"pozbycie się" żony z mieszkania - Forum Prawne

 

"pozbycie się" żony z mieszkania

Podczas sprawy rozwodowej żona mojego partnera złożyła wniosek o przyznanie jej prawa wyłącznego korzystania z jednego pokoju w mieszkniu będącym wyłączną własnością jej męża. Mój partner a jej mąż, zgodził się na takie rozwiązanie do ...



Wróć   Forum Prawne > Pomoc prawna z zakresu prawa prywatnego > Prawo cywilne > Prawo rodzinne i opiekuńcze

Prawo rodzinne i opiekuńcze - aktualne tematy:


 
10-05-2007, 11:02  
Miedziana75
Użytkownik
 
Posty: 75
Domyślnie "pozbycie się" żony z mieszkania

Podczas sprawy rozwodowej żona mojego partnera złożyła wniosek o przyznanie jej prawa wyłącznego korzystania z jednego pokoju w mieszkniu będącym wyłączną własnością jej męża. Mój partner a jej mąż, zgodził się na takie rozwiązanie do czasu uzyskania rozwodu.
Moje pytanie jest następujące:
1) co należy zrobic po uzyskaniu rozwodu, aby skutecznie i zgodnie z prawem pozbyć się żony z tego pokoju i mieszkania? jak wyegzekwować warunek "do czasu uzyskania rozwodu"? do kogo zwrócic sie o pomoc: sądu czy policji?
2) czy warto pokusić się o zaproponowanie żonie alimentów w określonej kwocie na pokrycie (części) kosztów wynajmu pokoju lub mieszkania na wolnym rynku, żeby spowodować jej wyprowadzkę z mieszkania? Czy takie rozwiązanie musi mieć wskazanie(zobowiązanie) co do czasu trwania takiego rozwiązania?
3) czy była żona musi czy może przyjąć taka propozycję?
4) jakich konsekwencji prawnych i z czyjej strony można się spodziewać, jeśli po uzyskaniu rozwodu mąż po prostu spakuje żonie rzeczy, zmieni zamki w drzwiach i nie będzie chciał wpuścić jej już do swojego mieszkania? (dodam, że jest tam zameldowana i robi wszystko, żeby przebywać tam nadal)
[/url]
Miedziana75 jest off-line  
10-05-2007, 14:57  
Mrcn
Przyjaciel forum
 
Posty: 785
Domyślnie

Ad. pkt 1 - pozew o eksmisję, potem uzyskać lokal socjalny lub zastępczy.
Ad.pk2 - Nie. Alimenty na współmałżonka zatwierdzane sa przez sąd pod pewnymi warunkami. Nie może mieć ograniczenia czasowego. Można wnosić do sądu o "uwolnienie się" od tego obowiązku i to przy wykazaniu, że eksmałżonka może uzyskiwać przychody.
Ad.pkt 3 - nie musi.
Ad.pkt 4 - pozew o naruszenie posiadania/przywrócenie posiadania oraz zakaz naruszania posiadania.
Mrcn jest off-line  
10-05-2007, 18:12  
Miedziana75
Użytkownik
 
Posty: 75
Domyślnie

Hahahahah - uzyskać lokal zastępczy lub socjalny! Super! Przepraszam za te kpiny, ale nie mogę tego pojąć, żeby trzeba było pomniejszać własny majątek, żeby móc odzyskać władanie nad swoją własnością?!
Jak już dostanie orzeczenie o rozwodzie a potem wyrok o eksmisji ex żony to może go sobie wówczas oprawić w ramki i powieścić na ścianie tam, gdzie aktualnie przebywa(czyli w wynajetym mieszkaniu), bo przecież nie we własnym mieszkaniu, w którym panowanie przejęła żona.
W naszym kraju postępowania eksmisyjne są dłuuuuugotrwałe, kosztowne i NIEskuteczne! To jest chore!
Miedziana75 jest off-line  
10-05-2007, 18:28  
Użytkownik
Gość
Domyślnie

Skoro jest jego własnością, to może tam mieszkać.Może też tam mieszkać z 5-cioma kolegami.Może zacząć robić remont łazienki.
Prawda, że może?
 
10-05-2007, 21:27  
k34
Początkujący
 
Posty: 27
Domyślnie

Ja bym sprzedał.
k34 jest off-line  
11-05-2007, 10:04  
Miedziana75
Użytkownik
 
Posty: 75
Domyślnie

Prosze sobie wyobrazić sfrustrowaną kobietę, która nie chce opuścic mieszkania byłego męża (załóżmy, że ten rozwód wkrótce dostaną), a gość, żeby odzyskać swoje mieszkanie musiałby się wprowadzić do niego ze swoją nowa rodziną (maleńkim dzieckiem i nową partnerką). Z żoną niczego nie można uzyskać, nie można się dogadać, ustalić czegokolwiek.
I jak w takiej sytuacji próbować odzyskać mieszkanie poprzez wprowadzenie się do niego? Przeciez nasz życie stałoby sie jednym wilekim polem walki: codzienne podstępy i kombinowanie kto komu zrobi bardziej na złość ( bo zakładam, że nikt nie dopuszczałby się przestępstw).
Na dzięn dzisiejszy żoneczka złożyła doniesienie do prokuratury o popełnieniu przestepstwa na jej szkodę,w postaci niszczenia mienia znajdującego się w mieszkaniu. Chodzi o sytuację w której mąż, podczas przenoszenia mebli, rozbił kilka szklanych przedmiotów znajdujących się w mieszkaniu. I co? Jest sprawa, faceta przesłuchują, i nie wykluczone, jakiś prokurator rzeczywiście uzna taki przypadek za przestepstwo. Wtedy gość będzie karany! Można zaszkodzić? - jak widać można!
A mając za sobą takie doświadczenia trudno wpakowac się w sytuację wspólnego zamieszkiwania z byłą żoną - następnym krokiem będzie zgłoszenie przez nią przestępstwa kradzieży jej oszczędności, albo próba zabójstwa, bo ex żonka nadzieje się na pozostawiony przez ex męża w przedpokoju śrubokręt.
Co z tym zrobić? My chcemy zamieszkać w mieszkaniu męża ,a nie tułać się po wynajętych mieszkaniach i walczyć z byłą żoną.
Czekam na PAństwa opinie i pomysły, bo każdy, nawet najbardziej nieprwadopodobny może okazać się skuteczny.
Miedziana75 jest off-line  
11-05-2007, 12:13  
Użytkownik
Gość
Domyślnie

dlatego lepiej żeby mąż nie zamieszkał tam SAM z żoną. przydało by się parę osób, aby w razie czego byli świadkowie... tak naprawdę, to przecież nie musi być on osobiście. może przecież wynająć paru kolegom...
 
06-03-2008, 08:00  
Miedziana75
Użytkownik
 
Posty: 75
Domyślnie Re: "pozbycie się" żony z mieszkania

Minęło trochę czasu, ale wracam do wątku, bo sprawa sie już rozwiązała.
Otóż pomieszkiwanie męża w swoim mieszkaniu, przyniosło taki skutek, że żona oskarżyła męża o dręczenie psychiczne - podała, że przychodzi niezapowiedziany, albo pod jej nieobecność, że przestawia rzeczy w mieszkaniu! Ponadto przestała ponosić za mieszkanie jakiekolwiek opłaty doprowadzając do zadłużenia. Oczywiście wszystko to pozostało jej bezkarne. W końcu to mieszkanie męża więc niech się martwi i płaci.
W między czasie odbywały sie sprawy rozwodowe, na które nie stawiali sie świadkowie żony, powodując w ten sposób przedłużanie się postępowania. Ostatecznie, nadal bez orzeczonego rozwodu między małżonkami, na początku tego roku facet wprowadził sie do swojego mieszkania wraz z konkubiną czyli ze mną) i naszym dzieckiem. Żona, po kilku awanturach i interwencjach policji, wyniosła się po 5 dniach!!!
Nie wiem czy to można uznać za sukces, ale póki co mieszkanie zostało odzyskane
Wszystkie sprawy założone przez żonkę na policji i w prokuraturze jak na razie nie doprowadziły do oskarżenia męża, a właściwie jest po prostu cisza, więc chyba zostały umorzone.
Cóż powiedzieć... nikt nie był w stanie przewidzieć, ze tak się to potoczy. Ale ile nerwów nas to kosztowało to tylko my sami wiemy najlepiej. Nikomu nie życzę...
Miedziana75 jest off-line  
23-01-2009, 18:35  
Miedziana75
Użytkownik
 
Posty: 75
Domyślnie

Ku przestrodze, dla zainteresowanych, dalszy los tej sprawy: mąż uzyskał rozwód w czerwcu 2008 roku, oczywiscie z jego winy ( bo to on się wyprowadził) i dostał na żonę 500 zł alimentów ( bo pogorszyła się jej sytuacja materialna - musi wynajmowac mieszkanie). Na rozprawie mąż nie miał mozliwości wypowiedzenia jednego pełnego zdania na swoją obroną, zaś wszelkie "niewiarygodne" dowody i tłumaczenia przedstwiane przez małżonkę zostały wysłuchane i wzięte pod uwage na jej korzyśc. No cóż, jak sie ma za obrońcę byłego szefa Naczelnej Rady Adwokackiej, to każdy sąd wie po której stronie ma byc sprawiedliwośc... Dla nas pozostała tylko w słowniku pod literą "S"
Miedziana75 jest off-line  
20-03-2009, 15:58  
malwina2
Początkujący
 
Posty: 3
Domyślnie RE: "pozbycie się" żony z mieszkania

Hej Miedziana 25,

Doprawdy wspolczuje wam bardzo, a zarazem gratuluje, ze juz z ta kobieta nie macie nic wspolnego.
Ciezka przeprawa.
Ja przezywam teraz rowniez zawiklana historie. moj ocjciec alhokolik odwolal sie od orzeczenia o odwolanie.
Nie przebywa w nim, nie placi. Moja mama, wlascicielka mieszkania jest bardzo chora i przebywa w domu opieki w tej chwili. Ja jestem jej Kuratorem i staram sie bronic tego na co ona cale zycie pracowala.
A ten alkocholik mowi, ze wrocil po wakacjach do domu i nie mogl po prostu wejsc bo wymieniono zamki.
Oczywiscie, ze wymieniono. Nie bylo o nim slych ani widu tyle czasu, nie obchodzilo go co sie dzieje z cjora zona (choruje juz od wielu lat), a teraz nagle sie odwoluje.
Nie odbiera ze skrzynki listow o zadluzeniach, ale ten jeden z Urzedu o wymeldowaniu jakos odebral.

Bardzo jestem zmartwiona bo mama tyle lat probowala go wymeldowac, ale prawo jak widac chroni tych co szkodza, a nie tych co potrzebuja pomocy.

Miedziana75 jestem dzisiaj z Wami myslami, jakos tak latwiej w zwyczajnym ludzkim zjednoczeniu.
malwina2 jest off-line  
Linki sponsorowane
Zamknięty temat

Prawo rodzinne i opiekuńcze - Podobne wątki na Forum Prawnym
Wątek
§ Kredyt "rodzina na swoim" a posiadanie mieszkania? - Witam, mam pytanie, moja Zona poiada pol mieszkania wraz z siostra, chcielibysmy sie wyprowadzic i znalezlismy ladne mieszkanie, ale chceemy...
§ "wyprzedaz" zamiast "przeceny" i sprzedaz uzywanego sprzetu jako nowego w cenie noweg - WITAM, na początek zaznaczam, ze proceder jest powszechny i dotyczy zarowno malych sklepow, komisow itp., jak i duzych sieci handlowych. Taka...
§ pozyczylem "koledze" 300zl. nie chce oddac od lutego 2009. ale mam "dowod". - pieniadze pozyczone w lutym 2009. wlasnie sobie przypomnialem, ze jedyny dowod jaki mam od niego, to to, ze mam sms zapisany na karcie w telefonie z...
§ opłata "dodatkowa" ZTM, odwołanie, brak odpowiedzi, sprzedaż "długu" - Mam problem z ZTM i firmą windykacyjną. Prawie rok temu jechałam z ważnym biletem (tzw. kartą miejską). Na karcie widniał podpis oraz nr dokumentu...


Czasy w strefie GMT +1. Teraz jest 14:54.