C
cb_marcin
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 12.2010
- Odpowiedzi
- 8
Panowie, dzieki bogu znalazłem to forum i mam nadzieje, ze ktoś mi pomoze, bo już nie wiem kogo o to zapytać, mianowicie sprawa ma się tak
w sobotę jadąć jedną z głównych ulic w moim mieście, jechał przede mną seat arosa, a na naszym pasie stało volvo, na awaryjnych więc ok, pas lewy był wolny, jechałem o odległości co najmniej 15 m za seatem, kidy widzę że zaczyna hamować, i jedzie na zblokowanych kołach prosto w volvo, nie wime czemu nie odpiściła babka hamulca i nie wyminęła, w każdym razie zacząłem również hamować miałem moze 20km/h, kiedy widze ze ona już odeży napewno w volvo, to usunąłem się do lewgo pasa i chciałem to wyminąć, gdyż mówie nie będę stawał więc odpuściłm hamulec i po mału toczyłm się w celu wyminięcia, a nie chciałem robić za gapia, ani świadka bo nie miałem na to czasu, lecz jak uderzyła w volvo, to wysunęła się na lewy pas bo uderzyła prawym narożnikiem w haka, i odbiło ją na lewy pas, po czym ja mając max 10 km/h już nie miałem gdzie uciec, bo po prawo na hchodniku stały zaparkowane auta a po prawo latarnia i przywaliłem jej w prawe drzwi i błotnik za drzwiami, tak że tylna lampa, klapa ani koło nie dostały, więc nie uderzyłem w tył tylko w bok, zadzwoniłem po policje,b o nei poczuwałems ię do 100% mojej winy, lecz myślałem ze to współwina, policjanci nie dość ż przyszli na pieszo, po 40 min, to tak pierwsze co było jak przyszli, to było pytanie, kto jechał ostatni, to mówie ze ja, ona z gosciem z volvo się dogadała, a oni do mnie to 300zł bedzie i 6 pkt,
dodam ze nie było żadnego badania alkomatem, jaką mam pewność że nie była na bani ?? gdyby była nie dostałbym żadnego mandatu, wszystko poszło by na nią, to moja pierwsza stłuczka, nie wiedziałem nawet, jakie mają być procedury policyjne w takim wypadku, policjanci nie wiedzieli jak napisac oświadczenie do ubezpieczalni i musiałem to zrobić sam, nie porobili żadnych zdjęć, nie patrzyli nawet na drogę hamowania, w swoim notesie napisali że u niej uszkodzenia to przednia lampa zderzak błotnik itp i bok, a ja mówię zaraz panowie, ale przód to już nie z mojej winy, a oni tak prze burknęli i niby to skreślili, ale tak, nie wiem co ostatecznie napisali w notatce, byłem tylko u ubezpieczyciela, żeby nie próbowali wymusić pieniędzy an naprawę przodu, gdyby babka zmyśliła ze stałą a ja w nią przywaliłem a ona w volvo, u mnie widać ze było bardzo delikatne uderzenie,b o lampa się urwała z zaczepów, lekko porysował zderzak i błotnik cofnęło o 2cm,
czy w jakiś sposób mogę powołać się na to że to moja pierwsza stłuczka, że policjanci ni byli wystarczająco wyszkoleni, przeprowadzając te czynności bo jak by nie było, chyba badanie alkomatem powinni byli zrobić, i zdjęcia chociażby dla ubezpieczalni, to ze byli na pieszo chyba nie zwalnia ich z tego ze powinni mnie zabrać na komisariat w celu badania bądź poprosić inny patrol by podjechał ? ja miałem 4 zimówki, babka 4 letnie ? czy to nie jest nieumyślne powodowanie zagrożenia w pogodę gdzie na zimówkach nie da się zbytnio jeździć ? to że jej pasażer zaciągnął jej ręczny powodując tym samym zagrożenie bo gdyby nie to sądzę ze by troche inaczej to wyglądało, i pojazd tak łatwo nie uślizgnął by się w lewo, a na bloku się nie wyhamuje jak pulsacyjnie, no i w końcu to z jdna z głównych dróg a przez nią nie dało się przejść piechotą bez wywrotki, szklanka, ugnieciony świeży śnieg, zero zgarnięcia ani posypania, pomoze mi ktoś, bo czasu mam coraz mniej , jestem uczniem na utrzymaniu rodziców bez pracy, i 300zł + naprawa auta ojca to koszta któe mnie przerastają, jaka jest szansa na uznanie współwiny ?
w sobotę jadąć jedną z głównych ulic w moim mieście, jechał przede mną seat arosa, a na naszym pasie stało volvo, na awaryjnych więc ok, pas lewy był wolny, jechałem o odległości co najmniej 15 m za seatem, kidy widzę że zaczyna hamować, i jedzie na zblokowanych kołach prosto w volvo, nie wime czemu nie odpiściła babka hamulca i nie wyminęła, w każdym razie zacząłem również hamować miałem moze 20km/h, kiedy widze ze ona już odeży napewno w volvo, to usunąłem się do lewgo pasa i chciałem to wyminąć, gdyż mówie nie będę stawał więc odpuściłm hamulec i po mału toczyłm się w celu wyminięcia, a nie chciałem robić za gapia, ani świadka bo nie miałem na to czasu, lecz jak uderzyła w volvo, to wysunęła się na lewy pas bo uderzyła prawym narożnikiem w haka, i odbiło ją na lewy pas, po czym ja mając max 10 km/h już nie miałem gdzie uciec, bo po prawo na hchodniku stały zaparkowane auta a po prawo latarnia i przywaliłem jej w prawe drzwi i błotnik za drzwiami, tak że tylna lampa, klapa ani koło nie dostały, więc nie uderzyłem w tył tylko w bok, zadzwoniłem po policje,b o nei poczuwałems ię do 100% mojej winy, lecz myślałem ze to współwina, policjanci nie dość ż przyszli na pieszo, po 40 min, to tak pierwsze co było jak przyszli, to było pytanie, kto jechał ostatni, to mówie ze ja, ona z gosciem z volvo się dogadała, a oni do mnie to 300zł bedzie i 6 pkt,
dodam ze nie było żadnego badania alkomatem, jaką mam pewność że nie była na bani ?? gdyby była nie dostałbym żadnego mandatu, wszystko poszło by na nią, to moja pierwsza stłuczka, nie wiedziałem nawet, jakie mają być procedury policyjne w takim wypadku, policjanci nie wiedzieli jak napisac oświadczenie do ubezpieczalni i musiałem to zrobić sam, nie porobili żadnych zdjęć, nie patrzyli nawet na drogę hamowania, w swoim notesie napisali że u niej uszkodzenia to przednia lampa zderzak błotnik itp i bok, a ja mówię zaraz panowie, ale przód to już nie z mojej winy, a oni tak prze burknęli i niby to skreślili, ale tak, nie wiem co ostatecznie napisali w notatce, byłem tylko u ubezpieczyciela, żeby nie próbowali wymusić pieniędzy an naprawę przodu, gdyby babka zmyśliła ze stałą a ja w nią przywaliłem a ona w volvo, u mnie widać ze było bardzo delikatne uderzenie,b o lampa się urwała z zaczepów, lekko porysował zderzak i błotnik cofnęło o 2cm,
czy w jakiś sposób mogę powołać się na to że to moja pierwsza stłuczka, że policjanci ni byli wystarczająco wyszkoleni, przeprowadzając te czynności bo jak by nie było, chyba badanie alkomatem powinni byli zrobić, i zdjęcia chociażby dla ubezpieczalni, to ze byli na pieszo chyba nie zwalnia ich z tego ze powinni mnie zabrać na komisariat w celu badania bądź poprosić inny patrol by podjechał ? ja miałem 4 zimówki, babka 4 letnie ? czy to nie jest nieumyślne powodowanie zagrożenia w pogodę gdzie na zimówkach nie da się zbytnio jeździć ? to że jej pasażer zaciągnął jej ręczny powodując tym samym zagrożenie bo gdyby nie to sądzę ze by troche inaczej to wyglądało, i pojazd tak łatwo nie uślizgnął by się w lewo, a na bloku się nie wyhamuje jak pulsacyjnie, no i w końcu to z jdna z głównych dróg a przez nią nie dało się przejść piechotą bez wywrotki, szklanka, ugnieciony świeży śnieg, zero zgarnięcia ani posypania, pomoze mi ktoś, bo czasu mam coraz mniej , jestem uczniem na utrzymaniu rodziców bez pracy, i 300zł + naprawa auta ojca to koszta któe mnie przerastają, jaka jest szansa na uznanie współwiny ?