Dołączę się, u mnie sytuacja wyglądała trochę inaczej
Po 12 rż mieszkałam z ojcem, niestety gdy miałam 15 lat tato zmarł i wróciłam pod opiekę matki. Niestety nasze kontakty nie "układały się dobrze" i pewien przebieg zdarzeń spowodował że w wieku niespełna16 lat matce ograniczono władzę rodzicielską, a ja zostałam umieszczona w bursie szkolnej. Jednak u mnie było to o tyle proste że całe życie rodzice po sądach biegali i pełne akta naszej rodziny były w sądzie rodzinnym, matce zarzucano nadużycia władzy rodzicielskiej, leczyła się psychiatrycznie i miałam mnóstwo życzliwych osób dookoła ( dyrekcje szkoły, rodzinę ojca, wychowawców w bursie, przesympatyczną panią kurator), mieszkałam też w małym miasteczku z tąd szybki bieg sprawy.
Nie zawsze można oceniać kogoś młodego mającego dość domu rodzinnego jako rozkapryszonego nastolatka, jednak najgorsze co możesz zrobić to wyjść za mąż, z autopsji wiem że rozpaczliwe i pochopne rozwiązania są najmniej korzystne.
Nie wiem na jakiej podstawie uważasz że po ślubie nie będziesz mieć obowiązków domowych, mogę ci zagwarantować że będzie ich o wiele więcej.Małżeństwo to jest podjęcie odpowiedzialności nie tylko za swoje życie, i w porównaniu z mieszkaniem z rodzicami jest o wiele bardziej pochłaniające. Podejrzewam że sędzia słysząc argument " bo się kochamy" nie wyda zgody ze względu na brak dojrzałości.