D
develog
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 10.2015
- Odpowiedzi
- 5
Witam,
Proszę o pomoc w mojej sprawie.
Dnia 02.09.2015 r. sprzedałem samochód osobowy. Ze stosowną umową udałem się do lokalnego Wydziału Komunikacji i zgłosiłem fakt zbycia pojazdu. Otrzymałem pieczątkę potwierdzającą ten fakt.
Pod koniec września otrzymałem pismo popełnieniu wykroczenia przeciwko przepisom ruchu drogowego tym autem na tych tablicach rejestracyjnych. Pismo było nadane przez jakiś Urząd w Niemczech. Wzywano do zapłaty mandatu, wskazania sprawcy, lub w innym przypadku zostało wydzielonych kilka linijek na wyjaśnienia w wytłuszczonym wskazaniem, by były one sporządzone w języku niemieckim (całe pismo po polsku).
Auto sprzedałem, dopełniłem wszelkich formalności, jakie nakłada na mnie Ustawodawca, języka niemieckiego nie znam, toteż pomyślałem, że odpiszę po polsku, że auto zostało sprzedane. Brak odpowiedzi. Odpisałem po angielsku z tłumaczeniem z translatora na język niemiecki, także brak odpowiedzi. W międzyczasie odwiedziłem kolejno: Policję - 'nic nie pomożemy, proszę iść do Konsulatu Niemiec". Konsulat - "to jest w Pana interesie, proszę odesłać tłumaczenie przysięgłe umowy i wyjaśnienia". Dla mnie niepojęte, że mam ponosić jakiekolwiek koszty. Wydział Komunikacji - zrobił Pan wszystko, co miał Pan zrobić, tzn. zgłosił Pan sprzedaż auta, ale auto nie jest wyrejestrowane. Nikt nie może go wyrejestrować. Dopiero rejestracja przez nowego właściciela to uczyni, a jego nie mogę do tego zmusić. Niby ustawowo ma na to 30 dni, ale jeśli tego nie zrobi, nie ma żadnej kary. W międzyczasie przyszło nowe pismo z Niemiec, tym razem w całości w języku niemieckim, 3 strony maszynopismu. Nie rozumiem nic, jedynie widzę, że nadawcą jest kto inny niż poprzednio. Dzwoniłem do Komendy Stołecznej Policji Wydziału Ruchu Drogowego w Warszawie. Dowiedziałem się, że mam pecha, nie mogę nic zrobić i za każdym następnym razem, kiedy tym autem dopuści się ktoś wykroczenia, będę ścigany ja. Mogę z powództwa cywilnego pozwać nowego właściciela.
Nowy właściciel twierdzi, że przerejestruje, ale na razie nie ma czasu. Telefonicznie przyzwał się do wykroczeń, dziś kontakt się urwał.
Proszę o informację, co mogę w tej sprawie zrobić. Jestem nie winny, ale nieznajomość języka niemieckiego uniemożliwia mi wytłumaczenie tego faktu. Nie mam zamiaru ponosić jakichkolwiek kosztów tłumaczeń przysięgłych, zwyczajnie mnie na to nie stać. Co więcej, takich mandatów może być nieskończenie wiele. Konsulat twierdzi, że odesłanie samej umowy to za mało.
Pozdrawiam,
Proszę o pomoc w mojej sprawie.
Dnia 02.09.2015 r. sprzedałem samochód osobowy. Ze stosowną umową udałem się do lokalnego Wydziału Komunikacji i zgłosiłem fakt zbycia pojazdu. Otrzymałem pieczątkę potwierdzającą ten fakt.
Pod koniec września otrzymałem pismo popełnieniu wykroczenia przeciwko przepisom ruchu drogowego tym autem na tych tablicach rejestracyjnych. Pismo było nadane przez jakiś Urząd w Niemczech. Wzywano do zapłaty mandatu, wskazania sprawcy, lub w innym przypadku zostało wydzielonych kilka linijek na wyjaśnienia w wytłuszczonym wskazaniem, by były one sporządzone w języku niemieckim (całe pismo po polsku).
Auto sprzedałem, dopełniłem wszelkich formalności, jakie nakłada na mnie Ustawodawca, języka niemieckiego nie znam, toteż pomyślałem, że odpiszę po polsku, że auto zostało sprzedane. Brak odpowiedzi. Odpisałem po angielsku z tłumaczeniem z translatora na język niemiecki, także brak odpowiedzi. W międzyczasie odwiedziłem kolejno: Policję - 'nic nie pomożemy, proszę iść do Konsulatu Niemiec". Konsulat - "to jest w Pana interesie, proszę odesłać tłumaczenie przysięgłe umowy i wyjaśnienia". Dla mnie niepojęte, że mam ponosić jakiekolwiek koszty. Wydział Komunikacji - zrobił Pan wszystko, co miał Pan zrobić, tzn. zgłosił Pan sprzedaż auta, ale auto nie jest wyrejestrowane. Nikt nie może go wyrejestrować. Dopiero rejestracja przez nowego właściciela to uczyni, a jego nie mogę do tego zmusić. Niby ustawowo ma na to 30 dni, ale jeśli tego nie zrobi, nie ma żadnej kary. W międzyczasie przyszło nowe pismo z Niemiec, tym razem w całości w języku niemieckim, 3 strony maszynopismu. Nie rozumiem nic, jedynie widzę, że nadawcą jest kto inny niż poprzednio. Dzwoniłem do Komendy Stołecznej Policji Wydziału Ruchu Drogowego w Warszawie. Dowiedziałem się, że mam pecha, nie mogę nic zrobić i za każdym następnym razem, kiedy tym autem dopuści się ktoś wykroczenia, będę ścigany ja. Mogę z powództwa cywilnego pozwać nowego właściciela.
Nowy właściciel twierdzi, że przerejestruje, ale na razie nie ma czasu. Telefonicznie przyzwał się do wykroczeń, dziś kontakt się urwał.
Proszę o informację, co mogę w tej sprawie zrobić. Jestem nie winny, ale nieznajomość języka niemieckiego uniemożliwia mi wytłumaczenie tego faktu. Nie mam zamiaru ponosić jakichkolwiek kosztów tłumaczeń przysięgłych, zwyczajnie mnie na to nie stać. Co więcej, takich mandatów może być nieskończenie wiele. Konsulat twierdzi, że odesłanie samej umowy to za mało.
Pozdrawiam,