Dom na działce zakupionej za fundusze odrębne - rozwód

  • Autor wątku Autor wątku Marcin1970
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
M

Marcin1970

Nowy użytkownik
Dołączył
10.2008
Odpowiedzi
12
Witam,

w trakcie trwania małżeństwa zakupiłem działkę za "fundusze odrębne do majątku odrębnego" (za Aktem Notarialnym), na której został wybudowany dom, gdzie mieszkam z żoną. Proszę o informację, co do podziału majątku po ew. rozwodzie bez orzekania o winie stron.
Dziekuję.
 
Jest ona pańską własnością i tyle. Małżonka nie będzie miała do niej żadnych praw.
 
[cytat="Stefan Batory":3ib3c3f0]Jest ona pańską własnością i tyle. Małżonka nie będzie miała do niej żadnych praw.[/cytat:3ib3c3f0]
I żeby było śmieszniej, do domu też nic nie będzie miała oprócz zwrotu poczynionych na niego nakładów ze wspólnego majątku.
Z mocy prawa, wszelkie naniesienia na grunt właściciela, trwale związane z tym gruntem, stają się jego własnością.
To dopiero może być szokujące dla jednej ze stron.
 
Dziękuję za odpowiedzi.
Bardzo proszę jeszcze o wyjaśnienie co znaczy: "oprócz zwrotu poczynionych na niego nakładów ze wspólnego majątku".
 
Państwo budowali ten domek razem.
Każdy Wasz dochód jest wrzucany do wspólnego worka, czyli małżeńskiej wspólnoty majątkowej. (zakładam, że nie macie rozdzielności majątkowej)
Z tego dochodu była finansowana budowa przedmiotowego domku.
Z mocy prawa trzeba zwrócić wydatki i nakłady poczynione z majątku wspólnego na Pana majątek osobisty.
 
Kerimus, czy to znaczy, że żona - jak rozumiem, w oddzielnym postępowaniu (nie rozwodowym) - może żądać zwrotu połowy wartości nieruchomości ?
 
[cytat="Marcin1970":3bi29n0e]Kerimus, czy to znaczy, że żona - jak rozumiem, w oddzielnym postępowaniu (nie rozwodowym) - może żądać zwrotu połowy wartości nieruchomości ?[/cytat:3bi29n0e]
Podział majątku dorobkowego, to jedno (ten domek nie wchodzi do majątku dorobkowego) a to o czym piszemy to drugie, choć wszystko to może być załatwione łącznie tak podczas rozwodu (mało prawdopodobne) lub po orzeczeniu rozwodu - w oddzielnym postępowaniu.
Krio stanowi:
[lex:3bi29n0e]Art. 45. (38) § 1. Każdy z małżonków powinien zwrócić wydatki i nakłady poczynione z majątku wspólnego na jego majątek osobisty, z wyjątkiem wydatków i nakładów koniecznych na przedmioty majątkowe przynoszące dochód. Może żądać zwrotu wydatków i nakładów, które poczynił ze swojego majątku osobistego na majątek wspólny. Nie można żądać zwrotu wydatków i nakładów zużytych w celu zaspokojenia potrzeb rodziny, chyba że zwiększyły wartość majątku w chwili ustania wspólności.
§ 2. Zwrotu dokonuje się przy podziale majątku wspólnego, jednakże sąd może nakazać wcześniejszy zwrot, jeżeli wymaga tego dobro rodziny.[/lex:3bi29n0e]
Zwrot nakładów jak i podział majątku wspólnego nie podlega przedawnieniu.
 
Sorry, Kerimus, ale nie rozumiem :what:
Bez względu na rodzaj postępowania, powiedz, proszę, czy w takim razie żona - może żądać czy nie (?) - zwrotu nakładów (w kontekście "wspólnego worka") na dom.
 
Żona może wystąpić, a małżonek powinien jej to zwrócić, o czym pisze w przytoczonym Art. 45 z Kodeksu rodzinnego.
 
Czyli, summa summarum, pomimo tego, że dom jest moją własnością, stoi na moim gruncie, muszę zwrócić połowę jego wartości żonie (czyli sytuacja prawna po rozwodzie pozostaje taka sama jak w przypadku nabycia działki i zapisu w KW ze środków wspólnych ?
 
Można to tak określić, choć nie wiem, czy zwrot połowy nakładów jest równoważny wartości połowy domu.
Śmiem wątpić.
Moim zdanie - w Pana wypadku - saldo będzie zdecydowanie dodatnie.
Pomieszał Pan też pewne fakty.
Za działkę nic nie trzeba zwracać, bo została zakupiono ze środków własnych (z odrębnego majątku) i prawdopodobnie nie poczyniono na nią żadnych nakładów - zakładam że tak jest.
Za dom, trzeba zwrócić połowę nakładów, które są zapewne mniejszej wartości niż wartość rynkowa połowy domu.
Jest Pan zdecydowanie na plusie.
 
OK, wyjaśniłeś mi naprawdę sporo - dziękuję bardzo !
 
Powiem szczerze że nie do końca się mogę zgodzić z tym optymizmem. To że w akcie zapisano że zostaje zakupiona nieruchomość ze środków pochodących z majątku odrębnego doprawdy niewiele znaczy. O czym niedawno przekonała się strona pewnego postępowania :D Musi pan udowodnić że tak było bo inaczej wpadnie pan na pewne wredne konstrukcje domniemań faktycznych.
 
Hmm, ja tu doradzałem, wierząc, że ten fakt nie podlega dyskusji ani dowodów skoro został zapisany w akcie notarialnym.
Czy po stronie notariusza nie leży obowiązek sprawdzenia tych informacji, czy po prostu zapis opiera się wyłącznie li tylko na oświadczeniu strony, że tak właśnie jest?
Jeżeli jest tak jak pisze Pasqud, to rzeczywiście mamy problem i nie jest tak kolorowa jak wszyscy sądziliśmy.
 
Zapis opierał sie na moim oświadczeniu o darowiźnie środków finansowych na zakup działki uzyskanych od rodziców.
 
Zastanawia mnie jedno.
Jeżeli żona nie zaprotestowała, przeciwko takiemu zapisowi, to można przyjąć, iż to oświadczenie jest zgodne z prawdą i to bym próbował wykorzystać jako dowód.
To primo.
Secundo, to chyba po stronie twierdzącej, że tak nie jest leży ciężar dowodowy.
Wg mnie to nie Pan musi udowadniać, że nie jest wielbłądem.
Wszyscy zainteresowani nie kwestionowali - dotychczas - takiego wpisu, więc o czymś to świadczy.
 
Mam nadzieję, że rzeczywiście nie będę musiał tego robić...
Odrobinę zaniepokoił mnie jednak post Pasqud'a :(
 
Istnieje domniemanie faktyczne, że składniki nabyte w trakcie trwania wspólności majątkowej wchodzą do majątku wspólnego. I właśnie na panu będzie spoczywał obowiązek czy też koniecnzość obalenia takiego domniemania. Czyli np będzie pan musiał udowodnić, iż faktycznie taka darowizna została poczyniona i że właśnie za nią nabyte zostały te a nie inne składniki majątkowe. Powiem szczerze, że jeżeli nie ma takiego mocnego śladu w postaci np dowodów przelewów z konta na konto tylko rodzice mają poświadczyć że taką kwotę dali gotówką itd. itp. to reprezentując pana żonę szedłbym jak po swoje zarówno w postępowaniu o uzgodnienie treści księgi wieczystej (poprzez dopisanie jej jako współwłaściciela we współwłasności łącznej) czy też w postępowaniu o podział majątku wspólnego.
Wszystko to co mówię opiera się na założeniu, że żona nie była uczestnikiem tego aktu notarialnego.
 
Sytuacja jest dokładnie taka jak opisałeś.
Teraz to jestem już mocno zaniepokojony :o
 
Powrót
Góra