A
andrej999
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 02.2009
- Odpowiedzi
- 2
Witam,
zorientowałem się, że mam w pracy na komputerze program szpiegowski Uplook Agent (zainstalowany przez pracodawcę - bez wątpienia). Program ten umożliwia, oprócz wielu funkcji zwiekszających bezpieczeństwo w siecie i zdalny audyt ora kontrolę nielegalnego oprogramowania, także przeglądanie mojego pulpitu, ottwieranie, edycję i kasowanie moich plików, wgląd w pocztę, otwieranie wszystkich programów itp, itd. Rozumiem, że pracodawca usdostępnia mi komputer do pracy, i do tego powinien byc używany, jednak zakres możliwości programu uderza chyba w podstawowe prawo do prywatności gwarantowane przez konstytucję? Z tego co wiem, pracodawca może instalować takie oprogramowanie, ale raczej powinien poinformować o tym pracownika (i wtedy pracownik nie może się nie zgodzić , ale przynajmniej jest poinformowany). Co najbardziej mnie irytuje, to to, że wgląd w moją pracę ma nie mój bezpośredni przełożony, ani jego przełożony, ani główny dyrektor, lecz towarzystwo z działu IT, które kompletnie nie jest zorientowane kto czym się powinien zajmować, a juz na pewno nie powinni mieć dostępu do prywatnych danych. Instytucja jest państwowa, grubo ponad 300 pracowników.
Czy to jest do końca legalne?
zorientowałem się, że mam w pracy na komputerze program szpiegowski Uplook Agent (zainstalowany przez pracodawcę - bez wątpienia). Program ten umożliwia, oprócz wielu funkcji zwiekszających bezpieczeństwo w siecie i zdalny audyt ora kontrolę nielegalnego oprogramowania, także przeglądanie mojego pulpitu, ottwieranie, edycję i kasowanie moich plików, wgląd w pocztę, otwieranie wszystkich programów itp, itd. Rozumiem, że pracodawca usdostępnia mi komputer do pracy, i do tego powinien byc używany, jednak zakres możliwości programu uderza chyba w podstawowe prawo do prywatności gwarantowane przez konstytucję? Z tego co wiem, pracodawca może instalować takie oprogramowanie, ale raczej powinien poinformować o tym pracownika (i wtedy pracownik nie może się nie zgodzić , ale przynajmniej jest poinformowany). Co najbardziej mnie irytuje, to to, że wgląd w moją pracę ma nie mój bezpośredni przełożony, ani jego przełożony, ani główny dyrektor, lecz towarzystwo z działu IT, które kompletnie nie jest zorientowane kto czym się powinien zajmować, a juz na pewno nie powinni mieć dostępu do prywatnych danych. Instytucja jest państwowa, grubo ponad 300 pracowników.
Czy to jest do końca legalne?