Mąż kłamie na sprawie rozwodowej jak sobie poradzic? - Forum Prawne

 

Mąż kłamie na sprawie rozwodowej jak sobie poradzic? 2

na pozwie pisałam z orzeczeniem o winie męża ale oboje doszlismy do porozumienia w tej kwestii , że aby bylo szybciej i bez świadków to za porozumieniem. Przez to nie moge liczyc na alimenty na ...



Wróć   Forum Prawne > Pomoc prawna z zakresu prawa prywatnego > Prawo cywilne > Prawo rodzinne i opiekuńcze

Prawo rodzinne i opiekuńcze - aktualne tematy:

  • § Ubezwłasnowolnienie, a demencj...
    Witam. Wyszedł u mnie w rodzinie dosyć spory problem. Moja prababcia ma demencję starczą oraz przyznaną rentę,...
  • § Przyjecie Opieki nad 16-latka
    Witam serdecznie, mam pytanie z prosba o pomoc. Chcielibysmy wraz z Zona przejac opieke nad jej 16 letnia siostra,...
  • § Sytuacja Dziecka
    Witam. ponad rok temu opisywałam wam sprawę patologicznych rodziców. Streszczenie jeszcze raz całe historii jest...

Odpowiedz
 
08-05-2010, 13:10  
carol_20
Początkujący
 
Posty: 13
Domyślnie re: Mąż kłamie na sprawie rozwodowej jak sobie poradzic?

na pozwie pisałam z orzeczeniem o winie męża ale oboje doszlismy do porozumienia w tej kwestii , że aby bylo szybciej i bez świadków to za porozumieniem. Przez to nie moge liczyc na alimenty na siebie , ale nie chce od niego nic. NIech płaci tylko na córke, zasądzili mu 300zl ale nie wiem czy nie wystapic o podwyzke , jak on teraz zarabia 4tys na ręke, pomysle o tym pozniej. Teraz ważne dla mnie te widzenia.
Na poradzie prawnej bylam u radcy za darmo, nie musialam 100zl wydawac, wystarczy dobrze poszukać. W kazdym mieście znajdzie sie dobry człowiek, który pomoże w potrzebie..
Czy brak mi zdolnosci przekonywania to nie wiem, raczej mam gadane, tylko co z tego jak na sprawie nie mam szansy sie odzywac bo sedzina nie chce mnie słuchac, ciagle kaze mi byc cicho a pyta tylko o malo istotne rzeczy i musze odpowiadac wylącznie na pytania.
Chyba narazie zaufam temu radcy prawnemu, zajmuje sie rozwodami to chyba doswiadczenie ma a i kasy nei zedrze ze mnie. Tez wole na dziecko wydac
Dziękuje za rady , poczekam teraz na opinie psychologa o ile mój mąż sie do niego wreszcie stawi.
Pozdrawiam
carol_20 jest off-line  
08-05-2010, 20:14  
grzegorz97
Zbanowany
 
Posty: 1.321
Domyślnie re: Mąż kłamie na sprawie rozwodowej jak sobie poradzic?

carol widzę to czarno. Nie jest winna sędzina a przypuszczam wina leży po Twojej stronie. Jeśli byś wiedziała co to znaczy parlamentarna rozmowa to byś zrozumiała w czym rzecz. Zapewne do męża tak samo się odzywałaś. Ja jeden mówi to drugi siedzi cicho. Jest czas dla Ciebie i wtedy masz powiedzieć to co powinnaś, jednak Ty podejrzewam plączesz się w tym co mówisz, jesli mówisz to o rzeczach mało istotnych dla sprawy. Najpierw należało sobie poczytać krio, poprosić kogoś o kilka uzasadnień wyroków rozwodowych poczytać wynotować i wtedy było by Ci łatwiej. Twoje zachowanie na sali będzie rzutować na orzeczeniu rozwodu i na tym jak będzie orzeczony, może sie jeszcze okazac że to Tobie sąd ograniczy władzę nad dzeckiem poprzez stały nadzór kuratora. Pamiętaj że tobie się tylko wydaje że Ty masz rację że jesteś wszech wiadząca i mąż to nieudacznik w stosunku do Dzieci a Ty ideał . Z samych Twoich wypowiedzi wynika że zabrałas się do tego od drugiej strony, jeśli poradził Ci ktoś tak jak radzi Sibelius302 to wcale się nie dziwię. Jest jeszcze ważna jedna rzecz. Kobiety nauczyły się , tak kiedyś bywało że jesli się da to ze zdrowego dziecka robi się nieuleczalnie chorego człowieka. Teraz już sądy trzeźwiej na to patrzą. I jeszcze dwie informacje. Sprawa rozwodowa to jedno z najbardziej nieprzyjemnych postępowań, zazwyczaj odbywa się na zasadzie wolnej amerykanki, czyli praniu brudów. Jeśli mąż zechce to powie że Ciebie kocha , i jeśli nie ma wyraźnych dowodów na rozkład małżeństwa z jego winy to rozwodu nie dostaniecie, w najlepszym wypadku sąd zastiosuje separację co wcale nie ułatwi Ci życia. Separacja ma się tak do rozwodu , jak zawieszenie władzy rodzicielskiej do pozbawienia tej władzy całkowicie. W praktyce zawieszenie władzy to nic innego jak urlopowanie jednego z rodziców od zajmowania sie dzieckiem, z małym wyjątkiem, ten co nie ma zawieszonej władzy może sam decydować tylko o wyznaniu jakie to dziecko wyznaje. Dziwisz się dlaczego tak piszę. Wcale nie stoję po stronie Twojego męża, jednak takie fakty jak zaginięcie dziecka w sklepie kiedy byliście z dzieckiem razem, to nie jemu zginęło dziecko tylko wam zginęło dziecko. Ty potrafisz tylko krzyczeć i szukać winnych, on natomiast okazał się opanowany, nie panikował tylko podejżewam rozsądnie pomyślał co w takiej sytuacji należy zrobić, na spokojno powiadomił odpowiednie służby i dziecko się znalazło. Może było inaczej, nie piszes jak dokładnie bylo, ponadto byłaby to wypowiedź jednostronna zapewne rózna od stanu faktycznego. Dlatego też sąd uważa go za rzeczowego rozsądnego. Nie życzę Ci źle , ale ja na Twoim miejscu wycofałbym się z tej sprawy i po pół roku po odpowiednim przygotowaniu założył nową. Zmiana sędziny nic nie da , już przerabiałem takie sprawy, mało tego potrafiłem prowokować sąd do określonych zachowań. Może było fajnie, miałem satysfakcję, ale i tak odczułem to na własnej skórze. Żal mi Ciebie. Aby cokolwiek zrobić trzeba się do tego przygotować
grzegorz97 jest off-line  
09-05-2010, 00:55  
EDI14
Początkujący
 
Posty: 22
Domyślnie re: Mąż kłamie na sprawie rozwodowej jak sobie poradzic?

Życzę powodzenia i wytrwałości
EDI14 jest off-line  
09-05-2010, 11:11  
carol_20
Początkujący
 
Posty: 13
Domyślnie re: Mąż kłamie na sprawie rozwodowej jak sobie poradzic?

Grzegorz muszę przyznać Ci trochę racji.

Po pierwsze nie przygotowałam się dobrze do tej sprawy bo wydawało mi się że to będzie sprawa prosta- oboje z mężem doszliśmy do porozumienia, juz na pierwszej rozprawie. Mąż zgadzał sie na wszystkie podpunkty mojego pozwu, z niczym nie było problemu, odwołaliśmy świadków. Sprawa była odroczona tylko dlatego że sąd przed zasądzeniem alimentów chciał poznać akta sprawy mojego męża o alimenty jakie płaci na swoje drugie dziecko.
Nie było żadnego prania brudów, nie mówiłam na jego temat nic złego, jaki jest ani jak sie zachowuje, chciałam tylko dostać ten rozwód i sprawe zakończyć.
Pogmatwało się wszystko kiedy zaczął ubiegać się o widzenia. W tym momencie zrozumiałam że popełniłam błąd bo gdybym od razu powiedziała jakim jest człowiekiem to sąd miałby o tym jakies pojęcie a tak wychodzi na to że on jest w porządku a tylko ja sobie cos ubzdurałam i teraz wymyślam na szybko co zrobić żeby córki do niego nie puszczać bo traktuje dziecko jak własność swoją. A to wcale nie jest tak. Jak miałam swój czas żeby mówić to go nie wykorzystałam a teraz jest troche za późno.
Nie spodziewałam się że on z tym wyskoczy bo wcale sie małą nie interesuje i jakos go wcześniej kwestia widzeń nie obchodziła. Nie chciało mu się nawet od czasu do czasu do niej przyjechać.
Na sali nie przerywam nikomu, jak on mówi to chociaż mnie aż nosi od słuchania tych kłamstw to milczę a jak chcę coś powiedzieć to albo wstaje i czekam aż sąd udzieli mi głosu albo podnoszę rękę na znak że chcę coś wyjaśnić ale ona mi nie pozwala mówić. Zazwyczaj wygląda to tak "wysoki sądzie czy mogę coś powiedzieć?" "proszę o ciszę" albo "proszę nie przeszkadzać, teraz nie rozmawiam z panią". Za to on w wypowiedziach przerywa ciągle, wtrąca się , zmienia temat mojej wypowiedzi swoimi wtrąceniami, czasem nie zdąże czegoś powiedzieć a potem przez te jego przygadywanki sędzina zaczyna wypytywać już o coś innego. Albo jak mówię, probuję coś wyjaśnić i czasem się zdarza że użyję niewłaściwego słowa bo jestem zdenerwowana, nazwę coś nie tak jakbym chciała to nie mam szansy się nawet poprawić bo ona zaczyna sobie drwić i szydzić.
Nie tylko ze mnie z męża też.
On przyszedł sobie na sprawe w jakichś hawajskich krótkich spodenkach, bez dowodu, bez zaświadczeń. Zachowuje się jak idiota, jest roztrzepany, zupełnie niezorganizowany, czasem plecie takie głupoty że wszyscy wybuchają śmiechem. oprócz mnie bo mi do śmiechu nie jest. Sędzina sama mu powiedziała na drugiej sprawie że ona też ma dzieci ale jemu by ich pod opiekę napewno nie zostawiła, na trzeciej sprawie powiedziała że "to już trzecia sprawa i cały czas czekam aż zacznie się pan poważnie zachowywać' ale pod koniec już tylko "ja pana rozumiem , ma pan racje i pełne prawo "

Po drugie, co widać po waszych wypowiedziach, chyba jednak naprawdę nie potrafie rzeczowo wyjaśnić o co mi chodzi , czemu boję się o dziecko i czemu do tych widzeń u niego nie chcę dopuścić. Uwierzcie mi że mam powody ale skoro was nie potrafię przekonać do swoich racji (pisząc sobie tutaj na spokojnie, mając czas na przemyślenia) to co dopiero sąd

Z tym realem to było tak: przyjechał zobaczyć się niby z emilką ale chciał jechać na zakupy. Zgodziłam sie bo nie płaci alimentów, mnie jest ciężko, a chciał kupić dla niej coś. Tak na pokaz przed sprawą, ale chciał. Emilka widziała go wtedy pierwszy raz od 3 miesięcy bo nie miał czasu do niej przyjechać. Cieszyła się więc powiedziałam niech powie mi do jakiej kwoty te zakupy mają być i ja zajme się koszykiem i tymi zakupami, wybiorę to co potrzebne najbardziej a na co ja pieniędzy nie mam a oni niech sie sobą troche nacieszą. Fakt ze to supermarket a nie np plac zabaw ale chodziło mi o to żeby ich nie ograniczać i się nie wtrącać więc trzymałam się z boku.
Najpierw pokazał jej głupią zabawe w uciekanie mamie i chowanie się za regałami. Nie goniłam ich bo to było bez sensu, Stanełam tylko tak zeby widzieć wyjście żeby mi czasem z nią naprawde gdzieś nie uciekł bo nieraz juz tak mnie straszył że to zrobi.
Jak sie już mu zabawa znudziła to zaczął iść spokojnie, otworzył sobie puszke mrożonej kawy , szedł i pił a emilka obok niego. Ja trzymałam się trochę z tyłu akurat wrzucałam cos do koszyka i patrzę na nich i widzę że emilka zaczyna się od niego oddalać i znika za lodówkami więc krzycze do niego niech ją łapie bo się zgubi. A on co? nic. Idzie dalej pomału i pije tą kawe i mówi że widzi ją. No i myślałam że widzi, był bliżej i jest wyższy, no i szedł tak spokojnie. A prawda była taka że stracił ją z oczu. Czułam że cos jest nie tak, pchnełam ten wózek na bok i pobiegłam do niego i pytam gdzie ona jest? a on na to "nie wiem, co sie boisz zaraz sie znajdzie" i stoi i się patrzy. To ja zachowałam zimną krew, spanikowałam to fakt ale zamiast rzucać się na poszukiwania i tracić czas licząć że znajdę ją szybko w tak wielkim sklepie, poszłam do obsługi i zgłosiłam zaginięcie dziecka. Dobrze że to zrobiłam bo ona była juz za kasami, na pasażu. Szukałabym jej i szukała a ona w tym czasie mogłaby np wyjść ze sklepu. Dookoła autostrady. Razem z kobietą z obsługi zaczełyśmy biegać ją szukać , przez ten czas ona informowała ochronę i monitoring. A mąż? chodził sobie tam i spowrotem , mało przejęty. Jak ją znaleźli była przerażona i zapłakana a on nawet jej nie przytulił. po prostu wział koszyk i jakby nigdy nic wrócił do zakupów. kochający tatuś. Podejrzewam że gdyby mnie tam nie było to dalej by sobie robił zakupy i liczył na to że ona sama go znajdzie i przyjdzie :/

to jest taka przykładowa sytuacja tylko. było wiele innych. prawie każda ich zabawa jak już się doprosiłam żeby się z nią trochę pobawił bo ona tego chce i potrzebuje- kończyła sie jej płaczem. Zabawa z nim polegała zazwyczaj na tym ze ją brał na ręce, podrzucał, potrząsał, szarpał za ręce albo za nogi , trzymając ją głową w dół. czy to jest normalne? zawsze musiałam zwracać mu uwagę, krzyczeć że ma przestać, że zrobi jej krzywdę. Żeby się z nią pobawił klockami np albo czymkolwiek innym to trzeba było się prosić. Ile razy płakała, prosiła, wołała Tatuś tatuś a on nawet na nią nie popatrzył. cZemu? bo on teraz gra na komputerze i nikt nie ma prawa mu przeszkadzać. A jak mial 3 dni wolnego tak całe 3 dni potrafił przed nim siedzieć. od rana do późnej nocy. Nie wychodził wogole prawie z nami z domu. Ani na zakupy, ani na plac zabaw. Chodziłam sama. NAwet jak wracalam z zakupów z wózkiem i obładowana reklamówkami to nie zszedł żeby mi pomóc, chyba że się prosiłam o to to czasem zszedł ale zły. Zazwyczaj zostawiałam zakupy i wózek na klatce i zanosiłam emilkę do domu a potem wracałam po te zakupy. W tym czasie emilka stała pod drzwiami i płakała za mną. mieszkalismy na drugim piętrze więc zajmowało mi to chwilę tylko ale ona jest tak do mnie przywiązana. A mój mąż przy komputerze , a że dziecko pod drzwiami płacze to co on sie bedzie przejmował. Przeciez zaraz ja wróce to sie nią zajme ...
Raz wyszłam na zakupy bez małej. Bo tylko na chwilkę, do tesco jakieś 400metrów od domu. Droga tam i spowrotem, zrobienie zakupów i stanie w kolejce zajeło mi w sumie jakieś 30 min. Wracam do domu , wchodzę na klatkę schodową i słyszę przeraźliwy płacz emilki, aż się zanosiła. Wchodzę a ona pod drzwiami, mąz przy kompie. Wstaje i zaczyna sie na mnie drzeć , robi mi awanture że mnie nie było tak długo! całe 30min! nawet tyle nie potrafił się nią zająć, ludzie wychodzili z mieszkań i pytali co się dzieje, sąsiedzi myśleli że zostawiłam ją samą w domu!!!!! było mi tak wstyd a on mi robi awanture. A jak prosiłam go zeby on poszedł to nie bo mu sie nie chce, ja mam isc on z nia posiedzi. Kilka razy pytalam czy napewno i czy da sobie z nia rade. Tak idz. Pewnie nawet na sekunde nie odkleił oczu od monitora.
Mogłabym tu pisać i pisać, dużo rzeczy musiałabym sobie na spokojnie przypomnieć, bo staram się ten czas wyrzucić z pamięci. Dopóki był w pracy było ok , jak miał wolne to po prostu trzeba to było jakoś przeczekać.
Do dzis jak emilka do niego cos mowi to nie slucha. Nie wiem czy on wogóle rozumie co ona mowi. Ostatnio chciała mu się pożalić że sie przewróciła i ma teraz "ała" i tak ją boli a on na to "tak ? o to fajnie, super, no ciekawe"....


Mogę wycofać sprawę tylko pytanie : czy jak to zrobię to sąd zaniecha też ustalenia widzeń? wydaje mi sie że chyba nie...
Z samym rozwodem problemu raczej nie będzie , chodzi tylko o te widzenia..
carol_20 jest off-line  
09-05-2010, 11:31  
nika30
Użytkownik
 
Posty: 58
Domyślnie re: Mąż kłamie na sprawie rozwodowej jak sobie poradzic?

Nie denerwuj się,wiem co czujesz ja też mam teraz sprawy z mężem ale o córkę.Od prawie roku robił wszystko aby mnie oczernić ,kłamał,obrażał wymyślał różne historie.Po badaniach psychologiczno pedagogicznych wyszło na jaw że jest niedojrzały emocjonalnie,i że kieruje się złością do mnie w swoim postępowaniu.Gdy zakończą się sprawy o córkę,wnoszę pozew o rozwód,wykorzystam moje wizyty u psychologa który stwierdził że byłam maltretowana psychiczni,oraz te badania psychologiczne stwierdzające jego niedojrzałość emocjonalną,mam też świadków jak to szybko wrócił do stanu zwyczajów kawalerskich,dyskoteki imprezki.Jeżeli odeszłaś musiałaś mieć jakiś powód,wykorzystaj wszystko to co było nie tak a może nawet masz świadków,jakieś smsmy.Pomyśli,wież mi spokój się opłaci ja też zniosłam dużo ale byłam cierpliwa.
nika30 jest off-line  
09-05-2010, 21:22  
grzegorz97
Zbanowany
 
Posty: 1.321
Domyślnie re: Mąż kłamie na sprawie rozwodowej jak sobie poradzic?

zakończ tę sprawę jak najszybciej, nie wdawaj się w szczegóły, potem wytoczysz oddzielną sprawę w temacie pozbawienia ojca praw do dzieci lub uregulowania widzeń dzieci z nim.

Możesz jednak powalczyć i skoro on zaczął wyciągać brudy i kłamie, to możesz teraz już jutro napisać pismo procesowe i wszystko ładnie opisać. Możesz też zrobić to w taki sposób że napiszesz pismo pod tytułem wniosek, i będziesz tam wnioskować o rozszerzenie powództwa i ustalenie przez sąd że rozwód jest z wyłącznej winy męża. W uzasadnieniu możesz się odnieść do wszystkiego tego co pamiętasz a co on zeznał na sprawie. Mało tego możesz podejść do sądu i poprosić o wgląd w akta i wszystko to co on zeznał sobie wynotujesz. W uzasadnieniu podniesiesz wszystkie te tematy (zarzut i odpowiedź na zarzut) oczywiście możesz jeszcze coś dołożyć co pamiętasz ze swojego z nim życia. Na rozprawę jak idziesz to zawsze sobie przygotuj w punktach najważniejsze rzeczy które chcesz poruszyć, jak on mówi to notuj, jak on kłamie to możesz tak niby emocjonalnie protestować wołając słowa kłamstwo, to brednie, oczywiście sąd może Ciebie uspakajać i uważaj byś nie przesadziła z tymi emocjami. Jednak jak mąż opowiada bzdury i sąd to wyczuwa a Ty spokojnie siedzisz to też nie jest całkiem dobrze. Dlatego jeszcze raz powtarzam idź do sądu przepisz sobie dokładnie co na ostatniej sprawie mąż zeznawał i według tego napiszesz pismo procesowe. Ważne żebyś złożyła to pismo w biurze podawczym najpóźniej na dwa dni przed sprawą .
grzegorz97 jest off-line  
10-05-2010, 10:34  
carol_20
Początkujący
 
Posty: 13
Domyślnie re: Mąż kłamie na sprawie rozwodowej jak sobie poradzic?

Dziękuje wam po raz kolejny. Macie racje, musze być cierpliwa.
Grzegorz skorzystam z Twojej rady i poki jestem jeszcze na śląsku pojade do sądu i tak jak mówisz wynotuję sobie wszystko, ponieważ z nerwów napewno mi niektóre rzeczy umknęły i napisze sobie takie pismo. Tyle że ze złożeniem go zaczekam aż będzie wydana opinia psychologa. Nie wiem czy przed sprawą będę mogła w tą opinie zajrzeć? czy dopiero na sprawie? jeśli będę miała z tym problem to pomoże mi radca u którego byłam. Może być tak że opinia będzie wydana na moją korzyść, wtedy takie rozszerzenie powództwa może mi tylko wszystko niepotrzebnie przedłużyć. Jeśli zaś będą jakieś problemy to faktycznie wróce to początkowego mojego stanowiska i będę chciała rozwodu z orzeczeniem o winie.
Ciesze się że odwiedziłam to forum, na następną sprawę zamierzam iść dobrze przygotowana, dzięki wam wiem trochę więcej a ponadto co dla mnie równie ważne, podnieśliście mnie trochę na duchu. Muszę mieć siłę żeby się z tym wszystkim zmierzyć. To że zdecydowałam się odejść od męża to dla mnie z jednej strony wielka ulga, moje życie i córki wygląda teraz wiele wiele lepiej ale z drugiej strony sporo mnie to kosztowało. To nie jest łatwe kiedy się w życiu nie układa i rozpada się rodzina, którą tak bardzo chciało się mieć i tak bardzo się starało żeby była szczęśliwa.
No ale mam 25 lat dopiero, jeszcze dużo życia przede mną i wierze ze obie z Emilką będziemy szczęśliwe
carol_20 jest off-line  
10-05-2010, 12:37  
nika30
Użytkownik
 
Posty: 58
Domyślnie re: Mąż kłamie na sprawie rozwodowej jak sobie poradzic?

Z tego jak ja miałam termin badań psychologiczno pedagogicznych, zanim przyszły wyniki to trwało jakieś półtora miesiąca,i dostałam opinię do domu,a termin sprawy mam teraz w maju.Myślę ze wcześniej poznasz wyniki,jeszcze przed sprawą.
nika30 jest off-line  
10-05-2010, 23:44  
carol_20
Początkujący
 
Posty: 13
Domyślnie re: Mąż kłamie na sprawie rozwodowej jak sobie poradzic?

no to dobrze, chce znać opinię przed sprawą. Tylko że sędzina nie wysłała nas do RODK a do szpitala psychiatrycznego w Toszku. Że niby mniejszy koszt. Nie jestem pewna wyniku dlatego ze w mojej sytuacji (bo mąż się nie stawił na nie) było tak że pani psycholog zadawała mi różne pytania na temat naszego życia i na temat męża i w pewnym momencie powiedziała "powinnismy jeszcze sobie zrobić testy psychologiczne ale darujemy sobie je"....
Jeśli tak samo powie mojemu mężowi to ja na pozytywną dla mnie opinię nie liczę nawet..
carol_20 jest off-line  
13-06-2010, 10:28  
carol_20
Początkujący
 
Posty: 13
Domyślnie re: Mąż kłamie na sprawie rozwodowej jak sobie poradzic?

wszystko sie komplikuje. Mąż dotarł do pani psycholog która z tego co mówi, stwierdziła że dziecko jest przeze mnie zmanipulowane. Na takiej podstawie, że córka powiedziała m.in. że tata jest niedobry, że wszystko kupuje jej mama a tata nic. Stwierdziła ze to nie są słowa dziecka! kiedy taka prawda, on nic jej nie kupuje, ja utrzymuje ją sama. To ode mnie dostała rower, hulajnogę, ja jej kupuje ubrania, zabawki. Przeciez dziecko to widzi! nie kupuje za jego pieniądze ponieważ alimentów nie płaci,(bo bym jej powiedziała ze to od taty) ale tego córka nie wie, ja na takie tematy z nią nie rozmawiam jako ze ma 3 lata. JEdnak dzieckiem głupim nie jest i sama sobie opinie o tacie wyrabia, ja jej na niego złego słowa nigdy nie powiedziałam!!
Nie wiem co teraz myśleć, nigdy jej nie nastawiałam negatywnie do niego. Pani psycholog rozmawiala ze mną na jego temat przy córce, wtedy pierwszy raz słyszała złe słowa o nim, ale musiałam wszystko powiedzieć. Córka niby malowała ale słuchała o czym mówimy bo zdarzyło sie że potem powtórzyła cos po mnie. Wg mnie jesli ona wystawi taką opinię to nie będzie ona sprawiedliwa ani prawdziwa
carol_20 jest off-line  
Linki sponsorowane
Odpowiedz

Prawo rodzinne i opiekuńcze - Podobne wątki na Forum Prawnym
Wątek
§ art 505 37 jak sobie poradzic - witam serdecznie jestem tu osoba nowa ,moj problem polega na tym ze w pewnym stadium sie zagubilam , zaczelo sie od Sadu Elektronicznego poniewaz pod...
§ Jak sobie poradzic ze sprawa, czy art 144 ? A moze 51? - Witam, Pod mieszkaniem mam sklep, wszystko bylo ok do czasu ostatniego remontu, w czasie którego uszkodzono drzwi wejściowe (urwano mocowania) i...
§ Uciazliwa sasiadka jak sobie z nia poradzic ??????? - Witam jesli pisze w zlym dziale to sorry ale nie wiem juz gdzie to moge napisac otoz mieszkajaca obok mnie ( 20 m } sasiadka jest tak upierdliwa...
§ jak sobie poradzic z apatia synów ?? - Jestem ojcem dwóch synów w wieku 25,26 lat którzy od roku czasu nie pracują. siedzą w pokoju przy komputerze, przeglądają strony internetowe. cały...
§ Prosze o porady jak poradzic sobie z rozwodem. - Witam. Prosze o porade w sprawie rozwodu.Dopiero sie do tego przygotowuje i mam mase pytan na ktore obecnie nie znam odpowiedzi. Wiec moze od...


Czasy w strefie GMT +1. Teraz jest 11:04.