Witam!
Dziś wracając samochodem dosięgła mnie ciekawa myśl... Mianowicie co z osobami które nie maja prawa jazdy a popełnią wykroczenie?
Załóżmy że osoba mająca 18 lat, nie jeżdżąca na rowerze, na motorze, samochodem ani żadnym innym środkiem lokomocji (jako kierowca) przejeżdża na czerwonym świetle bez zapiętych pasów, bez włączonych świateł a potem jeszcze wyprzedza w miejscu gdzie jest to zakazane. Osoba taka jedzie bez prawa jazdy np. wzięła sobie kluczyki od nowego merola staruszka i chciała się przejechać. Po popełnieniu w.w przestępstw zatrzymuje ją policja, mówi jakie przestępstwa popełniła mówi jakie są karne konsekwencje i prosi o prawo jazy i dowód rejestracyjny. Osoba ta mówi że nie ma prawa jazdy oraz że nie zna się na przepisach ruchu drogowego ponieważ nigdy jej to do życia nie było potrzebne. W polsce z tego co wiem nie ma nakazu uczenia się kodeksu drogowego, a jedynie w szkołach na technice się o tym wspomina. Umie prowadzić samochód bo od dziecka za**** traktorem w polu ojca:]
Dlaczego taka osoba ma dostać mandat za przejazd na czerwony, bez zapiętych pasów, włączonych świateł oraz za wyprzedzanie w miejscu niedozwolonym, skoro ona w ogóle nie orientuje się w zasadach ruchu drogowego?

Rozumiem konsekwencje za jazdę bez prawa jazdy ale na jakiej podstawie ma dostać mandat za coś czego nie było się świadomym?:]
Jak wy uważacie?;D