Kolizja zamiast wypadku, proszę o pomoc

  • Autor wątku Autor wątku dj87558
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
D

dj87558

Nowy użytkownik
Dołączył
11.2015
Odpowiedzi
4
Witam serdecznie i proszę o pomoc.
Po krótce maja sprawa wygląda tak:
27 lipca jadąc sobie rowerem wybiegły i zaczęły mnie gonić psy z gospodarstwa, które minąłem po lewej stronie. Jeden z lewej strony, drugi z prawej. Jako, że bardzo chciały mnie ugryźć więc swą uwagę skupiłem na owych psach i zapomniałem całkowicie o samochodzie zaparkowanym 2/3 na jezdni i 1/3 na poboczu i po prostu w niego niestety wjechałem. Samochód uległ uszkodzeniu (zrobiłem mu otwór w klapie od bagażnika 'rogiem' kierownicy), rower uległ uszkodzeniu (wspomniany przed chwilą 'róg'- czyli cały ergonomiczny chwyt, nowe siodełko nakryło mnie w głowę rozcinając głowę i 'obruszując się', potłuczona lampka, zcentrowane koło i jeszcze parę innych szczegółów, rower może nie najnowszy bo już sześcioletni ale regularnie serwisowany i sprawny), no i oczywiście ja ucierpiałem. Rozcięta głowa, dziura w brodzie zrobiona mostkiem kierownicy, spuchnięta i potłuczona rzepka, potłuczone ręce i ogólnie prawie cały pozdzierany.
Właścicielka samochodu usłyszała huk i wybiegła, poszedłem się do niej umyć no i zobaczyłem, że konieczne będzie zszycie mnie. Wyszedłem na dwór, obejrzałem rower i samochód upewniłem się tylko w tym że muszę zawiadomić policję i karetkę.
Za parę minut były na miejscu. Policja spisała mnie i ustaliła czyje to psy, a ja pojechałem w kołnierzu do szpitala, w który z resztą spędziłem całą noc-do 5.30.
Poprześwietlali mnie, zrobili tomografię szyi. Złamań nie miałem, jedynie w odcinku szyjnym kręgosłupa wyszły jakieś lekkie zmiany:"skośnie ustawiony ząb obrotnika-do korelacji z obrazem klinicznym, ewentualnej weryfikacji.", więc mnie pozszywali, założyli niby kołnierz i wysłali do domu ze skierowaniem do ortopedy i chirurga na późniejsze zdjęcie szwów. O zwolnienie musiałem się już upomnieć, jako że nie mogłem chodzić i mówić za bardzo i dostałem go na 28.07-31.07. Następnego dnia pojechałem do poradni ortopedycznej i uprosiłem lekarza żeby mnie obejrzał. Przeczytał kartę informacyjną z opisami zdjęć i wypisał wniosek na sztywny kołnierz ortopedyczny, wskazówki na okłady itd i umówiliśmy się na wizytę oraz że przywiozę zdjęcia następnym razem które mi robili w szpitalu.
W międzyczasie powiedział, żeby rodzinny wypisał mi zwolnienie jeśli to nie będzie dla niego problem. na początku dostałem od rodzinnego chyba 2 tygodnie. Do pracy wróciłem 24 sierpnia z tym, że ortopedzie obiecałem że będę uważał na siebie. Na zwolnieniu miałem jedną rehabilitację i teraz tydzień temu skończyłem drugą rehabilitację.
Następnego dnia po wypadku czyli 28.07 byli u mnie policjanci ok godz 19, którym poxerowałem dokumentację ze szpitala, zobaczyli jak wyglądam no i powiedzieli że sprawa będzie prowadzona w kierunku wypadku, no bo jako że problemy z kręgosłupem szyjnym, wiec na pewno będę miał więcej niż 7 dni zwolnienia. Powiedzieli żeby nie naprawiać roweru, bo prawdopodobnie będzie go chciał obejrzeć biegły.
Nie tak dawno spotkałem znajomego, który mi powiedział, że do sprawy karnej mogę dołączyć powództwo cywilne i wtedy jest szansa na odzyskanie pieniędzy na naprawę roweru, dojazdów na rehabilitację itd, czyli powiedzmy 3-4 tys PLN.
Więc stwierdziłem w tą niedzielę, że pojadę na policję i się zorientuję w 'mojej sprawie'.
Nie uwierzycie jakie było moje zdziwienie, kiedy dyżurny odszukał tą sprawę i powiedział mi, że tu już jest wszystko zakończone. Właściciel psów został ukarany mandatem, właściciel samochodu wziął pieniądze z polisy sprawcy na naprawę samochodu. I w zasadzie nie ma o czym gadać.
A ja...stoję zamurowany i słucham go myśląc jednocześnie że przecież nawet nie zakończyłem leczenia. Nic, żadnej informacji nie dostałem. Wyszedł do mnie jeden z policjantów którym xerowałem dokumentację ze szpitala i dał jasno do zrozumienia, że przełożony kazał im zrobić to na kolizję i jeśli chcę to żebym rozmawiał z przełożonym, tylko że go akurat nie było.
Okazało się, że zadzwonił ktoś z policji do szpitala o godz. 7.30 28.07 i tam dyżurny powiedział że zostałem wypisany do domu z ogólnymi potłuczeniami i skierowaniem do ortopedy. I na tej podstawie podobno zrobili z wypadku kolizję.
Tylko nie rozumiem jak rano zdecydowali, że to będzie kolizja, to dlaczego wieczorem jak byli u mnie to mówili że to będzie na wypadek i żebym roweru nie ruszał i nie naprawiał. Nikt mnie nie poinformował o tym, że gość został ukarany mandatem, nikt się mnie nie pytał czy i ile mam zwolnienia.

Proszę pomóżcie, co mam robić, czego mogę się domagać, czy mogą z powrotem zmienić to na wypadek? Jak mogę odzyskać pieniądze na naprawę roweru i dojazdy na rehabilitację(4tygodnie)? W poniedziałek mam kontrolę u ortopedy na której będę mógł zakończyć leczenie-zakończyć czy jeszcze się leczyć?
Dodam, iż w pracy mam dodatkowe ubezpieczenie w pzu więc za utratę zdrowia też po zakończeniu leczenia będę się starał o odszkodowanie.
Pozdrawiam serdecznie.
 
dj87558 napisał:
Właściciel psów został ukarany mandatem, właściciel samochodu wziął pieniądze z polisy sprawcy na naprawę samochodu.
Wystąpił z roszczeniem to dostał odszkodowanie.

dj87558 napisał:
czego mogę się domagać
odszkodowania
zadośćuczynienia

dj87558 napisał:
Jak mogę odzyskać pieniądze na naprawę roweru i dojazdy na rehabilitację(4tygodnie)?
Wystąpić z roszczeniem do właściciela psów. Posiada ubezpieczenie więc pewnie da Ci namiary na swojego ubezpieczyciela.

dj87558 napisał:
zakończyć czy jeszcze się leczyć?
O tym to chyba lekarz powinien zdecydować.
 
A co z sytuacją na policji? To normalne, że bez powiadomienia mnie jako strony zainteresowanej kończą sprawę?
Co do leczenia, to owszem decyzja lekarza natomiast chodziło mi o czy jeśli dłużej będę się leczył to na moją korzyść czy nie ma to już znaczenia?
Pozdrawiam
 
a mieli cię może pytać czy mogą ukarać mandatem sprawcę wykroczenia?
 
Markiz32 napisał:
a mieli cię może pytać czy mogą ukarać mandatem sprawcę wykroczenia?

Jeśli kazali mi nie naprawiać roweru, a już jest po wszystkim no to chyba by wypadało dać znać, że sprawa zakończona?
A jeśli powiedzieli, że postępowanie będzie prowadzobe w kierunku wypadku, a nie kolizji no to sprawca powinien chyba być ukarany w inny sposób niż mandatem?
 
postępowanie jest prowadzone w kierunku takim jakim pozwala na to materiał dowodowy a nie takim jakim mówi policjant w momencie interwencji biorąc pod uwagę ,że nie ma on wiedzy m.in. co do obrażeń..opinii lekarskiej ewentualnej opinii biegłego , zeznań wszystkich świadków , oględzin ewentualnego monitoringu i wielu innych rzeczy...

dj87558 napisał:
Jeśli kazali mi nie naprawiać roweru, a już jest po wszystkim no to chyba by wypadało dać znać, że sprawa zakończona?
co by wypadało a co nie to sprawa dla etyków i ma się nijak do obowiązującego prawa... - nie mieli obowiązku poinformować cię że sprawcę ukarano mandatem i nie poinformowali...
 
Dziękuję za wyczerpującą odpowiedź
 
Powrót
Góra