Jestem rozwiedziona od grudnia 2007 roku, rozwód był bez orzekania o winie - zgodziliśmy się oboje na ten krok. Jednak w czasie rozwodu nie myśleliśmy o podzieleniu majątku, gdyż nie chciałam jego pieniędzy, a o swoje postanowiłam się upomnieć później ugodowo - myślałam że odda mi pieniądze, które na ślub otrzymałam ze strony mojej rodziny, ale się pomyliłam

Zostałam bez grosza, a co najgorsze on pożyczył pieniądze od mojej mamy na remont domu i nie czuję się zobowiązany do spłaty tego. Rozmawiałam z adwokatem, powiedział mi, że możemy napisać pismo w którym proszę byłego męża o oddanie pieniędzy weselnych mojej rodziny, on dał mi odpowiedź poprzez swojego adwokata, że niby pieniądze zostały "zużyte, wygospodarowane" w czasie trwania małżeństwa, co jest bzdurą, gdyż mieszkaliśmy u moich rodziców i nie musieliśmy ponosić żadnych kosztów. Wszystkie pieniądze weselne poszły na remont domu, w którym on będzie mieszkał, bo ja nie mam z tego nic. Po prostu zostałam bez środków które mi się należą, a on chodzi dumny, bo mu się udało mnie upokorzyć i skorzystał przy tym najlepiej jak tylko mógł. Czy ja teraz po 10 miesiącach mogłabym się ubiegać o podział majątku? Dodam jeszcze, że dom ten jest przepisany na byłego męża, a ja zaraz po ślubie byłam tam też zameldowana, mimo iż tam nie mieszkaliśmy. Czy pieniądze moje, których dorobiłam się przed małżeństwem też będą należały do tego podziału? Proszę o radę!!!!! Z góry dziękuję za wszystkie odpowiedzi