowych.

Takim zakłóceniem jest także nadmierne zacienienie czy wyjałowienie ziemi powodujące, że sąsiad nie może korzystać ze swej działki w dotychczasowy sposób, np. sadzić takich roślin jak poprzednio. Sąd może nakazać usunięcie drzew i krzewów albo takie ich przycięcie, by nie przeszkadzały sąsiadowi.
 
Bardzo dziękuję za pomoc i pozdrawiam serdecznie.
 
tyla77 napisał:
Witam!

Do sąsiada nie docierają żadne prośby więc mam zamiar wysłać do niego pismo,w kórym dam czas na wycięcie wierzby z mojej działki(w innym przypadku zrobięto sama)
Wierzba rosnąca na twojej ziemi jest twoja własnością a że koszt założenia plantacji wierzby to chyba 50tyś za hektar to raczej powinnaś się cieszyć.
Może lepiej poszukaj odpowiedniego pieca ;)
 
Po napisaniu we wrześniu pierwszego postu jeszcze raz przeprowadziłam rozmowę z sąsiadem (chyba niepotrzebnie) prosząc grzecznie o usunięcie wierzby.Obiecał,że zrobi to jak tylko opadną liście.Liście opadły i dalej nic.
Chciałam zapytać,czy jeśli wyślę mu teraz pismo,w którym zaznaczę,że zgodnie z odpowiednim artykułem,wyznaczam mu termin,w którym ma usunąć wierzbę z mojej działki,w innym razie zrobię to sama,i tak też zrobię,a on później będzie mi robił problemy bo jest do tego zdolny...jak udowodnię,że takowe pismo wysłałam???Wystarczy zaznaczyć,że jest sporządzone w dwóch egzemplarzach???
 
Powrót
Góra