To może jeszcze przedstawię sytuacje dotyczącą mojego zapytania.
W styczniu bieżącego roku byłem w trasie, padał intensywnie śnieg. Oczywiście drogowców jak zwykle zaskoczyła zima. średnia prędkość pojazdu wynosiła 40 km/h, gdyż szybciej nie dało się jechać bo było zbyt ślisko. Zbliżam się do skrzyżowania świeci się zielone światło, dalej zbliżam się do skrzyżowania i zaświeciło się światło pomarańczowe, odruchowo naciskam delikatnie pedał hamulca, a tu zaskoczenie auto sunie dalej, szybka analiza sytuacji nie ma nikogo na skrzyżowaniu a wiem że gwałtowniejsze hamowanie może albo na pewno spowoduje ze wprowadzę auto w poślizg podejmuje decyzje o tym żeby przejechać owe skrzyżowanie na żółtym świetle i tak też czynie, przejeżdżam przez to skrzyżowanie a tu bum foto mi pstryknęło i po tygodniu śliczne zdjęcia od straży miejskiej zarzucającej mi przejazd na czerwonym świetle i propozycje uiszczenia grzywny 500 zł.
Ale przejdźmy do meritum, poszperałem w necie i znalazłem coś takiego:
ROZPORZĄDZENIE
MINISTRÓW INFRASTRUKTURY ORAZ SPRAW WEWNĘTRZNYCH I ADMINISTRACJI
z dnia 31 lipca 2002 r. w sprawie znaków i sygnałów drogowych.
§ 95. 1. Sygnały świetlne nadawane przez sygnalizator S-1 oznaczają:
1) sygnał zielony - zezwolenie na wjazd za sygnalizator,
2) sygnał żółty - zakaz wjazdu za sygnalizator, chyba że w chwili zapalenia tego sygnału pojazd znajduje się tak blisko sygnalizatora, że nie może być zatrzymany przed nim bez gwałtownego hamowania; sygnał ten oznacza jednocześnie, że za chwilę zapali się sygnał czerwony,
oraz orzeczenie SN uniewinniające pewnego pana z zarzutu z art 92 par 1 kw - taki sam zarzut postawiła mi straż miejska.
I tu pojawia się moja prośba jak technicznie w sądzie przedstawić te fakty, tak żeby sie wybtronić, co podnieść. Zastanawiam się nad zarzutem naruszenia art 5 par 1 pkt 2 albo 3 kpow.
I Kolejna sprawa czy orzeczenie Sądu Najwyższego może być dowodem w postępowaniu w sprawach o wykroczenia.