przemoc psychiczna - Forum Prawne

 

przemoc psychiczna

Witam, Zwracam się z..sama nie wiem czym. Nawet nie wiem od czego zacząć, chyba od początku. Poznałam się ze swoim partnerem ponad 4,5r temu, mamy 2,5letnia corkę. mieszkamy ze sobą rowniez od 2,5r. jak dzis ...



Wróć   Forum Prawne > Pomoc prawna z zakresu prawa prywatnego > Prawo cywilne > Prawo rodzinne i opiekuńcze

Prawo rodzinne i opiekuńcze - aktualne tematy:

  • § Przymusowe leczenie alkoholicz...
    Witam,moja mam pije od śmierci taty (8 lat) Nie ma miesiąca w którym byłaby trzeźwa.Zawsze gdy przyjdzie renta albo...
  • § odebranie praw , brak kontaktu
    Witam . Pięć lat temu urodziłam córkę . Trzy miesiące po tym rozeszłam się z jej ojcem. Nie jesteśmy po...
  • § rozwód
    Po 35 latach wreszcie zdecydowałam się na rozwód z człowiekiem ,który od bardzo dawna jest uzależniony od alkoholu...

 
25-02-2010, 15:19  
miniam1986
Początkujący
 
Posty: 1
Domyślnie przemoc psychiczna

Witam,
Zwracam się z..sama nie wiem czym. Nawet nie wiem od czego zacząć, chyba od początku. Poznałam się ze swoim partnerem ponad 4,5r temu, mamy 2,5letnia corkę. mieszkamy ze sobą rowniez od 2,5r. jak dzis pamietam nasza pierwsza klotnię, chcialam spotkac się z kolezankami z liceum i pojsc gdzies poprostu wieczorem.uslyszalam"wolisz kolezanki ode mnie".wiele razy klocilismy sie o tzw pierdoly, po czym mnie zostawial, po kilku dniach jednak sie odzywal i wracalismy do siebie.potem zaszlam w ciaze, bylismy razem niecale 1,5r.w ciazy oczywiscie tez nieraz zostawial mnie,bo cos mu nei pasowalo, bo cos chcialam zrobic po swojemu i to bylo mu strasznie nie na reke.pamietam jak mowil "nie mysl sobie ze bede z toba tylko i wylacznie dlatego ze mamy dziecko".plakalam, blagalam,zostal.i tak trwamy do dzis. ciaze wspominam bardzo ciezko,ja w 8mym mies ciazy, on w pracy za granica (kierowca tira),martwilam sie ze sie nie odzywa,pisalam, dzwonilam.w koncu dostalam smsa"mialem w aucie dziwke".oczywiscie nie wierzylam.a jednej z tras wrocil dzien przed porodem, oczywiscie obrazony.na porodowke jechalam ze skierowaniem,co zrobil,odwizol mnie do szpitala i pojechal do siebie na osiedle,dopiero gdy jego matla zadzwonila po niego,przyjechal.po porodzie zamieszkalam z nim i jego rodzicami(cala ciaze mieszkalam u rodzicow).jego oczywiscie ciagle nie bylo,ja z niemowlakiem i jego rodzice(zupelnie obcy mi ludzie) na dwoch pokojach.prosilam wynajmij cos,nawet 28m,bylebysmy byli sami,mlodzi powinni przeciez mieszkac sami,a on jest typowym synem mamusi,mimo iz ma starszego brata.pytalam nieraz czy moge wyjsc gdzies z kolezanka,w koncu nigdzie nie chodzilam cala ciaze i wczesniej tez nie, bo mi nie wolno.zadnych znajomych,jedynie moglam jezdzic do mamy i to wszystko,a i tak musialam wracac do domu co do minuty.w koncu po pol roku kupil dom,razem z rodzicami,mieszkamy tu 2lata,my z dzieckiem u gory,jego rodzice na dole.nawet nie wiem jak to rozpisac,nie wolno mi korzystac jak on jest w domu z telefonu,z komputera, rodzice sie martwia,tata wydzwania a ja nawet nie moge odebrac bo jak on zobaczy moj telefon to go wyrzuci.nieraz wyrzucal moje prywatne rzeczy,kiedys wyrzucil mi na smieci komputer,a w piecu spalil moje slowniki i wszystkie notatki z licencjatu,wyrzucal lekarstwa,kosmetyki,nawet ubrania.gdy mieszkalismy jeszcze wczesniej w mieszkaniu jego rodzicow,gdy mala nie miala jeszcze 3 mies,zadzwonil z trasy gdy sie poklocilismy i kazal mi sie spakowac i do jego powrotu sie wyprowadzic.tak wiec spakowalam siebie i dziecko i pojechalam do kuzyna.on i jego matka rozpowiedzieli po jego rodzinie ze ja zla i niedobra zabralam dziecko i sie wyprowadzilam.wrocilam po 3tyg bo mnie zastraszyl ze zabierze mi dziecko albo gdy ona bedzie u niego to mi jej po poprostu nie odda a mnie nawet nie wpusci do swojego domu.teraz gdy mieszkamy w tym domu,bylo wiele klotni tez o bzdury,jak sie obrazil,potrafil milczec 2,3 tygodnie.nie wolno mi bylo slowem sie odezwac,obejrzec nic w tv,gdy powiedzialam cos nie tak co mu sie nie spodobalo,zawsze slyszalam(prosze mi wybaczyc!)"wypierdalaj" i mase innych wyzwisk.nieraz szarpal mnie i ciagnal na sile w kierunku schodow by mnie wypchnac.raz po kursie na prawo jazdy kolega odwiozl mnie do domu i poszlam z nim sie przejsc w zamian i pogadac,tak o.znalizmy sie dosc dlugo.ktos z jego rodziny widzial mnie z tym chlopakiem i doniosl mu. gdy wrocil,dal mi godzine na spakowanie rzeczy i mnie wyrzucil.oczywiscie mala zostawil na dole u matki tak ze nawet nie widzialam jej, nie bylo zadnej mowy o tym by dziecko bylo ze mna.poszlam wtedy na policje,.powiedzieli,ze mam isc sie pogodzic z chlopakiem a nie prosic policje by poszli ze mna po dziecko.nie mamy slubu,mala ma jego nazwisko,jednak jestesmy zameldowane u moich rodzicow,on nigdy nie wspoinal o zameldowaniu,wrecz przeciwnie,zawsze powtarzal ze mnie tu nie zamelduje,bo przeciez nawet jak mnie wyrzuci bede mogla tu wrocic. po tym jak wyrzucil mnie z domu sama,pozwolil mi wrocic po 3 tyg.oczywiscie musialam go przeprosic ze widzialm sie z kolega,bo jak tak moglam,zdradzilam go przez to.zawsze musialam byc podporzadkowana temu co on kaze,sprzatalam wtedy gdy on kazal,nawet jak sie uczylam musialam wszystko rzucic by robic to co on kaze.co wiecej nawet podczas nauki potrafil wyjac mi wtyczke z kontaktu i zabronic wlaczac komputer.codzien slysze mase wyzwisk,strasznie sie boje ze w koncu posunie sie dalej,jestem zastraszona,nawet nie moge zadzwonic do matki czy ojca w ciagu dnia gdy on jest w domu,nieraz tez jak wyjezdza kaze mi wylaczyc moj prywatny telefon i sprawdza dzwoniac czy na pewno jest wylaczony.w tym czasie mam wlaczony tylko telefon z nr ktory on mi zostawia zeby sie ze mna kontaktowac.nie dam rady tu opisac wszystkiego,gdyz musialabym pogrzebac porzadnie w pamieci. jedno jest wazne,w koncu nie wytrzymalam.w pazdzierniku zeszlego roku gdy wracal z trasy do domu,ja przyjechalam od rodzicow,spakowalam najwazniejsze rzeczy dziecka i swoje i pojechalam do rodzicow.postanowilam odejsc i nigdy nie wracac. zatrzymalam sie u rodzicow na 2 tyg,potem poszlam mieszkac do kuzyna,ktory nie mial zadnych problemow zwiazanych z tym bym tam mieszkala tak dlugo jak zechce.pewna swoich dzialan od razu poszlam do adwokata,mialam prace,z polecenia wybralam najlepsza kancelarie od spraw rodzinnych w trojmiescie.adwokat polecal bym nie dopuszczala go do sprawy do dziecka,uznalismy,ze tak bedzie lepiej ze wzgl bezpieczenstwa bo on zdolny byl zabrac dziecko do siebie,zamknac drzwi i nie oddac mi malej.czas mijal,zaczelam ukladac powoli zycie na nowo,skupilam sie na pracy,studiach(studiuje na 2panstwowych uczelniach) i oczywiscie wychowywaniu malej tak by niczego jej nie zabraklo z powodu naszego rozstania. po jakims czasie jednak uznalam ze moj byly partner powinien miec kontakt ze mna w spr corki,wiec dalam mu swoj nr telefonu.wtedy sie zaczelo,ze "spierdolilam z dzieckiem jak zlodziej",zaczal kontrolowac kazdy moj ruchmgdzie jestem,co robie,ktos z jego znajomych jak rowniez on sam,jezdzili za mna po miescie,szpiegowali mnie w drodze na uczelnie i do domu,robili zdjecia mojego samochodu pod praca(zajmowalam sie internetowa sprzedaza roznych drobiazgow,wiec dla niego auto stojace o godz 18 pod praca bylo "kurestwem",a ja poprostu w czasei gdy mala siedziala u moich rodzicow lub byla u niego dobrowolnie na widzeniach,zaby zarabiac na zycie by nam niczego nie brakowalo,siedzialm w pracy gdyz bylam na prowizji wiec im wiecej sprzedane tym wiecej dla mnie).dni mijaly dostawal mala na weekendy w tym czasie strasznie mnie namawial bym tez przyjechala.w koncu,wiem ze zle zrobilam,uleglam i pojechalam do niego do domu.i to byl moj najwiekszy blad.to bylo 3dni przed sprawa o alimenty.wtedy tez dowiedzialam sie ze zalozyl mi sprawe o odebranie mi praw rodzicielskich.oboje postanowilismy wrocic do siebie i wycofac te sprawy z sadu.ja jednak,przyznaje,zrobilam to tylko i wylacznie ze strachu ze naprawde zabierze mi mala.bylam wtedy kompletnie "zielona" w tym temacie. sprawe o alimenty wycofalam,on sprawe o odebranie mi praw rowniez.niestety owe pismo do mnie dotarlo a w nim..zrobil ze mnie spoleczny element,ze jako byla modelka(kiedys wzielam udziel w jednym konkursie na miss czegos tam)przesadnie dbam o wyglad(jak kazda kobieta raczej przecietnie,poprostu sie maluje i zawsze wygladam naturalnie), ze opiekowalam sie dzieckiem tylko miesiac po porodzie(w rzeczywistosci siedzialam z mala non stop, jak miala 3mies poszlam na 3rok studiow wieczorowych,te 3h 3razy w tyg siedziala z mala jego matka),ze jego dziecko chodzi przy mnie glodne i brudne!!!i ze jego rodzice nie mogli na to patrzec i zamiast mnie zajmowali sie dzieckiem.jest to kompletna bzdura,dbam o swoje dziecko i zawsze dbalam jak kazda normalna matka,wiadomo ze dziecko sie brudzi,nigdy nie bylo przeze mnie zaniedbane ani glodne!co wiecej,wiadomo mala nie miala jeszcze roku,oni wszyscy zaczeli narzekac ze ja nie pracuje,tak wiec zatrudnilam sie w kancelarii prawniczej na asystenckim stanowisku.potem zmienilam prace na lepsza i potem znow.i tak zachowalam ciaglosc pracy przez prawie 2lata do czasu az firma upadla,to bylo w czerwcu zeszlego roku.w tym pismie bylo napisane ze nie zajmowlaam sie dzieckiem,ale nie bylo podane co w tym czasie robilam,a mala siedziala z jego matka na zmiane z opiekunka"dla oszczednosci",tak mowila zawsze babcia mojej corki.jak sie okazalo,postanowili to wykorzystac. napisal jeszcze ze jestem wrogo nastawiona do dziecka,ze moja matka jest czynna alkoholiczka(czasem lubi wypic ale nie przesadzajmy),ze ja jestem niezrownowazona psychicznie.i wiele innych.nie dodal ze sie realizuje,wkrotce zdaje egzamin na tlumacza przysieglego,ze studiuje tez na Akademii Marynarki Wojennej,ze mam prace i spelniam sie i zyciowo i zawodowo.Wiem ze to nie czyni ze mnie lepszej matki,ale jakl podajac te wszystkie powody chcial to dodatkowo udowodnic(podal swiadkow rodzicow,wspomniana opiekunke i tego chlopaka co mnie widzial z moim kolega na spacerze) i odebrac mi prawa do dziecka?jak adwokat mogl napisac taki stek bzdur?tylko dlatego ze on jej zaplacil?po rodzinie zalatwil sobie adwokata z policji i upieral sie ze odebralby mi mala.nawet zaplacil za badanie wiezi malej ze mna i z nim oraz zlozyl pismo by zbadal mnie psycholog.wiele jeszcze nieprzyjemnych rzeczy umiescil w tym pismie. gdy wrocilam do niego,odwiedzila nas Pani Kurator z Sądu.potem okazalo sie ze owszem,jego sprawa jest wycofana,ale owa sprawa poszla do sadu z urzedu.nic przez to nie zrozumialam,w dodatku,ze wezwanie dostal tylko on,ja nic.jednak gdy przyszlo do rozprawy,okazalo sie ze Sedzia sie rozchorowal. co wiecej,kazal mi rzucic prace,wiec od stycznia nie pracuje,nie podobalo mu sie to ze pracuje "w internecie".odeszlam z pracy bo balam sie ze mnie wyrzuci z domu znowu bez malej,wiec sie podporzadkowalam.wciaz szukam pracy,jednak bezskutecznie,w koncu powiedzialam mu ze pojde pracowac jako kelnerka bo musze miec pieniadze,za jedna uczelnie place 500zl miesiecznie za druga 1000zl co drugi miesiac/powiedzial ze mam to sobie wybic z glowy ze do zadnej pracy nie pojde tego typu,bo on sobie nie zyczy."mozesz isz zapier... do biedronki".powiedzialm ze to praca tymczasowa,teraz jestem kompletnie bez zlotowki.nic to nie dalo.nie wolno mi z nim dyskutowac,musze byc calkowicie podporzadkowana,.on gdy jest w trasie dzwoni przed dobranocka by przypomniec bym dziecku wlaczyla,dzwoni po by spytac mnie co bylo,chyba robo to celowo.dzwoni nawet z poludnia Polski by powiedziec mi ze np o 18:30mam byc w domu gdy wracam od rodzicow.tez ostatnio zabronil mi do nich jezdzic"bo wracam wrogo nastawiona".oczywiscie rodzice wciaz powtarzaja mi jak moglas tam wrocic jestes z facetem ktorego sie boisz.a ja owszem,jestem z nim,bo boje sie odejsc,w dodatku nie mam pracy,chyba o to mu chodzilo, przeszkadzalo mu ze jestem niezalezna.teraz siedze w domu i co mi pozostaje tylko sluchac co on mowi,robic co kaze i nie wyrazac swojego zdania.dodatkowo powiedzial mi jeszcze,ze powinnam przestac sie uczyc,przeszkadza mu to ze mam znajomych,ze wychodze w weekendy na uczelnie gdy on jest w domu.on sam zostawia wtey dziecko u matki i albo jezdzi do kolegow albo szpieguje mnie czy jade na pewno na zajecia.chcialabym od niego odejsc,teraz juz jestem pewna ze popelnilam wielki blad,rodzice sie ode mnie odwracaja,choc wspieraja, mysle ze chca mi dac do zrozumienia ze zle postepuje bedac z nim.nie mam jednak pracy,nie wynajme mieszkania,a do rodzicow nie pojde na stale bo nie ma u nich miejsca,maja dw apokoje i 14letnie dziecko,moja siostre.strasznie boje sie nawet po zgodzie mu powiedziec sluchaj umowmy sie po ludzku,chcialabym odejsc.wiem ze od razu wyladowalabym za drzwiami.kiedys,gdy wrocilam z uczelni,nie wpuscil mnie do domu,bo pojechalam na zajecia SWOIM samochodem,mimo iz on kazal mi jechac pociagiem. jest mi strasznie zle,co wieczor siedze iplacze i jestem juz bezradna,wiem ze gdy odejde,pismo znow sie pojawi,a przeciez jestem normalna matka,mam 24 lata,nie pije,nie biore narkotykow,czasem dla towarzystwa zdarza mi sie na uczelni zapalic.czy to ze chce sie uczyc by miec dobra prace skresla mnie jako matke?przeciez robie to wszystko po to by zapewnic malej wszystko co niezbedne a takze przyszlosc,zeby miala z kogo brac przyklad.nie wiem co mam zrobic,moja przyjaciolka,jedyna osoba,ktora sie jeszcze ode mnie nie odwrocila,mowi ze powinnam zglosic sie do psychologa.jednak co bedzie,gdy on sie o tym dowie.. teraz musze konczyc i wylaczyc szybko komputer bo on niedlugo wroci do domu a nawet nie wie ze mam internet,chowam go zawsze zanim on wroci.byc moze dla Was to co napisalam nie jest problemem,z pewnoscia ludzie maja gorsze,ale prosze,pomozcie.nie wiem co mam ze soba zrobic i zaczyna do mnie docierac ze zaczynam rujnowac sobie zycie.Sobie i mojemu dziecku ;( nienawidze tego czlowieka z calego serca jednak wiem ze wszedzie mnie odnajdzie,gdy nie bylismy razem wiedzial o kazdym moim kroku,nie wiem jakim sposobem.chce miec normalne zycie.Zwykle,szare,ale spokojne. i byc z kims kogo nie bede sie bac,nie bedzie mnie zastraszal,zabranial wychodzic z domu lub do niego wracac ;( teraz boje sie doslownie wszystkiego,gdy ide w kierunku jego domu zawsze zastanawiam sie czy aby na pewno do niego wejde...i zastanawiam sie,kogo tak naprawde ten Psycholog Sądowy powinien przebadac bo dalam sobie wmowic ze to ze mna jest cos nie tak,ze ja jestem beznadziejna,ze gdybym byla lepsza,on bylby inny.ale tak nie jest.czasem zachowuje sie jak psychol,chowam sie po katach ale i tak z kazdego zawsze mnie wyciaga.sama mysl o tym wywoluje strach.
Pozdrawiam,
M.
miniam1986 jest off-line  
25-02-2010, 16:04  
julia_myszka
Użytkownik
 
Posty: 104
Domyślnie RE: przemoc psychiczna

mniam opisałaś straszną historię.
Jak dla mnie pierwsze co to wyprowadź się od niego. Możesz iśc do rodziców swoich pomieszkać chwile znaleźć pracę i zacząć od nowa. Na Twoim miejscu zrobiłabym trzy rzeczy:
1. Poszłabym do psychologa, który uświadomi Cie w Twoim przekonaniu, by odejść od niego
2. Poszłabym na Policję, zgłosiła przemoc w domu - znęcanie psychiczne nad Tobą
3. Poszłabym do adwokata z powrotem, by wystąpić o alimenty i postarać się o ograniczenie praw rodzicielskich.
Musisz się odciąć. Nikt przy zdrowych zmysłach nie pozwoli by mała mieszkała z NIM szczególnie, że wykazujesz cechy dobrej matki, która chce zapewnić dziecku dobry byt.
Do dzieła dziewczyno!!
julia_myszka jest off-line  
25-02-2010, 16:38  
Grenada
Stały bywalec
 
Posty: 3.310
Domyślnie RE: przemoc psychiczna

miniam
Wyprowadź się do kuzyna i zacznij szukać pracy
Na policję, jak mówi myszka - zgłoś przemoc i że się się wyprowadzasz

Nie daj się zastraszać kierowcy TIRa, dziewczyno.
Tak dobrze sobie radzisz. Uczysz się, pracujesz, dbasz o siebie i dziecko. Masz rodzinę, która cie wesprze, jak już będziesz wiedziała - co powinnaś zrobić.
Proszę cię, to jakaś koszmarna absurdalna sytuacja.

Jak odtajesz odrobinę - spotkaj się z adwokatem.
Grenada jest off-line  
25-02-2010, 19:21  
NORKA30
Użytkownik
 
NORKA30 na Forum Prawnym
 
Posty: 247
Domyślnie RE: przemoc psychiczna

miniam ,uciekaj gdzie pieprz rośnie
no z takim psycholem się nie da żyć! Czy ty chcesz aby twoja córka rosła w przeświadczeniu że tak można a nawet powinno traktować się kobietę?
Jestem pełna podziwu dla twojej ambicji i pracowitości.
I pełna złości dla twojej głupoty!
Wiele osób w podobnej sytuacji nie ma wsparcia w rodzinie ,ty masz!
Więc jeszcze dziś jak poczytasz posty,weź małą,wezwij taksówkę i do rodziców ,czy kuzyna! Nie zastanawiaj się dłużej,bo im dłużej będziesz tkwiła w tym zwiazku ,tym bardziej będzie cię niszczył psychicznie i w rezultacie zwariujesz,no a tym to już mu dasz pole do popisu
NORKA30 jest off-line  
25-02-2010, 19:56  
heka
Stały bywalec
 
Posty: 1.290
Domyślnie RE: przemoc psychiczna

Miniam,wydrukuj sobie ten post ,który napisałaś ,idź z tym na policję i złóż do protokołu razem z wnioskiem o wszczęcie postępowania o przemoc psychiczną-czy jakoś tak .policjanci powiedzą .
Jednocześnie złóz zawiadomienie na policji ,że wyjeżdżasz z dzieckiem .
Wcześniej dobrze wszystko zaplanuj .Przygotuj dokumenty,tak zeby ci ich nie zabrał i wszystko co będzie potrzebne .
Jak już się wyprowadzisz koniecznie zgłoś sie do psychologa .Wykazujesz klasyczne objawy ofiary przemocy. Nie martw się dasz radę,bo do tej pory też świetnie sobie radzisz.To tylko on wmówił ci że jesteś nikim a ty w to uwierzyłaś .To nie prawda.
heka jest off-line  
25-02-2010, 20:05  
NORKA30
Użytkownik
 
NORKA30 na Forum Prawnym
 
Posty: 247
Domyślnie RE: przemoc psychiczna

wszytko rób formalnie i zgodnie z prawem,na wszystko żądaj "papierka"
tak żeby ten "tirowiec" nie miał się do czego przyczepić
psycholog będzie ci potrzebny,chociaż czasem zmiany i świeże powietrze w płucach,zmieniają sposób patrzenia na świat.
Jesteś wartościowa i wspaniała!
I nie próbuj do niego nigdy wracać!
Bo zamienisz się w słup soli
NORKA30 jest off-line  
26-02-2010, 11:17  
zabłosska
Użytkownik
 
zabłosska na Forum Prawnym
 
Posty: 137
Domyślnie RE: przemoc psychiczna

Miniam -uciekaj dziewczyno -póki jeszcze możesz !!!!!!!!

http://pokrzywdzeni.gov.pl/?kat=71&art=275

nie wiem z jakiego jesteś województwa , masz tam numery telefonów , wzory pism , to wszystko może ci być pomocne ,
nie daj się zaszczuć dziewczyno -masz dla kogo żyć ,pomyśl o swoim dziecku -jeśli nie dla siebie to dla niego to zrób i zwiewaj !!!!!
zabłosska jest off-line  
Linki sponsorowane
Odpowiedz

Prawo rodzinne i opiekuńcze - Podobne wątki na Forum Prawnym
Wątek
§ przemoc psychiczna i fizyczna - Witam! mąż zneca się nade mną psychicznie i fizycznie. uderzył mnie już któryś raz przy wymianie zdań... grozi ,żę na policji wyśmieją...
§ przemoc psychiczna - Witam, Jestem po ślubie ponad 2 lata. Mamy z męzem prawie dwuletniego synka. Kiedy poznałam swojego męża, myślałam,że Boga za nogi złapałam, szybko...
§ przemoc psychiczna wobec nieletnich - W tym temacie chciałam poruszyć "przemoc psychiczną wobec dzieci" Wydaje mi się że padłam ofiarą czegoś takiego,ale nie jestem pewna.Potrzebuję...
§ przemoc psychiczna i niemoc ofiary - Witajcie. Nie chcę za wiele rozpisywać się na temat koszmaru mego zycia. wreszcie po 37 latach małzeństwa złożyłam wniosek o sciaganie meża za...
§ przemoc fizyczna i psychiczna! - Od lat jestem ofiara przemocy psychicznej, wczoraj po raz pierwszy padłam ofiara przemocy fizycznej przez mojego ojczyma. Nic na szczęście mi sie nie...
§ Przemoc psychiczna nad 2 letnim dzieckiem - Witam, mam nie lada problem: Moja żona moim zdaniem znęca się nad naszą 2 letnią córką, na czym to polega- otóż kładąc ja spać po prostu wychodzi...


Czasy w strefie GMT +1. Teraz jest 00:00.