Skarga na pracę kuratora dla osoby nieznanej z miejsca pobytu - rozprawa rozwodowa - Forum Prawne

 

Skarga na pracę kuratora dla osoby nieznanej z miejsca pobytu - rozprawa rozwodowa

Witam! Sprawa wygląda następująco: W lipcu ub.roku został złożony pozew rozwodowy z orzeczeniem o winie pozwanej, wobec której w tym samym czasie toczyła się sprawa administracyjna w urzędzie miasta o wymeldowanie ze stałego miejsca pobytu. ...



Wróć   Forum Prawne > Pomoc prawna z zakresu prawa prywatnego > Prawo cywilne > Prawo rodzinne i opiekuńcze

Prawo rodzinne i opiekuńcze - aktualne tematy:


 
17-06-2011, 12:43  
Benja
Użytkownik
 
Posty: 165
Domyślnie Skarga na pracę kuratora dla osoby nieznanej z miejsca pobytu - rozprawa rozwodowa

Witam!
Sprawa wygląda następująco:

W lipcu ub.roku został złożony pozew rozwodowy z orzeczeniem o winie pozwanej, wobec której w tym samym czasie toczyła się sprawa administracyjna w urzędzie miasta o wymeldowanie ze stałego miejsca pobytu. Mimo zawarcia tej informacji w pozwie nikt nie poinformował nas o konieczności wystosowania pisma o przyznanie pozwanej kuratora.
Sąd poinformował nas w końcu o takiej możliwości i ostatecznie pismo zostało złożone 27/08/2010, po złożeniu tego pisma na bieżąco informowaliśmy sąd o każdym kontakcie ze strony pozwanej, jednak z uwagi na to,iż kontaktowała się ona z powodem tylko w stanach skrajnej nietrzeźwości, z zastrzeżonych numerów telefonu i konsekwentnie odmawiała wyjaśnień gdzie się znajduje oraz gdzie można doręczyć pismo nie mogliśmy wskazać miejsca pobytu pozwanej.Powoda poinformowano o konieczności uiszczenia opłaty na poczet zaliczki dla kuratora na rozprawie dnia 20/12/2010, opłata została uiszczona 21/12/2010.
Ostatecznie kurator dla nieznanej z miejsca pobytu został przyznany 14/02/2011, i tu pytanie pierwsze:
Jak wygląda procedura przyznania kuratora, konkretnie chodzi mi o to, czy zawsze trwa to tyle czasu - od złożenia wniosku, do przyznania kuratora minęło pół roku, wydaje mi się, że to bardzo dużo czasu zważywszy na to,iż sąd na bieżąco był informowany o trybie życia pozwanej, która nadużywa alkoholu i narkotyków oraz przemieszcza się po całym kraju (jako dowód doręczono do sądu np.listy z windykacji PKP za przemieszczanie się bez ważnego biletu), z tego, co się orientuję - takie informacje padły na jednej z rozpraw, również policja szukała pozwanej po różnych pustostanach, w których ta pomieszkiwała więc sąd doskonale zdawał sobie sprawę z faktu iż ustalenie jej miejsca pobytu jest niemożliwe.
Reasumując - czy to pół roku oczekiwania było konieczne, czy nie trwało to zbyt długo?

Jak już wspomniałam pismo o ustanowieniu kuratora dla pozwanej jest datowane na 14/02/2011, od tego czasu kurator nie kontaktowała się z powodem w żaden sposób, choć rozumiem, iż mogło to nie być konieczne. Pierwszy kontakt z Panią kurator powód miał na kolejnej rozprawie, która odbyła się w dniu 03/06/2011, na tejże rozprawie kurator pozwanej wręczyła powodowi pismo procesowe w którym ustosunkowuje się do sprawy, tyle tylko, że pismo to nosi datę 10/05/2011 i tu kolejne pytanie, mianowicie

2. Czym zajmowała się Pani kurator od dnia powołania, to jest 14/02/2011 do 03/06/2011, bo z jej pisma wynika, że nie ustaliła zupełnie nic. To raz, a dwa, czy nie nie jest zbytnią opieszałością wręczanie powodowi pisma napisanego miesiąc wcześniej dopiero na sprawie rozwodowej - pismo to kurator mogła spokojnie wysłać tak aby dotarło do powoda przed rozprawą, która miała miejsce 03/06/2011, jest to istotne z uwagi na fakt, iż kurator w tym piśmie domaga się dostarczenia przez powoda danych osobowych rodziny pozwanej, którą to zamierza przesłuchać w toku sprawy - gdyby pismo to zostało doręczone z takim terminem w jakim kurator je napisała nie byłoby potrzeby czekać kolejne dwa miesiące do następnej rozprawy, ponieważ powód mógł podać te dane od razu i świadkowie mogli być przesłuchani na sprawie, która już się odbyła. Moim zdaniem jest to celowe działanie na zwłokę.

Co zaś tyczy się samego pisma Pani kurator - zawartością merytoryczną powala ono na kolana z kilku powodów:
1. Kurator wzywa jako świadka nieżyjącego od 1996 roku ojca pozwanej, jednocześnie skutecznie kontaktuje się z matką i siostrą pozwanej, a mimo to na rozprawie pyta powoda o to, dlaczego kontakt z ojcem pozwanej nie jest możliwy - czy kurator sądowy na prawdę nie ma możliwości ustalić czy wzywany przez niego świadek jeszcze chodzi po świecie, czy też już nie? Bo dla mnie sytuacja jest co najmniej absurdalna.
2. Kurator wnosi o przesłuchanie w charakterze świadka matki pozwanej, we wszystkich pismach doręczonych przez powoda wymieniana jest godność matki pozwanej, która zmieniła nazwisko ponieważ powtórnie wyszła za mąż jednak Pani kurator konsekwentnie używa jej nazwiska po pierwszym mężu - nie wiem czy to niedopatrzenie, czy lenistwo Pani kurator, jeśli niedopatrzenie, to dość spektakularne.
3.Następnym wzywanym przez kurator świadkiem jest siostra pozwanej, w tym wypadku kurator na rozprawie oświadczyła, że kontaktowała się z siostrą pozwanej mailem (tu zakładam, że miała na myśli kontakt przez naszą klasę lub facebook'a, bo na pewno nie inny- czy to dopuszczalne??) i ta poinformowała ją, że podobnie jak jej matka nie ma kontaktu z siostrą i nie ma ochoty zeznawać.

Skuteczność działania Pani kurator nawet nie nadaje się do poddania do dyskusji - na rozprawie poinformowała, że ani matka, ani siostra pozwanej nie zamierzają składać zeznań, bowiem nie utrzymują z pozwaną żadnego kontaktu i nie wiedzą co się z nią dzieje, jednocześnie odbywając wcześniej rozmowy z w/w kobietami to powoda zapytała o to, dlaczego nie może kontaktować się z nieżyjącym ojcem pozwanej - kolejny absurd - dlaczego na takie pytania ma odpowiadać pozwany, skoro kurator miała kontakt z najbliższą rodziną nieżyjącego, a mimo to nie zadała sobie trudu zapytania o to samo co powoda córki i żony nieboszczyka?

Następnie kurator wzywa powoda do wskazania danych osobowych i adresu zamieszkania brata pozwanej - i znowu - dlaczego powoda, skoro miała kontakt z bliską rodziną brata pozwanej?

Czym zajmuje się tak naprawdę Pani kurator? Bo ja jestem oburzona takim postępowaniem - tak naprawdę ta kobieta nie zrobiła nic - tak jak sąd zobowiązywał powoda do podania miejsca pobytu pozwanej, tak teraz kurator zobowiązuje go do podania miejsca pobytu rodzeństwa pozwanej, a końca sprawy nie widać. Powód mógł podać dane osobowe rodziny pozwanej sądowi, bez konieczności ingerencji w to kurator, która nie zrobiła nic, nadto tak jak już pisałam, gdyby nie opieszałość Pani kurator związana z miesięcznym opóźnieniem w doręczeniu przez nią pisma, w którym domaga się od powoda wskazania danych brata pozwanej można było go przesłuchać na sprawie, która już się odbyła, bowiem podanie tych danych nie stanowi dla pozwanego problemu, a tak trzeba czekać kolejne dwa miesiące, bo Pani kurator nie wiedzieć czemu przez miesiąc wstrzymywała pismo.

Dalej z pisma kurator można wnioskować, że jakimś cudem udało się jej skontaktować z pozwaną, bowiem używa formułowań typu: "pozwana przyznaje", "pozwana zaprzecza", "pozwana kwestionuje", itp. jeśli tak, dlaczego kurator nie zażądała od pozwanej stawienia się na sprawie, bądź nie poczyniła kroków mających na celu doprowadzenie jej do sądu - czy nie ma takiego obowiązku??

W piśmie kurator twierdzi, iż powód nie wykazał dowodów na winę pozwanej w rozpadzie małżeństwa, dowodów tych było w mojej ocenie co najmniej kilka:
-pozwana dopuściła się zdrady małżeńskiej już 2 lata po zawarciu związku, mimo to powód usiłował dawać jej szanse na naprawienie ich relacji, pozwana nie była zainteresowana.
-pozwana jeszcze zamieszkując z powodem nie interesowała się nim, ani ich dzieckiem, często wychodziła z domu, nie wracała na noce lub też wracała pijana.
-to pozwana ostatecznie opuściła męża pozostawiając pod jego opieką dziecko i odeszła w styczniu 2010 (czyli pół roku przez złożeniem pozwu) do innego mężczyzny, z którym utrzymywała kontakty jeszcze w czasie, w którym zamieszkiwała w domu powoda.
-po dwóch miesiącach pozwana związała się z kolejnym mężczyznom i co gorsza wszystkich tych panów przedstawiała swojemu pięcioletniemu dziecku.
-po niespełna trzech miesiącach od wyprowadzki z domu pozwana zaniechała kontaktów z dzieckiem, nigdy też nie zainteresowała się kosztami utrzymania dziecka, mimo, że przez jakiś czas pracowała zawodowo.
-pozwana nadużywała alkoholu i narkotyków, w efekcie czego została dyscyplinarnie zwolniona z pracy - kopia zwolnienia dostarczona do sądu
-pozwana przebywała w szpitalu psychiatrycznym, w którym odwiedzała ją tylko rodzina powoda - zdiagnozowano afektywne zaburzenia osobowości oraz uzależnienie mieszane.
-pozwana po wyjściu ze szpitala psychiatrycznego całkowicie porzuciła mieszkanie, zaczęła się prostytuować, sypiać z przygodnymi mężczyznami, w tym również uprawiać grupowe stosunki seksualne, nadal nadużywała alkoholu i narkotyków, zaczęła mieszkać w pustostanach i przemieszczać się po całym kraju uczestnicząc w różnych imprezach.
Na dowód zaistniałych faktów przedstawiono sądowi zdjęcia pozwanej oraz jej towarzystwa oraz wyszczególniono kilkoro świadków mogących potwierdzić te informacje - sąd nikogo nie przesłuchał, nie wiem dlaczego.

Jednak czy nie są to wystarczające dowody na winę pozwanej w rozpadzie związku??Bo kurator twierdzi, że w jej ocenie rozpad związku nie był trwały, z kolei w ocenie pozwanego związek rozpadał się od momentu pierwszej zdrady, czyli od 2007 roku.

Dalej Pani kurator twierdzi, iż powód jest współwinny rozpadowi związku, ponieważ związał się z nową partnerką, z którą oczekuje on dziecka - tyle, że pozwana porzuciła rodzinę w styczniu, a powód związał się z nową partnerką w październiku, ponadto tryb życia jaki prowadziła pozwana budzi w powodzi obrzydzenie i tak czy inaczej nigdy nie zdecydowałby się wrócić do pozwanej. Czy tego typu twierdzenie nie jest przypadkiem zbytnią ingerencją w życie powoda? Chyba miał on prawo w końcu związać się z kimś innym?

Sprawa jest o tyle problematyczna, że jak już wspomniałam strony mają małoletnie dziecko, które od czasu, w którym pozwana porzuciła rodzinę pozostaje pod wyłączną opieką powoda, jak i na jego utrzymaniu - pozwana nie łożyła i nie łoży, a tez jak twierdzi nie zamierza łożyć na dziecko.
W pozwie wnosi się o pozbawienie praw rodzicielskich i orzeczenie zakazu kontaktów z uwagi na potencjalnie demoralizujący wpływ matki na dziecko oraz ryzyko np. uprowadzenia dziecka przez pozwaną dla okupu - składała ona tego typu groźby. Mi i wielu ludziom wnioski te wydawałby się oczywiste biorąc pod uwagę tryb życia prowadzony przez pozwaną, jednak Pani kurator ma na to osobisty pogląd i twierdzi, cytuję:

"Jednocześnie nie zaistniały podstawy do pozbawienia pozwanej władzy rodzicielskiej, ponieważ przeszkodę w wykonywaniu władzy rodzicielskiej (chorobę pozwanej) należy uznać za stan tymczasowy, przemijający."

W tym miejscu szczególnie jeży mi się włos na głowie, ponieważ dziecko w podstawówce wie, że ani alkoholizm, ani narkomania to nie jest stan tymczasowy, przemijający, a jedynie zaleczalny, z tym, że najpierw trzeba by chcieć go leczyć ,a pozwana odrzuca wszelkie próby pomocy w tym względzie i konsekwentnie odmawia leczenia odwykowego, jednak dla Pani kurator zaistniała sytuacja nie stanowi ani problemu, ani przesłanek do odebrania praw do dziecka osobie, która zamiast niego woli wódkę, jest zdemoralizowana i nieobliczalna w swoich zachowaniach.

Kończąc pismo kurator wnosi o nieobciążanie pozwanej kosztami utrzymania dziecka oraz kosztami postępowania sądowego z uwagi na "trudny stan finansowy pozwanej" - czy wnioski te są zasadne? Przecież pozwana pozostaje bezrobotna z własnego wyboru, a nie z powodu choroby czy kryzysu ekonomicznego.

Ufff... trochę to zajęło.

Pomijając pytania zadawane na bieżąco przy opisywanej treści chciałabym dowiedzieć się czy w związku z opieszałością i nieskutecznością Pani kurator, a także powołując się na zawartość merytoryczną pisma mogę złożyć skargę na pracę tejże, a jeśli tak, to gdzie taką skargę powinno się złożyć??

Obawiam się, że Pani kurator działając w ten sposób jeszcze bardziej opóźni sprawę, mimo iż zanim dojdzie do kolejnej rozprawy postępowanie będzie trwać przeszło rok - nie mam żadnej gwarancji, że na kolejnej rozprawie kurator nie pojawi się znowu z jakimś pismem oszałamiającej treści datowanym na miesiąc przed rozprawą i tak będzie się to ciągnąć.

Będę wdzięczna za wszelką pomoc, z góry dziękuję.
Benja jest off-line  
20-06-2011, 11:57  
Benja
Użytkownik
 
Posty: 165
Domyślnie RE: Skarga na pracę kuratora dla osoby nieznanej z miejsca pobytu - rozprawa rozwodow

naprawdę nikt nie jest w stanie mi z tym pomóc?
Benja jest off-line  
Linki sponsorowane
Odpowiedz

Prawo rodzinne i opiekuńcze - Podobne wątki na Forum Prawnym
Wątek
§ Kurator dla osoby nieznanej z miejsca pobytu - Witam, Obecnie wysyłam wnioski do sądów o ustanowienie kuratora dla osoby nieznanej z miejsca pobytu (jestem referentem d.s. funduszu...
§ Wniosek o ystalenie miejsca pobytu a I rozprawa o alimenty - Mam pytanie - czy na rozprawie o alimenty można składać wnioski typu o ustalenie miejsca pobytu dziecka bądź o kontakty z ojcem? Czy są to 2 odrębne...
§ odpowiedzialność kuratora ustanowionego dla dłużnika nieznanego z miejsca pobytu - Mam duży problem. Pracuję w sądzie i zostałem ustanowiony kuratorem dla dłużnika nieznanego z miejsca pobytu. Wierzytelność - kwota główna -...
§ świadek na sprawie nieznanej osoby - mój mąż podczas odbywania kary(IX2006-III2007) w zk pracował, a wczoraj odebrał wezwanie na sprawę karną jako świadek... sygnatura akt jest z...
§ rozprawa rozwodowa - Witam. Mam pytanie, czy na rozprawie rozwodowej musi reprezentować mnie osoba z kręgu prawniczego, czy też może być to ktoś zupełnie nie związany z...


Czasy w strefie GMT +1. Teraz jest 20:43.