RE: z kim ma przebywac dziecko przed rozwodem?
No tak, niby wiele można zwłaszcza zgodnie z prawem, ale życie rządzi się swoimi prawami.
Ku przestrodze innych osób w podobnej sytuacji opisuje dalsze "losy" tego co się wydarzyło.
Otóż żona, mimo dokuczliwych działań ze strony męża, nadal przebywała z dzieckiem w domu męża. Ten, wszelkimi sposobami próbował zmusic ją, zęby się wyprowadziła (bo jemu było to potrzebne - na miejsce żony w jego domu czeka juz ciężarna kochanka męża) Do sądu nie wniesiono pozwu o uregulowanie tej kwestii, bo przecież nadal mieszkali razem. Jednak mąz nie wytrzymał "ciśnienia" i pewnego dnia nie wpuścił żony do mieszkania, pozbawiając ją możliwości korzystania z lokalu oraz rzeczy osobistych, które sie tam znajdowały. Dopiero po tym fakcie żona wniosła do sądu pozew o tymczasowe ustalenie miesca pobytu dziecka przy niej, a także ustalenie alimentów jego utrzymanie oraz określenie kontaktów dziecka z ojcem. Postanowienia miały zapaśc na najbliższej rozprawie.... jednak pełnomocnik męża bezpośrednio przed rozprawą wniosła o przełożenie rozprawy z uwagi na jej chorobę. Jaki z tego wniosek? Sąd sprawę przełożył, czas biegnie dalej, dziecko przebywa z Tausiem (bo w jego domu ma miejsce zameldowania) , a matka widuje się z dzieckiem wtedy, kiedy jej mąż na to zezwoli. Robi to pomimo swojego wielkiego wewnętrznego sprzeciwu , ale stosuje sie tym samym do porad specjalisty-psychologa, który powiedział, żeby nie narażac 4-latka, na tak traumatyczne przeżycia jak interwencje policji, awantury, kłótnie czy "wyrywanie" dziecka z rąk jednego rodzica do drugiego.
A jak na to spojrzy sąd? - czy to będzie działanie dla dobra dziecka, czy może sytuacja "zastana", która pozwala sądzic, że dziecko przebywając z tatusiem i jego nowa rodziną ma sie doskonale? Istnieje prawdopodobieństwo graniczace niemal z pewnością, zę kolejna rozprawa także nie odbędzie sie w wyznaczonym terminie (żeby nadal przeciągac tę korzystną dla męża sytuację, dająca pozory noramlności).
Co do prób podjęcia negocjacji z ojcem w sprawie uregulowania widzeń z dzieckiem, to powiem, że w ubiegłym roku odbyły sie mediacje, które na pewien czas uspokoiy i ułożyły tę sytuację. Ale na krótko - kiedy tylko ojcu cos idzie nie po jego myśli (w sprawie rozowdowej, albo w innych kontaktach z "przyszłą byłą żoną") natychmiast sam decyduje o tym kiedy i na jak długo dziecko będzie sie widywało z matką. Żadna instytucja z która się kontaktowałam, nie udziela pomocy jesli nie ma prawomocnego wyroku sądu w sprawie dziecka. Samemu można iśc tylko po pomoc do księdza, a i tutaj raczej wola się nie wtrącac.
|