Przestudiowałem różne materiały ... i widzę, że fotoradary to niezły biznes

poza tym, że pod względem legalności mocno watpliwy
Ale do rzeczy ... własnie miałem w ręku "wezwanie" w takiej sprawie - same ciekawostki
Samego "wezwania" imć Kruk Windykator by sie nie powstydził - najpierw jest propozycja dobrowolnego przyjęcia i zapłacenia mandatu "zaocznego", a później eskalacja zagrożenia aż do doprowadzenia przez policję i bodajże 3 tys. zł grzywny.
Wykroczenie miało miejsce w przysłowiowym Pcimiu w lipcu tego roku, a "wezwanie" ma datę grudniową.
Do tego załączono:
1. cennik mandatów i punktów karnych,
2. "raport" z fotoradaru,
3. CZTERY świadectwa legalizacji różnych fotoradarów,
4. mandat "zaoczny".
Z "raportu" nie wynika żadna identyfikacja konkretnego fotoradaru, którą można by skonfrontować z którymś ze świadectw legalizacji (kompletnie nieczytelnych).
Na zdjęciu z fotoradaru nie można zidentyfikować sprawcy wykroczenia, bo go nie widać w ogóle, a poza tym w samochodzie była opuszczona osłona przeciwsłoneczna.
Ze świadectw legalizacji wynika jedno - "użytkownikiem" wszystkich fotoradarów jest jakaś prywatna spółka z drugiego końca Polski.
I jeszcze jedno - oczywiście zaproponowano najwyższy wymiar kary, choć sprawca przekroczył stosowny przedział "cennika" tylko o 1 Km/h, a fotoradar (wg. świadectwa) ma dokładność 1 Km/h.
ps
Nie jestem zwolennikiem piractwa drogowego, a raczej wręcz przeciwnie, ale "prawo kaduka" mierzi mnie równie silnie