N
nuscas
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 12.2006
- Odpowiedzi
- 19
Witam,
Dzis spotkala mnie bardzo nieprzyjemna sytuacja z SOKistami (kurde skad oni biora tych funkcjonariuszy). Ponizej tresc skargi jaka chce wyslac do komendanta SOK w moim regionie (*)
Sprawa pewnie trafi do sadu. W zwiazku z tym mam nastepujace pytania:
1. Czy skarga do komendanta jest ok (*)
2. Czy bede mogl byc obecny na rozprawie?
3. Istnieje jakas inna sciezka odwolawcza od zachowania i sposobu postepowania funkcjonariuszy?
Z gory dzieki za pomoc i komentarze. Mam nadzieje, ze napsuje krwi tym SOKistom, przez co chociaz troche zmieni sie ich stosunek do spoleczenstwa (czytalem inne wpisy na forum - normalnie noz mi sie w kieszeni otwiera!!!!!)
(*)
W dniu 06 grudnia około godziny 13:30 na dworcu kolejowym w XX miała miejsce interwencja funkcjoariuszy SOK w związku z przekroczeniem torów w miejscu niedozwolonym.
Poniżej pozwolimy sobie opisać całą sytuację.
Jadąc pociągniem relacji Warszawa – XXX, wracając z urlopu, wysiedliśmy na stacji w XXX na peronie 2. Szukając miejsca, w którym możemy przekroczyć tory aby dostać się do budynku stacji (gdyż byliśmy bardzo skormnie ubrani jak na panujące warunki atmosferyczne) ujrzeliśmy przejście przez tory (odśnieżony fragment torów, miejsce w którym tory były przekraczane często). Nie widząc żadnych zakazów oraz pamiętając, że w tym miejscu było przejście przez tory (co więcej na słupie widniała tabliczka ‘uwaga pociąg’ – sugerująca, że przejście ciągle tam istnieje) na oczach funkcjonariuszy SOK (przechodzili przy peronie 1), przekroczyliśmy tory. Po chwili (tuż po przekroczeniu torów) zostaliśmy zatrzymani.
Zatrzymało nas dwóch funkconariuszy, którym podaliśmy dane osobowe prosząc w zamian o dane samych funkcjonariuszy (aby upewnić się, czy są to funkjonariusze służby publicznej). Funkcjonariusz o numerze: YYYY (niestety nie udało nam się potwierdzić jego tożsamości, ponieważ przy prośbie o pokazanie legitymacji – machnął tylko jakimś dokumentem – także numer ten został podany przez samego funkcjonariusza) oraz drugi (niestety ten funcjonariusz nie podał nawet swojego numeru kwitując krótko – ‘jeden wam wystarczy’ ) spisali nasze dane i poinformowali nas o tym, że to przekoroczenie torów nie było legalne. Funkcjonariusz poinformował nas, że mandat za to wykorczenie według taryfikatora wynosi 50 PLN (nie brał pod uwagę możliwości pouczenia) lub 30 PLN bez taryfikatora (cytuję – mogę Wam obniżyć na mikołajki). Biorąc pod uwagę powyższe fakty: brak potwierdzenia danych funkcjonariusza oraz próba manipulacji przy kwocie samego mandatu (na który oczywiście nie mogliśmy się zgodzić, gdyż funkcjonariusze widząc nas przechodzących przez tory w miejscu do tego nieuprawnionym, powinni niezwłocznie nas zatrzymać mając na uwadze nasze bezpieczeństwo) postanowiliśmy wezwać policję. Muszę nadmienić, że w międzyczasie w tym samym miejscu inna osoba przekraczała tory – co zostało zakomunikowane funkcjonariuszom – którzy odpowiedzieli: teraz tu mamy interwencję i nie podjeli żadnych działań. Niecodzienne zachowanie funkcjonariuszy zmusiło nas do sporządzenia dokumentacji multimedialnej.
Od czasu zgłoszenia do przyjazdu patrolu policji upłynęło kilkadziesiąt minut, które musiliśmy spędzić na mrozie w strojach nieadekwatnych do warunków atmosferycznych. Próba przeniesienia się do budynku dworca (znajdującego się tuż obok) zakończona została niepowodzeniem i skwitowana grubiańskim „mi też jest zimno”. Na funkcjonariuszach nie zrobił wrażenia fakt, iż pani ZZZ dostała drgawek z zimna.
Przybyły na miejsce patrol policji spisał zeznania obu stron. W obecności patrolu chcieliśmy uzyskać numer drugiego potencjalnego funkcjonariusza SOK, jednak i ta próba nie powiodła się.
W związku z zaistniałą sytuacją wnosimy o :
- ustalenia personaliów obu funkcjonariuszy
- ukaranie obu funkcjonariuszy
- przeposzenie naszych osób za niestosowne zachowanie i poniesioną krzywdę moralną
Dzis spotkala mnie bardzo nieprzyjemna sytuacja z SOKistami (kurde skad oni biora tych funkcjonariuszy). Ponizej tresc skargi jaka chce wyslac do komendanta SOK w moim regionie (*)
Sprawa pewnie trafi do sadu. W zwiazku z tym mam nastepujace pytania:
1. Czy skarga do komendanta jest ok (*)
2. Czy bede mogl byc obecny na rozprawie?
3. Istnieje jakas inna sciezka odwolawcza od zachowania i sposobu postepowania funkcjonariuszy?
Z gory dzieki za pomoc i komentarze. Mam nadzieje, ze napsuje krwi tym SOKistom, przez co chociaz troche zmieni sie ich stosunek do spoleczenstwa (czytalem inne wpisy na forum - normalnie noz mi sie w kieszeni otwiera!!!!!)
(*)
W dniu 06 grudnia około godziny 13:30 na dworcu kolejowym w XX miała miejsce interwencja funkcjoariuszy SOK w związku z przekroczeniem torów w miejscu niedozwolonym.
Poniżej pozwolimy sobie opisać całą sytuację.
Jadąc pociągniem relacji Warszawa – XXX, wracając z urlopu, wysiedliśmy na stacji w XXX na peronie 2. Szukając miejsca, w którym możemy przekroczyć tory aby dostać się do budynku stacji (gdyż byliśmy bardzo skormnie ubrani jak na panujące warunki atmosferyczne) ujrzeliśmy przejście przez tory (odśnieżony fragment torów, miejsce w którym tory były przekraczane często). Nie widząc żadnych zakazów oraz pamiętając, że w tym miejscu było przejście przez tory (co więcej na słupie widniała tabliczka ‘uwaga pociąg’ – sugerująca, że przejście ciągle tam istnieje) na oczach funkcjonariuszy SOK (przechodzili przy peronie 1), przekroczyliśmy tory. Po chwili (tuż po przekroczeniu torów) zostaliśmy zatrzymani.
Zatrzymało nas dwóch funkconariuszy, którym podaliśmy dane osobowe prosząc w zamian o dane samych funkcjonariuszy (aby upewnić się, czy są to funkjonariusze służby publicznej). Funkcjonariusz o numerze: YYYY (niestety nie udało nam się potwierdzić jego tożsamości, ponieważ przy prośbie o pokazanie legitymacji – machnął tylko jakimś dokumentem – także numer ten został podany przez samego funkcjonariusza) oraz drugi (niestety ten funcjonariusz nie podał nawet swojego numeru kwitując krótko – ‘jeden wam wystarczy’ ) spisali nasze dane i poinformowali nas o tym, że to przekoroczenie torów nie było legalne. Funkcjonariusz poinformował nas, że mandat za to wykorczenie według taryfikatora wynosi 50 PLN (nie brał pod uwagę możliwości pouczenia) lub 30 PLN bez taryfikatora (cytuję – mogę Wam obniżyć na mikołajki). Biorąc pod uwagę powyższe fakty: brak potwierdzenia danych funkcjonariusza oraz próba manipulacji przy kwocie samego mandatu (na który oczywiście nie mogliśmy się zgodzić, gdyż funkcjonariusze widząc nas przechodzących przez tory w miejscu do tego nieuprawnionym, powinni niezwłocznie nas zatrzymać mając na uwadze nasze bezpieczeństwo) postanowiliśmy wezwać policję. Muszę nadmienić, że w międzyczasie w tym samym miejscu inna osoba przekraczała tory – co zostało zakomunikowane funkcjonariuszom – którzy odpowiedzieli: teraz tu mamy interwencję i nie podjeli żadnych działań. Niecodzienne zachowanie funkcjonariuszy zmusiło nas do sporządzenia dokumentacji multimedialnej.
Od czasu zgłoszenia do przyjazdu patrolu policji upłynęło kilkadziesiąt minut, które musiliśmy spędzić na mrozie w strojach nieadekwatnych do warunków atmosferycznych. Próba przeniesienia się do budynku dworca (znajdującego się tuż obok) zakończona została niepowodzeniem i skwitowana grubiańskim „mi też jest zimno”. Na funkcjonariuszach nie zrobił wrażenia fakt, iż pani ZZZ dostała drgawek z zimna.
Przybyły na miejsce patrol policji spisał zeznania obu stron. W obecności patrolu chcieliśmy uzyskać numer drugiego potencjalnego funkcjonariusza SOK, jednak i ta próba nie powiodła się.
W związku z zaistniałą sytuacją wnosimy o :
- ustalenia personaliów obu funkcjonariuszy
- ukaranie obu funkcjonariuszy
- przeposzenie naszych osób za niestosowne zachowanie i poniesioną krzywdę moralną