B
Bachorczyk Jarosław
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 10.2015
- Odpowiedzi
- 5
Witam, mam pewien problem i bardzo proszę o poradę. Mianowicie w dniu 9-lipca 2014 roku brałem udział w kolizji drogowej. Jadąc przepisowo motocyklem kierowca samochodu osobowego włączając się do ruchu z terenu posesji wymusił mi pierwszeństwo przejazdu. W celu uniknięcia kolizji (nie wyhamowałbym) zjechałem na lewy pas przekraczając linie ciągłą. Po niespełna 10-metrach od miejsca wymuszenia pierwszeństwa kierowca samochodu osobowego skręcił bez kierunkowskazu w lewo zajeżdżając mi w ten sposób drogę w skutek czego uderzyłem w jego samochód. Na miejsce zdarzenia została wezwana karetka, zostałem zabrany do szpitala z ogólnym stłuczeniem klatki piersiowej, obrzękiem płuc, przetarciami naskórka itp. Ze szpitala wyszedłem po 24-godzinach na własne żądanie. Zaniepokoiła mnie informacja lokalnej gazety zamieszczona w internecie na temat tego zdarzenia. Napisane było, że sprawcą wypadku byłem ja i, że jako kierowca motocykla nie zachowałem bezpiecznej odległości najeżdżając na tył poprzedzającego mnie pojazdu. Po wyjściu ze szpitala skierowałem się prosto na komisariat policji. Złożyłem zeznania po czym okazało się, że kompletnie różnią się one od zeznań kierowcy samochodu. Okazało się również, że policjanci wezwani na miejsce w notatce z miejsca zdarzenia napisali jedno zdanie: "kierowca motocykla nie zachował bezpiecznej odległości i najechał na tył pojazdu marki...numer rejestracyjny...
W notatce policyjnej nie było żadnego opisu miejsca zdarzenia, nie było informacji o śladach hamowania ani kompletnie nic innego. Na miejscu zdarzenia ani w szpitalu nie rozmawiał ze mną żaden policjant ani nie skłądałem żadnych zeznań. Okazało się również, że na miejscu wypadku po odwiezieniu mnie karetką do szpitala policjanci podali kierującemu samochodem osobowym mój numer polisy ubezpieczeniowej. Po około 4-tygodniach dostałem pismo z sądu informujące o umorzeniu postępowaniu w sprawie wypadku i przekwalifikowaniu zdarzenia na KOLIZJĘ ponieważ nie było nikogo poszkodowanego kto spędziłby więcej niż 7-dni w szpitalu w związku z czym sprawą musi zająć się policja. Od tamtej pory do dnia dzisiejszego czyli 16-10.2015r tj.15-miesięcy po zdarzeniu nie dostałem żadnej informacji ze strony policji. Żadnego wezwania, listu, telefonu czy czegokolwiek w tej sprawie. Natomiast od grudnia 2014-roku dostaję listy od ubezpieczalni PZU która wzywa mnie do zwrócenia kosztów wypłaconego odszkodowania kierowcy samochodu osobowego w kwocie 5-tysięcy złotych. Na jakiej podstawie PZU wypłaciło odszkodowanie kierowcy samochodu osobowego i najakiej podstawie ustalili sprawcę? Nie podpisywałem żadnego oświadczenia, nie dostałem żadnego zawiadomienia ze strony ubezpieczalni w sprawie ustaleniu sprawcy i okoliczności zdarzenia. Czy powinienem to zapłącić? Czy to jest zgodne z prawem? Według mojej wiedzy sprawę kolizji można uznać za przedawnioną z powodu upłynięcia roku od daty kolizji. BARDZO PROSZĘ O POMOC i radę co powinienem dalej robić. Dodam, że nie posiadam uprawnień do kierowania motocyklami, posiadam kategorię B, motocykl w dniu kolizji posiadał aktualną polisę OC i był własnością mojego klienta (zajmuje się serwisowaniem motocykli).
Dodatkowo przy skłądaniu moich zeznań na komisariacie policji chwilę po wyjściu ze szpitala poprosiłem o wgląd do dokumentów sprawy w skłąd której wchodziła tylko i wyłącznie notatka policyjna z miejsca zdarzenia w której napisane było tylko jedno zdanie o którym wspomniałem wyżej oraz zdjęcia z miejsca na których wyraźnie widać, ze do zdarzenia doszło na lewym pasie ruchu oraz, że motocykl nie uderzył przodem w tył samochodu. Uderzył on bokiem ponieważ starałem się jeszcze uniknąć kolizji. Hak samochodu osobowego wbił się z boku w blok silnika, klatką piersiową rozbiłem tylną lewą lampę oraz kolanem wgniotłem lewy tylny błotnik natomiast motocykl "nabity" na hak samochodu lewą stroną uderzył w klapę, uszkodził listwę oraz porysował zderzak tylny po czym gdy samochód odjeżdżał przewrócił się na lewą stronę.
Niestety nie stać mnie na zatrudnienie prawnika. Chciałbym się dowiedzieć jak to wszystko wygląda ze strony prawnej i czy PZU zgodnie z prawem kieruję do mnie swoje roszczenia.
[SIZE=-1][/SIZE]Bardzo proszę o pomoc i radę co dalej robić. Dołączam linki ze zdjęciami z miejsca kolizji.
Zdaję sobie sprawę z tego, że ubezpieczalnia ma prawo ubiegać się ode mnie o zwrot odszkodowania w związku z niedotrzymaniem warunków umowy (brak kategorii prawa jazdy) natomiast na jakiej podstawie wypłącili odszkodowanie komukolwiek?? Czy notatka policyjna z miejsca zdarzenia jest wystarczającą do tego podstawą? Nie dostałem żadnego mandatu i najmniejszego odzewu ze strony policji.
W notatce policyjnej nie było żadnego opisu miejsca zdarzenia, nie było informacji o śladach hamowania ani kompletnie nic innego. Na miejscu zdarzenia ani w szpitalu nie rozmawiał ze mną żaden policjant ani nie skłądałem żadnych zeznań. Okazało się również, że na miejscu wypadku po odwiezieniu mnie karetką do szpitala policjanci podali kierującemu samochodem osobowym mój numer polisy ubezpieczeniowej. Po około 4-tygodniach dostałem pismo z sądu informujące o umorzeniu postępowaniu w sprawie wypadku i przekwalifikowaniu zdarzenia na KOLIZJĘ ponieważ nie było nikogo poszkodowanego kto spędziłby więcej niż 7-dni w szpitalu w związku z czym sprawą musi zająć się policja. Od tamtej pory do dnia dzisiejszego czyli 16-10.2015r tj.15-miesięcy po zdarzeniu nie dostałem żadnej informacji ze strony policji. Żadnego wezwania, listu, telefonu czy czegokolwiek w tej sprawie. Natomiast od grudnia 2014-roku dostaję listy od ubezpieczalni PZU która wzywa mnie do zwrócenia kosztów wypłaconego odszkodowania kierowcy samochodu osobowego w kwocie 5-tysięcy złotych. Na jakiej podstawie PZU wypłaciło odszkodowanie kierowcy samochodu osobowego i najakiej podstawie ustalili sprawcę? Nie podpisywałem żadnego oświadczenia, nie dostałem żadnego zawiadomienia ze strony ubezpieczalni w sprawie ustaleniu sprawcy i okoliczności zdarzenia. Czy powinienem to zapłącić? Czy to jest zgodne z prawem? Według mojej wiedzy sprawę kolizji można uznać za przedawnioną z powodu upłynięcia roku od daty kolizji. BARDZO PROSZĘ O POMOC i radę co powinienem dalej robić. Dodam, że nie posiadam uprawnień do kierowania motocyklami, posiadam kategorię B, motocykl w dniu kolizji posiadał aktualną polisę OC i był własnością mojego klienta (zajmuje się serwisowaniem motocykli).
Dodatkowo przy skłądaniu moich zeznań na komisariacie policji chwilę po wyjściu ze szpitala poprosiłem o wgląd do dokumentów sprawy w skłąd której wchodziła tylko i wyłącznie notatka policyjna z miejsca zdarzenia w której napisane było tylko jedno zdanie o którym wspomniałem wyżej oraz zdjęcia z miejsca na których wyraźnie widać, ze do zdarzenia doszło na lewym pasie ruchu oraz, że motocykl nie uderzył przodem w tył samochodu. Uderzył on bokiem ponieważ starałem się jeszcze uniknąć kolizji. Hak samochodu osobowego wbił się z boku w blok silnika, klatką piersiową rozbiłem tylną lewą lampę oraz kolanem wgniotłem lewy tylny błotnik natomiast motocykl "nabity" na hak samochodu lewą stroną uderzył w klapę, uszkodził listwę oraz porysował zderzak tylny po czym gdy samochód odjeżdżał przewrócił się na lewą stronę.
Niestety nie stać mnie na zatrudnienie prawnika. Chciałbym się dowiedzieć jak to wszystko wygląda ze strony prawnej i czy PZU zgodnie z prawem kieruję do mnie swoje roszczenia.
[SIZE=-1][/SIZE]Bardzo proszę o pomoc i radę co dalej robić. Dołączam linki ze zdjęciami z miejsca kolizji.
Zdaję sobie sprawę z tego, że ubezpieczalnia ma prawo ubiegać się ode mnie o zwrot odszkodowania w związku z niedotrzymaniem warunków umowy (brak kategorii prawa jazdy) natomiast na jakiej podstawie wypłącili odszkodowanie komukolwiek?? Czy notatka policyjna z miejsca zdarzenia jest wystarczającą do tego podstawą? Nie dostałem żadnego mandatu i najmniejszego odzewu ze strony policji.
Ostatnią edycję dokonał moderator: